sobota, 31 grudnia 2011

ŚWIATŁO MIŁOŚCI

Bóg czuwa nad człowiekiem. W zagrożeniu jest Światłem. Mówi przez to, czemu ludzie nie wierzą; mówi tak samo, jak przez sen Józefa. Noc, to sfera zła, grzechu, szatana i śmierci. W niej objawia się jednak i dobro, łaska, obecność Boga i życie.

*** 

Światło … dlaczego tak trudno o nim mówić? Nawet przed samą sobą bronię się z obawy, że uznają mnie za psychiczną i „odjechaną”. Co za paradoks! Jak mocna jest siła złego, że widząc Światło, zamiast za nim iść odważnie, zamykam oczy. I przez to nadal trwam w ciemności. 

Czas lęku jednak skończył się z pierwszą kolędą – „Bóg się rodzi, noc truchleje …” 
Tym razem nie zamknę powiek … ta noc obnażyła swoją ciemność tak boleśnie, że nie ważne staje się to, czego się boję … więc ruszam w drogę ... z pastuszkami … z królami, a pałac Heroda ominę szerokim kołem, nie mam zamiaru nawet z nim dyskutować, szkoda czasu i sił.

*** 

Boże Narodzenie to czas NARODZENIA ŚWIATŁA...
Chroń mnie Panie w drodze do Betlejem …

piątek, 30 grudnia 2011

POMOC Z NIEBA

Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. /…/

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał [oprawców] do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.

Nie wiem, jak radzą sobie ludzie bez Bożej łaski. Nie wyobrażam sobie iść samej po drodze, jaką mi ostatnio przystało iść. Tym bardziej dziwią mnie zasłyszane historie o tym, że Bóg nie jest zainteresowany losem człowieka. W kontekście Jego pomocy, jaką bez ustanku otrzymujemy z nieba, bardzo blado wypadają te przepychanki słowne o prawdzie, wolności, itp. … jakie mają miejsce na różnych forach. Szczerze mówiąc – nie ma sensu w nie nawet wchodzić – bo kto naprawdę szuka konkretnej pomocy z nieba i szczerze o nią prosi, to nie ma znaczenia to, co kto inny na ten temat mówi. 

*** 

Przypuszczam, że argument „anioła we śnie” dla Heroda byłby niezłym banałem godnym wszelkiego ośmieszenia, a jednak … właśnie ten banał poruszył najgorsze pokłady zła, które spowodowały rzeź niewiniątek.

*** 

Warto się czasem przyjrzeć własnym myślom i tym „banałom o Jezusie”, w które tak mocno wierzymy, że nie jesteśmy w stanie usłyszeć prawdziwy głos anioła, którego Bóg do nas posyła każdej nocy.

czwartek, 29 grudnia 2011

MIŁOŚĆ i CIERPIENIE

Cierpienie jest jak rozbite szkło na drodze; czasem nie da się go ominąć. Można jednak nauczyć się sztuki chodzenia po trudnym podłożu, aby nóg za bardzo nie pokaleczyć. Dobrym i wyrozumiałym nauczycielem jest MIŁOŚĆ, która koi ból, a nie go zadaje. 


*** 

Nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że MIŁOŚĆ jest źródłem jakiegokolwiek cierpienia. To człowiek stale szuka odpowiedzi na walące się jego plany i szuka sprawcę "rozbitego szkła". I w ten sposób zatrzymuje się w drodze ku MIŁOŚCI oskarżając ją często za doświadczenie bólu. /tłumaczy to szerzej Kaja w swoim blogu, warto przeczytać/


*** 

Zadaniem cierpienia jest zatrzymanie człowieka w drodze ku Bogu. 

Miłość zaś pomaga przejść po nad nim w miarę bezpiecznie, by spotkać się z prawdziwym Jej Źródłem.

środa, 28 grudnia 2011

MIŁOŚĆ i ZAUFANIE

Gdy jest milczenie Boga, doświadczamy niepewności, czy takie życie, jakie prowadzimy, ma sens. 

*** 

Ile pytań o sens życia padło ostatnimi czasy w moim domu … Dobrze, że Bóg nie milczał za długo; nie podniosłabym się i nie wydusiłabym z siebie – JEZU - UFAM TWOJEJ MIŁOŚCI!

***

Boże, ty z prochu podnosisz nędzarza …
Nie zawiodą się Ci, którzy Tobie zaufają …

MIŁOŚĆ NIE ZALEŻY OD OKOLICZNOŚCI

 Być oblubienicą, to nieustannie poszukiwać Boga w monotonnej historii własnego życia i życia innych. Gdy wydaje się, że Bóg jest blisko w modlitwie, taki uchwytny, a naraz odchodzi. Jest jak oblicze wciąż odsłaniające się i niedostępne.

***
„Raz na wozie, raz pod wozem” – znane wszystkim powiedzenie, które łatwo się wypowiada gdy siedzi się na wozie. W przypadku, gdy się leży pod nim i człowiek stara się uniknąć śmierci pod jego kołami nie jest już tak prosto je wypowiedzieć.  A przecież człowiek, bez względu na miejsce, w którym przebywa nadal pozostaje „woźnicą” swojego losu.
***
Człowiek nie zmienia swojego „ja” w zależności od okoliczności.
Różne sytuacje mogą zaś zmienić myślenie człowieka – kim jest?
***
OBLUBIENICA POTRAFI KOCHAĆ ZAWSZE, BO ZNA DOBRZE SWEGO OBLUBIEŃCA. 

wtorek, 27 grudnia 2011

PRZYJACIÓŁKI MIŁOŚCI … mrok, ciemność, niepewność…

MARYJA jest Służebnicą, która nigdy nie kwestionuje, nie protestuje, lecz oddaje siebie w milczeniu i ufność składa w ręce zatroskanego Boga. Maryja uwierzyła, że nie ma rzeczy niemożliwych dla Boga. Nie wyraża wątpliwości, nie żąda gwarancji. Oddaje siebie w całkowitym mroku.

*** 

… mrok, ciemność, niepewność…

Jakie zadanie mają do spełnienia w naszym życiu? Widać ważne, jeżeli zagościły ostatnio w naszym domu. Pierwsze z nimi rozmowy były nie do zniesienia. Dzięki nim jednak otwarły się przede mną kolejne oblicza MIŁOŚCI, których dotąd nie znałam, a o których słyszałam jedynie z opowiadań innych. Wiedza jednak nie zastąpi doświadczenia. 

*** 

Coraz mniej się dziwię, że istnieją takie pytania, na które w tym życiu nie ma wyczerpujących odpowiedzi.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

MIŁOŚĆ NIE JEST BAJKĄ - JEST RZECZYWISTOŚCIĄ!!!

Trudno pisać o czymś, czego doświadczyliśmy wszyscy przy wigilijnym stole ...



Powtórzę jednak za aniołem... DLA BOGA NIE MA RZECZY NIEMOŻLIWYCH ... nie zrozumie tego ten, co patrzy na świat jedynie przez pryzmat doczesności.

piątek, 23 grudnia 2011

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

Maryja nie załamała się, nie zemdlała, nie krzyczała, że się do tego nie nadaje, nie uciekła przestraszona. Jest naturalna, pokorna, dojrzała. Maryja bez oparcia się na człowieku, wykracza poza samą siebie, ufa, pozwala i daje siebie. Maryja przyjmuje "ryzyko" współpracy z Bogiem, opierając się jedynie na wierze i miłości. Spaliła za sobą mosty, już nie może zawrócić. Zgadza się na każdą sytuację zarządzoną lub dopuszczoną przez Boga. 


Myślę, że i „w wigilijnych pierogach” Maryi wiele łez się ukryło; łzy wylane w ciszy i samotności, czasami do poduchy. Jak trudno się nimi dzielić nawet z najbliższymi. No bo jak dobijać już leżącego? Trudno przyjąć takie łzy, a gdy się widzi je u osób kochanych przez nas to już całkiem niedobrze. A przecież właśnie dla tych chwil Jezus się narodzi w ubogiej stajence. Jego darem dla nas jest m.in. RADOŚĆ podarowana w ten wyjątkowy dzień każdemu bez wyjątku. 

*** 

Wiem już czego mam Wam wszystkim życzyć na te święta!

*** 

Życzę wszystkim UMIEJĘTNOŚCI RADOWANIA SIĘ W KAŻDEJ SYTUACJI … w doli czy w niedoli, w dostatku czy w biedzie, w każdej chwili naszego ziemskiego życia … a RADOŚĆ WASZA NIECH ZABŁYŚNIE JAK GWIAZDA BETLEJEMSKA, aby wszyscy ją zobaczyli … nie tylko prości pastuszkowie co trzód nocą pilnowali, nie tylko trzej królowie, którzy mądrości szukali. Niech ona zaprowadzi naszych wrogów do ubogiej stajenki, aby mieli możliwość osobistego spotkania się z prawdą, że ŚMIERĆ ZOSTAŁA POKONANA MIŁOŚCIĄ, że demon, który chciał zabić MIŁOŚĆ leży teraz pod stopami Maryi i skowyczy z nienawiści, że jego starania poszły na marne. AMEN

PS.

Nie wiem, jak to się stanie … ale Maryja również tego nie wiedziała; dla Boga jednak nie ma rzeczy niemożliwych. I tego się trzymajmy 

czwartek, 22 grudnia 2011

MIŁOŚĆ NIE JEST SPRAWĄ LUDZKICH WYSIŁKÓW, LECZ ŁASKĄ BOGA.

MARYJA, która na słowa anioła wzrusza się i dziwi, gdyż ma świadomość, że w zależności od odpowiedzi, dotychczasowa równowaga jej życia zostanie zachwiana… 

MARYJA, która mówi Bogu FIAT dopuszcza do tego, że normalna, uporządkowana i spokojna egzystencja przemienia się w prawdziwy chaos… 

MARYJA, która wie, że urodzenie dziecka przed ślubem może oznaczać zgłoszenie rozwodu przez Józefa, ukamienowanie jako cudzołożnicy, zepchnięcie na margines i napiętnowanie obraźliwymi słowami (zhańbiona)… 

rzekła – „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.”

*** 

Człowiek, w takich okolicznościach, sam z siebie nie wyśpiewa radości prawdziwej. Owszem … założy maskę komika, ale będzie go ona uwierała całe ziemskie życie. Warto się chociaż zastanowić, czy nie pokazać prawdziwej twarzy i nie dać się porwać Duchowi Bożemu. Maryja pierwsza to uczyniła; my zaś możemy iść Jej śladami … do Betlejem … do Egiptu … do Jerozolimy … do … ???

środa, 21 grudnia 2011

MIŁOŚĆ i CIERPIENIE OTWIERAJĄ SERCA LUDZKIE


Modlitwo
...
mała ' izdebko intymności '
ty zobaczyłaś wszystko to
czego nie odważyłabym się
pokazać nikomu na świecie



/alicja/


***

Wiedziałam o wielu radościach moich przyjaciół; o nich łatwiej było rozmawiać. Nie wiedziałam jednak, że wśród nich jest tyle bólu, którym nie chcieli wcześniej się dzielić; rozumiem ich, gdyż sama dobrze cedzę słowa, aby nie zostały niechcąco podeptane niezawinionym brakiem zrozumienia.

Piszę świadomie o "niezawinionym braku"; mają go wszyscy ci, którzy szczerze współczują i pragną pocieszyć, ale nie są w stanie wejść w sedno bólu, którego sami nie przeżyli. Takie pocieszenie jest bardzo ważne, ma ono wielką moc, przynosi ulgę i pokój serca, ale nie otwiera do końca zakamarków ludzkiego serca. Może to uczynić jedynie Bóg oraz ten, który zna ten ból "od środka".

***

Ta nowa świadomość, zdobyta dzięki naszym małym aniołkom, sprawia, że nieco inaczej patrzę na Boga, który w ubogiej stajence chciał się urodzić, a potem w stałym zagrożeniu życia był, by na końcu doświadczyć oplucia przez człowieka i męki krzyża. Nie ma bólu, którego Jezus by nie poznał i doświadczył; Jego Matka również. Bóg przyjął los najuboższego, aby najuboższy potrafił otworzyć przed Nim zmęczone bólem serce.

*** 

CIERPIENIE - dziwna to tajemnica Bożej Miłości; otwiera oczy i uszy na drugiego człowieka, pozwala wtulić się w jego rany, szczególnie w te, które najtrudniej się goją.

wtorek, 20 grudnia 2011

INNE OBLICZE MIŁOŚCI

Spójrzmy na Maryję, która była „pełna łaski". Urodziła umiłowanego Syna w przydrożnej grocie, „bo nie było dla nich miejsca w gospodzie". Co znaczyło dla matki to, że rodzi swoje dziecko nie w domu, ale gdzieś w przypadkowym miejscu, bez zwykłego otoczenia rodzinnego?! Wystarczy porównać narodziny Jana Chrzciciela z narodzinami Jezusa. Ile było radości w całej rodzinie, dyskusji nad imieniem itd. Cała rodzina była wciągnięta w to wydarzenie. A tutaj? Samotność, obce miejsce, brak życzliwości ludzkiej, warunki „bydłu przyzwoite", jak śpiewamy w znanej kolędzie. I dalej: ucieczka do Egiptu, w nieznane, na obczyznę przed oprawcą, powrót do Nazaretu, ubogie życie, los wdowy, a na koniec dramat i śmierć Jej Syna, szydercze uwagi otoczenia w odniesieniu do Niej...

Gdzie tu jest łaska? - nowy temat do medytacji w czasie Świąt Bożego Narodzenia; może przyjdzie kiedyś czas na zrozumienie.

...

Trudne doświadczenia życiowe nie są sprzeczne z łaską. Wypowiadam te słowa wbrew rozumowi, który musi dzisiaj zamilknąć; nie daje bowiem rady sprostać wydarzeniom.

poniedziałek, 19 grudnia 2011

MIŁOŚĆ JEST WIERNA

wobec cierpienia ...


... nie wiem dlaczego DOPUŚCIŁ, ale wiem, że na pewno NIE OPUŚCIŁ ... 
i daje łaskę zmierzyć się z cierpieniem, które bez Jego obecności byłoby nie do udźwignięcia

MIŁOŚĆ I JEJ GORZKI SMAK

... gorzki jej smak również. 

Zbliża się Boże Narodzenie, które od dzieciństwa kojarzyło mi się jedynie z wielką radością. I zapewne tak jest ... ale coraz bardziej dociera do mnie proroctwo Symeona o siedmiu mieczach boleści, które przeszyją serce matczyne Maryi. Trudno pogodzić ten obraz z piękną choinką z gwiazdką na czubku i piernikami; cudownymi kolędami i pastorałkami ... 

Przypomina mi się pewna sytuacja sprzed kilku lat. Szykowaliśmy w kościele szopkę. Brakowało nam postaci Matki Bożej; mieliśmy w odpowiedniej wielkości, pasującą do Józefa, ale ... była to Matka Boża Bolesna. Byłam nieco tym faktem zdezorientowana, ale moja uczennica wpadła na pomysł, aby przemalować Jej twarz na Matkę Bożą Radosną. Pobiegła szybko po malowidła od mamy i szybko zrobiła Maryi odpowiedni makijaż. Radości było co nie miara. 

Gdy tak dzisiaj snuję refleksję o Matce Bożej Bolesnej przerobionej na Radosną zaczynam się nieco wstydzić tego braku świadomości o tym, że ZBAWICIEL PO TO SIĘ NARODZIŁ, ABY W SWOIM CZASIE WYPIĆ  KIELICH GORYCZY po to, byśmy mogli się radować prawdziwie, bez sztucznego makijażu.

MIŁOŚĆ WE WSZYSTKIM POKŁADA NADZIEJĘ

Wierzę, że przyjdzie taki czas, że na nowo zadziwiać mnie będą motyle na kwiatach i śpiew skowronka; małe dzieci beztrosko bawić się będą w piaskownicy, a ich rodzice choć na chwilkę odetchną z ulgą; wierzę, że serce na nowo zabije z radości ... nie może być bowiem inaczej... wszak ta siła do nowego życia pojawiła się w obietnicach Boga, w proroctwach proroków, w nauce astrologów, w śpiewie aniołów głoszących Dobrą Nowinę pasterzom o północy; w ubogiej stajence na sianku Ją położą, aby każdy mógł zobaczyć i doświadczyć w głębi swego jestestwa.

MIŁOŚĆ JEST TAJEMNICĄ

Jest taka bajka o chińskim wieśniaku, który miał swoje powiedzenie - "szczęście - nieszczęście - któż to wie". Jego historia jest krótka. Kupił konia, ale ten mu zaraz uciekł w góry. Sąsiedzi współczuli mu, ale gdy koń wrócił z tabunem mustangów zaczęto mu gratulować. Syn wieśniaka chciał okiełznać dzikiego konia, a ten zrzucił go na ziemię tak, że złamał nogę. I w tedy znowu zaczęto go pocieszać. W tym samym czasie przyszli do wioski po młodych chłopców, by wziąć ich na wojnę. Wszystkich młodzieńców zabrali, jedynie wieśniak mógł się cieszyć obecnością swojego syna w domu.

... 

Działanie Boga jest zaskakujące. Nie kieruje się On ludzkimi kryteriami. - prawda trudna do przyjęcia, szczególnie w chwilach, gdy pytamy Boga o sens naszego cierpienia i bólu.

MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE

... kochać można również wtedy, gdy ktoś przechodzi na drugą stronę ... śmierć, dzięki MIŁOŚCI, stała się bramą z otwartymi drzwiami ... a za nimi światłość ... nie ma już ciemności. O jakże muszą być nieszczęśliwi ci, którzy tego nie mogą, lub nie chcą zobaczyć.

sobota, 10 grudnia 2011

... mówi się, że TAK BÓG CHCIAŁ

... a to jest nieprawda!

BÓG DAJE ŻYCIE i NIE CHCE GO ZABIERAĆ! Takie cierpienie nie może być bowiem darem bożym. Natomiast darem Bożej MIŁOŚCI są wszyscy Ci, którzy pomagają nam teraz nieść krzyż. Dzięki Wam Bóg jest z nami i współcierpi z nami! I w tym odnajduję pociechę i pokój ducha.

MIŁOŚĆ WSZYSTKO PRZETRZYMA

... i to, co niezrozumiałe
... i to, co bolesne
... i to, czego człowiek bez miłości przyjąć nie potrafi

JEZU UFAM TOBIE ...

niedziela, 4 grudnia 2011

MIŁOŚĆ W KUBKU


wokół adwentu...



Pewien mędrzec na pytanie swoich uczniów o źródło mądrości odpowiedział krótko: 

- gdy nauczycie się odróżniać kubek od jego zawartości posiądziecie tę mądrość, o którą pytacie

No właśnie... czy nie mylimy MIŁOŚCI z czymś, co nią wcale nie jest?

środa, 30 listopada 2011

MIŁOŚĆ CHODZI PO KRAWĘDZI

... wokół adwentu

MIŁOŚĆ CHODZI PO KRAWĘDZI 

- Po jakiej krawędzi? - pytam się sama siebie. 

Adwent jest doskonalą okazją do szukania odpowiedzi na to pytanie. Bo czy w swoim życiu nie balansuję wciąż na krawędzi życia i śmierci, wiary i niewiary ... ? Chyba czas na gruntowny rachunek sumienia, aby serce nie stało się zbyt ociężałe od ziemskich trosk, które krawędzią są dla wiecznego szczęścia życia w niebie. Wszak ZBAWICIEL już to niebo dla nas otworzył. Ja w to wierzę, ... a ty?

niedziela, 27 listopada 2011

POZWOLIĆ MIŁOŚCI SIĘ POCZĄĆ

ADWENT 2011

Wczoraj wieczorem trzeba było pomóc sąsiadce doprowadzić jej męża do domu. Był tak upojony alkoholem, że bezwładne jego ciało było nie do podniesienia przez drobną kobietę. Mają trójkę dzieci, w tym dziewczynka, która chodzi jeszcze do przedszkola. W oknie domu babcia ... już pochowała jednego syna, który nie obudził się z alkoholowego snu :( ...

Jak trudno powiedzieć TAK ... tak, to nie ta droga!
Jak trudno powiedzieć TAK ... gdy trzeba zawrócić ze ścieżki śmierci
Jak trudno powiedzieć TAK ... zrywam z grzechem, na przekór własnym namiętnościom 
Jak trudno powiedzieć TAK ... chociaż NIE tak mocno rani mnie i moich najbliższych
Jak trudno powiedzieć TAK ... aby Miłość mogła się począć w sercu, chociaż tyle o niej mówimy

*** 

FIAT - AMEN - NIECH SIĘ TAK STANIE ... 

Słowo, które Maryja powiedziała Bogu przyjmując na siebie naszą niemoc w wypowiedzeniu tego najtrudniejszego słowa na świecie.

... i jakże Jej nie kochać
... i jakże nie dziękować

czwartek, 24 listopada 2011

MIŁOŚĆ KLUCZEM DO PRZESTRZENI SACRUM

Są tacy ludzie, którzy wchodząc do świątyni od razu ściszają głos, aby nie przeszkadzać aniołom śpiewać Panu Bogu wieczne Hosanna. Są też i tacy, którzy w murach kościoła nadal zachowują się jak na ruchliwej ulicy, na której przed chwilą byli. Rozglądają się na boki, krzyczą nie zważając na to, że gdzieś w kąciku odbywa się cichutka rozmowa człowieka z Bogiem - Panem Wszechświata. 

Dlaczego tak się dzieje, że jedni czują obecność Boga wszędzie, gdy drudzy, nawet gdy stoją blisko tych pierwszych tej wrażliwości nie mają, chociaż tego pragną?

Kiedyś, w Wielki Piątek, Pan Bóg pozwolił mi doświadczyć braku wiary w SACRUM. Straszne to uczucie patrzeć na ludzi wierzących z perspektywy człowieka niewiary. Wszystko wokół mnie wydawało się śmieszne, głupie i bezsensowne. Po głowie chodziły mi różne myśli, o których nawet nie chcę teraz pamiętać. Gdyby nie to, że stał przy mnie mąż i dzieci wyszłabym z kościoła jak najszybciej; dla nich jednak męczyłam się dalej nie rozumiejąc tak naprawdę, co się ze mną dzieje. Najtrudniej mi było adorować krzyż ... i dobrze się stało, że Krzyś mnie wziął w tedy za rękę, a dzieci nieco popchały do przodu ... gdy "złamałam nieco swój hardy kark" wszystko na nowo wróciło... cudowny śpiew aniołów ... przejmująca cisza wokół Tabernakulum, której nie zagłuszy żaden zgiełk ... Nauczyłam się też bardziej rozumieć tych, którzy przeżywają to, czego ja w ten dzień doświadczyłam. Bo to wcale nie jest takie łatwe odkryć PRZESTRZEŃ SACRUM, do której Boża Miłość nas wszystkich zaprasza.

wtorek, 15 listopada 2011

ZROZUMIEĆ SMUTEK

smutek smutkowi nie równy...

"błogosławieni, którzy się smucą ..." z kazania na górze, albo dar łez O. Pio i mnóstwo fragmentów z ewangelii mówi o tym, że smutkiem także można wielbić Boga. Wielcy mistycy wiedzieli o tym i nie marnowali żadnej łzy.

Są też łzy rozpaczy, które świadczą o braku zaufania w opiekę Boga. A On przecież zjednoczył się z naszym smutkiem na krzyżu po to, abyśmy nie przeżywali go sami.

... a ponadto ... trzeciego dnia zmartwychwstał, aby dać świadectwo prawdzie, że śmierć nie ma już takiej władzy, by człowiek nie mógł się na nowo radować oraz zesłał Pocieszyciela w dzień pięćdziesiątnicy, aby każdy miał siłę podnieść się z kolan.

***

Psalmy przekuwają każdą emocję na modlitwę i dlatego je tak bardzo lubię śpiewać.

piątek, 11 listopada 2011

MIŁOŚĆ ZA KRATKAMI

Często rozglądamy się wokół siebie i patrzymy w horyzont, czy aby ta upragniona MIŁOŚĆ nie nadchodzi. Czasem widzimy jej cień, który powoduje w nas szybsze bicie serca; czasami jej ślady zachwycają nas do tego stopnia, że staramy się zmienić swoje życie... ale gdzieś w głębi czujemy, że to nie jest jeszcze spotkanie "twarzą w twarz", stąd ciągłe uczucie niedosytu.

Ostatnio zastanawiałam się nad tym, gdzie jej kryjówka i doszłam do wniosku, że prawdziwe jest to powiedzenie - "najciemniej pod latarnią". Zobaczyłam ją w sobie, siedziała cichutko, nieco skulona i wyczekująca...

"a co Ty tu robisz???" - zapytałam zaskoczona jej widokiem
"Czekam, aż mnie wypuścisz na wolność" - usłyszałam 

I w tym momencie uświadomiłam sobie, że w mojej dłoni są klucze do jej celi więziennej.

czwartek, 10 listopada 2011

ROZGNIEWANA MIŁOŚĆ

Czy Miłość może się wkurzyć, zdenerwować, podnieść głos, czy ma być potulna jak baranek, milcząca i znosząca każdą niesprawiedliwość? Pewnie powiecie ... i tak ... i tak ... a wszystko zależy od okoliczności, ważne jednak jest to, by nie zgubić po drodze szacunku do człowieka. 

***

Dzisiaj to ja jestem rozgniewana do czerwoności :evil: , ale z szacunku właśnie nie będę rzucała na prawo i lewo nazwiskami osób, z którymi mam prawo się nie zgadzać. Nie zamknę jednak ust tylko dlatego, że komuś boleśnie odzywa się sumienie! Być może z braku pokory piję właśnie podwójną melisę na uspokojenie emocji i wcale się nie czuję z tym komfortowo, ale ... 

- czy szykanowaniem religijnym jest zapytanie się dziecka, przygotowującego się do Pierwszej Komunii Świętej, czy związku z tym wydarzeniem zechce nieco popracować nad swoim życiem duchowym starając się uczestniczyć regularnie na mszę niedzielną? 

- bo właśnie taki zarzut dzisiaj usłyszałam. A według mnie każdy w tej kwestii powinien być jasno określony, aby ten Sakrament Kościoła nie był jedynie błazenadą tańczącą wokół złotych zegarków, rowerów, komputerów i laptopów ... Na tym zakończę swoje rozważanie, aby potem nie żałować wypowiedzianych słów w gniewie.

***

... MIŁOŚĆ CIERPLIWA JEST, ŁASKAWA, NIE PAMIĘTA ZŁEGO ... kurcze, jak mi do niej daleko ... :cry:

środa, 9 listopada 2011

ZMĘCZONA MIŁOŚĆ

Tak sobie myślę, czy MIŁOŚCI wypada powiedzieć: 

"jestem zmęczona, poczekaj trochę, naprawdę potrzebuję wytchnienia, chcę trochę się wyspać..."

Czy nie usłyszy od niektórych, że po to jest MIŁOŚCIĄ, by dla każdego mieć czas w każdej chwili; że powinna zawsze wysłuchać i nieść dobre słowo potrzebującemu. A może jest i tak, że ona sama siebie obwinia za to, że mniej już kocha jak dawniej. 

Ostatnio zatrzymałam się nad przypowieścią o mądrych i głupich pannach /Mateusz 25,1-13/, a szczególnie ten werset przykuł moją uwagę:

"Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły". 

- mądre panny zasnęły, ... :shock:... dały sobie czas na odpoczynek ... :o :o ... i wcale tym samym nie pozbyły się możliwości spotkania Oblubieńca, o czym świadczy kolejny werset:

/.../ "Lecz o północy rozległo się wołanie: "Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy".


***

mały rachunek sumienia 

... ile razy pomyślałeś, że MIŁOŚĆ definitywnie umarła?
... ile razy zwątpiłeś w MIŁOŚĆ?
... ILE RAZY POZWOLIŁEŚ JEJ NIECO PRZYSNĄĆ I ODPOCZĄĆ CHWILKĘ?

wtorek, 1 listopada 2011

ROZMOWA Z MIŁOŚCIĄ

Czasem mam ochotę porozmawiać z MIŁOŚCIĄ i zapytać ją o wiele spraw. Bo jeżeli każdy jej pragnie, to dlaczego nie każdy jej doświadcza? Dla każdego wymyśliła nieco inny dialekt twierdząc, że to wynika z wyjątkowości każdej osoby ludzkiej, a mnie się zdaje, że przez to wiele osób siebie w ogóle nie rozumie. Ostatnio dotarła do mnie informacja, że piszę w nienormalnym języku, którego w żaden sposób nie da się zrozumieć i tak sobie myślę, że to może być prawdą dla tej osoby, ale nie dla mnie, ponieważ ja siebie rozumiem. 

- Co jest grane Pani Miłość? 

Czasem jesteś tak subtelna jak nimfa na wodzie, a za chwilkę ryczysz jak jeleń na rykowisku; czasem delikatność twa równa jest pajęczej nici, by za chwilę stać się alpinistyczną liną, która ratuje życie alpinisty. 

- Czy jesteś Panią o jednej twarzy, ale o wielu makijażach?

Może i tak, aby szansę na MIŁOŚĆ mieli i ci "normalni" i ci drudzy "nieco rozjechani".


... i o jeszcze jedno dziś Cię zapytam... 


- czy jesteś w stanie spotkać ze sobą różniące się od siebie osoby w JEDNEJ WSPÓLNOCIE ŚWIĘTYCH, w której nie będzie podejrzliwości, a jedynie zaufanie?

sobota, 29 października 2011

JĘZYK MIŁOŚCI

Często jest tak, że mamy trudność w wypowiedzeniu słowa - KOCHAM. Albo wydaje się ono zbyt banalne, albo za wielkie; innym razem nawet nie wiemy dlaczego mamy blokadę w jego wypowiedzeniu. Znam osobę, która bardzo często się wzrusza, a jednak nie pamiętam, aby z jej ust padło to magiczne słowo; zresztą - kiedyś mi się zwierzyła, że ma z tym wielki problem, choć zdaje sobie sprawę jakie to ważne. Pewnie można na rożny sposób mówić o swojej miłości do drugiej osoby, ale z doświadczenia wiem, że gdyby mój mąż nie dowiedział się ode mnie, że uwielbiam kwiaty - to nigdy bym tych kwiatów w imię miłości nie dostała, gdyż jego męską naturę one po prostu "nie kręcą" tak jak mnie. Wniosek nasuwa się jeden - trzeba ciągle uczyć się języka miłości drugiej osoby, bo nie koniecznie nasz jest taki sam. Ponadto z wiekiem powinien być on coraz bogatszy o nowe pojęcia. Warto więc nawzajem siebie słuchać i ze sobą rozmawiać, a nie od razu podejrzewać, że MIŁOŚĆ uleciała gdzieś bardzo daleko.

niedziela, 23 października 2011

PRZEBACZENIE

Pewna osoba podzieliła się ze mną trudnością w przebaczeniu. Strasznie męczy się myślami z przeszłości; choć nie chce - wspomina sprawy bardzo zadawnione /nawet z dzieciństwa/. Byłam bezsilna wobec jej roszczeniowej postawy do osoby, której nie cierpi. Z jednej strony rozumiałam ją, gdyż niejedną bitwę stoczyłam sama ze sobą w podobnej sprawie i na niejednym polu poległam. Z drugiej zaś - mam też doświadczenie, że BÓG UZDRAWIA RELACJE DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA NIEZALEŻNIE OD TEGO, CZY ON SIĘ ZMIENI, CZY NIE.

Ważne bowiem jest to, czy ja sama jestem gotowa przyjąć łaskę bezwarunkowego przebaczenia od Jezusa Miłosiernego... czy chcę zobaczyć w sobie tę przeszkodę, którą stawiam przed moim wrogiem, czy swojego zaniedbania nie zrzucam na niego ...

Skutek przebaczenia był taki, że złe emocje opuściły serce, a w zamian Bóg obdarzył łaską współczucia wobec osoby, którą  nie akceptowałam ... bywa też tak, że uzdrowienie relacji jest obustronne. Wtedy do przebaczenia dochodzi jeszcze pojednanie.

piątek, 21 października 2011

OGIEŃ MIŁOŚCI

Jaki byłby sens istnienia świecy, gdyby nie płonęła ogniem? ... 

Czasem stawia się ją na stolach jedynie dla dekoracji. Złapałam się kiedyś na tym, że trudno mi było zapalić dekoracyjną świecę; nie mogłam patrzeć jak roztopiony wosk zalewał jej piękną strukturę, a kolor tracił blask. Ostatnio znalazłam taką zakurzoną świecę, która jedynie za podpałkę do kominka mogła posłużyć. Jakoś szkoda mi się jej zrobiło :( Tak marnie skończyła, a mogła niejednych zachwycić swoim pięknem w czasie wieczornych rozmów przy stole. 

***
No właśnie ... czasem ta nasza miłość jedynie za dekorację służy ... tak dbamy o jej zewnętrzny wygląd, że zapominamy o tym, że ona w tedy ma sens, gdy się spala. Traci w tedy ze swej powierzchowności; już nie jest taka słodka jak w okresie wielkiego zauroczenia dwóch kochanków; już nie jest taka efektowna jak młodość; drażni nieco swoją deformacją i starczym wyglądem. A przecież przy jej świetle tylu ludzi mogło rozmawiać ze sobą o sprawach ważnych i mniej poważnych ... tylu odnalazło w sobie podobny płomyk nadziei...

Zbliża się święto zmarłych ... i tu refleksja ... przyjdzie czas, że knotek zgaśnie i utopi się w rozlanym wosku na nagrobnej płycie... i w tedy, po ilości zgromadzonych ludzi przy grobie będzie widać siłę oddziaływania OGNIA MIŁOŚCI na innych.