piątek, 4 lutego 2011

MIŁOŚĆ NIE JEDNO MA IMIĘ

MIŁOŚĆ - różnie ją definiują. Lecz ja nie poszukuję definicji. Idąc swoją drogą pragnę jej doświadczać: w szumie drzew, w śpiewie ptaków, w zapachu fiołków, w relacjach z ludźmi, których spotykam. Ostatnio usłyszałam ciekawe stwierdzenie:

"MIŁOŚĆ to takie coś, że głuchy usłyszy i ślepy zobaczy"

Chyba rzeczywiście tak jest. Bo jak zrozumieć uśmiech na twarzy Piotrusia, który z przedawkowania antybiotyku stracił słuch? Spotkałam go na jednym z postojów pielgrzymki. Miał około 5 latek. Rodzice opowiedzieli jego smutną historię, która jednak nie zabiła w nim UŚMIECHU.

Albo kolejne spotkanie - z Martą (11 lat), która traci wzrok z powodu choroby genetycznej. Cudownie śpiewa, a jej pasją jest gra na skrzypcach. Gdy rozmawiam z nią o Bogu i Jego Miłości do człowieka jestem stale zadziwiona. Ile w niej pokoju wewnętrznego, ile radości?! Wiele się od niej uczę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz