czwartek, 3 lutego 2011

RADOSNE CIERPIENIE

RADOSNE CIERPIENIE - brzmi nieprawdopodobnie, a jednak...

Gdy dzieliłam się z przyjaciółmi doświadczeniem ze spotkania z pewną cierpiącą kobietą, która dla mnie była "wulkanem radości", nie przypuszczałam nawet, że po 30 latach ta radość na nowo wybuchnie i to jeszcze z większą Mocą. A zawdzięczam to "cichemu przyjacielowi", z którym rzadko rozmawiam, ale jak już coś powie, zawsze pewien ślad w moim sercu zostawi.

***

RADOŚĆ z 1981 roku.

Spotkanie z "RADOSNYM CIERPIENIEM"

Przypomina mi się początek stanu wojennego. Byłam w tedy studentką pierwszego roku i cały ten świat koczowania na uczelni, długie rozmowy z profesorami /poza wykładami/, wypady w miasto, koniecznie z gitarą, kształtowały moją świadomość, jak i twórczość. Najbardziej jednak pamiętam ten dzień, gdy z grupką przyjaciół poszłam do Domu Opieki społecznej dla ludzi, których różne nieszczęścia nie pozwoliły zakosztować "ogniska domowego". Tam po raz pierwszy nieprawdopodobne stało się dla mnie rzeczywistością.

Mieszkała tam kobieta, która RADOSNYM CIERPIENIEM była. Leżała na łóżku z wielkim uśmiechem na ustach jak banan. Oczy tak radosne i tak piękne, że chciało się w nie patrzeć i patrzeć i .... Ze zdwojoną energią i radością wyśpiewałam różne kawałki... i religijne i nie..... A kobieta pięknym głosem śpiewała z nami i sama inicjowała następne utworki ... z tego wszystkiego dopiero przy wyjściu z pokoju, gdy chciałam ją uściskać i podziękować za takie przyjęcie zauważyłam, że ta wspaniała kobieta LEŻĄCYM CIERPIENIEM BYŁA, BEZ RĄK i BEZ NÓG....

To doświadczenie wprowadziło moje myślenie na całkiem inne rewiry...

***

RADOŚĆ - styczeń 2011 rok -

Spotkanie ze "ŚWIĘTYM RADOSNYM CIERPIENIEM"

W odpowiedzi na moją refleksję ze spotkania w 1981 roku otrzymałam dwa linki, które przekazuję dalej - Komentarz pozostawiam czytającym.


http://www.youtube.com/watch?v=x0qX4F0NWt4&NR=1
http://www.ralf.franciszkanie.pl/heroes/Wanda_r.htm
http://www.irit.pl/index.php?id=15

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz