piątek, 4 lutego 2011

ŚMIERĆ i MIŁOŚĆ

dlaczego tak się dzieje... dlaczego dotykamy śmierci? ... dlaczego śmierć dotyka MIŁOŚCI?

Byłam przy śmierci ukochanej babci. Choć dawno to było, to i tak dobrze pamiętam - ta chwila była dla mnie bardzo wyjątkowa, pełna tajemnicy, bólu, a zarazem niezrozumiałego wówczas dla mnie piękna. 18 grudzień, tuż przed gwiazdką. W pełni świadoma sytuacji /wszyscy są przekonani, że czekała na mnie, aby podarować ostatni podarunek schowany pod poduchą/ żegnam się z ukochaną osobą. Ostatnie gesty, ostatnie prośby i zapewnienie z jej strony opieki, którą czuję do dnia dzisiejszego. Potem umierają kolejne kochane osoby: moja mama, dwaj uczniowie, których uczyłam w domu, gdyż śmiertelnie chorzy nie mieli możliwości chodzić z innymi dziećmi do szkoły i wielu jeszcze innych przyjaciół. Różnie odchodzili, ale babcia swoim odejściem skierowała moje serce i oczy w kierunku MIŁOŚCI, która czasem trudna jest i niezrozumiała, ale niesie wewnętrzny Pokój. I to właśnie ON pozwala mi patrzeć na trudne wydarzenia życiowe z NADZIEJĄ, ŻE MIŁOŚĆ JEST WIECZNA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz