piątek, 1 lipca 2011

PRZYSTANEK - ŚMIERĆ

Tak się jakoś złożyło, że w sobotę o 13.30 oddajemy ciało naszego bliskiego krewnego matce ziemi. Wujek zmarł  wczoraj,  w południe. W takiej chwili przychodzą wspomnienia osób bliskich, którzy przeszli już swoją drogę życia.  Przypominają mi się chwile, w których żegnałam się z nimi. Różnie te pożegnania  wyglądały. Wszystko zależało od tego, w jaki sposób na śmierć patrzyły osoby przy mnie umierające. Pierwszą osobą, którą trzymałam za rękę w 1982 roku była moja kochana babcia. Jej umieranie stało się dla mnie MATRYCĄ POSTRZEGANIA tego bolesnego, a równocześnie mistycznego doświadczenia. Gdy 6 lat temu umierała moja mama - myślałam, że moje widzenie się zmieni. Myliłam się – tajemniczy pokój towarzyszył mi dalej. Dzisiaj jest podobnie:

 - jest smutek, ale nie ma rozpaczy
- jest tęsknota, ale zabarwiona nadzieją spotkania się w innej przestrzeni
- jest pytanie – JAK TAM JEST?

TAM… GDZIEŚ POZA MOIM TERAŹNIEJSZYM ŚWIATEM?
TAM … GDZIE CZEKAJĄ NA MNIE CI, KTÓRZY PRZEZ BRAMĘ ŚMIERCI PRZESZLI WCZEŚNIEJ ODE MNIE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz