sobota, 30 lipca 2011

ŻYCIE - DAREM BOŻYM

Życie człowieka jest DAREM BOGA. Śmierć natomiast nie niszczy tego daru, zmienia się jedynie forma tego życia. Prawda trudna do przyjęcia, ale dzieciątko, które się poczęło - już narodziło się dla nieba. Czasem omija ono ten ziemski etap życia i wtedy cierpimy, bo jesteśmy ludźmi, którzy się  tej prawdy dopiero uczą. Lekcja ta jest pokropiona łzami małżonków; ale .... 

czy sportowiec nie wylewa potu, aby zdobyć złoty medal, który jest symbolem przekraczania możliwości ludzkiego organizmu? Dusza ludzka też w tym "MARATONIE i BOŻYCH IGRZYSKACH" bierze udział.  Po bólu i łzach nastąpi  RADOŚĆ ZMARTWYCHWSTANIA - i w to naprawdę wierzę

środa, 27 lipca 2011

BOŻY OBRAZ

To jest najtrudniejszy krok w procesie nawrócenia - ZMIENIĆ NASZ SPOSÓB MYŚLENIA O NIM. 


***
Każdy z nas ma obraz Boga w sobie, obraz namalowany na sercu... wpierw przez Boga, potem przez różnych Jego naśladowców. Nie wszyscy byli artystami wielkiego kalibru; wielu odstawiało wielki kicz, który zamazywał obraz pierwotny. 

***
Przypomina mi to trochę wspaniałe freski z naszego dawnego kościoła, które podziwiałam jako dziecko; szczególnie fascynował mnie firmament nieba z przepięknymi gwiazdami. Aż przyszedł czas na remont wspaniałej świątyni. Do tej pory nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że zrezygnowano z pięknego nieba, które wznosiło umysł człowieka daleko dalej, poza sklepienie budynku. W moim przeświadczeniu zabito pierwszy zamysł architektów, którzy tworzyli ten Dom Boży. Teraz jestem tam bardzo rzadko, ale gdy wchodzę w bramy zawsze mam w sercu żal do tych, którzy zniszczyli pierwotny obraz zapamiętany z dzieciństwa, który budził wiarę i rozgrzewał moje pragnienia wznosić się coraz wyżej i wyżej... i jeszcze wyżej... ku boskim przestworzom.

*** 
Chyba łatwiej odtworzyć dawne sklepienie w świątyni remontowanej przez zwykłych budowniczych, a nie przez wielkich artystów, aniżeli obraz Boga w nas. Chociaż - w myśl słów " Świątynią Bożą jesteśmy" - Duch Boży czuwa nad nami, aby ten obraz stale powracał do pierwotnego zamysłu BOSKIEGO ARCHITEKTA.



*** 
JEST NADZIEJA :D - BÓG NIE POTRZEBUJE PIENIĘDZY NA REMONT - WYSTARCZY PRZYZWOLENIE CZŁOWIEKA NA DOKONANIE ZMIAN. 

*** 

No i tu zaczynają się "schodki naszych wyobrażeń" - o Bogu, o Kościele świętym, o Sakramentach, o kapłanach, o chrześcijanach itp. itd. 


sobota, 23 lipca 2011

DOBRO W CZŁOWIEKU

HIOB JEST CAŁKOWICIE PEWIEN , ŻE NIE JEST ZŁYM CZŁOWIEKIEM 

Każdy z nas traci wiele rożnych rzeczy z powodu których czuje się mniej wartościowy, mniej kochany. Poczucie własnej wartości spada prawie do zera, a za tym idzie kolejna lawina porażek, która zasypuje DOBRO ZASZCZEPIONE PRZEZ BOGA W SERCU CZŁOWIEKA. Myślę, że gdyby człowiek uświadomił sobie, że JEST W NIM DOBRO, miałby motywację do dokonywania mądrych wyborów dotyczących "odbicia się od dna rozpaczy". Bo któż z nas nie potrzebuje akceptacji własnej OSOBY?

czwartek, 21 lipca 2011

GRANICA WOLNOŚCI



Trudno stać z założonymi rękami i patrzeć jak ktoś się wykańcza na własną prośbę.

Mam za sobą poczucie winy za śmierć koleżanki, która popełniła samobójstwo. Starałam się jej pomóc, ale się nie udało. Na nic rozmowy, listy /mam je do dzisiaj/, zaproszenia, aby w trudnej chwili życia zamieszkała z nami. Długo "siedziała" we mnie złość przeplatana z bezradnością. Przyszedł jednak czas, że zrozumiałam, że nic się nie da zrobić, gdy ktoś uparcie stoi za swoją opcją życia. Dzisiaj już się pozbyłam poczucia winy, bo zrozumiałam, że nie mogę brać odpowiedzialności za ZŁY WYBÓR, jakiego dokonała. Nadal jednak czuję wielki smutek, o którym chyba się nie da zapomnieć. Szkoda, że go Małgosia nie przewidziała - może by wtedy nie skoczyła z dachu wieżowca.

środa, 20 lipca 2011

DZIWNE NIEPOROZUMIENIA

Podzielę się pewnym moim doświadczeniem w prowadzeniu dialogu.


Dość dawno temu powiedziałam koleżance, że "z jej chłopem nie wytrzymałabym nawet jednego dnia". I nagle nasza przyjaźń się urwała na kilka dobrych lat. Głowiłam się dość długo, o co chodzi, gdyż w głębi serca podziwiałam jej miłość do człowieka, na którego widok nóż w kieszeni mi się otwierał. Przypadek sprawił, że ów mężczyzna rozmawiał z moim mężem i z wyrzutem powiedział o mnie, że takiej dwulicowej katechetki to on w życiu nie widział. Gdy Krzyś zdziwiony zapytał o co chodzi ten wystrzelił torpedę, która dla mnie była szokiem - jak to nie wiesz, tak pięknie mówi o nierozerwalności sakramentu małżeństwa, a moją żonę namawia do rozwodu ze mną . Tak mnie to ruszyło, że tak jak stałam poszłam do dawnej przyjaciółki wyjaśnić tę sprawę. Okazało się, że takie same słowa wypowiadała jej matka, która rozwiodła się z ojcem. Ona jako dziecko to bardzo przeżyła, więc gdy ode mnie te słowa usłyszała - zrozumiała tak, jak zrozumiała. Nie była wstanie odczytać z moich słów mojego podziwu dla niej, że ma w sobie MIŁOŚĆ, KTÓRA POTRAFI ZOBACZYĆ DOBRO W CZŁOWIEKU nawet w tedy, gdy inni go nie postrzegają. Gdy wyjaśniłyśmy sobie tę sprawę, okazało się, że nie tylko powróciła przyjaźń, ale również poprawiły się moje relacje z jej mężem. Dlaczego o tym piszę. Bo wydaje mi się, że KIERUNEK ROZMOWY jest zależny od wielu czynników. Nie zawsze jest podyktowany złą wolą rozmówcy; czasem bowiem mamy w świadomości zakodowane szablony, które niekoniecznie muszą zawsze pasować.


 Zacytuję dwa zdania z książki brata Remi - ""Porzuć swoją przeszłość, czyli o uzdrowieniu pamięci" 


-  "Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa mogą na trwałe zniekształcić percepcję. Będziemy słyszeć nie to, co ktoś rzeczywiście do nas mówi, ale to, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni"


WARTO TO PRZEMYŚLEĆ

wtorek, 19 lipca 2011

MIŁOŚĆ

... jest wieczna, niezależna od czasu i przestrzeni. Dzięki niej można na nowo wrócić do tych sytuacji, w których ona zostawiła swój ślad.

W sobotę dane mi było przeżyć doświadczenie modlitwy wspólnotowej, w której bardzo dawno (około 26 lat) w takiej formie nie uczestniczyłam. I mogę jedno powiedzieć - SĄ DOŚWIADCZENIA MIŁOŚCI, KTÓRE SĄ NIEZMIENNE, zmienia się jedynie ich odbiór, który zależy od rozwoju wiary w człowieku.

PO CO SIĘ ZMIENIAĆ?

Często słyszę takie stwierdzenia:
-  POWIEDZ MI, PO CO JA MAM SIĘ ZMIENIAĆ ?
- JEST MI DOBRZE TAKIM, JAKIM JESTEM I NIE CHCĘ BYĆ KIMŚ INNYM.
- ZMIANY DLA MNIE, TO JAK WILKA ZMIENIĆ W KUNDLA.

Gdy je usłyszałam przez głowę przeszło mi parę skojarzeń, z którymi się teraz podzielę.

*** 

- woda w rzece, gdy stoi w miejscu zaczyna mętnieć 
- nie zmienia się tylko głupiec
- dojrzewający wilk coraz bardziej różni się od kundla
- "zmienić się" - to nie to samo, co "zmienić się w kogoś"
- dojrzewający noworodek nie zmienia swojego JA;
  nabywa jedynie świadomości, kim to
"JA" jest.

poniedziałek, 18 lipca 2011

NAWRÓCENIE

można by tak długo
grzechy wymieniać
może jednak byśmy
zaczęli się zmieniać?

każdy bowiem z nas 
ma jakiegoś gada
który mu głupoty
czasem podpowiada

lecz naszą bronią
jest wolna wola
która dobrze wie
co to samowola

nie mylmy wolności
szukając miłości
każdego szanujmy
i nie oszukujmy

PS.

człowiek się zmienia
zło w dobro zamienia
by końcowa droga
zmierzała do Boga

UPRZEDZENIA

... nie bagatelizowałabym ich. Obserwuję dzieci, którymi opiekuje się moja córka Kasia. Kinga (5 lat) często marudzi przy jedzeniu. Gdy pytam ją a jadłaś to już - często odpowiada - nie, ale mi to nie smakuje; pytam więc dalej - to po czym stwierdzasz, że nie lubisz - nie wiem - odpowiada. 

Myślę, że ten mechanizm powtarza się w każdym z nas i potrzeba nie lada wysiłku woli, aby "złamać" samego siebie. Powiesz - po co łamać? Odpowiem krótko - 
ABY POKARM BYŁ CORAZ BARDZIEJ BOGATSZY W SKŁADNIKI ODŻYWCZE.


*** 
Święty Paweł pisze w swoich listach o pokarmie dla niemowląt, który należy modyfikować wraz ze wzrostem dzieciątka.

WOLNA WOLA

WOLA - to dla mnie "WYBRAĆ POMIĘDZY" 

- dobrem, a złem
- trzeźwością, a stanem upojenia
- wolnością, a niewolą 
- wiarą, a niewiarą itd.

WOLNA WOLA - sprawia, że człowiek może wybierać między tym, co mu szkodzi, lub nie. Dlatego trudno mi się zgodzić ze zdaniem przyjaciela, że narkoman/alkoholik nie korzystał z niej w czasie pierwszego brania narkotyku, czy pierwszego wypitego za dużo kieliszka. 

OSŁABIONA WOLNA WOLA - Nauka Kościoła mówi o osłabionej woli człowieka przez grzech pierworodny i stąd, pomimo właściwego rozeznania tego, co przynosi śmierć cielesną, psychiczną i duchową człowiek brnie dalej w uzależnienie. Myślę więc, że bez KONKRETNEGO WZMOCNIENIA WOLI CZŁOWIEKA - NAWET WŁAŚCIWE ROZEZNANIE NIC NIE POMOŻE. 

POMOC BOŻA - Kto chce, może z niej skorzystać. 


Ten "konkret", nazywany najczęściej łaską, jest ukryty w Sakramentach Kościoła Świętego. Oczywiście - trzeba się po nią udać samemuw miejsce jasno określone przez Jezusa. Gdyby było inaczej BÓG ZŁAMAŁBY NASZĄ WOLNĄ WOLĘ WYBORU. Tak jak deszcz łamie wybór tych, którzy nie chcą być przemoczeni. 

piątek, 1 lipca 2011

WYPOMINANIE WAD

Jest w nas ta okropna cecha
która bronić chce człowieka 
przed przyznaniem się do błędu
co prowadzi do obłędu


błędu o naszej naturze
która widzi w miniaturze
własne złości, okropności
nie budując już miłości


wypominać wokół wszystkim
grzechy wcześniej popełnione
jest głupotą niedorzeczną
która niszczy pamięć wieczną


***
można by tak długo
grzechy wymieniać
może jednak byśmy
zaczęli się zmieniać?

każdy bowiem z nas 
ma jakiegoś gada
który mu głupoty
czasem podpowiada

lecz naszą bronią
jest wolna wola
która dobrze wie
co to samowola

nie mylmy wolności
szukając miłości
każdego szanujmy
i nie oszukujmy

***

człowiek się zmienia
zło w dobro zamienia
by końcowa droga
zmierzała do Boga

PRZYSTANEK - ŚMIERĆ

Tak się jakoś złożyło, że w sobotę o 13.30 oddajemy ciało naszego bliskiego krewnego matce ziemi. Wujek zmarł  wczoraj,  w południe. W takiej chwili przychodzą wspomnienia osób bliskich, którzy przeszli już swoją drogę życia.  Przypominają mi się chwile, w których żegnałam się z nimi. Różnie te pożegnania  wyglądały. Wszystko zależało od tego, w jaki sposób na śmierć patrzyły osoby przy mnie umierające. Pierwszą osobą, którą trzymałam za rękę w 1982 roku była moja kochana babcia. Jej umieranie stało się dla mnie MATRYCĄ POSTRZEGANIA tego bolesnego, a równocześnie mistycznego doświadczenia. Gdy 6 lat temu umierała moja mama - myślałam, że moje widzenie się zmieni. Myliłam się – tajemniczy pokój towarzyszył mi dalej. Dzisiaj jest podobnie:

 - jest smutek, ale nie ma rozpaczy
- jest tęsknota, ale zabarwiona nadzieją spotkania się w innej przestrzeni
- jest pytanie – JAK TAM JEST?

TAM… GDZIEŚ POZA MOIM TERAŹNIEJSZYM ŚWIATEM?
TAM … GDZIE CZEKAJĄ NA MNIE CI, KTÓRZY PRZEZ BRAMĘ ŚMIERCI PRZESZLI WCZEŚNIEJ ODE MNIE.