piątek, 16 września 2011

W POSZUKIWANIU MIŁOŚCI

Dziwną, a zarazem niesamowitą mam relację z pewnym młodym gniewnym z VI klasy szkoły podstawowej. Już od dwóch lat otwarcie mówi, że do Kościoła nie będzie chodził, bo tam są same nudy i równocześnie zadaje ciekawe pytania, które sprowadzają katechezę na tory, które najbardziej lubię. Ostatnio zapytał mnie o zdanie na temat masturbacji. Dziewczynki zapłonęły, a reszta chłopaków nadstawiła uszy jak nigdy dotąd do słuchania. Pomyślałam sobie w duchu, że takiej otwartości na słuchanie nie mogę stracić. Szukaliśmy wspólnie odpowiedzi na jego pytanie, aż na końcu jeden z chłopców wypowiedział swoje zdanie:


- proszę pani, ale bez pożądania, które wyraża się między innymi przez ten czyn, nie byłoby dzieci! Czy pani nie chce, aby dzieci się rodziły???!!!

na to rykoszetem, godnym mistrzyni świata, małe i niepozorne dziewczę powiedziało spokojnym, cichym głosem:

- ja tam wolę, by dzieci rodziły się z MIŁOŚCI, a nie z gwałtu, który jest owocem złego zrozumienia tych spraw...

Po tych słowach nastała w klasie CISZA.

PS.
Uwielbiam takie katechezy!!!!!! :D 
Zobaczymy, co z tego wyniknie, a może.... nie zobaczę, gdyż tak często bywa, że jeden sieje, inny zbiera, a jeszcze kto inny spożywa owoce dawno zasiane.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz