wtorek, 4 października 2011

DLACZEGO?

Wczoraj przyjaciółka prosiła mnie o modlitwę za swego męża, który oczekuje na operację. Muszą jednak znać wyniki biopsji; od niej bowiem zależy kierunek leczenia. Patrząc na nich i ich trudne doświadczenia życiowe zastanawiam się nad MIŁOŚCIĄ, którą widać między nimi, a którą wczoraj zobaczyłam we łzach Ewy. Poczułam jej bezsilność i strach, poczucie osamotnienia i usłyszałam to pytanie ... DLACZEGO?

Takie pytanie często zadaje się MIŁOŚCI? Czasem Bóg odpowiada szybko, czasem wolno. Niekiedy mam wrażenie, że odpowiedź na mnie czeka dopiero po drugiej stronie życia. Myślę, że warto pytać, choć trzeba uzbroić się w cierpliwość oczekiwania na odpowiedź. I tego mi chyba dzisiaj brakuje. Jestem smutna :( 

Wolałabym patrzeć na śmiech i radość, słyszeć śpiew ptaków i szum górskiego potoku... 
A tu... na pierwszym planie ... krzyż i łzy. Dobrze, że mam w swoim życiu pamiątki ZMARTWYCHWSTANIA. One mnie teraz trzymają "na powierzchni". Nie tonę, nie wchodzę w rozpacz ... i jeszcze potrafię się nieco uśmiechnąć do Was wszystkich. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz