piątek, 21 października 2011

OGIEŃ MIŁOŚCI

Jaki byłby sens istnienia świecy, gdyby nie płonęła ogniem? ... 

Czasem stawia się ją na stolach jedynie dla dekoracji. Złapałam się kiedyś na tym, że trudno mi było zapalić dekoracyjną świecę; nie mogłam patrzeć jak roztopiony wosk zalewał jej piękną strukturę, a kolor tracił blask. Ostatnio znalazłam taką zakurzoną świecę, która jedynie za podpałkę do kominka mogła posłużyć. Jakoś szkoda mi się jej zrobiło :( Tak marnie skończyła, a mogła niejednych zachwycić swoim pięknem w czasie wieczornych rozmów przy stole. 

***
No właśnie ... czasem ta nasza miłość jedynie za dekorację służy ... tak dbamy o jej zewnętrzny wygląd, że zapominamy o tym, że ona w tedy ma sens, gdy się spala. Traci w tedy ze swej powierzchowności; już nie jest taka słodka jak w okresie wielkiego zauroczenia dwóch kochanków; już nie jest taka efektowna jak młodość; drażni nieco swoją deformacją i starczym wyglądem. A przecież przy jej świetle tylu ludzi mogło rozmawiać ze sobą o sprawach ważnych i mniej poważnych ... tylu odnalazło w sobie podobny płomyk nadziei...

Zbliża się święto zmarłych ... i tu refleksja ... przyjdzie czas, że knotek zgaśnie i utopi się w rozlanym wosku na nagrobnej płycie... i w tedy, po ilości zgromadzonych ludzi przy grobie będzie widać siłę oddziaływania OGNIA MIŁOŚCI na innych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz