czwartek, 24 listopada 2011

MIŁOŚĆ KLUCZEM DO PRZESTRZENI SACRUM

Są tacy ludzie, którzy wchodząc do świątyni od razu ściszają głos, aby nie przeszkadzać aniołom śpiewać Panu Bogu wieczne Hosanna. Są też i tacy, którzy w murach kościoła nadal zachowują się jak na ruchliwej ulicy, na której przed chwilą byli. Rozglądają się na boki, krzyczą nie zważając na to, że gdzieś w kąciku odbywa się cichutka rozmowa człowieka z Bogiem - Panem Wszechświata. 

Dlaczego tak się dzieje, że jedni czują obecność Boga wszędzie, gdy drudzy, nawet gdy stoją blisko tych pierwszych tej wrażliwości nie mają, chociaż tego pragną?

Kiedyś, w Wielki Piątek, Pan Bóg pozwolił mi doświadczyć braku wiary w SACRUM. Straszne to uczucie patrzeć na ludzi wierzących z perspektywy człowieka niewiary. Wszystko wokół mnie wydawało się śmieszne, głupie i bezsensowne. Po głowie chodziły mi różne myśli, o których nawet nie chcę teraz pamiętać. Gdyby nie to, że stał przy mnie mąż i dzieci wyszłabym z kościoła jak najszybciej; dla nich jednak męczyłam się dalej nie rozumiejąc tak naprawdę, co się ze mną dzieje. Najtrudniej mi było adorować krzyż ... i dobrze się stało, że Krzyś mnie wziął w tedy za rękę, a dzieci nieco popchały do przodu ... gdy "złamałam nieco swój hardy kark" wszystko na nowo wróciło... cudowny śpiew aniołów ... przejmująca cisza wokół Tabernakulum, której nie zagłuszy żaden zgiełk ... Nauczyłam się też bardziej rozumieć tych, którzy przeżywają to, czego ja w ten dzień doświadczyłam. Bo to wcale nie jest takie łatwe odkryć PRZESTRZEŃ SACRUM, do której Boża Miłość nas wszystkich zaprasza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz