sobota, 31 grudnia 2011

ŚWIATŁO MIŁOŚCI

Bóg czuwa nad człowiekiem. W zagrożeniu jest Światłem. Mówi przez to, czemu ludzie nie wierzą; mówi tak samo, jak przez sen Józefa. Noc, to sfera zła, grzechu, szatana i śmierci. W niej objawia się jednak i dobro, łaska, obecność Boga i życie.

*** 

Światło … dlaczego tak trudno o nim mówić? Nawet przed samą sobą bronię się z obawy, że uznają mnie za psychiczną i „odjechaną”. Co za paradoks! Jak mocna jest siła złego, że widząc Światło, zamiast za nim iść odważnie, zamykam oczy. I przez to nadal trwam w ciemności. 

Czas lęku jednak skończył się z pierwszą kolędą – „Bóg się rodzi, noc truchleje …” 
Tym razem nie zamknę powiek … ta noc obnażyła swoją ciemność tak boleśnie, że nie ważne staje się to, czego się boję … więc ruszam w drogę ... z pastuszkami … z królami, a pałac Heroda ominę szerokim kołem, nie mam zamiaru nawet z nim dyskutować, szkoda czasu i sił.

*** 

Boże Narodzenie to czas NARODZENIA ŚWIATŁA...
Chroń mnie Panie w drodze do Betlejem …

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz