piątek, 23 grudnia 2011

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE

Maryja nie załamała się, nie zemdlała, nie krzyczała, że się do tego nie nadaje, nie uciekła przestraszona. Jest naturalna, pokorna, dojrzała. Maryja bez oparcia się na człowieku, wykracza poza samą siebie, ufa, pozwala i daje siebie. Maryja przyjmuje "ryzyko" współpracy z Bogiem, opierając się jedynie na wierze i miłości. Spaliła za sobą mosty, już nie może zawrócić. Zgadza się na każdą sytuację zarządzoną lub dopuszczoną przez Boga. 


Myślę, że i „w wigilijnych pierogach” Maryi wiele łez się ukryło; łzy wylane w ciszy i samotności, czasami do poduchy. Jak trudno się nimi dzielić nawet z najbliższymi. No bo jak dobijać już leżącego? Trudno przyjąć takie łzy, a gdy się widzi je u osób kochanych przez nas to już całkiem niedobrze. A przecież właśnie dla tych chwil Jezus się narodzi w ubogiej stajence. Jego darem dla nas jest m.in. RADOŚĆ podarowana w ten wyjątkowy dzień każdemu bez wyjątku. 

*** 

Wiem już czego mam Wam wszystkim życzyć na te święta!

*** 

Życzę wszystkim UMIEJĘTNOŚCI RADOWANIA SIĘ W KAŻDEJ SYTUACJI … w doli czy w niedoli, w dostatku czy w biedzie, w każdej chwili naszego ziemskiego życia … a RADOŚĆ WASZA NIECH ZABŁYŚNIE JAK GWIAZDA BETLEJEMSKA, aby wszyscy ją zobaczyli … nie tylko prości pastuszkowie co trzód nocą pilnowali, nie tylko trzej królowie, którzy mądrości szukali. Niech ona zaprowadzi naszych wrogów do ubogiej stajenki, aby mieli możliwość osobistego spotkania się z prawdą, że ŚMIERĆ ZOSTAŁA POKONANA MIŁOŚCIĄ, że demon, który chciał zabić MIŁOŚĆ leży teraz pod stopami Maryi i skowyczy z nienawiści, że jego starania poszły na marne. AMEN

PS.

Nie wiem, jak to się stanie … ale Maryja również tego nie wiedziała; dla Boga jednak nie ma rzeczy niemożliwych. I tego się trzymajmy 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz