poniedziałek, 30 stycznia 2012

MIŁOŚĆ i zasadzki demona

«Czego chcesz ode mnie, Jezusie, Synu Boga Najwyższego? Zaklinam Cię na Boga, nie dręcz mnie!». /Marek 5,1-20/.

*** 
Często ludzie oskarżają Boga za cierpienie, które doświadczają. Wczoraj otrzymałam maila od przyjaciółki, która przeżywa kolejny dramat w swojej rodzinie. Napisała:

Witaj ! Znowu zadałam pytanie - dlaczego ??? - o co w tym wszystkim chodzi ??? Piszesz, że to Demon Śmierci !!!!!!!!!!!!!! ale kimże On jest jak nie stworzeniem, który wyszedł z pod ręki tego samego Stwórcy co my ???? Przepaść tylko przepaść jest między mną, a Tobą pod względem wiary !!!!!!!!!!!!!! Ja nawet pisać tego nie potrafię, bo płaczę widząc jak wiele nas dzieli. Już nie mam sił, aby tak jak dziecko Boże oddać Panu swoje zmartwienia, kłopoty. Kiedy mąż był w szpitalu modliło się za nas kilka osób i choć wiem z całą pewnością, że z góry się nami opiekowano bo czułam taki spokój w sercu jakiego dawno nie czułam to mimo to nie potrafię oddać nas wszystkich opiece Tego, Który jest początkiem i końcem wszystkiego !!! 

Moja odpowiedź nie mogła być inna:

Nigdy nie obwiniałam Boga za to co się nam stało. Nie rozumiem tej sytuacji, ale to nie Bóg ją przygotował. On nam dał wolność, jak i niektórym aniołom. Każdy z nas korzysta z tej wolności jak chce, ale potem zbiera jej owoce. Demon zazdrosny o Miłość uderzył w nią najsilniej jak potrafił, ale się przeliczył w swojej zaciętości. Choć boli, ale ten ból nie doprowadza do rozpaczy. Tyle dobra doświadczamy ze strony ludzi i Boga.

1 komentarz:

  1. To światło czasem przechodzi z serca do serca, jak z przysłowiowych "rąk do rąk", chyba dlatego chrześcijanie mają być wspólnotą, by jedni podtrzymywali drugich...

    OdpowiedzUsuń