wtorek, 29 maja 2012

TRUDNE SPRAWY



Czasem wchodzę na blogi osób, które mają za sobą przykre doświadczenia z księżmi, katechetami, czy też osobami, które siebie uważają za wierzące. Gdy czytam ich komentarze mam wrażenie, że rana jest tak bolesna, że nie są w stanie spojrzeć inaczej na wiele spraw dotyczących Kościoła. Rozumiem po części ich ból, bo nie jestem ślepa ... widzę zgorszenie, obłudę i faryzejskie spojrzenie we wspólnocie Ludu Bożego. Nie mam jednak ochoty zatrzymywać się jedynie na tych faktach, które sprawiają, że ci wszyscy "poranieni"   pływają po powierzchni Oceanu i piją jedynie ludzkie zanieczyszczenia. Współczuję im i gdybym potrafiła - przeprosiłabym każdego z osobna, nie bacząc na to, że w większości przypadków byłabym posądzona o obłudę. Nie sądzę jednak, że mnie wysłuchają ... mają swoje spojrzenie, które często nie jest poparte rzetelną wiedzą o Kościele. Taki wniosek również wyciągnęłam czytając komentarze. Z chęcią podyskutowałabym z ich autorami. Nie mówię, że znam odpowiedź na każde pytanie - bo nie znam. Sama jestem w drodze poznania prawdziwego oblicza Kościoła, którego serce bije daleko, w głębinach oceanu ... 

niedziela, 27 maja 2012

JEZUS ŻYJE!




Jesus vive! (Jezus żyje!)

Jeszcze przed stanem wojennym, 32 lata temu, w Lasku Cygańskim - w Bielsku Białej padły po raz pierwszy te słowa, które towarzyszą mi do dnia dzisiejszego. Dość dziwne to było spotkanie. Może jednak zacznę od początku...

Zaprosił nas do domu starszy Pan, którego poznałam w szpitalu. Znalazłam się tam na prośbę księdza, który odprawiał mszę dla chorych. Ksiądz Jan był wówczas opiekunem naszej grupy modlitewnej. Kiedyś zapytał nas, czy nie poszlibyśmy razem z nim pośpiewać na chwałę Bożą. Zgodziliśmy się natychmiast, tym bardziej, że musieliśmy się nieco konspirować, gdyż msze te były odprawiane wbrew zakazowi ówczesnych władz, a nam ... młodym ... "łamanie tego typu przepisów" bardzo się podobało. Każdemu takiemu spotkaniu towarzyszyła RADOŚĆ. A za nią szedł ENTUZJAZM, który prowokował uśmiech na twarzach hospitalizowanych. Na jednym ze spotkań starszy Pan, który zakończył leczenie, zaprosił nas do domu. Podał adres i powiedział, że będzie z żoną czekał na nas. Wkrótce nadarzyła się okazja. Wzięliśmy gitary, śpiewniki i zapukaliśmy do drzwi ... Wparowaliśmy do domu, w którym Bóg z pewnością nie był na pierwszym miejscu. Myśmy jednak na początku tego nie wiedzieli. Z pełną MOCĄ wybrzmiało pierwsze ALLELUJA, potem zaczęły się pobożne rozmowy. Przysłuchiwała się im córka starszego Pana, mężatka z dwójką małych dzieci... Po jej reakcji widać było, że bardzo sceptycznie odbiera naszą grupę. Przy pożegnaniu zaś wypowiedziała następujące słowa, które stały się dla mnie prawdziwym wyzwaniem:

- jestem ciekawa, czy za 5 lat będziecie tacy pełni entuzjazmu jak dzisiaj?
- umówmy się i zobaczymy - odpowiedziałam szybko.

Na każde święta wysyłałam kartkę ze słowami JEZUS JESZCZE ŻYJE! Nie otrzymywałam nic, aż do pewnego dnia, gdy przyszła odpowiedź ...

- mija 5 lat, jak jeszcze żyjecie, możemy się spotkać ...

No i spotkaliśmy się ... po 5 latach, potem po 10, 15, 20, 25 i 30. W 2015 będziemy obchodzić 35 rocznicę pierwszego spotkania. W tym czasie starszy Pan i Pani już umarli, Małgosia /córka starszego Pana/ została kilka razy babcią. Moje włosy też pokrywa już siwizna, babcią też już jestem, choć na razie "aniołkową". Z wieloma osobami z tamtej grupy nie mam już kontaktu, niektórzy z nich pokomplikowali sobie życie ... a ja nadal mogę powiedzieć JEZUS ŻYJE!!! 

Mam świadomość, że gdyby nie Duch Święty, którego córka starszego Pana "wywołała do tablicy" nie miałabym o czym dzisiaj napisać. A dzień to szczególny ...

  • ŚWIĘTO ZESŁANIA DUCHA ŚWIĘTEGO...
  • NARODZINY KOŚCIOŁA...
  • PRZYJŚCIE POCIESZYCIELA...

Wierzę, że dzięki Duchowi Świętemu mogę napisać o tej przygodzie, która dla mnie samej brzmi "jakby z bajki" . On jest darem Boga dla Kościoła, który troszczy się o to, aby nie umarła Dobra Nowina o Jezusie. Każdy ochrzczony otrzymał Go w darze. W sakramencie Bierzmowania Duch Święty potwierdza swoją stałą obecność poprzez różnorodne charyzmaty, które w dzisiejszych czasach bardzo mocno się ujawniają. Można je doświadczyć w sercu Kościoła.

sobota, 26 maja 2012

POZDROWIENIA Z NIEBA

MIŁOŚĆ


***
nigdy nie umiera, 
zawsze czeka na spotkanie, 
choćby miała czekać całą wieczność 



Dzisiaj Dzień Miłości ... Dzień Matki ... Ile kochanych Rodzicielek jest już po drugiej stronie życia? Ile dzieci, które przeskoczyły bramę życia szybciej, niż byśmy tego pragnęli. Dla nich ten Dzień jest szczególny i wyjątkowy.  Miłość, która je przygarnęła dzieli się dzisiaj z nami swoją mocą, oczyszczoną tęsknotą za jej bliskością. 

Czy jesteśmy w stanie ją dzisiaj przyjąć i wlać Nadzieję tym, którzy jej nie widzą ... bo oczy wiary są jakby na uwięzi?

piątek, 25 maja 2012

GDZIE SĄ NASI ZMARLI? - CZYŚCIEC


Życie człowieka jest wieczną zabawą w berka z Miłością, która ciągle gdzieś się chowa, a potem woła - "szukaj mnie". Ciągle się do niej zbliżam, ale nigdy na tyle, by powiedzieć - "mam cię". Nieraz tylko musnę ją bardziej i poczuję jej smak na tyle, że mimo zmęczenia zaczynam gonitwę na nowo. Rozbudzona tęsknota nie pozawala stanąć w miejscu. Czasem zastanawiam się, gdzie Ona mieszka, czy zaprosi mnie kiedyś do swojego domu? 


A co z tymi, którzy na ziemi szukali MIŁOŚCI, ale z różnych przyczyn jej nie znaleźli? 
Czy mają szansę spotkać się z nią po śmierci?


*** 
/w wielkim skrócie.../

Czyściec:
  • bolesne dochodzenie duszy do absolutnie doskonałej miłości
  • to raczej stan, a nie miejsce. 
  • Dostępują go osoby umierające w łasce, ale które nie uporządkowały stosunku do rzeczy stworzonych
Oczyszczenie
  • dokonuje się przez "ogień", który nie jest fizycznej natury, lecz jest bólem duchowym wynikającym z uświadomienia sobie miłości Boga i własnych niedoskonałości.
  • Innym oczyszczającym cierpieniem jest tęsknota za Bogiem. 
  • Katechizm KK podkreśla, że cierpienia czyśćcowe są inne niż piekielne (KKK 1031). 
  • Po ukończeniu oczyszczenia zmarli z czyśćca trafiają do nieba (nie ma możliwości przejścia z czyśćca do piekła).

wtorek, 22 maja 2012

CZY ŚWIĘTYM MOŻNA WIERZYĆ?

... a skąd pani wie?



Ciągle pada to pytanie. Nieraz muszę się porządnie nagłowić, aby uczciwie na nie odpowiedzieć. Czasami mówię wprost - nie umiem wytłumaczyć, ale mam kilka doświadczeń Boga w życiu, które pozwalają mi zawierzyć. Ty też możesz je mieć, pod warunkiem, że naprawdę tego chcesz.

... to co mam zrobić?
...Patrz, co inni robią i ucz się od nich - odpowiadam po chwili - ja też się od nich uczę


*** 
WIARYGODNOŚĆ ŚWIĘTYCH.

Bada się ją z każdej strony. Na świadków wzywa się ludzi i samego Boga, który nadprzyrodzoną interwencją potwierdza ją cudem. Proces beatyfikacyjny trwa długo. Ważny jest każdy szczegół. Nikt nie może się "doczepić", wątpić zaś będzie wielu, bo świętość nie jest matematyczną prawdą, że 2+2=4. Choć i w tym wypadku to nie jest taki pewnik, gdyż profesor syna udowodnił studentom, że 2+2=5. Napisał nawet pracę naukową na ten temat, lecz nikt za tę matematyczną rewolucję nie chce wziąć odpowiedzialności. Strach bowiem pomyśleć ile oczywistych prawd stałoby się nagle nieoczywistymi. 

BADANIE WIARYGODNOŚCI ŚWIĘTYCH.
/w wielkim skrócie.../

Kanonizacja - to uroczyste ogłoszenie kogoś świętym. Poprzedza ją zwykle beatyfikacja - ogłoszenie kogoś błogosławionym. Oba te wydarzenia poprzedza zawsze proces, który odbywa się pod nadzorem postulatora, który:
  • Ustala, czy dana osoba cieszy się opinią świętości, czy zginęła śmiercią męczeńską lub praktykowała w swoim życiu w sposób ponadprzeciętny cnoty. 
  • Bada, czy Bóg udziela szczególnych łask za wstawiennictwem kandydata na ołtarze. 
  • Sporządza listę świadków, którzy będą zeznawać w procesie. 
Po zakończeniu postępowania w diecezji (które może trwać nawet kilkadziesiąt lat), dokumenty trafiają do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Kongregacja wydaje zezwolenie na rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego, nadzoruje jego przebieg i zatwierdza postulatora. Określa warunki, jakie muszą zostać spełnione w czasie procesu. Z przesłanych do Kongregacji materiałów sporządzane jest tzw. Positio - obszerne opracowanie o życiu i cnotach lub męczeństwie sługi Bożego. Pisemną relację przekazuje się Ojcu Świętemu. To on wydaje dekret o heroiczności cnót lub o męczeństwie. To otwiera ostatni etap procesu.

Do beatyfikacji wymagane jest stwierdzenie przynajmniej jednego cudu dokonanego za przyczyną sługi Bożego. Najczęściej mamy do czynienia z uzdrowieniami lub nawróceniami. Po dokładnym zbadaniu okoliczności cudu wydaje się potwierdzający go dekret. Następuje uroczysta beatyfikacja. Odtąd daną osobę określa się mianem błogosławionej. Do kanonizacji, czyli uznania kogoś za świętego, konieczny jest kolejny cud, który ma miejsce już po beatyfikacji. 

* Cuda religijne - wydarzenia nadzwyczajne, których jedynym celem nie jest stwarzanie czegoś, co uważa się za niemożliwe, lecz wywołanie u człowieka przeżycia spotkania z Bogiem w celach zbawczych

*** 

No i niech mi tu ktoś mówi, że "badawcze sito jest z grubymi dziurami", które przepuści obok dorodnego ziarna mnóstwo plew.  Nie ma takiej opcji! Raczej trzeba było by się przyjrzeć tym wszystkim, którzy podważają wiarygodność świętych opierając się na plotkach i domniemanych faktach, które nawet obok prawdy nie leżały. Ktoś może powie ... za ostro pani alicjo ... no cóż, każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat.

poniedziałek, 21 maja 2012

KIM SĄ NAPRAWDĘ?

/ z kufra wyciągnięte ... /


ŚWIĘCI ... 



Wybacz mi święty Hieronimie ze Strydonu, 
ale tak cię namalowali, że się przestraszyłam Boga...


Był czas, że nie chciałam nawet o nich słyszeć. Wystarczył jeden obrazek Świętego Hieronima ze Strydonu - doktora Kościoła, aby na temat świętości wyrobić sobie prywatne zdanie, którego trzymałam się przez długi okres czasu. Gdy zobaczyłam trupią czaszkę powiedziałam księdzu katechecie, że niech mnie nawet nie namawia do świętości, a było to w szkole podstawowej. Dał mi spokój, nie namawiał, ale tak się uśmiechał, że ten uśmiech pamiętam do dziś, choć sporo czasu od tej katechezy minęło.

*** 

Ten uśmiech, pełen ciepła i dobroci naprowadził mnie na prawdziwy trop świętego, który do mnie przemówił z całą mocą i siłą. Nie czas tu na opisywanie świętych życiorysów . Kto chce je poznać może kliknąć "enter" i ma pełną ich gamę. Niech jednak nie zrobi tego błędu, co ja. Opieranie się jedynie na zewnętrznych wizerunkach kosztuje czasem wiele lat niewiary. Lepiej wejść w głąb ... w centrum świętości ... a jest nią MIŁOŚĆ, której stale pragniemy i wciąż poszukujemy.

*** 

KIM SĄ NAPRAWDĘ? Tego tak do końca nikt nie będzie wiedział. Wielu wielkich świętych Kościoła było wcześniej wielkimi grzesznikami. Św. Paweł prześladował Kościół, św. Augustyn wiódł życie frywolne, jeśli wręcz nie rozpustne – już w wieku 18 lat miał nieślubnego syna. Św. Ignacy Loyola – założyciel jezuitów – był krewkim oficerem hiszpańskim i miał za sobą niejeden pojedynek i rozbój, za które groziło mu więzienie. Niektórzy historycy nawet twierdzą, iż są dowody na to, że miał nieślubną córkę. Każdy z nich po wielu zawirowaniach i negatywnych doświadczeniach staje się człowiekiem prostym, dla którego liczy się tylko miłość. 

Każdego z nich Pan Bóg doprowadził do poznania siebie. 
Ich zaś osobistą zasługą było tylko to, że w decydujących momentach
pozwolili działać Bogu w ich życiu.


*** 
  • Czy chcę poznać siebie?
  • Czy pozwalam działać Bogu w mym życiu?


Chcę, choć poznawanie prawdy boli. Zrywa bowiem maski nieszczerości wobec siebie i innych. Pozwalam też Bogu na działanie w moim życiu, choć często z nim "dyskutuję", gdy prowadzi mnie tam, gdzie mi się nie chce iść, albo tam, gdzie się bardzo boję ... tych lęków jest co niemiara, ale .... co mi tam ... wybieram MIŁOŚĆ. 

*** 
A ty?

niedziela, 20 maja 2012

GDZIE SĄ NASI ZMARLI?

"Z kufra wyciągnięte ..." 



Pamiętaj człowieku, że tu przyjdziesz ...

Jedna sprawiedliwość dla wszystkich ... i tych wierzących ... i tych niewierzących. Czy warto się więc kłócić o coś, co i tak nieuniknione? Czasem warto zadać sobie pytanie dotyczące wieczności, aby potem nie żałować, że tak krótkowzrocznie patrzyło się na swoje obecne życie.

*** 
Dzielę się jedynie tym, w co sama wierzę. Nie mam zamiaru nikogo na siłę nawracać. Z chęcią porozmawiam z tymi, którzy inaczej patrzą. Nie podejmę jedynie rękawicy, gdy ktoś będzie chciał mnie na siłę "wyprowadzać z błędu", ponieważ nie mam potrzeby walczyć o prawdę. Według mnie ona sama zadba o siebie.
*** 
Jeżeli zmarli żyją nadal, to gdzie oni są? 

Aby odpowiedzieć na to pytanie muszę przypomnieć prawdę wiary o Kościele ludzi zbawionych. Ci, którzy w pełni zostali oczyszczeni z grzechu, stanowią KOŚCIÓŁ TRIUMFUJĄCY. Natomiast ci, którzy oczekują jeszcze oczyszczenia tworzą wspólnotę KOŚCIOŁA CIERPIĄCEGO. My wszyscy, którzy dopiero zbliżają się do bram śmierci, tworzymy KOŚCIÓŁ PIELGRZYMUJĄCY. Ma on charakter widzialnej i zorganizowanej wspólnoty wierzących, świętej jako Ciało Chrystusa, ale złożonej z grzeszników, którzy mają wolny wybór dotyczący miejsca pobytu po śmierci.

Tajemnica Świętych Obcowania dotyczy Kościoła triumfującego w niebie.  

... po tę prawdę sięgnę do mojego "kufra" kiedy indziej.

czwartek, 17 maja 2012

Z KUFRA WYCIĄGNIĘTE...

Czy śmierć jest końcem, czy początkiem czegoś innego?


Objawienie Boże, a za nim Kościół poucza, że człowiek nie przestaje istnieć w chwili śmierci,  gdyż posiada duchowy element, który zapewnia mu życie wieczne.


(w wielkim skrócie ...)
  • Na oznaczenie elementu duchowego obdarzonego świadomością i wolą Kościół posługuje się słowem "dusza", dobrze znanym w Piśmie Świętym i w Tradycji. 
  • Pismo św. o nieśmiertelności duszy “Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28). 

    O nieśmiertelnej duszy istniejącej po śmierci mówi również Apokalipsa:
    “A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa Bożego i dla świadectwa, jakie mieli” (Ap 6,9)

  • Nauka Kościoła o nieśmiertelnej duszy. Kościół wielokrotnie wyrażał swoją wiarę w nieśmiertelność indywidualnej duszy każdego człowieka. Uczynił to między innymi na Soborze Laterańskim V w 1513 roku. Odrzucił twierdzenia tych, którzy uczą, że istnieje jedna dusza wspólna dla wszystkich ludzi i że dusze indywidualne są śmiertelne. I tak czytamy w orzeczeniu Soboru: “Chcąc zastosować odpowiednie środki przeciw tej zarazie, za zgodą tego św. Soboru potępiamy i odrzucamy tych, co twierdzą, że dusza rozumna jest śmiertelna albo jedyna dla wszystkich ludzi.” (BF 36). Wiarę Kościoła przypomniał również Katechizm, który wyjaśnia, że dusza – stworzona bezpośrednio przez Boga – istnieje po śmierci i kiedyś połączy się ponownie z ciałem: “Kościół naucza, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga, (por. Pius XII, enc. Humani generis: DS 3896; Paweł VI, Wyznanie wiary Ludu Bożego, 8) nie jest ona "produktem" rodziców – i jest nieśmiertelna (Por. Sobór Laterański V (1513): DS 1440), nie ginie więc po jej oddzieleniu się od ciała w chwili śmierci i połączy się na nowo z ciałem w chwili ostatecznego zmartwychwstania.” (KKK 366).

*** 

Przytoczyłam w bardzo wielkim skrócie stanowisko Kościoła na temat elementu duchowego człowieka. Nie piszę więcej, gdyż uważam, że jest wiele publikacji na ten temat, które można poczytać .  "W kufrze prawd zapomnianych" czasami trzeba samemu trochę poszukać, aby w wielu szpargałach natknąć się na ten malutki diament, dla którego warto było się trudzić. 

Ja do niego dość często zaglądam. Szukam w nim  DOŚWIADCZENIA WIARY ŚWIĘTYCH. Ono jest dla duszy tym, co dla umysłu wiedza, albo chleb dla ciała. A ty ... czego w nim szukasz?


wtorek, 15 maja 2012

POMOC Z NIEBA

W Nowym Testamencie można dostrzec pewne ślady początku czci świętych. Pochwały, jakie daje sam Jezus św. Janowi Chrzcicielowi (Mt 11, 7-11), cześć, z jaką św. Paweł wyraża się o Abrahamie (Rz 4, 18-22) i Melchizedeku (Hbr 5, 7; 7, 1-4), genealogia Dawida jako prarodzica Jezusa Chrystusa (Mt 1, 1-17; Łk 3, 23-38), podziw dla bohaterskiej śmierci św. Szczepana (Dz 6-7) - wszystko to naprowadza na wiarę pierwotnego Kościoła, że osoby te są nie tylko zbawione i cieszą się chwałą w niebie, ale że mają także moc wspierania swoich braci na ziemi przez orędownictwo za nimi.

*** 


Dlaczego wzięłam się za ten temat? Aby odpowiedzieć na to pytanie muszę opowiedzieć pewne zdarzenie, które miało miejsce miesiąc temu. Spotkałam na ulicy koleżankę, która zapytała się mnie jak sobie radzę ze śmiercią wnuków.

- Myślę, że "po bożemu" - odpowiedziałam

Potem zaprosiłam ją na 15 października do naszej parafii na DZIEŃ DZIECI UTRACONYCH, który jest w trakcie przygotowań. Na ten pomysł wpadła moja córka po zapoznaniu się z artykułem pani Agnieszki. Przeczytała go całkiem przypadkiem, choć ja w takie przypadki nie wierzę,  http://www.dlaczego.org.pl/

- Oj jak dobrze, jak dobrze! Zaraz wrócę do mojej przyjaciółki, aby jej o tym powiedzieć - powiedziała  koleżanka, której dawno nie widziałam.

I zaczęła opowiadać historię młodej matki, która parę tygodni temu pochowała synka i nie może sobie poradzić z tęsknotą za nim. Teraz rozważa pójście do wróżki, aby wywołała ducha dziecka by móc nawiązać z nim jakiś kontakt ...  itp. itd.  Przeraziła się jej pomysłem, ale nie bardzo wiedziała, co jej powiedzieć; jaką alternatywę przedstawić, aby ta zrezygnowała z magii, która jest śmiercionośna dla duszy i tylko na początku daje nieco ulgi. Potem cierpienie jest jeszcze gorsze.

Pomyślałam wówczas o ŚWIĘTYCH OBCOWANIU, który jest darem Boga dla ludzi pogrążonych w  bólu, cierpieniu i żałobie. Nie można jednak do tej prawdy wiary podejść w sposób magiczny, jak do wróżki. Stąd mój temat, który pociągnę przez wiele dni. Z chęcią też posłucham zdanie innych na ten temat. 

Myślę, że razem możemy odkryć wiele prawd, które leżą "w starym kufrze na strychu" dawno zapomnianym. Chyba nadszedł czas na ponowne odkrycie jego zawartości.

poniedziałek, 14 maja 2012

PISMO ŚWIĘTE O ŚWIĘTYCH OBCOWANIU

/w wielkim skrócie.../

W Piśmie Świętym w zasadzie nie ma bezpośrednich odniesień do czci oddawanej świętym, choć z drugiej strony słowa oznaczające „świętość” i „święty” (związane z semickim rdzeniem k-d-sz-) występują w Starym Testamencie 830 razy, w tym blisko 350 razy w Pięcioksięgu. W Nowym Testamencie temu semickiemu terminowi odpowiada kilka słów greckich: hosiótes, hagiótes, hagiosyne, hagiasmós i najbardziej rozpowszechnione z nich hágios (ok. 230 razy) oraz hósios i hierós. Wszystkie te wyrazy oznaczają różny stopień świętości, odnoszący się zarówno do Boga, jak i do ludzi.


W sumie można znaleźć w obu częściach Biblii trochę miejsc, które wskazywałyby na jakieś zalążki przyszłego kultu.

*** 
Przypomina mi się pewna rozmowa z zaprzyjaźnionym Pastorem, który zapytał mnie wprost o Świętych Obcowanie. Zarzucił mi wiarę w ludzi, która jest czczym bałwochwalstwem. 

- Zgadzam się z Tobą - odpowiedziałam szczerze, na co on zrobił oczy jak 5 złoty.

- No to jak z tą wiarą w Świętych ? - zapytał zdziwiony

- Normalnie Pastorze, całkiem normalnie, wierzę że są i nam pomagają na sposób boski

I tak od słowa  do słowa, bez teologicznych przepychanek wyjaśniłam mu, jak ja to widzę. 

***



Prawdziwy kult świętych w Kościele wyraża się w naśladowaniu ich wiary i miłości oraz przyzywaniu ich pomocy i wstawiennictwa. W oddawaniu czci nie można zatrzymać się na osobie świętego, lecz trzeba w nim i w jego życiu widzieć jedynego dawcę świętości, czyli Boga. 



Każdy święty uczestniczy przez Chrystusa, w Chrystusie i z Chrystusem w świętości Boga. Stąd w liturgii nie modlimy się bezpośrednio do świętych, ponieważ oni sami z siebie nic uczynić nie mogą, ale modlimy się przez wstawiennictwo świętych do Boga, jedynego dawcy zbawienia.


niedziela, 13 maja 2012

ŚWIĘTYCH OBCOWANIE



Wyznanie wiary (Skład Apostolski)

Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, * Stworzyciela nieba i ziemi, * i w Jezusa Chrystusa, * Syna Jego Jedynego, Pana naszego, * który się począł z Ducha Świętego, * narodził się z Maryi Panny, * umęczon pod Ponckim Piłatem, * ukrzyżowan, umarł i pogrzebion, * zstąpił do piekieł, * trzeciego dnia zmartwychwstał, * wstąpił na niebiosa, * siedzi po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego, * stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych. * Wierzę w Ducha Świętego, * święty Kościół powszechny, * Świętych obcowanie, * grzechów odpuszczenie, * ciała zmartwychwstanie, * żywot wieczny. * Amen

*** 

Dzisiaj na mszy świętej zastanawiałam się nad tym, czy właściwie wierzę w Świętych Obcowanie i w jaki sposób wprowadzam tę prawdę wiary w moje życie. Na to pytanie na razie nie będę odpowiadać. Pozwolę sobie jednak wokół tego pytania trochę pokrążyć. Dzisiaj zaczynam od Składu Apostolskiego, który stanowi cząstkę pacierza odmawianego codziennie przez tych, którzy na serio potraktowali wiarę w Boga.