wtorek, 22 maja 2012

CZY ŚWIĘTYM MOŻNA WIERZYĆ?

... a skąd pani wie?



Ciągle pada to pytanie. Nieraz muszę się porządnie nagłowić, aby uczciwie na nie odpowiedzieć. Czasami mówię wprost - nie umiem wytłumaczyć, ale mam kilka doświadczeń Boga w życiu, które pozwalają mi zawierzyć. Ty też możesz je mieć, pod warunkiem, że naprawdę tego chcesz.

... to co mam zrobić?
...Patrz, co inni robią i ucz się od nich - odpowiadam po chwili - ja też się od nich uczę


*** 
WIARYGODNOŚĆ ŚWIĘTYCH.

Bada się ją z każdej strony. Na świadków wzywa się ludzi i samego Boga, który nadprzyrodzoną interwencją potwierdza ją cudem. Proces beatyfikacyjny trwa długo. Ważny jest każdy szczegół. Nikt nie może się "doczepić", wątpić zaś będzie wielu, bo świętość nie jest matematyczną prawdą, że 2+2=4. Choć i w tym wypadku to nie jest taki pewnik, gdyż profesor syna udowodnił studentom, że 2+2=5. Napisał nawet pracę naukową na ten temat, lecz nikt za tę matematyczną rewolucję nie chce wziąć odpowiedzialności. Strach bowiem pomyśleć ile oczywistych prawd stałoby się nagle nieoczywistymi. 

BADANIE WIARYGODNOŚCI ŚWIĘTYCH.
/w wielkim skrócie.../

Kanonizacja - to uroczyste ogłoszenie kogoś świętym. Poprzedza ją zwykle beatyfikacja - ogłoszenie kogoś błogosławionym. Oba te wydarzenia poprzedza zawsze proces, który odbywa się pod nadzorem postulatora, który:
  • Ustala, czy dana osoba cieszy się opinią świętości, czy zginęła śmiercią męczeńską lub praktykowała w swoim życiu w sposób ponadprzeciętny cnoty. 
  • Bada, czy Bóg udziela szczególnych łask za wstawiennictwem kandydata na ołtarze. 
  • Sporządza listę świadków, którzy będą zeznawać w procesie. 
Po zakończeniu postępowania w diecezji (które może trwać nawet kilkadziesiąt lat), dokumenty trafiają do watykańskiej Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Kongregacja wydaje zezwolenie na rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego, nadzoruje jego przebieg i zatwierdza postulatora. Określa warunki, jakie muszą zostać spełnione w czasie procesu. Z przesłanych do Kongregacji materiałów sporządzane jest tzw. Positio - obszerne opracowanie o życiu i cnotach lub męczeństwie sługi Bożego. Pisemną relację przekazuje się Ojcu Świętemu. To on wydaje dekret o heroiczności cnót lub o męczeństwie. To otwiera ostatni etap procesu.

Do beatyfikacji wymagane jest stwierdzenie przynajmniej jednego cudu dokonanego za przyczyną sługi Bożego. Najczęściej mamy do czynienia z uzdrowieniami lub nawróceniami. Po dokładnym zbadaniu okoliczności cudu wydaje się potwierdzający go dekret. Następuje uroczysta beatyfikacja. Odtąd daną osobę określa się mianem błogosławionej. Do kanonizacji, czyli uznania kogoś za świętego, konieczny jest kolejny cud, który ma miejsce już po beatyfikacji. 

* Cuda religijne - wydarzenia nadzwyczajne, których jedynym celem nie jest stwarzanie czegoś, co uważa się za niemożliwe, lecz wywołanie u człowieka przeżycia spotkania z Bogiem w celach zbawczych

*** 

No i niech mi tu ktoś mówi, że "badawcze sito jest z grubymi dziurami", które przepuści obok dorodnego ziarna mnóstwo plew.  Nie ma takiej opcji! Raczej trzeba było by się przyjrzeć tym wszystkim, którzy podważają wiarygodność świętych opierając się na plotkach i domniemanych faktach, które nawet obok prawdy nie leżały. Ktoś może powie ... za ostro pani alicjo ... no cóż, każdy ma prawo do własnego zdania na ten temat.

2 komentarze:

  1. Nigdy nie zatrzymywałam się nad cudami dokonanymi za pośrednictwem moich ukochanych świętych. Z tego co napisałaś Alicjo wynika, że takie cuda musiały mieć miejce. Co w takim razie sprawiło, że wierzę moim świętym? Myślę, że ich miłość i niezłomna wiara, której nie stracili w obliczu ogromu cierpienia i zła.
    Moi święci są dla mnie dowodem na to, że cierpienie którego doświadczam nie przeczy miłości Chrystusa do człowieka, do mnie.

    Teresa

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie dla cudów szukamy Boga, lecz dla Miłości, którą On jest. Są one jedynie darem Jego Miłości dla niewiernych Tomaszów, którzy jak nie dotkną - to nie uwierzą.

    OdpowiedzUsuń