wtorek, 15 maja 2012

POMOC Z NIEBA

W Nowym Testamencie można dostrzec pewne ślady początku czci świętych. Pochwały, jakie daje sam Jezus św. Janowi Chrzcicielowi (Mt 11, 7-11), cześć, z jaką św. Paweł wyraża się o Abrahamie (Rz 4, 18-22) i Melchizedeku (Hbr 5, 7; 7, 1-4), genealogia Dawida jako prarodzica Jezusa Chrystusa (Mt 1, 1-17; Łk 3, 23-38), podziw dla bohaterskiej śmierci św. Szczepana (Dz 6-7) - wszystko to naprowadza na wiarę pierwotnego Kościoła, że osoby te są nie tylko zbawione i cieszą się chwałą w niebie, ale że mają także moc wspierania swoich braci na ziemi przez orędownictwo za nimi.

*** 


Dlaczego wzięłam się za ten temat? Aby odpowiedzieć na to pytanie muszę opowiedzieć pewne zdarzenie, które miało miejsce miesiąc temu. Spotkałam na ulicy koleżankę, która zapytała się mnie jak sobie radzę ze śmiercią wnuków.

- Myślę, że "po bożemu" - odpowiedziałam

Potem zaprosiłam ją na 15 października do naszej parafii na DZIEŃ DZIECI UTRACONYCH, który jest w trakcie przygotowań. Na ten pomysł wpadła moja córka po zapoznaniu się z artykułem pani Agnieszki. Przeczytała go całkiem przypadkiem, choć ja w takie przypadki nie wierzę,  http://www.dlaczego.org.pl/

- Oj jak dobrze, jak dobrze! Zaraz wrócę do mojej przyjaciółki, aby jej o tym powiedzieć - powiedziała  koleżanka, której dawno nie widziałam.

I zaczęła opowiadać historię młodej matki, która parę tygodni temu pochowała synka i nie może sobie poradzić z tęsknotą za nim. Teraz rozważa pójście do wróżki, aby wywołała ducha dziecka by móc nawiązać z nim jakiś kontakt ...  itp. itd.  Przeraziła się jej pomysłem, ale nie bardzo wiedziała, co jej powiedzieć; jaką alternatywę przedstawić, aby ta zrezygnowała z magii, która jest śmiercionośna dla duszy i tylko na początku daje nieco ulgi. Potem cierpienie jest jeszcze gorsze.

Pomyślałam wówczas o ŚWIĘTYCH OBCOWANIU, który jest darem Boga dla ludzi pogrążonych w  bólu, cierpieniu i żałobie. Nie można jednak do tej prawdy wiary podejść w sposób magiczny, jak do wróżki. Stąd mój temat, który pociągnę przez wiele dni. Z chęcią też posłucham zdanie innych na ten temat. 

Myślę, że razem możemy odkryć wiele prawd, które leżą "w starym kufrze na strychu" dawno zapomnianym. Chyba nadszedł czas na ponowne odkrycie jego zawartości.

7 komentarzy:

  1. No to chętnie poczytam :) Zapowiada się interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chętnie zajrzę :)

    - ale proszę, nie zapominaj, że spirytualizacja życia to nie to samo co życie w Obecności Bożej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj :)

    Jestem w drodze i wciąż poszukuję. Nie chcę zapomnieć o niczym i staram się kierować roztropnością. Nie zawsze jednak wychodzi tak, jak bym to sobie chciała zaplanować. Zaintrygowałaś mnie tym pojęciem "spirytualizacja życia". Byłabym wdzięczna, gdybyś przybliżyła mi swoje rozumienie, gdyż z doświadczenia wiem, że każdy nieco inaczej go pojmuje.

    Dziękuję za włączenie się w naszą rozmowę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, podam Ci przykład: kiedyś na spotkaniu Odnowy w Duchu Świętym byłam świadkiem wyznań jednej z liderek tej grupy. Dając świadectwo wiary, mówiła, że dwa czy trzy tygodnie przedtem umarła jej mama, ale jej nie jest z tego powodu smutno, ponieważ jest w Odnowie i może wielbić Pana. I nawet zdecydowała się nie nosić żałobnych czarnych ubrań.

    Modlitwa charyzmatyczna mogła tej dziewczynie przynosić pocieszenie, ale jednak, w moim odbiorze, takie zachowanie było wyraźnym wyparciem bólu po stracie najbliższej w życiu osoby.

    A przecież nawet Jezus płakał nad grobem Łazarza.
    Człowiek jest istotą fizyczno-psychiczno-duchową i nieliczenie się z którąkolwiek z tych sfer zawsze w jakiś sposób nas okalecza.

    serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, człowiek jest istotą składającą się z ciała, psychiki i ducha. W moim rozumieniu sfera ducha powinna kształtować pozostałe sfery, aby człowiek mógł doświadczyć szczęścia.

    Prawdą też jest to, że Jezus zapłakał nad grobem Łazarza. Ale Ci, którzy tam byli razem z nim doświadczyli pocieszenia i wielbili Boga za cud wskrzeszenia Łazarza.

    Ich radość była szczera, choć obserwatorzy, którzy nie doświadczyli w sercu spotkania z Jezusem przy grobie Łazarza i nie widzieli tego cudu mają prawo wątpić w ich radość.

    Znam wielu ludzi, którzy przeżywają żałobę po osobach najbliższych osób w bardzo podobny sposób jak ta liderka wspólnoty, o której piszesz. Potrafią się uśmiechać przez łzy i potrafią o śmierci rozmawiać, jak o kolejnym etapie życia człowieka. Widzą "oczami wiary" ten świat wspólnoty zmarłych i starają się do niego zbliżyć. Nie robią tego jednak poprzez czarodziejską szklaną kulę, ale przez poszukiwanie prawdy o Świętych Obcowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja Droga, i ze świętymi, i z duszami czyśćcowymi chrześcijanin może obcować tylko z Chrystusem, w Chrystusie i przez Chrystusa - innej drogi nie ma.
    Myślę, że kiedy modlimy się w intencji zmarłych, to oni też mogą za nami orędować u Boga.
    I, oczywiście, każdy święty może wypraszać u Trójcy Przenajświętszej potrzebne nam łaski więc przyjaźń świętych zwyczajnie opłaci się zdobywać.

    Ale ciekawe, co tam jeszcze znalazłaś w tym swoim kufrze na strychu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zgadzam się w 100% - INNEJ DROGI NIE MA

    a do kufra niebawem zaglądnę :)

    OdpowiedzUsuń