sobota, 30 czerwca 2012

BILET W JEDNĄ STRONĘ




Co zrobisz, gdy dostaniesz bilet tylko w jedną stronę?

"Boże ratuj!" Ile razy w ten sposób prowokujemy Boga do działania? Dla wielu milczenie staje się argumentem na niewiarę. Moja przyjaciółka, będąc w wielkim cierpieniu, zanegowała Jego Miłość. O ironio losu ... właśnie od niej usłyszałam po raz pierwszy - "Ala, Bóg cię kocha!". 

Słyszę tu i ówdzie, że w obliczu śmierci ktoś nie zmieni swojego światopoglądu, który wyznawał przez całe życie, choć w sercu rodzi się ostateczne pytanie w duszy - "co dalej...?" Bo takie pytanie będzie nurtować człowieka, który trzyma w ręku, choć przez krótką chwilkę, bilet na stację - Dom Boga Ojca. Jestem o tym przekonana, bo Bóg daje szansę każdemu. Jest bowiem Miłością, która pragnie komunii z miłością człowieka; więc będzie próbował do ostatniej chwili.

Ojciec mojej znajomej odmówił przyjęcia księdza na łożu śmierci, choć żarliwie się o to modliła. Uszanowała jego wolę, ale sama chodzi z tego powodu smutna. Nie potrafi się pogodzić z jego śmiercią, ani też radować nadzieją spotkania w krainie szczęśliwości, choć nie zaprzecza, że jest szansa, bo był dobrym człowiekiem. Nie ma jednak w sobie pokoju - doświadczenia ludzi, którzy z imieniem Boga na ustach przekroczyli próg ziemskiego istnienia. Dzięki Bogu znam to uczucie, które poznałam przy umierającej babci. Trzymałam ją za rękę do ostatniego tchnienia. Mama umierała podobnie. Nie są to jedyne osoby, które pomogły mi spojrzeć na śmierć w świetle wiary, więc wiem, o czym piszę. 

Znane jest powiedzenie: "jak trwoga to do Boga". Myślę, że jest ono niebezpieczne, gdyż zatrzymuje niewierzących w drodze do wiary w Boga. Bo kto chce zmieniać swoje myślenie pod wpływem strachu i rozhuśtanych emocji? Ja, za żadne skarby nie poszłabym w tym kierunku. Takie motywacje są mi obce, gdyż nade wszystko cenię sobie wolność. Myślę też, że nie o taką zniewoloną miłość chodziło Jezusowi. A więc o jaką? Myślę, że na to pytanie każdy z nas musi szukać własnej odpowiedzi.   Ona  pozwoli mu wyzwolić się od strachu przed zmianą kierunku swojego patrzenia. 

Mamy jeszcze czas, choć nie wiemy ile dni w kalendarzu nam przeznaczono. Pewne też jest, że każdy ma już wypisany bilet w jedną stronę. Wie to nawet walczący ateista, który z tą prawdą nie ma co dyskutować, bo wyszedł by na głupca. Ostatecznie bowiem każdy z nas stanie w obliczu śmierci i skończy się w tedy wybawianie w sensie ratowania ziemskiego życia za wszelką cenę.

czwartek, 28 czerwca 2012

ZMĘCZENIE



Czy grzechem jest prosić o chwilę wytchnienia? 
Chcę siąść na kamieniu, popatrzeć w niebo 
napić się wody z górskiego strumienia 
podziwiać jeże w moim ogrodzie 
nie myśleć już o troskach 
przystanąć na drodze 
Zaczekaj na mnie 
mój Boże



/alicja/

wtorek, 26 czerwca 2012

BRAMA


Jezus mówił o niej 
wąska, albo ciasna 
trudno nią przejść
by się nie zaczepić 
o ostre  kamienie 
będąc w  tłumie 
można nie słyszeć 
cichy szept anioła 
który  tam czeka 
by opatrzyć rany 
powstałe w skutek 
ludzkiej nieuwagi


/alicja/







piątek, 15 czerwca 2012

W POSZUKIWANIU SŁOWIKA

"Słowik" - kolejna baśń, która już w dzieciństwie robiła na mnie piorunujące wrażenie. 



Mały, szary i niepozorny ptaszek, który nie potrafił się odnaleźć w pałacowych komnatach cesarza. Do szczęścia wystarczyły mu łzy wzruszenia. Jego śpiew, przez bogatych tego świata, najczęściej doceniany dopiero w obliczu śmierci ... choć nie zawsze. Są i tacy, którzy nawet w tedy zaprzeczają jego istnieniu bo jest niewygodny z powodu biedy, szarości i zwykłej codzienności. Nie mogą się nim pochwalić ci, którzy chcą błyszczeć w świecie sztucznych błyskotek i fajerwerków. 

Miałam to szczęście, że rodzice każdego wieczora czytali mi fragment jakiejś baśni ... mały kawałeczek ... po troszku ... tak, aby mnie nie zmęczyć... Często zasypiałam przy nich, aby potem śnić o Kaju i Gerdzie, albo o słowiku, który uratował życie cesarza. Nie sądziłam, że tak głęboko zapadną w moje serce, które dzięki mądrości moich rodziców uczyło się wrażliwości na dobro i piękno. Dzisiaj, gdy słucham niektórych wywodów na temat wolności człowieka powraca ten obraz z dzieciństwa. Znowu słyszę tylko puste - "p!"  - marszałka cesarza oraz zdanie, które od wieków się nie zmienia:

Wasza cesarska mość niechaj nie wierzy temu, co piszą, bo to wszystko wymysły, po prostu czarna magia!


I tylko mała, biedna dziewczynka nie ma żadnego problemu z rozpoznaniem Słowika. O niej również napisano:

... Wreszcie w kuchni znaleźli małą, biedną dziewczynkę, która powiedziała: - Mój Boże, słowik! Znam go doskonale! Jakże cudnie śpiewa! ...

*** 

Prawdziwa wolność jest w człowieku "szczególnym znakiem obrazu Bożego"

KKK 1712 (Katechizm Kościoła Katolickiego) (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 17).

niedziela, 10 czerwca 2012

ODŁAMEK DIABELSKIEGO ZWIERCIADŁA

Najpiękniejsza baśń mojego dzieciństwa ...


Królowa śniegu 
baśń napisana w 1844 roku przez H. Ch. Andersena. 

Baśń opisuje losy pary dzieci – Gerdy i Kaja, które żyły w przyjaźni aż do jednego z wiosennych dni. Wówczas do oka Kaja dostał się tajemniczy odłamek roztrzaskanego w przestworzach diabelskiego zwierciadła, który odmienił spojrzenie chłopca na świat w ten sposób, że wszystko, co piękne i dobre, postrzegał on od tej pory jako brzydkie i złe. Grzeczny chłopiec przemienił się w dziecko krnąbrne, złośliwe i okrutne. Na dodatek był zupełnie zależny od nieznajomej kobiety, która zwabiła go do siebie. Chłopiec wbrew ostrzeżeniom przywiązał swoje sanki do powozu zimowej damy i odjechał w nieznane. Była to tytułowa Królowa Śniegu, władczyni lodowatej krainy, której obce były jakiekolwiek ciepłe, serdeczne uczucia. Chciała ona pozyskać Kaja dla swych celów. Opuszczona i smutna Gerda wszczęła poszukiwania, narażając się w ich trakcie na wiele niebezpieczeństw, jednak po wielu perypetiach udało jej się odzyskać i uleczyć przyjaciela.

Rdz 3,9–15

Z Księgi Rodzaju otrzymujemy opis tego, co nastąpiło po grzechu pierworodnym. Bóg szuka w raju Adama: Gdzie jesteś? (Rdz 3,9). Adam jednak nie odpowiada wprost: „Oto jestem tutaj”. Nie ma w nim prostoty takiej jak przed grzechem. Ukąszony przez zło i kłamstwo, zamiast udzielić prostej odpowiedzi na proste pytanie, Adam tłumaczy się: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się (Rdz 3,10). Sam przyjmuje rolę oskarżonego i stara się bronić. Bóg wcale go nie oskarża o zło, ani nie robi mu żadnych wyrzutów, to sam Adam pytanie Boga przyjmuje za zarzut i zaczyna się bronić. Dalej Bóg pyta: «Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?». Adam odpowiedział: «Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem » (Rdz 3,11n). Znowu zamiast prostej odpowiedzi tłumaczenie się i przerzucanie odpowiedzialności na drugą osobę. Mało tego, ponieważ to Bóg tę osobę postawił przy jego boku, Bóg jest winien całej sytuacji! Podobnie reaguje Ewa. Na pytanie Boga: Dlaczego to uczyniłaś? – odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam (Rdz 3,13). 

Ta krótka scena z raju doskonale ukazuje mechanizm rodzącej się w człowieku przewrotności: oskarżamy innych o złe intencje, o ukryte zamiary, o fałszywe uczucia, aby samemu się usprawiedliwić, wytłumaczyć swoją małostkowość, interesowność, egoizm, słabość i zwykłe tchórzostwo. Aby uratować swoją domniemaną doskonałość, oskarżamy innych. Jeżeli brak konkretnych faktów i dowodów zła u innych, to trzeba je koniecznie zasugerować słuchaczom.

Mechanizm przewrotności działa ciągle tak samo: przerzucić winę na kogoś innego, zniesławić go, wmówić komuś, że ma złe intencje, że jest na usługach… Wszystko to ma służyć temu, abyśmy sami uchodzili za dobrych, niewinnych. Zawiera się w tym obłąkana logika: aby siebie „uratować”, niszczy się innych. 

Jak to Jezus powiedział ... ? Dopóki nie staniecie się jako te dzieci ... ? 

Niby proste, ale gdy w oku ma się odłamek diabelskiego zwierciadła wszystko wygląda trochę inaczej... 

piątek, 8 czerwca 2012

CIAŁO BOGA




*****************************
*****************************
ukryte w Hostiinieuchwytne 
równocześnie bliskie i dalekie
nie pozwalające się przytulić
ani objąć  na sposób cielesny
************************
**************
duchowo przenika 
do głębi jestestwa
********
********
potrzeba wiary
by tego doświadczyć 
we własnym wnętrzu
**********************
**********************



Jezu w Hostii ukryty, popatrz na słabość ludzkiego widzenia, przebacz zwątpienie. Taki sposób obrałeś by zbliżyć się do człowieka ...  i jego fizyczności, która nie widzi, nie słyszy i nie dotyka Ciebie tak,  jak kiedyś będzie tam, w niebie.

wtorek, 5 czerwca 2012

ŁZY KACPERKA I SEN MYSZOSKOCZKÓW

Krótka refleksja po religii w drugiej klasie... 


Kombinowałam na różne sposoby, by powiedzieć o cierpiącym Jezusie na krzyżu. Zaśpiewałam -"Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste - zmiłuj się za nami" ...  i usiadłam w przekonaniu, że to za trudna katecheza dla mnie, gdy nagle mały Kacperek podszedł do mnie i mówi:

  • Prze pani, ale ta piosenka jest piękna, aż łzy mam w oku

Wiktoria zaś dodała
  • Tak!!! - bardzo piękna. Prosę pani, Prosę pani, nawet nasze myszoskoczki w klatce zasnęły spokojnie, a one wiedzą, co jest dobre i piękne!

Usiadłam z wrażenia, bo dzisiaj ocenę z katechezy wystawiły mi łzy Kacperka i sen myszoskoczków...

poniedziałek, 4 czerwca 2012

MODLITWA PRZEDSZKOLAKÓW


Lubię te rozmowy z przedszkolakami.  Ich prostota  jest urzekająca, a  modlitwa pełna wiary. Nie na darmo Jezus mówił, abyśmy brali z nich przykład.

PROSZĘ CIĘ PANIE JEZU:

… żeby tatusiowie wrócili zza granicy i siostra z Wrocławia
… żeby koleżanka z grobu wstała, bo lubiłam się z nią bawić
… żeby mój Reksio wrócił do domu, bo się zgubił
… żeby nie było strasznych bajek
… żeby wszyscy byli zdrowi i weseli
… żebyś nie robił burzy, bo się boję



ŻYCZENIA PRZEDSZKOLAKÓW

  • Adaś daje Jezusowi dużo serduszek
  • Tomuś słoneczek
  • Wiktoria nakłada Jezusowi dużo koron na głowę
  • Mela marzy o tym, aby więcej dzieci było w Kościele
  • Amelka po prostu kocha Jezusa
  • Oliwka śle w niebo buziaczki
  • Bartek zaś krzyczy z daleka, że medal kochania niesie dla Jezusa
  • Karolinka obiecuje kucyka, albo osiołka, aby go nogi nie bolały jak tak chodzi po całym świecie i mówi o MIŁOŚCI.

niedziela, 3 czerwca 2012

CZY MAŁE DZIECI WIDZĄ NIEBO?


Takie pytanie zrodziło się we mnie po katechezie w przedszkolu na temat nieba. Trudno będzie odtworzyć rozmowę z dzieciaczkami /w przedziale wiekowym 4 - 6 lat/. Jeszcze trudniej przekazać emocje, które mi towarzyszyły. Mam jednak wewnętrzne przekonanie, że dotknęłam tajemnicy słów Jezusa:

 - “Jeżeli nie staniecie się jako te dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Bożego.” 

Zaczęło się bardzo zwyczajnie ... modlitwa ... śpiew. Potem usiedliśmy na dywanie, by porozmawiać o tym, co dla dzieci najważniejsze, a więc ... nowa fryzura, samochodzik na resorach i ptaszek, który usiadł na gałązce za oknem. Każdy mógł się wypowiedzieć. Gdy przyszła kolejka na mnie zadałam dzieciom pytanie:

- powiedźcie mi, jak wygląda niebo? 
- nie wiem - odpowiada uczciwie mała dziewczynka.
- a może trzeba zaglądnąć przez dziurkę od klucza? 

Złożyłam palce w kształcie serduszka, aby przez nie spojrzeć w górę. Dzieci lubią czynnie uczestniczyć w katechezie, więc szybko z rączek ułożyły malutkie serduszko i przyłożyły je do oka.

- No i co ... , widzicie coś? - Zapytałam po chwili licząc na dziecięcą wyobraźnię. 

To, co usłyszałam przerosło całkowicie moje wyobrażenie. Trudno mi się zdystansować, więc w najprostszy sposób opiszę niektóre wypowiedzi dzieci.

  • dziecko 1 - “Pani Alu, stanąłem przed bramą nieba, a tam ... na środku stoi tron Pana Jezusa ... rozmawia z Maryją .... ale nie wiem o czym, bo są za daleko”.
  • dziecko 2 - “ ... tam jest taka mała dróżka, a po niej chodzą Anioły ... i jeszcze małe dzieci, którym pozwolono tam wejść ... ja nie mogę otworzyć drzwi ... ”
  • dziecko 3 - “ .... proszę pani, proszę pani ... tam są drzwi do kuchni ... na stole leży święty chleb i małe opłatki ... takie białe ... jak piłeczki .... Pan Jezus nimi częstuje ... “
  • dziecko 4 - “ ... tam jest Papież, który kocha dzieci ... podnosi je do góry i robi samoloty ...”
  • dziecko 5 - “.... jest też niebiańskie kino ... ale jest przerwa ... nie wiem, co grają ... “

Podchodzi do mnie 5 - letnia Marta i szepcze mi do ucha:

  • “proszę pani, a o co tu chodzi? Ja nic nie rozumiem, ja niczego nie widzę”

I w tym momencie zdałam sobie sprawę, że widzenie nieba jest Bożą tajemnicą, której dotykają jedynie proste dziecięce serca. Przypomina mi się także fragment życiorysu O. Pio. Jako dziecko rozmawiał ze swoim proboszczem o swoich spotkaniach z: Jezusem, Aniołami, Maryją i niektórymi Świętymi. Bardzo się zdziwił, gdy zobaczył na twarzy księdza niemałe zakłopotanie.
  • - ... a co, ksiądz z nimi nie rozmawia ... ? - zapytał nieco zdziwiony przyszły święty.

sobota, 2 czerwca 2012

NIE ZAWSZE NA POWAŻNIE

Dzisiaj, moja internetowa przyjaciółka - Małgosia podzieliła się żartem, który rozbawił mnie na całego. Tę odrobinę uśmiechu przekazuję dalej ...








Zaczęła się elementarna nauka Jasia. Ojciec posłał go do szkoły publicznej. Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca Jasia i mówi mu, że Jasio jest diabłem wcielonym, wszyscy się go boją, dziewczynki nie mogą spać po nocach po jego wybrykach i w związku z tym usuwa Jasia ze szkoły.


Ojciec więc zapisał Jasia do szkoły prywatnej. Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca i historia się powtarza - opowieść o znerwicowanych kolegach i koleżankach , o połamanych meblach w szkole itp.

Ojciec wymyślił żeby Jasia zapisać do szkoły Jezuitów (że Bóg to ostatnia deska ratunku dla Jasia). Jak wymyślił tak i zrobił. Po miesiącu wzywają Jezuici ojca Jasia na wywiadówkę. Ojciec przygotowany na najgorsze... przychodzi i słyszy, że dawno takiego porządnego ucznia jak Jasio nie mieli. Pomaga kolegom, zawsze jest przygotowany, uczy się pilnie itp. Ojciec w szoku, że syn takiej przemiany doznał , postanowił Jasia zapytać co ją spowodowało !?

Jaś na to:

- Ojciec, bo tam jest tak: wchodzisz do szkoły, a tam na korytarzu - człowiek na krzyżu, idziesz na stołówkę - wisi człowiek na krzyżu, u dyrektora - człowiek na krzyżu. Ojciec ....!  Tam się z ludźmi nie cackają !!!