środa, 25 lipca 2012

DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE?


Dzięki Jaskółce to pytanie zabrzmiało we mnie jak dzwon Zygmunta. Potrzeba będzie wielu ludzi, którzy pomogą go podnieść i powiesić na właściwym miejscu, aby wydał godny sobie dźwięk. Na razie brzmi bardzo nieciekawie, głucho ... ale ... jak ma brzmieć, jeżeli na ziemi leży? Jego miejscem docelowym jest wieża wysoka, sięgająca nieba... Aby tam trafił, potrzebna jest zgrana wspólnota ludzi, którzy pragną jego głos usłyszeć w pełnym brzmieniu.



/kontynuacja tematu - JAK PATRZEĆ, BY ZOBACZYĆ?/


Mistycy piszą o różnych drogach poznania Boga. Wskazują na to, że Bóg  wyposażył każdego człowieka w zdolność osobowego spotkania się z Nim. Możliwość więc posiada każdy, lecz nie każdy z niej korzysta. Dlaczego tak się dzieje?


Myślę, że ma to wiele wspólnego z wolnością Boga i z wolnością człowieka. 

Bóg daje łaskę wiary komu i kiedy chce, a człowiek przyjmuję tę łaskę również w sposób wolny, to znaczy, że kiedy i jak chce. Problem chyba tkwi w tym, że trochę się gubimy w pojęciu 'wolności', którą często zamieniamy w samowolkę. Ona także jest obecna w budowaniu świata duchowego. I chyba jest o wiele gorszym zagrożeniem dla człowieka niż samowolka budowlana, o której mówią w mediach 'to tu, to tam'.

PS.

Proszę, nie zostawiajcie mnie z tym pytaniem samej, nie udźwignę go i nie usłyszę nigdy pełnego jego brzmienia.


29 komentarzy:

  1. W dzisiejszych rozważaniach O. Leon również podejmuje tę kwestię wiary:

    http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/?p=11865&utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+benedyktyni%2FKnAO+%28PSPO%29

    OdpowiedzUsuń
  2. Być może problem tkwi w tej "nierówności" lub "falowaniu" obdarzania łaską ludzi przez Boga. Raz daje łaskę, raz karze lub doświadcza. Czy człowiek, który jest "równy" w wierze i wypełnia wszystkie oczekiwania związane z wiarą, jest pewny "równego- płynnego" obdarzania go łaską przez Boga? A może łaska Boża dotyczy i dobra, i kary, i doświadczania np. bólu (wszystko nazywamy wtedy łasą Bożą)? Chodzi mi o te nierówność- Bóg może robić według swojej myśli, człowiek może tylko czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że łaska Boża jest każdemu dawana 'do pełna', więc nie powinno być obawy, że starania związane z wiarą człowieka pójdą kiedykolwiek na marne.

      Może problem jest w tym, że różnymi 'naczyniami' jesteśmy i o różnej 'pojemności łaski'? Ta różnorodność powinna nas ubogacać, a tym czasem często jest przyczyną niezdrowej rywalizacji. Zamiast cieszyć się 'pełnią łaski', bierzemy ludzkie miarki i badamy, kto jest lepszy, bardziej, lub mniej 'pełny'.

      To szukanie 'równości' jest zawarte w wielu śmiercionośnych ideologiach i światopoglądach ... to chyba nie ten kierunek w poszukiwaniach odpowiedzi. Mogę się jednak mylić.

      Usuń
    2. Myślę,że Jaskółka ma rację-Bóg może robić według Swojej myśli...Bo każdy z nas otrzymuje w darze wiarę a my robimy z nią co chcemy,ale też nie do końca,ponieważ Bóg czasami przez doświadczenie cierpienia,bólu,upadku(myślę,że to próba)zwraca się do nas,upomina się o naszą wiarę i wówczas to rzeczywiście od nas zależy,czy odwrócimy się od Niego,czy w żalu,bólu odnajdziemy umocnienie,miłość,ufność w Panu.To trudne ale wykonalne...Bóg wie co robi.

      Usuń
    3. Przede wszystkim to Bóg nikogo nie karze.
      "Bóg może robić według swojej myśli" - człowiek też. Czy Bóg mu czegokolwiek zabrania? Każdy z nas jest wolny, ma wolną wolę i Bóg to szanuje.

      Usuń
    4. Wiara polega na tym, że człowiek wierzy i jest z Bogiem nie tylko wtedy, jak jest dobrze i jak otrzymuje od Boga wszystko, o co prosi, ale również wtedy, gdy spotykają go jakieś trudne doświadczenia, których nie rozumie. Czasem może nam się wydawać, że ktoś inny otrzymuje od Boga więcej, niż my, a o nas Bóg jakby zapomniał. My Go prosimy o coś, a On nam tego nie daje, nie odpowiada na nasze prośby. I wtedy co - przestajemy wierzyć? odwracamy się od Boga, bo nie układa się po naszej myśli? A On odpowiada, tylko nie zawsze w taki sposób, w jaki byśmy tego chcieli i nie zawsze od razu. A jeśli człowiek wierzy, to ufa Bogu, że On wie lepiej niż my, co jest w danej chwili dla nas dobre - "Nie to, co ja chcę, ale to, co Ty chcesz Jezu".

      Usuń
    5. Witajcie Anonimy x2 :):)

      Mam wrażenie, że pod nimi kryją się dwie różne osoby. Aby jednak uniknąć nieporozumień dajcie choćby gwiazdkę pod komentarzem, która by Was odróżniała. Będzie się w tedy łatwiej Was czytać :)

      PS.

      Dziękuję, że zawitałyście do mnie :)Pozdrawiam cieplutko - alicja

      Usuń
    6. Te 3 dzisiejsze komentarze - 2 do wypowiedzi Jaskółki, a 1 do Anonima - napisała jedna osoba, czyli ja :)

      Usuń
    7. Witaj Asiu, miło mi Ciebie gościć, myślę, ze częściej zawitasz w moje progi :)

      Usuń
  3. 'Myślę,że Jaskółka ma rację-Bóg może robić według Swojej myśli..'

    ***

    Absolutnie z tym nie dyskutuję. Gdyby było inaczej Bóg nie byłby Bogiem, a jedynie 'naszym chłopcem na posyłki'. Jeżeli zareagowałam na tę 'równość' to całkiem z innego powodu.

    Są nurty w Kościele, które mówią, że staranie człowieka nie ma znaczenia, gdyż Bóg i tak zrobi swoje. Prawdą jednak jest i to, że wiary nie da się kupić ...

    Przypomina mi się mój 'początek drogi'. Nie rozumiejąc tyle, co dzisiaj bałam się woli Bożej w stosunku do mnie. Ten strach mnie paraliżował, bo wydawało mi się, że z momentem pójścia za głosem wewnętrznym stracę wolność, którą zawsze sobie wysoko ceniłam i stanę się osobą wielce nieszczęśliwą. Ten obraz bardzo hamował mnie przed całkowitym zaufaniem Bogu, którego zaczynałam widzieć jako uzurpatora mojej osoby, który siłą chce mnie wziąć na krzyż zbawienia, a to mi się wcale nie podobało i wcale za tym nie tęskniłam. Moim pragnieniem była MIŁOŚĆ, a nie ból i odrzucenie. Z drugiej zaś strony 'coś' mnie tak do Niego pociągało, że nie dawałam sobie z tą siłą rady.

    Przyszedł jednak moment, jedno zdanie, które wywróciło moje myślenie 'do góry nogami'. Wrócił pokój, którego wcześniej nie znałam i silne przekonanie, że Bóg mnie nie skrzywdzi. Od tej chwili minęło ponad 30 lat i patrząc w tył stwierdzam, że Bóg dotrzymuje danego słowa. Ze mną jest o wiele gorzej, wciąż zapominam i wtedy upadam i leżę jak długa. Nie winię jednak o to Boga, lecz siebie ...

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie przychodzi taki moment a raczej łaska od Pana,że nasza wiara zmienia się o 360 stopni i to jest piękne.Kto doświadczył ten wie.Również nie znałam co to pokój w sercu,ufność,radość bycia z Nim.Tylko warunek jest jeden, kiedy Bóg póka do naszego serca to musimy je otworzyć.A z tym jest różnie...I to jest wolność,Bóg nie zmusza jedynie sie upomina o nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli coś się zmienia o 360 stopni, to znaczy, że wraca do punktu wyjścia :) Ale nieważne, wiem co chciałaś przez to powiedzieć.
      To prawda, Bóg nikogo nie zmusza do pójścia za Nim. Zaprasza, ale nie zmusza. To jest wybór danej osoby, w jaki sposób odpowie na otrzymaną łaskę wiary - czy ją przyjmie, czy odrzuci. Może ja też zgubić, albo schować na jakiś czas, by po latach do niej powrócić.

      Usuń
    2. Ja tu czegoś nie rozumiem. Dlaczego Bóg się musi upominać o nas. Czy Bóg zakłada, że wszyscy muszą w niego wierzyć? I co to ma wspólnego z wolnością, i wolną wolą człowieka? Czy upominanie się nie jest naciskiem czyli pierwszym krokiem do przymusu?

      Usuń
    3. Pytanie jest do Asi, więc poczekam ze swoją odpowiedzią.

      ale ... :)... wybacz mi dygresję ...

      Ile razy kochająca żona, chociaż jest przekonana o miłości męża, upomina się o buziaka i wcale nie robi tego, by zabrać mu jego cenny czas, ale po to, by w ten sposób wyrazić mu swoją miłość ... a on, choć kocha ... zajęty innym sprawami w ogóle nie widzi związku tych gestów i się wkurza, że żona go znowu podejrzewa o zdradę i czuje się przez to napiętnowany?

      http://youtu.be/aZBhyPiyeOs

      Podsyłam linka na temat różnic budowy mózgu kobiety i mężczyzny, która ma kolosalny wpływ na właściwe odczytanie intencji osoby, z którą jesteśmy w żywej relacji. Jakie głupie wpadki robimy z powodu nieznajomości natury kobiety i mężczyzny ... ho,ho :)

      Jeżeli już tu, na ziemi, dwie natury muszą siebie dobrze poznać, by właściwie odczytać słowa i gesty w relacjach osobowych, to co tu mówić o NATURZE BOGA i Jego intencjach???

      Myślę Jaskółko, że bez głębokiego poznania Natury Miłości Bożej, która stawia na WOLNOŚĆ CZŁOWIEKA, będziemy stale błądzić i doszukiwać się przymusu.

      Czy takiego pełnego poznania doświadczymy tu na ziemi? Nie wiem, bo to chyba największa Tajemnica Bożej Miłości. Ja stale jestem w drodze ku jej poznaniu i byłabym nieszczera wobec Ciebie, gdybym powiedziała, że ją już znam. Tak naprawdę to ja ją wciąż szukam, idę po malutkich drogowskazach, które czytam każdego dnia i zdaję sobie sprawę z tego, że szczyt jeszcze jest bardzo daleko w chmurach, więc nie potrafię dokładnie go jeszcze określić.

      Usuń
    4. Pytanie Jaskółki jest chyba bardziej do osoby, która jako pierwsza napisała komentarz podpisując się jako Anonimowy. Ja byłam tym drugim Anonimem :)
      Tak jak już wcześniej napisałam, Bóg nas zaprasza do pójścia za Nim - zawsze mówi: "jeśli chcesz". Ale nigdy do niczego nas nie zmusza. Wybór zawsze należy do nas. On nam tylko pokazuje, którą drogą możemy pójść, ale my możemy wybrać inną. Bóg każdemu z nas dał wolną wolę i szanuje nasze prawo do wolności. On nas może delikatnie zachęcać, przypominać o sobie, o tym, że zawsze będzie na nas czekał. Ale to nigdy nie jest przymus z Jego strony, tylko zachęta, zaproszenie. Bóg zawsze mówi w ten sposób - "jeśli chcesz możesz iść ze mną przez życie, ale ja cię nie zmuszam." Jeśli chcesz - a jeśli ktoś nie chce, to jest jego wybór. Ale Bóg nigdy z nikogo nie rezygnuje, nikogo nie przekreśla, człowiek zawsze może zmienić swoją wcześniejszą decyzję i nawrócić się.
      Dlaczego Bóg się o nas upomina? - myślę, że robi to z miłości do nas. Jeśli się o kogoś upomina, to tylko dlatego, że zależy Mu na każdym człowieku, każdego z nas bardzo kocha i jednocześnie tęskni za naszą miłością. I dlatego właśnie co jakiś czas przypomina o sobie. Ale jeśli to robi, to zawsze bardzo delikatnie, bez jakiegokolwiek nacisku, czy przymusu. Po prostu delikatnie puka do naszych serc, a czy Mu otworzymy, to już zależy od nas.

      Usuń
  5. Ten czas nazywam PRZEBUDZENIEM. Napisałam o tym piosenkę, którą dedykuję wszystkim tym, którzy poszukują odpowiedzi na pytanie - dlaczego ...

    http://alicjan.blogspot.com/2012_02_01_archive.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypowieści o królestwie Bożym mówią o tym, kto to królestwo osiągnie. Są one konkretnym wskazaniem, co robić, aby do niego się dostać. Dzisiejsza Ewangelia daje wyjaśnienie przypowieści o siewcy.

    Pięknie o tym pisze O.Leon:

    http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/?p=11872&utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+benedyktyni%2FKnAO+%28PSPO%29

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdego dnia odczytuję rozważania, które przychodzą mi na maila. Nie znam ich treści wcześniej. Doświadczam jednak tego, że mają przedziwną tajemnicę w sobie. Wyprzedzają i uprzedzają nie tylko moje myśli, ale i konkretne wydarzenia, które dopiero mnie po jakimś czasie spotykają, dając na nie "światło zrozumienia". Nie zawsze są łatwe do przyjęcia; czasem ganią, czasem pocieszają; innym razem prostują kierunek i naprowadzają na właściwy. Znam osoby, które w ten sposób dialogują z Bogiem od wielu lat;znam ich życie, które świeci blaskiem Bożej Miłości. To oni wprowadzili mnie na ten 'trop'Przewodnika.

    Posłuchajcie, co dzisiaj przeczytałam u O. Leona, który pisze tak, jakby nas znał i wiedział o czym rozprawiamy.
    Wiem jednak, że nas osobiście nie zna,.... ale Bóg, którego głosi nas zna i słyszy i ... odpowiada ... i włącza się do naszej rozmowy ... :)

    "...Bóg nie interweniuje od razu, ponieważ oczekuje na plon, na owoc całego życia"

    Nad tym zdaniem zatrzymałam się dłużej. Podaję jednak linka, bo być może dla kogoś inne zdanie jest przeznaczone:

    http://www.tyniec.benedyktyni.pl/ps-po/?p=11876&utm_source=feedburner&utm_medium=email&utm_campaign=Feed%3A+benedyktyni%2FKnAO+%28PSPO%29

    Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bóg nie interweniuje od razu" i dzięki temu każdy człowiek ma szansę się zmienić, ma szansę wrócić na drogę, z której zszedł, wrócić do tego, co być może kiedyś schował, albo odnaleźć to, co zgubił. Ma szansę zmienić swoje życie, nawrócić się. Bóg daje mu czas. I to, że być może ktoś teraz nie żyje tak, jak powinien, to go wcale nie przekreśla w oczach Boga. Zawsze może się zmienić - oczywiście, jeśli chce.

      Usuń
  8. "....Bóg daje mu czas....." Nie każdy ma tyle samo czasu. Jednak zadziwające jest dla mnie, że często te osoby, które otrzymują go najwięcej nic z nim nie robią.
    Ostatnio rozmawiałam z siostrą o tym, czy to Bóg decyduje kiedy człowiek kończy swoje ziemskie życie. Ona zdecydowanie twierdziła, że tak jest. Ja wręcz przeciwnie. Bo czy Bóg chciał śmerci niwinnych dzieci, ludobójstwa, zabójstw? Przez chwilę nasza rozmowa utknęła w martwym punkcie. Ostatecznie siostra powiedziała, że to Bóg decyduje tylko człowiek wchodzi Mu w paradę. I po tych słowach do mnie dotarło, że Bóg ma dla nas plan tylko niekiedy my sami albo drugi człowiek ten Boski plan krzyżujemy.
    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Bóg dla każdego z nas ma jakiś plan, tylko czasem człowiekowi się wydaje, że on wie lepiej, że jego własny plan jest lepszy i próbuje żyć po swojemu. No i właściwie to może tak żyć, ma do tego prawo, każdy człowiek jest wolny, tylko nie zawsze potrafi z tej wolności korzystać. Człowiek może dokonywać i dokonuje w życiu różnych wyborów, ale niestety nie zawsze są to słuszne wybory i potem konsekwencje tych wyborów ponosi nie tylko on sam, ale często również ktoś drugi.

      Usuń
  9. Przeczytałam odpowiedzi na moje pytania, przeczytałam i dalsze wypowiedzi. Wybaczcie, teraz sobie to muszę poukładać. Jedno wiem na pewno, Wasza wiara jest ogromna i spokojna, taka wyciszona. Ja tu spokojnie "oddycham". :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czasami zastanawiam się nad tym Boskim planem. Przeczytałam kiedyś, że nasze życie nie jest gotowym scenariuszem napisanym przez Boga, który mamy odegrać. Niby logiczne, bo nie mamy być marionetkami w rękach Boga.
    "...Tak, Bóg dla każdego z nas ma jakiś plan..." Myślę, że ten plan to zbawienie a my szukamy drogi i środków do jego realizacji. Często błądzimy ale najważniejsze, żeby dojść do celu.
    Ja ufam, że gdy stanę przed Bogiem, to nie usłyszę "dlaczego wybrałaś inną drogę" tylko "dobrze, że jesteś"
    t.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jaskółko.

    Moja wiara nie jest ogromna. Życie każdego człowieka jest walką o wiarę."Przekonałam" się o tym ostatnio. Walczę bo warto.
    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż nie- chyba nie każdego, bo ja nie walczę o wiarę. W ogóle słowo walka mi nie pasuje do indywidualnego podejścia do wiary przez człowieka. Myślę, że bardziej tu pasuje zmaganie się ze swoją niedoskonałością w kwestii wiary. Ja nie walczę o swoją wiarę- nie myślę o "uwierzeniu", bo zostałam wychowana bez wiary, a wiem, że już nie dam rady tego nadrobić. Nie jestem w stanie uwierzyć w Boga, a w chrześcijańskiego tym bardziej- wiem- to już mam za sobą. Nie wiem czy warto, czy nie warto. Natomiast bardzo lubię czytać u Alicji rozmyślania ludzi wierzących. No i nie gniewajcie się, kiedy zadaję niekiedy wręcz brutalne pytania. Wszystko prowadzi do poznania :)

      Usuń
    2. Jaskółko, piszesz, że nie jesteś w stanie uwierzyć w Boga - ja myślę, że nigdy nic nie wiadomo. Bo czasem jest tak, że to nie człowiek odnajduje Boga - bo człowiek nie zawsze Go szuka - ale to Bóg odnajduje człowieka. Już samo to, że napisałaś, że lubisz czytać rozmyślania ludzi wierzących - ja myślę, że to jest duży plus i krok w kierunku Boga. Tak samo to, że zadajesz pytania - bardzo dobrze, że je zadajesz. Tak, jak napisałaś - wszystko prowadzi do poznania :) Dlatego nigdy nic nie wiadomo - może kiedyś pozwolisz się Bogu odnaleźć. Bo Jemu zależy na każdym człowieku - na każdym, a więc na Tobie również.

      Usuń
  12. Jaskółko,
    Może źle się wyraziłam. Więc "bezpieczniej" pisać o sobie.
    Ja też nie myślałam o "uwierzeniu". Dar wiary otrzymałam, moim zadaniem było i jest przyjąć ten dar i zatroszczyć się o niego. Cząstkę wiary Bóg ofiarował mi poprzez rodziców i osoby, które spotkałam. To dzięki nim zaczęłam wyciągać ręce w Jego kierunku.
    W pewnym momencie "prezent" przestał być atrakcyjny, stał się ciężarem. Po długim czasie gdy czułam, że nic już nie mam dostałam jeszcze "wspanialszy prezent". Walczę o niego, bo "ktoś" próbuje mi go wyrwać. A tylko on ma dla mnie wartość.
    Może to co napisałam wydaje się wielką bzdurą, bełkotem. Ale bez Jezusa moje życie nie ma dla mnie sensu. Dlatego gdy przchodzi zwątpienie tracę równowagę.
    Napisałaś "Nie jestem w stanie uwierzyć w Boga, a w chrześcijańskiego tym bardziej" Wybacz moją śmiałość i być może złą interpretację, ale z tego co napisałaś może wynikać, że "mogłabyś" w jakiegoś Boga uwierzyć. Co oznacza "w chrześcijańskiego tym bardziej" ? Co "odstrasza" Ciebie od "mojego" Boga?
    t.

    OdpowiedzUsuń
  13. „Bóg jest bliżej mnie, niż ja samego siebie, On jest we mnie”

    (św. Augustyn)

    Jaskółko, proponuję zapoznać się z życiorysem Świętego Augustyna ... On naprawdę 'miał pod górkę' :) Odszedł bowiem do świata największych ludzkich grzechów. W swoich Wyznaniach pisze, że Bóg jednak nie przestraszył się jego grzechów, poszedł za Nim nie bacząc na brud, którym Go zewsząd okładano, ani na wyzwiska, którymi Go nazywano, ani na brak zrozumienia, w którym tak długo żył Święty Augustyn. Aż dziw bierze, ze z takim życiorysem został świętym?

    Widać świętość jest czymś innym, niż bycie dobrym od dziecka :)

    Miłej lektury życzę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Augustyn z Hippony.

    Mimo iż od napisania „Wyznań” upłynęło prawie 1600 lat, nie przestają one fascynować, poruszając do głębi ludzkie umysły i serca. Augustyn ubolewa, że zbyt wiele czasu zmarnował i zbyt wielu goryczy doświadczył, zanim odkrył Chrystusa:

    Późno Cię ukochałem,
    Piękności dawna i zawsze nowa!
    Późno Cię ukochałem!
    We mnie byłaś, ja zaś byłem na zewnątrz
    i na zewnątrz Cię poszukiwałem.
    Sam pełen brzydoty, biegłem za pięknem, które stworzyłeś.
    Byłeś ze mną, ale ja nie byłem z Tobą.
    Z dala od Ciebie trzymały mnie stworzenia,
    które nie istniałyby w ogóle, gdyby nie istniały w Tobie.
    Przemówiłeś, zawołałeś i pokonałeś moją głuchotę.
    Zajaśniałeś, Twoje światło usunęło moją ślepotę.
    Zapachniałeś wokoło, poczułem i chłonę Ciebie.
    Raz zakosztowałem, a oto łaknę i pragnę;
    dotknąłeś, a oto płonę pragnieniem Twojego pokoju.

    ***

    Podaję link, może się przyda.

    http://www.katedra.uksw.edu.pl/biblioteka/augustyn_wyznania.pdf

    OdpowiedzUsuń