niedziela, 8 lipca 2012

MYŚLENIE LUDZKIE i BOSKIE

Pan Bóg nie chce naszej udawanej doskonałości, ale pragnie, żebyśmy doświadczając własnych ograniczeń, ufnie zwracali się do Niego o pomoc, by przemieniał nasze myślenie ludzkie na boskie.


Co nie pozwala nam zaufać Bogu?

Ograniczają nas własne wyobrażenia o Bogu i człowieku, a także nasz subiektywizm. On sprawia, że stajemy się głusi na prawdę obiektywną o człowieku, stworzonym na podobieństwo Boże po to, by mogła nawiązać się osobowa relacja bosko – ludzka, oparta na prawie miłości.


„To tylko cieśla” 


Tak mówili o Synu Bożym ci, którzy powinni być najszczęśliwsi spośród narodu wybranego, gdyż wśród nich dojrzewało Jego powołanie. 

Wadowice … miasteczko, które jest dumne, iż po jego ulicach przechadzał się dzisiejszy święty, Jan Paweł II. Najdrobniejsze pamiątki z jego rodzinnego domu stają się bezcenne, dlatego gromadzi się je w izbie pamięci. O ich wartości nie decyduje jednak wartość materialna, lecz duchowa. 


Dlaczego w Nazarecie było inaczej? 


Jezus przychodzi do swojej rodzinnej wsi. Wszyscy liczyli, że po znajomości należą się im szczególne względy i prawo do nadzwyczajnych cudów. Nie chcieli słuchać Jezusa, który mówił o rzeczywistości duchowej. Oburzenie wzrosło, gdy zaczął od nich wymagać zmiany myślenia z ludzkiego na boskie; z subiektywnego na obiektywne.

I może nawet nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że takie subiektywne myślenie zaślepia nas na obiektywną prawdę i wprowadza zazdrość, nieufność i bałagan w życiu społecznym. 


Kim jest Jezus z Nazaretu? 


Dla mieszkańców Nazaretu Jezus był cieślą. Chętnie byśmy dziś podziwiali dzieła rąk Jego. Fachowcy oceniliby solidność roboty, a dla nas wierzących byłaby to cenna pamiątka. Nie da się jednak urządzić muzealnej izby pamięci gromadzącej materialne wyroby z warsztatu Jezusa. Jedyną izbą pamięci jest Wieczernik otwarty wszędzie tam, gdzie kapłan bierze do rąk chleb i wino i użycza Jezusowi swoich ust wypowiadając słowa: „Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało Moje”. 

Warto jednak uświadomić sobie, że połowę swego życia na ziemi Jezus spędził przy pracy jako cieśla. Ciągle chcemy z Bogiem świętować, podczas gdy On chce z nami pracować. Ewangelia musi być zakorzeniona w życiu. Gdy tego zabraknie, początkowo może zdumiewać, ale próby czasu nie wygra i nie wyda owoców. 


Dlaczego tak trudno stworzyć na ziemi wspólnotę braterską, dlaczego tak trudno zamienić środowiska nawet religijne w szczęśliwą rodzinę? 


Nazaret był małym miasteczkiem. Wydawałoby się, że sama obecność Syna Bożego i Jego Matki winno już przemienić serca nazaretańczyków i otworzyć na budowę wspólnoty w duchu Bożej Rodziny. Tymczasem nic z tego. Wystąpienie Jezusa w synagodze zakończyło się Jego klęską. Jezus ledwo uszedł z życiem. W tej sytuacji tym ostrzej staje przed nami pytanie: dlaczego tak trudno na ziemi połączyć ludzi w braterską wspólnotę? Odpowiedź jest stosunkowo prosta. 


Nie ma braterstwa bez Ojca.



Braterstwo jawi się tylko tam, gdzie ludzie odnajdują się jako dzieci jednego Ojca. Ono jest kwiatem wyrosłym z korzenia głęboko przeżytej więzi z Ojcem. Jeśli tego zabraknie, nie da się spojrzeć na drugiego człowieka jak na brata. Ta więź z Ojcem decyduje również o mądrym i twórczym przeżyciu wszelkich napięć, jakie powstają między braćmi. Ojciec ma w nich głos decydujący, a mówiąc ściśle miłość do Ojca stanowi klucz do ich przezwyciężenia

***



Ojcze Nasz (Modlitwa Pańska)

Ojcze nasz, któryś jest w niebie

święć się imię Twoje;

przyjdź królestwo Twoje;

bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi;


chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;

i odpuść nam nasze winy,

jako i my odpuszczamy naszym winowajcom;

i nie wódź nas na pokuszenie;

ale nas zbaw od złego.

Amen


 Niech się tak stanie, niech się stanie rzeczywistością mojego życia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz