niedziela, 26 sierpnia 2012

DOBRE WINO

Nie za bardzo smakują mi wysokoprocentowe trunki, ale piłam kiedyś wino gronowe, którego smaku nigdy nie zapomnę. Było pyszne! Szukałam go potem na sklepowych półkach ... nic z tego ... albo podróba, albo smak mój nie taki, jaki był w owym dniu. Smak ten przypomniał mi się dzisiaj na mszy, podczas czytania Ewangelii o cudzie w Kanie Galilejskiej. Aż mi się trochę głupio zrobiło, że w takiej chwili moje kubki smakowe płatają mi takiego figla. Potem jednak przyszła refleksja, którą pragnę się z Wami podzielić.




NAPEŁNIJCIE STĄGWIE WODĄ!

Woda
zwyczajna ... źródlana ... gazowana ... niegazowana ... z minerałami ... i bez nich 
Jestem ciekawa, jaka była ta, w studni z której służący napełniali stągwie. 
Myślę, że smakiem z pewnością nie przypominała dobrego wina. 

*** 

Czasami, gdy rozmawiam z ludźmi o Bogu, słyszę, że są nieprzygotowani na bliskie spotkanie ze Stwórcą. Może kiedyś ... za jakiś czas. Mam wrażenie, że myślą w tedy o godzinie swojej śmierci, czego osobiście wcale im nie życzę. Gdy o tym powiem wprost, słyszę kolejne argumenty ... o niegodności człowieka, o braku wiedzy i właściwego poznania, o grzechach tych, którzy kurczowo się trzymają Boga, ale nie potrafią się Nim dzielić z nikim, traktując Go za swoją własność.  I co na ten temat powiada dzisiejsza Ewangelia? 

PRZEMIANĘ ZOSTAW BOGU
TY NALEJ TYLKO WODĘ ZE SWOJEJ STUDNI

***

Człowiek powinien robić w swoim życiu, również religijnym, duchowym, to, na co go stać w danej chwili, co może teraz uczynić. Nie musi robić tego, czego nie potrafi. Nie musi też być doskonały w tym, co robi. Jeżeli wszystko będzie chciał osiągnąć jedynie swoją pracą - przyjdzie czas, że nie da rady i po prostu pęknie, bo zmęczą go te wszystkie wysiłki mające na celu jakąkolwiek przemianę. 


Cud w Kanie Galilejskiej − według Ewangelii św. Jana Jezus Chrystus przemienił wodę w wino podczas wesela w Kanie Galilejskiej, galilejskim miasteczku w pobliżu Nazaretu. Jezus został zaproszony na gody weselne wraz ze swoją Matką. W trakcie uroczystego przyjęcia weselnego zabrakło wina. Maria zwróciła się do syna, mówiąc mu o tej palącej potrzebie gospodarzy. Po dialogu z synem, poleciła uczniom: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi.


3 komentarze:

  1. Jezus mógł napełnić stągwie winem bez pomocy człowieka, niepotrzebna była Mu „woda”. Dlaczego więc zaprosił go do realizacji swojego cudu? Bo nie o przemianę wody chodziło ale zależało Mu na przemianie człowieka .Jezus mówi do nas każdego dnia „napełnij stągwie wodą” tzn. zaufaj, zdobądź się na wysiłek, daj coś od siebie, nie czekaj aż wszystko samo się dokona. Wtedy nastąpi cud przemiany. Zastanawia mnie tylko „efekt przemiany” a w zasadzie jego trwałość. „Wino”, które szybko może się skończyć, gdy nie będziemy kosztować go z umiarem.


    Jak dobrze czasem tu zajrzeć i zaczerpnąć z Twojej stągwi Alicja:)
    trzymaj się cieplutko
    t.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Człowiek powinien robić w swoim życiu, również religijnym, duchowym, to, na co go stać w danej chwili, co może teraz uczynić. Nie musi robić tego, czego nie potrafi. Nie musi też być doskonały w tym, co robi. Jeżeli wszystko będzie chciał osiągnąć jedynie swoją pracą - przyjdzie czas, że nie da rady i po prostu pęknie, bo zmęczą go te wszystkie wysiłki mające na celu jakąkolwiek przemianę." Dlaczego nie musi? A jak rzeczywistość od niego takiego wysiłku wymaga? A co z rozwojem osobowości, samodoskonaleniem się? I nie ma innej drogi niż własna ogromna praca, własny wysiłek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego nie musi?

      ... bo jest człowiekiem wolnym i rozumnym, który wie, że do ideału dochodzi się małymi kroczkami, często przez całe życie. Nie wchodzi od razu na najwyższe szczyty górskie, lecz zaczyna od maleńkich pagórków. Te małe sukcesy go cieszą, bo wie, że przygotowują go do osiągnięcia szczytu najwyższego. Człowiek, który MUSI coś zrobić,często nie patrzy na swoją kondycję, nie potrafi się cieszyć z drobnych sukcesów i zarzyna siebie, by iść 'po trupach', aby tylko osiągnąć swój cel.

      A jak rzeczywistość od niego takiego wysiłku wymaga?

      ... jaka rzeczywistość? Czy o tej myślisz, która odbiera człowiekowi wolność wyboru? Wiem, że ona istnieje; nawet dotyka mnie dość często. Szczególnie ukrywa się w oczekiwaniach innych, wobec mnie i trudno jest czasem powiedzieć jej stanowczo - NIE!!! - traci się bowiem wielu sprzymierzeńców... no cóż ... z Bogiem nieco łatwiej iść pod prąd ... no i mam to szczęście, że znam takich, którzy mi ten sposób na życie pokazali i teraz nie wyobrażam sobie zmiany kierunku.


      A co z rozwojem osobowości, samodoskonaleniem się?

      ... nie myśl Jaskółko, że na obranej przeze mnie drodze nie ma przeszkód do pokonania, które trudu nie wymagają. Przez 'ciasną bramę' się na nią wchodzi i przypomina raczej piaszczystą drogę przez pustynię, niż szeroką autostradę. Codziennie trzeba hartować osobowość, aby odeprzeć pokusę pójścia na łatwiznę. Problem jednak w tym, że autostrada biegnie w innym kierunku, od obranego przeze mnie. Nie chcę nią iść, choć z pozoru jest o wiele atrakcyjniejsza od mojej.

      I nie ma innej drogi niż własna ogromna praca, własny wysiłek :)

      ... zależy dla kogo. Moją drogą jest moja własna ogromna praca, własny wysiłek i łaska Boża, która mnie wspiera, bo o nią codziennie proszę.

      Usuń