piątek, 31 sierpnia 2012

DRZEWO ŻYCIA

(dopowiedzenie do poprzedniego postu ...)


Czy śmierć może być równocześnie piękna i bolesna?  Może... i tę prawdę zostawił nam pan Stasiu. Każdy jakoś inaczej  będzie ją przerabiał we własnym sercu ...



"Drzewo życia"
Izabela Krzyszkowska

Lecz nie każda śmierć jest piękna, choć każda jest bardzo bolesna ... 

Słyszę okropne rzeczy o śmierci nienarodzonych  i tych już narodzonych dzieci. Jestem przeciwniczką aborcji, choć w jednym się zgadzam z tymi, którzy mają odmienne zdanie ode mnie. Wiele kobiet nie powinno mieć dzieci i powinno się wszystko robić, aby miały tego świadomość. Nie są bowiem drzewami, które należycie zatroszczą się o własne owoce. Często przypominają bardziej jemiołę, żerującą i wysysającą soki z innych drzew. One nie są gotowe, by zostać matkami. Powinny jednak o tym pomyśleć przed aktem poczęcia życia, do którego NIE MAJĄ PRAWA, TAK JAK JA NIE MAM PRAWA DO ICH ŻYCIA. I ja to prawo szanuję. Jedynie domagam się od nich tego, aby z taką samą stanowczością, jaką mają względem siebie uszanowały prawo do istnienia dziecka, które choć w jej ciele poczęte, nie jest nią. Łączenie dwóch osób w jedną jest totalnym nieporozumieniem i dziwię się, że są tacy, którzy tej prostej zasady nie pojmują.

Są też takie kobiety, które w cieniu innych drzew rosną i brak przestrzeni nie pozwala im zobaczyć, że świat nie musi iść drogą śmierci. Zastraszane wizją źle pojmowanego macierzyństwa, wolą wybrać najgorszą opcję na swój problem. Współczuję im, gdyż one najczęściej mają niekończące się wyrzuty sumienia, które wprowadzają w totalną ciemność... bo wewnątrz czują, że coś nie gra, choć na zewnątrz przyjmują maski kobiet wyzwolonych, które rzucają często, choć nie zawsze, stek obraźliwych epitetów pod moim adresem w tym momencie... wybaczam od razu ... i tak za dużo bólu noszą w sobie, nie będę więc im dokładać go od siebie. 

Są kobiety, które poczęły swoje dzieci podczas gwałtu. Ich najbardziej mi żal. Miałam to szczęście, że raz pomagałam takiej matce i jej dziecku. Nasłuchałam się prawdziwej i bardzo tragicznej historii, której nie życzyłabym najgorszemu wrogowi. Stasiu, jej syn, też był bardzo zraniony tą sytuacją, ale jeden fakt przykuwał stale moją uwagę i gasił wszelkie wątpliwości co do jego istnienia. Mianowicie - On miał w sobie pragnienie życia tak wielkie, że patrząc mu prosto w oczy przez gardło by mi nie przeszło - lepiej, żeby ciebie nie było ....

*** 

Nie chcę wszczynać tu żadnej wojny światopoglądowej, lecz stojąc przy trumnie pana Stanisława i takie myśli przeszły przez moje serce. W pewnym momencie stanął mi obraz tych maleńkich dzieci, które żyłyby, gdyby tylko pozwolono im żyć... ich ciałka nie były wyniszczone rakiem ... mogły wzrastać i się prawidłowo rozwijać, gdyby ... 

Nie chcę kończyć, bo historia każdego dziecka i jego matki jest inna. Nie chcę być sędzią, ani katem ... może jedynie obrońcą ... i dziecka ... i matki ... dla której Jezus również przyniósł Dobrą Nowinę.

*** 
Drzewo życia – rajskie drzewo, którego owoce darzyły nieśmiertelnością. Według Księgi Rodzaju drzewo życia rosło w środku rajskiego ogrodu Eden. Stwórca umieścił tam Adama i Ewę. Gdy szatan skusił kobietę i mężczyznę do zerwania owocu z innego drzewa - drzewa poznania dobra i zła, złamali oni zakaz Stwórcy. Bóg za karę wygnał Adama i Ewę z Edenu i na straży postawił cheruby i wirujący ognisty miecz. Stwórca nie chciał, aby ludzie po upadku przez skosztowanie owocu z drzewa życia stali się nieśmiertelni. W buncie człowieka przeciwko Bogu Biblia widzi przyczynę inwazji zła do pierwotnie dobrego świata oraz uzasadnia, dlaczego człowiek poddany jest chorobom, cierpieniu, starzeniu się i śmierci.

17 komentarzy:

  1. "Wybrałem ciebie gdy planowałem stworzenie"
    "Określiłem dokładny czas Twojego urodzenia"
    "Ukształtowałem Cię w łonie Twojej matki"
    "Jesteś cudownie stworzony" ....................................
    To fragmenty "listu" Boga do człowieka podparte cytatami z Pisma św., których nie podaję.
    Zastanawiam się, jak odnieść to do dzieci poczętych właśnie w wyniku gwałtu, dzieci niechcianych, "poczętych" in vitro. Przecież to nie "dzieło" Boga, On tego nie planował.
    Przepraszam za pytania, na które nie ma odpowiedzi.
    t.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdyby odpowiedź była prosta nie byłoby tyle zawirowań wobec tego, jakże bolesnego tematu. Daleka jestem od oskarżeń kogokolwiek, znam bowiem wiele traumatycznych wydarzeń, w których nie wiedziałabym jak postąpić, by 'wilk był syty i owca cała'.

    I może właśnie w tym tkwi problem, że chcielibyśmy wszystkich zadowolić ... i owcę ... i wilka; Przyjmujemy więc bezpieczny światopogląd, coś w stylu - "Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek", który chroni mnie przed niezadowoleniem innych, lecz nie broni najsłabszych. Im najlepiej zamknąć usta, by nie wołały o sprawiedliwość i miłosierdzie.

    A tu Ewangelia jasno wytycza kierunek ... albo życie, albo śmierć ... albo zimny, albo gorący ... ZERO KOMPROMISU w sprawach najistotniejszych. Nie do przyjęcia jest służenie u przyjaciela i wroga równocześnie.

    Wracając jednak do twojego pytania o 'dzieło Boga'...

    Mam pewne przemyślenia na ten temat, lecz jeszcze nie za bardzo potrafię je nazwać. Może więc jedynie zacznę zdanie:

    SEKSUALNOŚĆ KOBIETY I MĘŻCZYZNY JEST CUDOWNYM DAREM BOGA, ABY POPRZEZ CIAŁO WYRAŻALI WOBEC SIEBIE MIŁOŚĆ, KTÓREJ JEDNYM Z OWOCÓW, LECZ NIE JEDYNYM, JEST DAR POCZĘTEGO ŻYCIA...

    /może kiedyś dokończę tę myśl, chcę bowiem zwrócić uwagę na to, że gwałt rodzi się wpierw w sercu człowieka, który nie rozumie swojej seksualności; dopiero potem czyni on krzywdę innym ludziom/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bóg dając człowiekowi wolną wolę dał mu też pewną władzę nad drugim człowiekiem. Teoretycznie każdy może być dawcą życia. Wydaje mi się, że Bóg nie zawsze ingeruje tzn. "planuje" poczęcie człowieka, to od nas zależy. On w swojej dobroci i miłosierdziu obdarza nasze ciała nieśmiertelną duszą i może to jest sens myśli "jesteś cudownie stworzony". My jedynie "dajemy" śmiertelne ciało, cud nieśmiertleności jest darem Boga.
    teresa

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś ten tok rozumowania mnie nie przekonuje. Dla mnie człowiek jest jednością. I dlatego uważam, że i dusza i ciało mają w sobie pierwiastki boskości, które czynią je piękne i zdolne do kochania.

    Piszesz: "My jedynie 'dajemy' ..." Szczerze mówiąc drażni mnie ten zwrot.

    Dla mnie akt zjednoczenia mężczyzny i kobiety jest możliwością obdarowywania siebie najpiękniejszą miłością, której owocami są: radość, czułość, intymność, bezpieczeństwo, przyjemność, orgazm itp. Materializacją tej miłości jest poczęte nowe życie; jest jej ukoronowaniem.

    Sprowadzane aktu małżeńskiego jedynie do prokreacji jest dla mnie totalną pomyłką. Z takiego toku myślenia wyrasta oziębłość seksualna,która ma potem ogromny wpływ na miłość małżonków i ich wzajemne relacje.

    Idąc dalej ... POŻĄDANIE ... samo w sobie jest jedynie siłą napędzającą seksualność. Jeżeli będzie ono źle ukierunkowane będzie podobne do nieuregulowanego koryta rwącej rzeki, w której jak w Nilu, podczas niewoli egipskiej Narodu Wybranego, tonęły setki dzieci, w których faraon widział swoich potencjalnych wrogów i uzurpatorów jego wolności.

    Śmierć małych dzieci nie jest bowiem wymysłem naszej cywilizacji. To tak dla wiadomości 'wyzwolonych', którym się wydaje, że aborcja jest wytworem ich światłego umysłu. Na tę cywilizację śmierci łapano się już dawno. Znano już ją od świata, a narodziła się już w raju, podczas pierwszego grzechu.




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "znano już ją od początku świata ..."

      to chciałam napisać, ale o 'początku' zapomniałam. Poza tym 'pożądanie' można rozumieć również szerzej ... pożądanie władzy nad drugim człowiekiem, pieniędzy za wszelką cenę, komfortu życia kosztem życia innych itp. itd

      Usuń
  5. Ta nasza rozmowa jest totalną pomyłką. Nic nie wiem o relacjach między małżonkami i nigdy się nie dowiem. Nie spodziewałam się, że taki temat "wypłynie".
    "Jakoś ten tok rozumowania mnie nie przekonuje" - nie zamierzam nikogo przekonywać do nieczego, to moje "rozumowanie" jest tylko próbą odpowiedzi na natłok wątpliwości dotyczących wiary, życia, okrucieństwa tego świata. Tego nie można nazwać rozumowaniem, to tylko wątpliwości i próba ratowania gasnącej wiary.

    Pisząc tutaj zastanawiałam się jedynie nad "cudem" poczęcia w wyniku in vitro, patologicznych związków np. kazirodczych itd. Pytam Boga gdzie tu jest cud, Jego Boska ingerencja? Kto daje duszę zarodkom podczas zapłodnienia in vitro? Człowiek? Małżonkowie? Laborant?

    Wybacz Alicjo, nie mam w sobie tyle wiary i miłości co Ty. Teraz widzę jak wiele nas dzieli. Jednak zawsze będę myśleć o Tobie bardzo ciepło i pamiętać przed Bogiem, niezależnie od tego jaki Jego obraz mam w sercu i myślach.
    t.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teresko, nie wiem, czy dobrze odczytuję twoje emocje. Mam wrażenie, że poczułaś się dotknięta tym, w jaki sposób wyraziłam swoje zdanie. Jeżeli tak, to sorki - nie chciałam cię zasmucać. Dzielę się jedynie swoimi przemyśleniami, które są nadal przedmiotem moich poszukiwań. Biorę pod uwagę to, że mogę się mylić; ale o tym można zadecydować po przeprowadzonych dialogach. Na razie to tylko Ty zdecydowałaś się ze mną rozmawiać, za co jestem Ci bardzo wdzięczna :)

    Czy ta rozmowa jest totalną pomyłką? - ja tak nie uważam; jest co najwyżej prowokująca do różnych przemyśleń.

    Wbrew pozorom nie piszę jedynie o relacjach między małżonkami; dla nich zostawiam jedynie akt małżeński jako ukoronowanie cielesnej miłości.

    Uważam bowiem, że każde ciało ludzkie jest stworzone do tego, by doświadczać miłosnego uśmiechu, dotyku, czułości, bliskości... Takich gestów potrzebuje już maleńkie dzieciątko w łonie matki. Jest to udowodnione, że odbiera ono swoim ciałkiem emocje matki, dźwięki i smaki; potrafi się uśmiechać i krzywić z bólu, gdy narzędzia aborcyjne rozrywają je na kawałki.

    Pytasz - "gdzie tu jest cud ...?"

    Odpowiem jak rozumiem, aczkolwiek jest to jakaś maleńka cząstka prawdy słów, które zacytowałaś w pierwszym komentarzu - "Jesteś cudownie stworzony" ...

    Cudem jest człowiek, jego ciało i dusza; jego pragnienie odczuwania MIŁOŚCI bez względu na to, czy urodziło się w wyniku miłości kobiety do mężczyzny, czy też gwałtu, u którego podstaw leży źle ukierunkowane pożądanie. Godność człowieka nie zależy od godności innych ludzi. I NIE MOŻE BYĆ ONA DEPTANA PRZEZ INNYCH tylko dlatego, że człowiek począł się w sposób niegodny.

    Problem dzieci z próbówki jest związany z tym, że żyją one kosztem swojego rodzeństwa, które nie miało tyle szczęścia, co one. Natomiast nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że i one są kochane przez Boga i mają te same zdolności miłowania, co człowiek poczęty w sposób naturalny.

    /wypowiadam się w swoim imieniu, a nie Kościoła, lecz mam nadzieję, że moje rozumienie tej sprawy jest bliskie Ewangelii/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeden z nielicznych tematów, na który mogę dyskutować tylko twarzą w twarz, a nie na blogach. Przeczytałam, przemyślę, ale nie skomentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, szanuję i w razie potrzeby zawsze można napisać na prywatnego maila; może też będzie okazja spotkać się twarzą w twarz... wszak wiatr we włosach jest twoim przyjacielem podróży :)

      Usuń
  8. To bardzo obszerny temat. Decyzja o aborcji jest decyzja trudną i najczęściej kobieta z tym problemem zostaje sama, mimo, że przecież nie tylko dzięki sobie zachodzi w ciążę.
    Ja nie wiem co bym uczyniła, gdybym przed takim problemem stanęła. Wiele czynników wpłynęłoby na moją decyzję i na pewno nie tylko fakt niechcianej ciąży. Jestem przeciwna aborcji, ale co innego teoria, a co innego praktyka. Zawsze uważałam, że najwięcej zła powoduje niewiedza, dlatego edukacja seksualna w szkole na wielkie znaczenie i ubolewam, że nadal nie jest dość doceniana i prowadzona przez wykształconych w tym kierunku ludzi.
    Ciąża z gwałtu jest odrębnym zagadnieniem, bowiem jest zawsze niechciana przez kobietę, ale to nie znaczy, że zawsze musi być usunięta. Powtarzam sobie jak mantrę, że to co jednym nie mieści się w głowie, może mieścić się innym i dlatego nie warto oceniać innych wg swojej miary.
    To bardzo trudny i obszerny temat, i dlatego nie jest łatwo wypowiadać się poprzez komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Ivo :)

    Aby rozmowa na ten temat miała sens trzeba oddzielić od siebie pewne sprawy. Żeby wyjaśnić o co mi chodzi pójdę pewnymi obrazami.

    TURYSTA - Jest nim każdy człowiek, który kierując się własnym rozeznaniem, wybiera szlak, po którym pragnie iść.

    SZLAKI GÓRSKIE - Jest ich mnóstwo, jedne są łatwiejsze inne trudniejsze; jedne schodzą w dół inne prowadzą na szczyty. Są też i takie, które prowadzą donikąd. Szlakiem dla ludzkich wyborów jest światopogląd.

    O swoich światopoglądach powinniśmy stale ze sobą rozmawiać i rozeznawać je pod różnorodnym kątem. Słusznie powiedziałaś, że najwięcej zła powoduje niewiedza. Ona gubi niejednego 'turystę', który nieświadom niebezpieczeństwa pcha się w śmiercionośny wir. Chodząc po górach zauważyłam, że prawdziwi turyści wymieniają się swoim doświadczeniem z trasy. Nie milczą, gdy widzą choćby małe niebezpieczeństwo. Owszem, czasem mogą się mylić, ale ... lepiej jest dmuchać na zimno.

    Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że w tym kierunku pójdzie nasza rozmowa. Widzę jednak, że lęk przed zranieniem 'turysty' jest silniejszy od chęci rozpoznania szlaku. I to mnie dziwi, gdyż czytając niektóre fora, na których broni się aborcji to aż wrze od ilości głosów. Szkoda tylko, że są one takie, jakie są... pełne obraźliwych epitetów. I właśnie one powodują, że nie chcę tam pisać swoich komentarzy, bo mam wrażenie, że nikt tam nie chce słuchać osób, które myślą inaczej. Mam nadzieję, że na moim blogu tego nie ma. Gdybym się jednak myliła to liczę na szczerość z waszej strony.


    Czy my potrafimy jeszcze rozmawiać o trudnych sprawach w taki sposób, aby siebie nawzajem nie ranić?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ja zrozumiałam o czy mówisz w poście, natomiast nie bardzo rozumiem ostatniego pytania w Twoim komentarzu. Czyżbym Cię zraniła? Czym?

      Usuń
    2. Nie Ivo, nie zraniłaś mnie w niczym :)

      Pytanie zadałam retorycznie, w kontekście tego, co napisałam wyżej o niektórych blogach, które czytam, aby mieć szersze rozeznanie w temacie. Jakoś nie pomyślałam, że odniesiesz je do siebie. Teraz początek roku szkolnego i niezła jazda z papierologią, której nie znoszę. Jestem nią nieco rozdrażniona i umysł mój czasem płata figle i konstruuje skróty myślowe, które mącą. sorki :)

      Napisałam to pytanie, gdyż bolą mnie te sytuacje, w których muszę zamilknąć, choć serce krzyczy z bólu. Moja mowa byłaby w tedy wodą na młyn, którego nie chcę uruchamiać. Zbyt duża w nim zaciętość, złość i gniew, które powodują, że uszy zamykają się na słuchanie racji innych .

      Usuń
    3. Dziękuję ci Ivo za to, że starasz się dopytać o sprawy, które można rozumieć dwuznacznie. Dzięki temu można uniknąć wielu nieporozumień.

      PS.

      Przeczytałam po pracy jeszcze raz to, co napisałam i zdałam sobie sprawę, że gdyby nie twoja otwartość to nasza znajomość byłaby narażona na wielkie niebezpieczeństwo z powodu moich skrótów myślowych ... muszę się bardziej pilnować :)

      Usuń
  10. Wg mnie nie warto rozmawiać tam, gdzie nas nie chcą słuchać. Do każdej dyskusji trzeba dojrzeć, zwłaszcza do dyskusji trudnych, kontrowersyjnych, inaczej rozmowa pozbawiona jest sensu. Nie żałuj, serce uspokój, bo przyjdzie czas, że powiesz, co myślisz i ktoś wysłucha, i uszanuje Twoje poglądy.
    PS. Czasem myślę, że niepotrzebnie odzywam się u Ciebie, bo czuję, że moja wypowiedź nie satysfakcjonuje Cię, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że to normalne, gdy rozmawiają dwie osoby ze skrajnych biegunów.
    Z reguły dopytuję, gdy czegoś nie jestem pewna, bo rozmowa pisana jest narażona na niedomówienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc proszę - nie myśl, że niepotrzebnie się odzywasz - bo tu nie o satysfakcję, ani o dobre samopoczucie chodzi, lecz o wspólne dochodzenie do prawdy obiektywnej.

      PS

      Bardzo sobie cenię 'te skrajne bieguny', które niby takie odległe, a jakoś bardzo mi bliskie. :)

      Usuń