piątek, 21 września 2012

NAGOŚĆ


Kiedy Adam i Ewa zjedli owoc z zakazanego drzewa, zobaczyli, że są nadzy....


Nagość
...
mylą ją z pięknym ciałem
stworzonym po to, by kochało
miłością piękną, szczerą i czystą

Nagie ciało
...
w rajskim ogrodzie 
odziane skromnością
dawało rajską rozkosz, 
którą jedynie muskamy
 tu, na ziemi bez miłości

Nowa szata
...
Już przygotowana
lecz trudno ją na siebie
ponownie założyć
urażona duma 
nie pozwala


(alicja)


***

Pan Bóg stworzył dla pierwszych ludzi - Adama i Ewy - piękny rajski ogród. Rosły w nim różne drzewa, a ich owoce były bardzo smaczne. Jedno drzewo rodziło owoce, których Adamowi i Ewie nie wolno było zrywać. Było to drzewo poznania dobra i zła. 

Bóg powiedział do nich - "Jeśli zjecie owoc z tego drzewa - to umrzecie". Adam i Ewa byli posłuszni nakazom Boga, ale pojawił się w ogrodzie nieprzyjaciel Boga - przebiegły wąż, który powiedział do Ewy: "Kiedy zjecie owoc z tego drzewa, będziecie jak Bóg znali dobro i zło, ale nie umrzecie." 

Ewa posłuchała węża i zerwała owoc z zakazanego drzewa, skosztowała i dała swemu mężowi, Adamowi. Kiedy Adam i Ewa zjedli owoc z zakazanego drzewa, zobaczyli, że są nadzy. I ukryli się przed Panem Bogiem, przestraszeni, bo wiedzieli, że postąpili bardzo źle. 

26 komentarzy:

  1. wypowiem sie z racji ze nagosc w moim zyciu zajmuje znaczace miejsce a ktora jako taka wzbudza sporo kontrowersji .Przeciwnicy nierzadko powoluja sie w swych argumentach na przyklad Adama i Ewy .Uwazam ze nieslusznie gdyz nagosc krorej zawstydzila sie pierwza para byla w swej istocie czyms zupelnie innym od tej postrzeganej przez nudystow czy naturystow.Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rozumiem nagości nudystów, więc trudno mi się wypowiedzieć w tym konkretnym temacie. Mogę jedynie podzielić się swoim zdaniem na ten temat.

    NAGOŚĆ ...

    Jest ona dla mnie wyjątkową manifestacją intymności w relacji, którą chcę ofiarować jedynie memu Umiłowanemu. Dzięki niej mogę wejść do "cudownej izdebki Miłości" - którą wspólnie budujemy. Nie wyobrażam sobie wpuszczać do niej kogokolwiek innego.

    Nie neguję nagości; uważam jednak, że jest ona podobna do najszlachetniejszego diamentu, który nie może być wystawiany na widok publiczny, aby byle przechodzień na nią mógł patrzeć.

    Spójrz jak jubilerzy chronią swoje najcenniejsze trofea; trzymają je w najbardziej wymyślnych sejfach ... a nagość ... jest jeszcze cenniejsza. Profanacją dla mnie jest wystawianie nagości na użytek wielu.

    Zgadzam się jednak z tym, że przykład Adama i Ewy jest często naginany do niewłaściwych argumentacji. Oni stracili tę pierwotną "czystość nagości" przez swój grzech, która jest jedynie OBRAZEM ich wzajemnych, czystych relacji, które straciły swój blask.

    Obawiam się, że nudyści, czy naturyści uwierzyli, że są zdolni do takiej "rajskiej czystości" w relacjach ze wszystkimi ludźmi na ziemi i swoją wiarę manifestują odkrywając swoje nagie ciało każdemu, kto chce na nich patrzeć.

    Dla mnie ta wiara w wielkość człowieka jest bezpodstawna i błędna. Możemy jednak podyskutować o tej płaszczyźnie życia, aby podzielić się swoim patrzeniem na "to i owo".

    Dzięki za komentarz, nietypowy dla mnie, a więc intrygujący :)

    OdpowiedzUsuń
  3. witam ponownie :)

    widze , ze zasadniczo roznimy sie w sposobie postrzegania nagosci a dokladniej ujmujac kwestii odslaniania jej przed innymi .Roznica ta nie stanowi jednak zadnej przeszkody temu by podyskutowac o " tym i owym " :)

    Szanuje oczywiscie Twe przekonania i w swej kolejnej wypowiedzi nie mam zamiaru Ciebie przekonywac do swych racji.Sama wymiana pogladow jest dobrem samym w sobie gdyz pozwala lepiej rozumiec otaczajacy nas swiat .

    To z czym sie z Toba zgadzam (zreszta przyznaje ze nie tylko w tym ) to niedowierzanie manifestowanej przez niektorych naturystow idei w mysl ktorej nagosc przybliza czlowieka do utraconego raju .Moim zdaniem nagosc jest nazbyt " przyziemna " by mogla pelnic taka role.Nie dowierzam rowniez manifestowanej rownosci, otwartosci czy tolerancji.Osobiscie mam w tej materii niemile doswiadczenia dlatego stronie od takiej zorganizowanej formy naturyzmu .

    Mimo iz nie odczuwam potrzeby zaslaniania swej nagosci jako czegos tak cennego i intymnego , szanuje to jak Ty ja postrzegasz i czym jest dla Ciebie.Choc przyznaje, w podobny sposob jak Ty nie potrafisz zrozumiec nagosci nudystow ja nie rozumiem powodow dla ktorych mialbym sie wstydzic swej nagosci.Kazda dana czesc siebie traktuje na rowni z kazda inna dlatego nie dostrzegam potrzeby traktowania jej w jakis szczegolny sposob .

    Myslisz ze nieskrywana nagosc , taka wynikajaca z przekonania iz nadzy przychodzimy na swiat i takimi mamy prawo pozostac jesli tego chcemy bo czyni nas to w swoistym wymiarze ludzmi wolnymi , czy taka nagosc moze komukolwiek szkodzic ?

    Wspomne moze jeszcze o tym ze moja malzonka ma podobne spojrzenie na nagosc do Twego :)Jestesmy zatem dowodem na to ze mozna godzic ze soba wydawaloby sie skrajnie rozne swiaty :)

    pozdrawiam serdecznie .Artur.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam :)

    Lubię w ten sposób dialogować i wymieniać poglądy; bez naginania do swoich przekonań :)

    Piszesz:

    ... nie rozumiem powodów, dla których miałbym się wstydzić swej nagości...

    To nie tak Arturze. To nie wstyd jest powodem zakrywania przeze mnie intymnych części ciała przed innymi ludźmi. To z całkiem innych powodów tak czynię.

    Kocham męża i pragnę podarować mu "coś naprawdę wyjątkowego" z mojego ciała i duszy. Obdarowując tak siebie nawzajem - doświadczamy komunii ciał i dusz; to zjednoczenie jest tak pięknym doświadczeniem, że nie boję się stwierdzenia, że tego typu nagość przybliża człowieka do utraconego raju. I przynajmniej w moim przypadku nie jest to utopia.

    Natomiast zgodzę się z tobą, że: "Każda dana część siebie traktuje na równi z każdą inną". To człowiek nadaje im swoje znaczenia. Więc nie gorszę się afrykańskimi kobietami, dla których nie ma problemu pokazywać piersi - nawet na mszy z Janem Pawłem II. :)

    Ich tradycja ... nasza kultura ... tak naprawdę są dowodem na to, że człowiek jest wielokrotnie twórcą sensów i bezsensów dotyczących nagości :)

    Zadałeś pytanie:

    Myślisz, że nieskrywana nagość, taka wynikająca z przekonania, iż nadzy przychodzimy na świat i takimi mamy prawo pozostać, jeśli tego chcemy, bo czyni nas to w swoistym wymiarze ludźmi wolnymi, czy taka nagość może komukolwiek szkodzić ?

    Moim zdaniem - tak. Zapewne zapytasz - komu? Więc odpowiadam jak potrafię.

    Szkodzą moim "młodym wilczkom" z VI klasy, których uczę o uszanowaniu drugiego człowieka, a w ich głowach buzują hormony tak mocno, że zamiast umysłem zaczynają patrzeć na rzeczywistość przez pryzmat własnych, nieuporządkowanych pożądliwości.

    Wielu małżonkom, którzy przestali wierzyć, że MIŁOŚĆ MAŁŻEŃSKA to nie tylko "ciepłe kapcie" i że można ją stale przeżywać na sposób mistyczny - korzystając z daru, jakim jest ciało kobiety i mężczyzny.

    PS.

    Spróbuj porozmawiać z żoną na ten temat, może dzięki jej wrażliwości zrozumiesz - o co kobiecie może w tym wszystkim chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  5. witaj :)

    na poczatku wpisu chcialbym cos sprostowac.Zle sie wyrazilem piszac ze nie rozumiem powodow dla ktorych mialbym wstydzic sie swojej nagosci.Nie chodzilo o nierozumienie lecz raczej o nieprzyjmowanie do siebie objekcji dotyczacych odslaniania ciala przed innymi , niekoniecznie najblizszymi ludzmi.
    Poza tym wstydzenie sie nagosci - to tez nie tak bo istotnie nagosci mozna sie nie wstydzic a jednoczesnie nie odslaniac jej przed kazdym :)

    Przyznaje ze miewam takie momenty kiedy czuje sie nagi bedac oczywiscie nago ale w taki inny , nie chciany sposob.Ma to miejsce kiedy patrzy na mnie ktos komu nie ufam , szczegolnie kiedy wiem lub wyczuwam iz ten ktos nie akceptuje takiego sposobu traktowania nagosci , kiedy wrecz jest w stanie stwierdzic ze " to jest chore "
    Zatem pozwolenie komus na to by widzial moja nagosc jest rodzajem aktu zaufania .Posrod nieznanych mi osob swobodnie moge sie czuc odsloniety tylko gdy rowniez sa nadzy jak np.w saunie .

    Ich tradycja ... nasza kultura ... tak naprawdę są dowodem na to, że człowiek jest wielokrotnie twórcą sensów i bezsensów dotyczących nagości :)" - czyli to czy nagosc w danej sytuacji jest na miejscu czy nie jest pojeciem wzglednym :)

    Zgodze sie z Toba co do tego ze z niezaslanianiem nagosci nalezy madrze postepowac i nie odslaniac jej tam gdzie moglaby wydzadzac jakies szkody czy komus utudniac zycie .
    W nudyzmie dostrzeglem cos dla siebie w czasie gdy dzieci nasze , jedno weszlo juz w doroslosc a drugie zaczynalo wiec mogly sie w swiadomy sposob wypowiedziec co o tym mysla czy ewentualnie nawet przeciwko temu zaprotestowac co rzecz jasna bym uszanowal .Rzecz inaczej by sie miala gdyby byly w wieku 8 - 10 lat .Nie sadze bym zechcial je zawstydzac czy doprowadzic do sytuacji gdy z powodu mojej nagosci poczulyby sie w dwujnasob zawstydzone przed swymi rowiesnikami skladajacymi im wizyte w domu .

    Inaczej rzecz sie ma z doroslymi , wspomnianymi przez Ciebie malzonkami , czasem wlasnie soba znudzonymi , ktorzy moga czasem " korzystac " z tego iz ktos nie czuje zahamowan przed odslanianiem sie i sie odslania.Tak, w tym mozna sie dopatrzyc wodzenia na pokuszenie...Wiesz, przyznam , ze gdybym znalazl sie w sytuacji , kiedy spostrzeglbym iz patrzaca na mnie kobieta odbiera moja nagosc w zabarwiony erotycznie sposob , przed taka osoba unikalbym odslaniania sie .

    Z zona wiele razy rozmawialem na temat nagosci .Wlasna ceni i chroni przed innymi a moja tak pojeta otwartosc akceptuje tylko dlatego iz wierzy w moje przekonanie iz nagosc moze miec aseksualny , neutralny wymiar , ze nie ukrywam jakichs innych powodow .
    Podejrzewam , iz w Twoim rozumieniu " zdewaluowaem " wartosc nagosci jako wartosci samej w sobie skoro potrafie czuc sie swobodnie w obecnosci innych osob.Mysle ze moja granica intymnosci lezy w nieco innym miejscu niz Twoja czy ta mojej zony .Pozwalam na to by ktos mnie widzial ale w podobny sposob jak sie patrzy na osobe ubrana.Jesli bede widziany inaczej , nie pozwole na siebie patrzec.

    A czy Twoim zdaniem nagosc moze byc aseksualna ?

    Pozdrawiam serdecznie .Artur.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś nagość małego dziecka była aseksualna, chociaż patrząc na współczesnych pedofilii, którzy swoim pożądaniem okaleczają ciałko noworodka - mam wątpliwości, czy ta wartość przetrwała we współczesnym świecie.

    Wielcy artyści widzieli również nagość w aspekcie a-seksualności.

    Dzisiaj, ucząc w podstawówce katechezy, plastyki i muzyki - zanim włączę internet - aby "pospacerować wirtualnie po Muzeach świata - grubo się zastanawiam - jak pokazać tę rajską a-seksualność, która już w młodym pokoleniu prowokuje ruchy kopulacyjne.

    Dzięki Bogu, że nie boję się tych tematów i rozpoczynam z nimi rozmowę o czystości patrzenia. Wiele to jednak nie daje, gdyż pornografia zalewa ich umysł jak trucizna.

    A-seksualność w czystej postaci mogą również przeżywać kochający się małżonkowie. Nie zawsze tak jest. Często bywa tak, że mężowie gwałcą swoje żony, lub żony traktują bardzo przedmiotowo ciała swoich mężów.

    Moim skromnym zdaniem a-seksualność nagości jest taką wyjątkowa wartością, że mało kto jest w stanie jej sprostać. Dlatego najwłaściwszym miejscem do jej kultywowania jest sypialnia małżonków - takie jest moje zdanie na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  7. tak , malzonkowie moga kultywowac aseksualna nagosc , w sypialni rowniez tyle , ze moim zdaniem niekoniecznie musi byc ona najwlasciwszym miejscem , kazde inne miejsce w domu moze byc rownie dobrze nadajacym sie do tego by przebywac w nim nago skoro tylko takie beda zwyczaje domownikow .

    Dobre pytanie czy nagosc aseksualna we wspolczesnym swiecie przetrwala ...Mysle , ze nie, na pewno nie w ogolniejszym odbiorze , w jakikolwiek sposob przedstawiona bedzie budzila sprzeciw .A pedofile ? Nagosc dziecka w kontakcie z kims kto rzeczywiscie nim jest wystawia je na niebezpieczenstwo to fakt ale czy nagosc sama w sobie generuje pedofilie ? Oczywiscie ze nie.

    Uwazam , ze nie powinno sie nagosci traktowac demonicznie , patrzec a nawet myslec o niej z przestrachem .A tak niestety jest postrzegana przez ogol z jakimis wyjatkami .Przyznaje , ze tylko dzieki temu ze nie mieszkam w Polsce moge korzystac z dobr Natury w sposob nikomu nie przynoszacy szkody a mnie samemu przyjemnosc z bezposredniego z Nia kontaktu.

    Pozdrawiam.Artur.

    OdpowiedzUsuń
  8. "sypialnia" - to miejsce na obdarowywanie siebie intymnością i dlatego ją obrałam jako symbol, nie zaś jako: podłoga, sufit, 4 ściany i drzwi ... :)

    Co do pedofilii ... Nagość dziecka sama w sobie nie generuje, natomiast wyzwala ich żądze i przez to naraża dziecko na niebezpieczeństwo. Poza tym pedofil działa w ukryciu i nie dasz 100% pewności, a mnie już 1% niepewności wystarczy, by dmuchać na zimno.

    Demonicznie ... ??? Nie za bardzo wiem, co przez to rozumiesz, więc trudno mi się w tej kwestii wypowiedzieć.

    Na pewno człowiek w zamyśle Bożego aktu stworzenia jest CAŁY PIĘKNY - z duszą i ciałem. Faktem jest i to, że w dzisiejszym świecie coś z tym pięknem duszy i ciała się złego stało. I dobrze by było jakoś to naprawić.

    Lecz ...

    JAKĄ DROGĄ PÓJŚĆ, BY TO BYŁO MOŻLIWE? - oto jest pytanie

    Ja wybrałam drogę Jezusa, natomiast nie wiem, na której Ty jesteś? Można by było o tym porozmawiać, ale w pełnej wolności i bez nawracania na siłę, bo tego nie znoszę.

    Pozdrawiam, miło się gawędzi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nawiazujac do przytoczonej przez Ciebie sypialni oczywiscie nie pomyslalem o tym ze moglo CI chodzic o cztery sciany , podloge i sufit , to zdecydowanie symbol intymnosci , ja zas przyrownalem sypialnie do innych pomieszczen domu( nie ujmujac jej na znaczeniu )w tym sensie , ze malzonkowie mogliby np.wspolnie przebierac posciel i w ten sposob bedac nagimi w sypialni kultywowaliby nagosc aseksualna .W ten sposob mogliby np.wykonywac jakies prace w kuchni czy ogladac w goscinnym telewizje .Czyz nie ? :)

    Demonicznie - mialem na mysli to ze nagosci przypisuje sie zbyt wielkie znaczenie,odslonieta publicznie wywoluje reakcje porownywalne z tym jakby mialo sie do czynienia z jakas zaraza albo wlasnie demonem .Chyba ze uznasz, iz przesadzam to sprawe jeszcze przemysle :)

    Tak , dla mnie ten jeden procent niepewnosci rowniez by zupelnie wystarczyl .Pamietam pewna sytuacje w ktorej odezwal mi sie dzwonek alarmowy.Corka miala wtedy ze cztery latka .Co prawda nie miala owczesna sytuacja niczego wspolnego z nagoscia , tym niemniej zaniepokoilo mnie zachowanie pewnego sasiada.Zauwazylem pewnego dnia ,ktorego dziecko jezdzilo przed domem na rowerku jak tamten mezczyzna z odleglosci ok 20 metrow zacheca je by podjechalo. Zdziwilo mnie to bo w obejsciu byl typem zamknietym , takim ktory dzien dobry by nawet nie powiedzial a tu do dziecka z takim usmiechem , przykucniety z ramionami w zapraszajacym gescie.Od tego momentu juz nie pozwolilismy dzieciom bawic sie samym przed domem , zawsze ktores z nas przy nich bylo i pilnowalo .Jak sie wkrotce okazalo obawy wcale nie byly bezpodstawne.
    A wracajac do nagosci w kontekscie pedofilii to uwazam ze wlasnie ktos taki niepozorny , nie rzucajacy sie w oczy moze stanowic wieksze zagrozenie dla dziecka nie nagiego przeciez niz np. na naturystycznej plazy , gdzie zboczeniec zwyczajnie nie bedzie sie czul bezpiecznie samemu bedac nago.Tym nie mniej , zgadzam sie , wszedzie trzeba dmuchac na zimne .

    Na pewno w zamysle Bozego aktu stworzenia czlowiek caly jest piekny .Co sie z tym pieknem dzisiaj dzieje ? mysle ze zubozala samoocena ludzi siebie samych , ktorych punkt widzenia wykreowaly m.in.media.Cialo jest postrzegane wylacznie w kryteriach atrakcyjnosci fizycznej stad np.tak wiele glosow oburzenia na niektorych forach , gdy ktos wspomni o staruszkach w saunie czy na plazy. Kiedy ktos z obrzydzeniem wyraza sie o ciele naznaczonym uplywajacym czasem daje swiadectwo temu jak bardzo daleko jest od zrozumienia tego kim naprawde jest.

    Wybacz ze nie odniose sie tym razem do wszystkiego o czym wspomnialas albo o co zapytalas w swym ostatnim wpisie bo pozno .O tym nastepnym razem , ok ? :)

    Dobranoc.Artur.

    OdpowiedzUsuń
  10. przepraszam , ze troche trwalo z dokonczeniem mojego ostatniego wpisu .

    "Faktem jest i to, że w dzisiejszym świecie coś z tym pięknem duszy i ciała się złego stało. I dobrze by było jakoś to naprawić." - pozwole sobie Ciebie zacytowac :)
    Ja mysle,ze stwierdzenie iz w dzisiejszym swiecie cos zlego stalo sie z pieknem duszy i ciala jest wzgledne gdyz
    w przeszlosci patrzac z naszego obecnego punktu widzenia mozna by odniesc wrazenie iz bywalo znacznie gorzej.Oczywiscie rozumiem , ze i to " gorzej " jako ocena ma charakter bardziej subiektywny niz obiektywny gdyz tyle tych ocen bedzie ilu oceniajacych.
    Ale np. pozostajac ciagle w temacie nagosci , w sredniowieczu byl w Europiebardzo rozpowszechniony zwyczaj , ze ludzie gromadnie zmierzali ulicami do zbiorowych lazni przemierzajac miasto...zupelnie nago.Wtedy nikogo to nie gorszylo czy deprawowalo bylo czyms zupenie naturalnym dla owczesnych obywateli .Jesli zalozymy ze publiczna nagosc z natury jest czyms gorszacym i zlym to nasuwalby sie wniosek ze dzisiejsze czasy chociazby z tego wzgledu musialyby byc "bardziej poprawne " Tymczasem wytepienie owej nagosci wcale nie przelozylo sie na stan " moralnosci ogolnej "gdyz sama w sobie jest w zyciu spolecznym czyms zbyt malo istotnym .Upatrywanie sie w niezakrywanej nagosci czegos zlego odwraca uwage od rzeczy naprawde istotnych .

    Jaka ja zmierzam droga ? jestem osoba wierzaca , choc nie za bardzo zwiazana z organizacja koscielna .Nierzadko zdarza mi sie interpretowac nieco inaczej pewne kwestie niz czyni to Kosciol ( w moim rozumieniu Organizacja Koscielna gdyz slowo Kosciol kojarzy mi sie raczej z bezinteresownie i gleboko wierzacymi ludzmi a nie Hierarchia)
    Cenie wartosci uniwersalne , takie ktore z kazdego punktu widzenia sa pozytywne :czy to w oczach Muzulmanina , Katolika , Ewangelika czy Buddysty .

    Pozdrawiam .Artur.


    OdpowiedzUsuń
  11. Jezus powiedział, że wszelkie nieczystości wychodzą z serca człowieka ...

    I to by się zgadzało z tym, co piszesz: "Tymczasem wytępienie owej nagości wcale nie przełożyło się na stan " moralności ogólnej"

    Intencje człowieka czynią rzeczy zewnętrzne, w tym cielesną nagość, czystymi lub skażonymi.

    Intencje zaś są różne u każdego człowieka; czy do końca czyste??? ... ja tak do końca samej sobie nie wierzę ... :)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Intencje zaś są różne u każdego człowieka; czy do końca czyste??? ... ja tak do końca samej sobie nie wierzę ... :)" - ja z kolei powiedzialbym , ze nie tyle sobie nie wierze co raczej brak mi takiej do konca pewnosci czy zawsze podolam temu co zamierze czy to z przyczyn zewnetrznych czy czasem zwyczajnie z powodu wlasnej slabosci :)No ale jak to sie mowi - wiara czyni cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mówimy o tym samym ... NIEPEWNOŚCI ... , która sprawia, że dmucham nawet na jej 1%.

    Wracając zaś do nagości ... Pożądanie w człowieku jest chyba jedną z największych sił, która miota słabościami człowieka. Czy w tej sytuacji nie powinno się o nią troszczyć z jak największą ostrożnością?

    Moim zdaniem odkrywanie jej przed osobami przeze mnie nie sprawdzonymi jest wielce nieroztropne.

    Wiara czyni cuda - to prawda, ale trzeba być ostrożnym, gdyż i demon potrafi je małpować w bardzo przebiegły sposób. Aby go rozpoznać, trzeba wciąż rozeznawać - co jest czym?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. przyznaje , ze to moje " wiara czyni cuda "przytoczylem nieco zartobliwie nie zaglebiajac sie zanadto w sens tych slow.Ale tak powaznie to wierze,ze wiara moze bardzo wiele,czasem to zasadniczy warunek by mozna cos osiagnac. Mysle ze mozna roznie wierzyc , w taki " przyziemny " sposob kiedy np.wierzymy iz dzieki wlozonemu wysilkowi w przygotowanie sie do czegos uda nam sie to osiagnac czy zrealizowac .Albo kiedy zawierzamy kogos opiece Opatrznosci w jakiejs trudnej sytuacji .w tym wymiarze wiary mysle ze lepiej byc ostroznym i nie zawierzac z powodu byle glupstwa .
    Jestem osoba wierzaca jak juz Ci wspominalem dlatego i sam czasem zawierzam czy prosze o opieke czy pomoc .Przed laty, trakcie glebokiego kryzysu malzenskiego , kiedy bylo tak zle iz sam nie wierzylem w to ze da sie zwiazek uratowac, w bezradnosci niemal liczac na cud poprosilem Matke Boska by nam pomogla odnalesc droge .Sporo czasu byla jeszcze ona wyboista ale dzis jest juz dobrze i to dzieki Jej wsparciu .Oczywistym jest ze w podobnych przypadkach samo zawierzanie opiece bez wlasnego starania sie moze niewiele zmienic ale kiedy czlowiek sie stara i nic nie wychodzi,kiedy nie wie jak dalej isc , wtedy powiedzenie ze wiara czyni cuda wcale nie bedzie pustymm frazesem jakim wielu moze sie wydawac.
    To akurat pisze nie po to by Ciebie przekonywac czy pouczac bo o tym przeciez dobrze wiesz :)pisze by odslonic Ci to jak widze kwestie wiary w sensie " wiara czyni cuda " :)

    Teraz o nagosci .Mysle ze jako istoty rozumne jestesmy w stanie zapanowac nad roznymi silamni nami powodujacymi jak pozadanie .A przynajmniej jestesmy w stanie tak nimi kierowac by dzialaly w taki sposob jak bysmy chcieli .I tak poslugujac sie slasnym przykladem uwazam , ze da sie oddzielic nagosc od nagosci czyli te aseksualna od tej intymnej .Zdaje sobie sprawe z tego ze nie wszystkim w jednakowym stopniu to sie udaje dlatego biore wzglad na to ze czasem lepiej jest sie zaslonic i zgodze sie z Toba co do tego ze przed niesprawdzonymi osobami nalezy odslaniac sie roztropnie .Mysle jednak ze nieco roznie oceniamy ryzyko konsekwencji odsloniecia sie przed kims kto lepiej by nas nago nie ogladal kogo nie udaloby sie na czas sprawdzic .Uwazam ze postepujac zdodnie z przyjetymi normami spolecznymi np. nie latajac z golym tylkiem po ulicy z tytulu samej nagosci nie narazam sie na szykany czy upokorzenie .
    Ale...musze przyznac ze na Twoim miejscu , bedac nauczycielem jednak zadbalbym o to by przypadkiem z powodu zle pojetego naturyzmu przez co niektorych uczniow ktorzy mogliby mnie nago zobaczyc nie stac sie przedmiotem ich drwin :)

    pozdrowiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem szczerze ... wolałabym, aby moi uczniowie nie oglądali Ciebie nagiego. Zaś o czystości patrzenia wiele razy im mówię i z przykrością stwierdzam, że w wielu przypadkach - to jak grochem o ścianę. Zbyt dużo wulgarności jest w tym, co oglądają w necie, telewizji itp.

    Nie przekonuje mnie również twoja motywacja wychodzenia z nagością na zewnątrz. Nie będę jej oceniała, natomiast wychodzę z założenia, że nauczyciel jest wiarygodny tylko w tedy, gdy przekazuje takie wartości, w które sam do końca wierzy, że są dobre.

    Je nie jestem przekonana do słuszności tego, co robisz. Czy się mylę w mojej ocenie 'dobra' czy nie - to druga strona medalu. Dalej będę poznawać twój punkt widzenia ... ale ten kierunek nie dla mnie - tak to czuję.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. to jest oczywiste, ze z jednej strony Twoja ocena jest subiektywna z racji Twoich wlasnych przekonan a z drugiej czy dodatkowej z racji Twego zawodu.I zgadzam sie z tym ze nauczyciel powinien swiecic przykladem .Jesli jako nauczyciel (ktorym oczywiscie nie jestem ) nie pokazywalbym sie nago swym uczniom to dlatego by nie narazac sie na ewentualna krytyke dyrekcji jak rowniez by nie ryzykowac niewlasciwego przekazu tym mlodym ludziom.Co nie znaczyloby ze nagosc naturystyczna postrzegalbym jako zla sama w sobie.Gdyz uwazam iz czynienie czegos w taki sposob by nie przynosilo innym szkody i w tym mnie samemu pozostale zasadniczo moja wlasna sprawa .

    A jaki jest Twoj stosunek do nagosci w saunie ?pytam o taka koedukacyjna gdzie nie ma podzialu na czesc meska i damka ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Sauna ... za bardzo nie mam możliwości z niej korzystać, więc moje gadanie jest jedynie gdybaniem; no więc ...

    ... gdybym miała możliwość wejścia do sauny koedukacyjnej - nie weszła bym tam i to byłby mój wolny wybór. Tak samo nie zjadłabym flaczków i to też byłby mój wybór. Te "smaki" mi po prostu nie odpowiadają.

    Nie znaczy to jednak wcale, że nie szanuję smakoszy tych obu potraw, które ja odrzucam i nie przyjmuję za swoje :)

    OdpowiedzUsuń
  18. witaj :)

    pewnie poczujesz sie zaskoczona moim kolejnym wpisem po tak dlugim czasie :) Odzywam sie akurat w tym Twoim poscie nieprzypadkowo gdyz to co mam do napisania ma zwiazek z nagoscia jako taka ale tez z naturyzmem racji mojego w nim upodobania .
    Sciagnalem sobie z netu e-book w ktorym znajduje sie " Milosc i Odpowiedzialnosc " naszego blogoslawionego i juz niedlugo swietego Jana Pawla II .Podoba mi sie sposob w jaki Ojciec Swiety formuluje swe przemyslenia , w sposob taki bardzo przystepny.Na razie tyle o samym dziele.To o czym zamierzam wspomniec na Twoich lamach to fragment w ktorym Ojciec Swiety odnosi sie do nagosci w kontekscie wstydu czy moze lepiej mowiac bezwstydu.
    Pozwole sobie zacytowac slowa Ojca Swietego :

    "Wspomnieliśmy już mimochodem o sprawie stroju czy ubrania...
    Jest to jedna z tych spraw szczegółowych, wokół których narasta
    najczęściej problem wstydu i bezwstydu. Trudno znów wnikać w
    całą szczegółową specyfikę tego zagadnienia, w niuanse mody
    kobiecej czy męskiej. Problem wstydu i bezwstydu na pewno łączy
    się z tą sprawą, chociaż może nie w taki sposób, jak się na ogół
    mniema. Wiadomo, że strój może się w różny sposób przyczynić
    do uwydatnienia wartości sexus, dodajmy, jeszcze: w różny sposób
    przy różnych okazjach, jeśli nawet abstrahujemy od dyspozycji
    wrodzonych lub nabytych u danej jedenastki.
    Uwydatnienie wartości sexus Przez strój jest zresztą nieuniknione
    i bynajmniej nie musi się kłócić ze wstydem. Bezwstydne w stroju
    jest to, co wyraźnie przyczynia się do rozmyślnego przesłonięcia
    najbardziej istotnej wartości osoby przez wartości seksualne, co
    "musi" budzić taką reakcję, jakby osoba ta była tylko, możliwym
    sposobem użycia" ze względu na sexus, a nie "możliwym"
    przedmiotem miłości ze względu na swą wartość osobową.
    Zasada jest prosta i oczywista, jej zastosowanie natomiast w,
    konkretnych wypadkach należy już do poszczególnych jednostek
    oraz do całych środowisk i społeczeństw. Sprawa stroju jest
    zawsze sprawą społeczną, jest, więc funkcją zdrowego
    (lub niezdrowego) obyczaju. Trzeba tylko podkreślić, że
    jakkolwiek względy natury estetycznej wydają się tutaj decydujące,
    to jednak nie są, one i nie mogą być wyłączne; obok nich i wraz
    z nimi istnieją względy natury etycznej. Niestety człowiek nie jest
    istotą tak doskonałą, aby widok ciała osoby, zwłaszcza osoby drugiej
    płci, budził w nim tylko bezinteresowne upodobanie i w ślad za
    tym proste umiłowanie tej osoby. W rzeczywistości budzi on również
    "pożądanie", czyli chęć użycia, skoncentrowaną na wartościach
    sexus z pominięciem istotnej wartości osoby. I z tym trzeba się liczyć.
    Nie znaczy to jednak bynajmniej, ażeby bezwstyd ciała utożsamiał się
    po prostu i wyłącznie z jego całkowitą lub częściową nagością.
    Są okoliczności, w których nagość nie jest bezwstydna. Jeśli ktoś
    wykorzystuje ją wówczas jako okazję do potraktowania osoby w roli
    przedmiotu użycia (choćby w aktach wewnętrznych), to tylko on
    dopuszcza się bezwstydu (przeżycia), a nie ta osoba. Sama nagość
    ciała nie jest jeszcze równoznaczna z bezwstydem ciała; bezwstyd
    ten, zachodzi tylko wówczas, kiedy nagość spełnia negatywną funkcję
    w stosunku do wartości osoby, kiedy celem nagości jest budzenie
    pożądliwości ciała; przez co stawia się osobę w pozycji przedmiotu
    użycia. Dokonuje się wówczas jakby depersonalizacja poprzez
    seksualizację. "

    Czy sadzisz , ze odwolywanie sie do tak wyrazonego stanowiska w kwestii nagosci naturystycznej jest jego naduzyciem ?
    Niedawno natknalem sie na publikacje w kturej autor na naturystach nie zostawia suchej nitki , uwazajac ze grzesza rozwiazloscia i deprawacja , ze wyrzadzaja szkode dzieciom.Nie zamierzam zaprzeczac , ze sa posrod naturystow ludzie ktorzy nie postrzegaja naturyzmu tak jak na to zasluguje .Ale w swej wlasciwej formie w jakim sensie mialby ludziom szkodzic ...?

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj :)

    "Miłość i Odpowiedzialność" naszego błogosławionego i już niedługo świętego Jana Pawła II czytałam jeszcze w okresie narzeczeństwa razem z moim obecnym mężem. Zachwycaliśmy się jego wyjaśnieniem natury mężczyzny i kobiety. Szczególnie zainteresował nas fragment na temat wstydu i wstydliwości, który nam pomógł zrozumieć i ukształtować nasze fizyczne relacje w takim kierunku, że do dnia dzisiejszego jestem wdzięczna Papieżowi za jego wskazówki.

    Podzielę się refleksją na temat zacytowanego przez Ciebie fragmentu i postaram się odpowiedzieć na twoje pytanie.

    Oboje z mężem wywodzimy się z pokolenia dzieci kwiatów. Znane nam było pojęcie „wolna miłość”, które ubrano w wiele pięknych lecz dla mnie utopijnych idei. Zachwycano się m.in. nagością, którą szastano na lewo i prawo zamieniając wolność w totalną samowolkę.

    W kościele zaś o seksualności człowieka mówiono jedynie w kategoriach grzechu i to bardzo ciężkiego. Ta opcja również nie przypadła nam do gustu, gdyż nie widzieliśmy niczego złego w tym, że dwoje ludzi okazuje sobie czułość. Te dwie wizje dotyczące cielesności człowieka kłóciły się ze sobą i w ogóle nie dawały odpowiedzi na pytanie - PO CO PAN BÓG OBDAROWAŁ NAS PIĘKNYMI CIAŁAMI?

    Odpowiedź na to pytanie dał nam Papież w książce "Miłość i Odpowiedzialność". Mówił pięknie o ciele, które darem Boga Stwórcy jest dla człowieka. Pomaga ono budować relacje oparte na MIŁOŚĆI, SZACUNKU i ODPOWIEDZIALNOŚCI za osobę kochaną. Ta nowa myśl nas zachwyciła. Nigdy wcześniej nie słyszeliśmy pochwały dla ciała mężczyzny i kobiety tak prosto sformułowanej. Idąc za tą myślą zaczęliśmy rozumieć kim tak naprawdę chcemy dla siebie być i jak uchronić się przed błędami wyżej wymienionych poglądów.

    Zacytuję słowa Papieża:

    "Niestety człowiek nie jest istotą tak doskonałą, aby widok ciała osoby, zwłaszcza osoby drugiej płci, budził w nim tylko bezinteresowne upodobanie i w ślad za tym proste umiłowanie tej osoby. W rzeczywistości budzi on również "pożądanie", czyli chęć użycia, skoncentrowaną na wartościach sexus z pominięciem istotnej wartości osoby. I z tym trzeba się liczyć".

    One są moją odpowiedzią na twoje pytanie.

    • Pytasz -„Ale w swej właściwej formie w jakim sensie miałby ludziom szkodzić ...?”

    Ano w takim sensie, że nie wierzę w doskonałość człowieka i za każdym razem liczę się z niedoskonałością swoją i innych. Będąc z mężem ponad 28 lat widzę, że wielokrotnie odbiegamy od „właściwej formy”, a przecież bardzo się staramy. Idziemy w jednym kierunku, który przypominamy sobie na modlitwie; wierzymy bowiem, że w naszej słabości wspiera nas Bóg.

    A KTO WSPIERA NAURYSTÓW? NA JAKIEJ PODSTAWIE SĄDZISZ, ŻE TWOJE OBNAŻANIE SIĘ PRZED INNYMI JEST DOSKONAŁE W SWOJEJ FORMIE? SKĄD CZERPIESZ PRZEKONANIE, ŻE CI, KTÓRZY SĄ Z TOBĄ SĄ CZYŚCI OD SŁABOŚCI?

    Pozdrawiam – alicja

    PS

    Papież mówi, iż zakrywanie ciał i miejsc intymnych jest związane z kulturowością danego regionu. Mam to na uwadze, gdy widzę afrykańskie kobiety w toplesie tańczące podczas mszy na powitanie Papieża. Nie gorszę się, ani nie zachwycam. Przyjmuję to jako normę. Sama jednak nie pójdę tym śladem, który jest mi obcy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Witaj Alicjo
    Pozwolilam sobie skorzystac z kamputera meza Bardzo mi na tym zalezy by napisac swoje zdanie w tym temacie .A wiec nie zgadzam sie z Toba w niczym .Sama nie jestem naturystka jednak wiele razy bylam czy to na naturystycznym campingu czy naturystycznej plazy.Oczywiscie jako "tekstylna" osoba Poznalam fajnych milych ludzi rodziny z dziecmi ,starsze malzestwa .Oni poprostu cieszyli sie wolnoscia .Nikomu sie nie nazucajac Nie chodza ulicami nago .Powiem tak Ja nie wiem kto jakie ma zdanie na ten temat i tak naprawde malo mnie to obchodzi .Ja mam wlasne doswiadczenia i wlasne zdanie .Nie musze sobie i nikomu udwadniac czy to grzech czy nie .Dla mnie jest grzechem to co niesie system :przemoc. egoizm, pycha. chciwosc, nienawisc, obluda. Oj moglabym wyliczac w nieskaczonosc .To jest wlasnie zlo tego swata Zlem jest osadzanie innych .Nie trudza sie nawet by zrozumiec dlaczego czlowiek jest zagubiony .Wydac wyrok ,tak jest nalatwiej .Robimy rozne niegodziwosci ale one sa usprawiedliwiane bo przeciez ich nie widac 90% facetow zdradzilo swoje zony 50 % kobiet Tak mowia statystyki Jednak wszyscy przed sasiadami i u mamy na obiedzie sa idealnym malzestwem .Jak sie ma do tego to ze czlowiek lubie integracje z natura Ze chce byc czescia tego co pochodzi od samego Boga .Chorym jest dla mnie mowienie ze nagosc zawsze wyzwala porzadanie u plci przeciwnej .Tak mysla odoby ktore wlasnie tak reagoja na nagosc Poprostu pisze z wlasniego doswiadczenia .Ja jeszcze nigdy nie poczulam jakiegos pozadania widza nagiego faceta .Dla mnie nagosc to nagosc i to wszystko .Poza tym ze ubranie niejednokrotnie jest bardziej seksualne niz nagosc .Oj radze przyjrzec sie ulicy latem .Tak owszem widze jak ludzie bardzo staraja sie byc seksualni Jednak nigdy nie poczulam tego bedac na campigu dla naturystow .Tam sa ludzie zwykli panowie i panie ktorzy dalece odbiegaja od idealu .Sa ludzie starsi Sa panie i panowie ktorzy maja za duzo czy za malo kilogramow .Sa dzieci ktore poprostu sie kapia ,bawia na placu zabaw .Powinnas po prostu widzic to dopiero potem oceniac .Mysle ze nikt nie powienien oceniac smaku kawy ktorej nigdy nie smakowal .Jesli chodzi o religje to powiem tak :Bog wie co kazdy z nas czuje ,mysli,kim jest wiec zostawmy Bogu ocene ludzi I Jemu pozostawmy sad nad innymi bo tylko On jest sedzia sprawidliwym .Milo pozdrawiam Irena .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagość nie zawsze rodzi pożądanie. Zawsze jednak należy się z pożądaniem liczyć. I o tym pisze Papież w swoich rozważaniach.

      Poza tym w wielu miejscach się z tobą zgadzam ... i z tym co piszesz o ubraniach na ulicy i obłudą świętoszkowatych małżeństw, które dla cudzego oka będą czynić wielkie pozoranctwo wierności ...

      Fakty, o których piszesz nie są jednak dla mnie żadnym usprawiedliwieniem. Nie są tłem, na którym mogę wypaść lepiej lub gorzej. Gdyż przed Bogiem będę odpowiadała wyłacznie za swoje czyny i mam przeczucie, że jednym z pytań będzie czy byłam powodem czyjegoś zgorszenia?

      Usuń
  21. "Papież mówi, iż zakrywanie ciał i miejsc intymnych jest związane z kulturowością danego regionu. Mam to na uwadze, gdy widzę afrykańskie kobiety w toplesie tańczące podczas mszy na powitanie Papieża. Nie gorszę się, ani nie zachwycam. Przyjmuję to jako normę. Sama jednak nie pójdę tym śladem, który jest mi obcy. " - skoro zakrywanie miejsc intymnych zwiazane jest z kulturowoscia danego regionu to znaczy ze potrzeba zakrywania ich i w naszym kregu kulturowym moze byc wzgledna .Przeciez i w Afryce nie jest wykluczone ze jakis mezczyzna spojrzy na odsloniete piersi z pozadliwoscia .A jednak tamte kobiety nie grzesza .
    Mysle ze nagosci zostala przypisana zbyt wysoka ranga , jest czyms zbyt "prymitywnym " by przypisywac jej az takie moce sprawcze w procesie czynienia zla.

    Czy naturystow ktos wspiera ? tak , wspiera ich rowniez Bog w takim samym stopniu jak wszystkich innych ludzi.Naturysci sa dokladnie takimi samymi z ta drobna roznica , ze nie wstydza sie siebie nawzajem .To naprawde drobna roznica i trudno mi uwierzyc w to ze moglaby byc przyczyna " dyskryminacji " w oczach naszego Stworcy.

    Artur

    OdpowiedzUsuń
  22. Witajcie Ireno i Arturze :)

    Jestem nieco zdziwiona Waszym poirytowaniem. Nie miałam na celu oceniać kogokolwiek i nie widzę w swoim tekście ataku na naturystów. Podzieliłam się jedynie swoim doświadczeniem i spojrzeniem na zadany temat. A do tego mam prawo, jak każdy z nas. I nie zawsze musi być nam po drodze w rozumieniu danej rzeczy, by się wzajemnie szanować.

    Nie podważam faktu, że Wam w tej przestrzeni jest dobrze. Nic mi do tego. Ja wiem, że ja w takiej przestrzeni się nie odnajduję. Miałam okazję w niej się poruszać i mnie nie zachwyciła. Znam osoby, którym to pasuje i wybierają inną opcję na swoje życie.

    W moim pojmowaniu CZŁOWIEK NIE JEST CZYSTYM BYTEM, dlatego nie zawsze jest wstanie zapanować nad swoim pożądaniem. Pożądanie nie zawsze jest związane z nagością, jest ono również tam, gdzie człowiek chce zapanować nad drugim człowiekiem (np. pożądanie władzy).

    Nie neguję PIĘKNA NAGIEGO CIAŁA. Wychodzę jednak z założenia, że jest ono tak cennym darem, że nie powinno się nim manifestować swojej wolności w każdym miejscu.

    PS

    A co do grzesznia ... grzeszymy myślą, mową i uczynkiem ... ciało samo w sobie jest NEUTRALNE. Wszystko zależy od tego - jak nim dysponujemy, czy wzbudzamy w kimś dobro, czy zło.

    Macie rację, Bóg wspiera naturystów tak samo jak i tekstylnych - źle zadałam poprzednie pytanie - sory.

    OdpowiedzUsuń
  23. witaj :)

    oczywiscie ze masz racje,kazdy ma prawo do wlasnego zdania na kazdy temat oraz prawo do tego by bylo ono szanowane szczegolnie jesli jest wyrazane w sposob kulturalny i wywazony .Przepraszam jesli ton wypowiedzi mojej czy mojej zony odebralas jako nazbyt ostry.

    Nie zaprzecze temu , ze czlowiek nie jest czystym bytem .Ale prawda jest rowniez to ze kazdy jest panem wlasnego sumienia.Nie chche sie wypowiadac w imieniu innych naturystow gdyz nie wiem co mysla , co czuja ,jak rzeczywiscie postrzegaja nagosc innych naturystow , czy i w jaki sposob na nich wplywa .Wierze jednak tym,ktorzy deklaruja aseksualny stosunek do nagosci dla ktorych przebywanie nago jest tym samym co dla tekstylnych przebywanie w ubraniu .

    Co mnie irytuje to okreslanie naturyzmu jako zjawisko z gruntu zle.Trafilem niedawno na publikacje zatytuowana "dlaczego naturyzm jest zly " Czytajac takie wywody odnosze wrarzenie , ze autor oraz srodowisko ktore reprezentuje posiada swego rodzaju monopol na kroczenie wlasciwa i jedynie sluszna droga a wszystko inne,wystarczy ze nie miesci sie w ogolnie przyjetej obyczajowosci nie mowiac juz o tym ze moze to klocic sie z doktryna wiary , jest nagane i godne potepienia.Sorry ale takie odnosze wrazenie czytujac podobne wypowiedzi.

    Tu rowniez sie z Toba zgodze :cialo nasze nie zasluguje na to by nim cokolwiek manifestowac. Dlatego sam niczego swa nagoscia nie manifestuje a juz absolutnie nie w kazdym miejscu .Wiesz kiedy najlepiej czuje sie kiedy jestem nago ? w jakims odludnym miejscu gdzie wiem ze nikogo nie ma.Chociaz wcale nie gorzej czuje sie we wlasnym domu gdzie sa osoby ktore znam i ktorym ufam, ktore akceptuja moje upodobanie bez podejrzen o jakies nieczyste intencje.

    Cialo samo w sobie jest neutralne , rowniez nagie o ile nie jest narzedziem do osiagania jakiejkolwiek korzysci czy realizacji niecnych planow :)

    Pozdrawiam .

    Artur

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witajcie :)

      Myślę, że problem z naturyzmem leży w tym, że nigdy nie wiadomo kiedy zrodzi ono złe spojrzenie. I dlatego powinno się do niego podchodzić bardzo roztropnie, by nie dawać powodów do zgorszenia nikomu ... i naturyście i tekstylnemu.

      Być może są ludzie, których to nie obchodzi, że ktoś drugi nie potrafi czysto patrzeć na nagie ciało i uważa, że to nie jest jego problem. Po części może i w takim rozumieniu jest pewna logika.

      Pamiętam jednak słowa Jezusa, aby człowiek unikał sytuacji, które mają w sobie choćby cień niepewności i właśnie z tego powodu nie mogę przyjąć stylu życia naturysty za swój.

      Co nie oznacza wcale, że nie obcuję z naturą. Dla niej szukaliśmy domu pod lasem. Bardzo mocno odczuwam ją chodząc na boso po łące i patrząc na pasące się sarny, zające i dziki. Zachody i wschody słońca pobudzają wszystkie zmysły, a gwiazdy nocą przybliżają kosmos na wyciągnięcie ręki. Poranne ptasie trele, szum górskiego potoku ... ja to wszystko mam ...

      CZŁOWIEK JEST NAJPIĘKNIEJSZĄ CZĘŚCIĄ TEJ NATURY, którą można doświadczać na wiele sposobów ...

      Usuń
  24. witaj Alicjo :)

    przyznaje ze ta Twoja odpowiedz jest mi bardzo bliska :)Kontakt z natura o ktorym wspominasz jest dokladnie tym czego i sam szukam-jakie to wspaniale uczucie czuc pod bosymi stopami rozgrzana sloncem trawe na lace ..Dla mnie jako naturysty bycie nago w takich chwilach jest niczym wiecej jak poglebieniem tego kontaktu z natura .I czynie to wylacznie dla siebie samego nie zyczac sobie w takiej chwili czyjejkolwiek obecnosci . Dlatego zarzucanie grzesznego charakteru tak pojetej nagosci w oczywisty sposob budzi we mnie sprzeciw .
    I jeszcze w kwestii nie dawania powodow do zgorszenia.Przynaje ze staram sie miec to na wzgedzie by osoby w moim najblizszym otoczeniu postrzegaly moja nagosc tak jak bym sobie tego zyczyl czyli bym byl postrzegany dokladnie tak jakbym byl ubrany.Nie wiem tak do konca co kto mysli ale tez wiem ze nie pozostalbym obojetny na sygnaly swiadczace o tym ze w kims moja nagosc wzbudza pozadanie i przed kims takim nie paradowalbym nago.

    Pozdrawiam.Artur.

    OdpowiedzUsuń