czwartek, 27 września 2012

NIEBO

Czasem warto posłuchać, co inni mają do powiedzenia na ten temat ...





Kiedy Colton Burpo cudem wyzdrowiał po nagłej operacji wycięcia wyrostka robaczkowego, jego rodzina nie posiadała się z radości. Nie spodziewała się jednak, że w ciągu następnych kilku miesięcy usłyszy piękną i wyjątkową historię o podróży małego chłopca do nieba i z powrotem.

Niespełna czteroletni Colton oznajmił rodzicom, że opuścił swoje ciało podczas zabiegu, wiarygodnie opisując, co jego rodzice robili, gdy on leżał na stole operacyjnym. Opowiadał o wizycie w niebie i przekazywał historie ludzi, z którymi spotkał się w zaświatach, a których nigdy wcześniej nie widział. Wspominał nawet o zdarzeniach mających miejsce jeszcze przed jego narodzinami. Zaskoczył swoich rodziców opisami i mało znanymi szczegółami o niebie, dokładnie pasującymi do tego, co podaje Biblia, a przecież nie mógł ich stamtąd znać, bo jeszcze nie umiał czytać.

Z rozbrajającą niewinnością i typową dla dziecka prostolinijnością Colton opowiadał o spotkaniach z członkami rodziny, którzy już dawno odeszli z tego świata. Opisywał Jezusa i anioły, twierdził, że Bóg jest „bardzo, bardzo duży” i naprawdę nas kocha. 

Historia ta – opowiedziana przez ojca przywołującego proste słowa własnego syna – ukazuje miejsce, które czeka na nas wszystkich, gdzie, jak mówi Colton, „nikt nie jest stary i nikt nie nosi okularów”.



6 komentarzy:

  1. Niesamowite. Czytałam o dzieciach, które mówiły rzeczy nijak nie przystające do ich wieku i doświadczeń. Tłumaczy się takie zjawisko najczęściej reinkarnacją. Tu jestem ostrożna w osądach. Naprawdę nie wiemy ostatecznie, jaka rzeczywistość nas otaczająca i co potrafią nasz umysł oraz "dusza". A relacji o takich niespotykanych zjawiskach jest dużo, tak dużo, że nie należy ich lekceważyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisałam już kiedyś o moim pewnym doświadczeniu rozmowy z przedszkolakami na temat nieba. Już w tedy miałam przeczucie, że mają one w sobie zdolność widzenia rzeczywistości sacrum. Opisałam je pod wskazanymi linkami.

    http://alicjan.blogspot.com/2012/06/modlitwa-przedszkolakow.html

    http://alicjan.blogspot.com/2012/06/czy-mae-dzieci-widza-niebo.html

    Nie łączę tego 'widzenia' z reinkarnacją, lecz z prostotą dziecka, o której tak często mówi Jezus dając ją nam - dorosłym za przykład do naśladowania.

    A tak na marginesie, też takimi dziećmi byłyśmy, a więc i taka zdolność widzenia nie była nam obca. Pytanie więc samo ciśnie się na usta ...

    - CO Z NASZYM WIDZENIEM NIEBA SIĘ STAŁO?
    - JAKIE SĄ JEGO LOSY?
    - CZY ŚLEPIEC NA NOWO MOŻE ODZYSKAĆ WZROK?

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nikt z nas tak naprawde nie wie co jest " po tamtej stronie" i zaskakujacym wrecz jest jak pilnie jest to strzezona tajemnica.Zastanawiam sie dlaczego to jest az taka tajemnica...Mysle ,ze wiedza na ten temat przeszkodzilaby w tym by ludzie wypelniali swe poslannictwo,wiedzac dokladnie co ich czeka po smierci wielu bez wahania konczyloby swe zycie nawet z powodu blachych zyciowych problemow co mysle mogloby prowadzic do masowych samobojstw .Jest to jak mi sie wydaje rodzaj "wspomagania dla leku przed smiercia " ktory popycha nas w strone zycia a nie smierci .

    Co sie z naszym widzeniem nieba stalo ? mysle ze zwyczajnie wyroslismy z niego co wydaje mi sie logiczne gdyz z dziecieca niewinnascia ale i rowniez i naiwnoscia nie bylibysmy w stanie sprostac wyzwaniom jekie przed nami stawia dorosle zycie .

    Pytanie o slepcu jak rozumiem dotyczy slepoty duszy.Mysle ze tej slepoty czlowiek sam nie wyleczy,albo dostapi laski odzyskania wzroku albo przez reszte zycia bedzie slepy.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że i na ten temat możemy porozmawiać :)

    TAJEMNICA ... owszem, czy tylko tak pilnie strzeżona, jak mówisz - w to troszkę wątpię, gdyż Jezus odkąd zaczął nauczać o tej rzeczywistości nieba wciąż mówił.

    To raczej ludzie zamknęli się na nią, gdyż wychodzi poza poznanie jedynie rozumowe, chociaż ... i rozum dochodzi do Istnienia Absolutu. Filozofia dotyka tej sfery, nazywając ją jednak inną terminologią niż Jezus.

    Mówisz, że wyrośliśmy z widzenia nieba? ... Według mnie szkoda, że nie ma w nas tego dziecięcego zaufania do drugiego człowieka. Gdybyśmy się nim wzajemnie obdarowywali życie byłoby o wiele piękniejsze i radośniejsze.

    Dorosłe życie jest takie trudne, gdyż zatraciliśmy swoją pierwotną niewinność i weszliśmy w ciągłą podejrzliwość, która napina wciąż cięciwę agresji i samoobrony.

    Co do ślepca - mam takie samo zdanie co Ty.

    Pozdrawiam :)



    OdpowiedzUsuń
  5. zaciekawia mnie Twoj blog coraz bardziej albo lepiej powiedziec przyciaga stad moje wizyty , ktore z pewnoscia beda coraz czestrze tym bardziej ze lubie rozmawiac, wymieniac poglady i to nie tylko z zakresu filozofii naturyzmu :)

    Rowniez uwazam iz szkoda iz nie ma w nas tego dzieciecego zaufania do ludzi , wtedy swiat bylby zupelnie inny ...
    Niezwykle trudno jest byc owca posrod wilkow , boimy sie tak po dzieciecemu ufac gdyz ryzyko, ze zostanie to przeciwko nam wykorzystane jest zbyt wielkie.Tym niemniej chociaz czastke tej ufnosci zachowalismy i choc ostroznie to staramy sie otwierac na innych .

    Wspomne jeszcze o Tajemnicy .Zastanawiajac sie dlaczego jest ona tak pilnie strzezona mialem w mysli rowniez i odpowiedz: strzezona jest przed tym swiatem postrzegajacym komercyjnie,materialnie , ktory pragnalby nabyc te wiedze o tym co czeka ludzi po smierci jak sie nabywa rower czy telewizor.Tak jednoznacznie po prostu wiedziec.

    Osobiscie nie potrzebuje takiej wiedzy gdyz oprocz przeslania jakie niesie Biblia wystarczy sie wokol rozejrzec - spojrzec na Nature .Tak czesto ludzie powoluja sie na ewolucje jako na przces postepujacy sam z siebie czyli bezrozumnie .Dla mnie w Naturze jest namacalny i widoczny dla nas dowod ostnienia Boga .Sa przeciez rzeczy czy zjawiska w przyrodzie tak niezwykle a jednoczesnie wszystko jest starannie poukladane i przemyslane , nie ma niczego co byloby nie potrzebne czy bez sencu .To samo z siebie by nie powstalo i nie trwalo .
    A my jako ludzie , gdyby jak mysla Ateisci wszysto sie tu za ziemskiego zycia konczylo, po coz mielibysmy byc swiadomi tego ze przezyjemy tych kilkadziesiat lat i umrzemy ??? Prawda ?

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piszesz:

    "Niezwykle trudno jest być owcą pośród wilków ..."

    Kiedyś usłyszałam, że "tylko zdechłe ryby płyną z prądem".
    Było to w odniesieniu do pójścia w chrześcijaństwo na poważnie, gdzie trzeba codziennie zadbać by się nie dać

    ... wirom tego świata kręcącym się jedynie wokół siebie
    ... poglądom, które niszczą godność człowieka

    Poszłam za tą myślą i nie żałuję; po głowie też dostaję od tych, którym łatwiej jest uderzyć niż pomyśleć.

    Czasami potrzeba jedynie włączyć naturalną umiejętność poznawania Matki Natury, aby dojść do wniosków, o których piszesz.

    Wielu jednak nie chce nawet z tej naturalnej wiary skorzystać, a co dopiero mówić o łasce wiary nadprzyrodzonej, którą też trzeba poznać, aby z niej właściwie korzystać.

    OdpowiedzUsuń