sobota, 13 października 2012

TRĘDOWACI


Trędowaci ... 

często są omijani szerokim kołem. Czasem nie potrafią zrozumieć -DLACZEGO? 
Okazuje się, że odpowiedzi mogą być różne. 
Jedna mnie jednak bardzo zaskoczyła. 



Pytam się znajomego, czy przyjedzie 15 października (w poniedziałek) do naszej parafii, aby wspólnie celebrować DZIEŃ DZIECKA UTRACONEGO, a zarazem modlić się o uzdrowienie duszy i ciała, którego potrzebuje każdy, bez względu na to, czy dotknęła go osobiście strata dziecka, czy też nie.

- no wiesz, nie wiem ... to taka trauma, że nie chcę wchodzić "z butami" w środowisko tak poranione i doświadczone cierpieniem; co ja mam w tej materii do powiedzenia ... moja obecność będzie dodatkowym cierniem ... poza tym ...


Zatrzymał się w połowie zdania, gdy zobaczył moją minę. Stałam jak wryta, z oczami wlepionymi w niego tak, że musiał zamilknąć.

- wiesz, przepraszam Cię bardzo, ale gdy tak mówiłeś - to z każdym słowem czułam się coraz bardziej jak trędowata, wyobcowana ze wspólnoty ludzkiej, dla której śmierć nie powinna być tematem tabu, gdyż jest ona wpisana w życie każdego z nas; nikogo nie ominie ... jedynie przychodzi według swojego, nam nieznanego, grafiku.

Teraz ja popatrzyłam na niego wielkimi oczami, gdyż na twarzy malowała się głęboka refleksja człowieka, który uzmysłowił sobie coś bardzo ważnego. 

Po tej rozmowie zdałam sobie sprawę z tego, jak wielkie zadanie ma do spełnienia ten DZIEŃ. Ma leczyć ludzką świadomość śmierci, która dla chrześcijanina nie może być tematem 'tabu', schowanym gdzieś głęboko. Po moim doświadczeniu widać, że powody milczenia są różne. Czasem wypływają one z bardzo ludzkich i szlachetnych powodów ... z wrażliwości na cudze cierpienie, które jak widać - nie zawsze jest dobrym doradcą.


*** 

Doświadczam jednak i takich sytuacji, po której nasuwa mi się inna refleksja. Myślę, że trzeba ją również napisać.

Trędowaci … naznaczeni piętnem cierpienia, którego nikt nie chce się dotknąć, aby się nim nie zarazić. Są „solą” w oku tych, którzy chcą się jedynie bawić i nie myśleć o rzeczywistym wymiarze życia, które nie jest takie beztroskie jakbyśmy tego chcieli.

... Takie myślenie również potrzebuje uzdrowienia.



9 komentarzy:

  1. Alicjo co myślisz o tym, żeby Twój post zamieścić u nas na stronie w oknie felieton ???
    Bardzo ważny problem ( nie zdajemy sobie sprawy jak wiele kobiet się z nim boryka), a jednocześnie - mało internetowy i medialny ze zwzględu na jego delikatność.Chyba warto szerzej nim zainteresować?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaju, wiesz jak bardzo cenię sobie Twoje zdanie, więc jeżeli uważasz, że przydadzą się moje przemyślenia innym - wykorzystaj je w sposób przez Ciebie wybrany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Alicjo. Oczywiście będę z Wami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy przeczytałam Twój post Alicjo, przypomniało mi się Dzieciątko mojej siostry, które zmarło na początku swojej drogi życia i nie było chcianym, oczekiwanym maleństwem swoich rodziców. Życie i śmierć tego Dziecka, które nie otrzymało nawet imienia było i jest tematem tabu. Przed chwilą dotarło do mnie, że to Dziecko żyje i patrzy teraz na swojego starszego brata, który jest wspaniałym i mądrym chłopcem. Ufam, że kiedyś spotkają się po drugiej stronie...
    t.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz Tereniu, czasem tak jest, że pewne sprawy docierają do nas w różnym czasie.

    Jezus powiedział - "mają uszy, lecz nie słyszą; mają oczy, lecz nie widzą ..." . Myślę,że słowa te dotyczą również prawdy o śmierci i zmartwychwstaniu człowieka.

    Zastanawiałam się niedawno nad konsekwencjami takiego toku myślenia i doszłam do pewnych wniosków, które samą mnie zaskoczyły. Oto one:

    1. Złodziej działa w ukryciu, nie chce, aby ludzie go znali, gdyż w tedy jego działanie zostałoby zdemaskowane. Korzysta więc z ciemności nocy i jej ciszy.

    2. Ci, którzy śpią nocą, nie są w stanie zdemaskować złodziejskich zamiarów złodzieja, który często nie liczy się z życiem drugiego człowieka, gdyż pazerność na jego dobra materialne i chęć zdobycia "cudzych skarbów" jest silniejsza od ludzkich odruchów współczucia.

    3. Złodziejowi wystarczy CISZA i MILCZENIE. Nie ważne są dla niego intencje "śpiących", którzy często nie są nawet świadomi tego, że obok nich ktoś dokonuje coś bardzo okrutnego.

    4. Aborcja, eutanazja ... są dla mnie czynami, które kradną życie drugiemu człowiekowi. Czasem nam się wydaje, że nie mamy z tymi okrutnymi czynami nic wspólnego, bo nie mamy krwi na swoich rękach ... może i nie, ale zadałam sobie pytanie:

    - ILE NOCY PRZESPAŁAM, PRZEMILCZAŁAM ...?


    Czasem ze snu trzeba się obudzić, aby:

    - uchronić życie drugiego człowieka
    - zobaczyć, że on istnieje obok mnie
    - doświadczyć wewnętrznie jego obecności obok mnie

    Każdy temat 'tabu' - prowadzi do takiej nocy, w której złodziej ma możliwość okraść nas ze skarbów najcenniejszych, o których istnieniu możemy nawet nie wiedzieć tylko dlatego, że nas sen jest bardzo głęboki.

    OdpowiedzUsuń
  6. To bardzo trudne sprawy, o ktorych sie nie mowi, aktore dotycza tak wielu ludzi...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  7. To prawda, że się nie mówi ... Pytam się jednak - DLACZEGO TAK JEST?

    Kiedyś myślałam, że to jedynie z powodu tych, których cierpienie tak mocno dotknęło, że zamknęli się w sobie, jak w bezpiecznym kokonie. Dzisiaj widzę ten problem nieco inaczej. Uważam bowiem, że to brak otwartości na PRAWDĘ, która:

    - czasem jest trudna do przyjęcia
    - czasem niewygodna
    - czasem burzy dotychczasową hierarchię wartości
    - czasem staje się głosem budzącego się sumienia
    - czasem ...

    powoduje, że zamykamy się przed ludźmi, którzy z tą prawdą zetknęli się "twarzą w twarz". Ci zaś nie mają siły mówić o niej stanowczym głosem.

    OdpowiedzUsuń
  8. "Ma leczyć ludzką świadomość śmierci, która dla chrześcijanina nie może być tematem 'tabu', schowanym gdzieś głęboko." podzielam Twoje zdanie o śmierci, ale też uważam, że nie jest możliwe i kompletnie przeze mnie niezrozumiałe jeśli chodzi o ludzi wierzących.
    Nigdy nie zapomnę wyrazu twarzy żony mojego brata, gdy mama zaproponowała, aby weszła wraz z synami do taty pożegnać się z nim. Nie weszła i zakazała dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Ivo, cieszę się bardzo, że mnie odwiedziłaś oraz współczuję bardzo Tobie i mamie. Nie powinno się tak stać, jak piszesz!

    Izolacja od tematu śmierci jest błędem i totalnym nieporozumieniem. Bo jak mówić o ZMARTWYCHWSTANIU, które jest naszą najważniejszą tajemnicą wiary - bez odpowiedzenia sobie na najważniejsze, egzystencjalne pytanie - czym jest śmierć? Jak przyjąć Boże Objawienie o zwycięstwie nad śmiercią, którą chce się na siłę wymazać ze świadomości?

    Pamiętam chwile z dzieciństwa, kiedy jako dziecko czuwałam wraz ze starszymi nad łożem śmierci mojej prababci; potem - jako nastolatka - siedziałam przy łóżku konającej babci, która do ostatniego tchnienia była świadoma sytuacji. Jej odwaga i nadzieja zmartwychwstania była tak wielka, że pomimo traumatycznej sytuacji - była to najpiękniejsza chwila w moim życiu, która pozwala mi patrzeć na śmierć moich bliskich, przyjaciół, a nawet wnuków przez pryzmat wiary. Mój mąż ma również takie pamiątki z dzieciństwa; one sprawiają, że gdy przychodzi kryzys - nie odchodzimy od Miłości Boga.

    KATECHEZA GODNEGO UMIERANIA - to jest zadanie, które musimy, my wierzący, zacząć odrabiać uczciwie, aby nie być anty świadectwem Miłości Boga.

    Taki wniosek wyciągnęłam po przeczytaniu Twojego komentarza, za który jestem Ci bardzo wdzięczna, gdyż obnaża prawdę o potrzebie stałego nawracania się każdego ochrzczonego.

    PS.

    Nie mnie oceniać kogokolwiek. Natomiast nie bardzo zrozumiałam ... co jest niezrozumiałe dla Ciebie w postawie ludzi wierzących?

    OdpowiedzUsuń