poniedziałek, 26 listopada 2012

DIALOG ŻYWYCH - PYTANIE 2

No... co to jest myślenie prawdziwe? A jakie jest nieprawdziwe? 
Sory, kto ma patent na określanie tego względem mnie? 


Rozmowa Jezusa z Samarytanką


Rozmowa burzliwa, pełna niepokojów i poszukiwań. Emocje zaczynają się rozpalać, raz ku zadowoleniu, drugi raz zaczyna ogarniać nas wściekłość. Chociaż się staramy być poprawnie grzecznymi - zaczyna nam nie wychodzić; podnosimy głos i zaczynamy żałować, że  w ogóle daliśmy się wciągnąć w niepotrzebną dyskusję. Tak się kiedyś czułam po rozmowie ze świadkami Jehowy. Wciągnęła mnie ta żonglerka na Słowo tak, że zapomniałam o tym, że OSTATNIE ZDANIE W TEJ DYSKUSJI MA JEZUS.  Przyrzekłam sobie w tedy, że będę ostrożniejsza. Dlatego w poprzednim poście, w komentarzach napisałam:


"Dochodzimy w tej rozmowie do granicy ludzkich możliwości, dalej, bez Jego łaski nie damy rady. Potrzebujemy jej, aby nas poprowadziła bezpiecznie przez Tajemnicę Jego Miłości."


Czy mamy szansę ją otrzymać?
Jak myślicie?

*** 

Wierzę, że taką łaską została obdarowana Samarytanka przy studni i dlatego mogła uczciwie powiedzieć:

Panie, widzę, że Ty jesteś prorokiem!
Chodźcie zobaczyć kogoś, kto wyjawił mi wszystko, co uczyniłam. 
- Czyż nie jest On Chrystusem?" 

*** 

/.../ Wielu Samarytan z tej miejscowości uwierzyło w Niego na podstawie świadectwa danego przez ową kobietę: "Wyjawił mi wszystko, co uczyniłam". Przyszli więc do Niego z prośbą, aby pozostał u nich. I przebywał tam dwa dni. Wtedy jeszcze więcej uwierzyło dzięki głoszonej przez Niego nauce. Do tej kobiety zaś mówiono: "Teraz wierzymy już nie na podstawie tego, co nam powiedziałaś, lecz dlatego, ze sami Go usłyszeliśmy" Wiemy, ze On naprawdę jest Zbawicielem świata".   /.../


Ewangelia wg Św. Jana, 4 , 5-42 

21 komentarzy:

  1. Ale dlaczego od razu Zbawicielem? Mędrcem, nauczycielem, wizjonerem... wszystko można podciągnąć. Zbawicielem został nazwany o wiele później.Św. Jan mógł go tak nazywać. Samarytanie?

    OdpowiedzUsuń
  2. SAMARYTANIE ... ateiści ... wierzący - niepraktykujący ... chrześcijanie nie znający swojej wiary ... poszukujący wiary...

    Wszyscy coś z nich mamy! Ile razy wybieramy tylko te wartości, które są dla nas wygodne? Te, które burzą nasz porządek poddajemy wnikliwym badaniom, z góry zakładając własne rozwiązania. Czyż nie tak jest?

    A Jezus proponuje całkiem inne rozwiązanie. Pobudza swoją łaską nasz umysł od wewnątrz. Nie pytaj Jaskółko - jak to się dzieje - bo nie jestem Ci tego w stanie wyjaśnić.

    Samarytanka tylko z Nim rozmawiała, nie zakładała, że Jezus to ZBAWICIEL. Przypuszczam, że to wewnętrzne poznanie wiązało się z poznaniem i przyjęciem PRAWDY O SOBIE, której ona nie zaprzeczała.

    Może więc warto się tej kobiecie bliżej przyjrzeć?

    ***

    /w bardzo wielkim skrócie/


    Według 2 Krl 17,24 i Ezd 4,2 król Asyrii Asarhaddon sprowadził na centralne tereny dawnego Królestwa Izraela osadników z Babilonii (680 p.n.e.). Osadnicy ci czcili swoich bogów, za co Jahwe zesłał na nich plagę lwów.

    Wtedy poprosili króla o przysłanie im jednego z kapłanów izraelskich, uprowadzonych do niewoli, aby nauczał ich Prawa Mojżeszowego. Sprowadzony z Asyrii kapłan, zamieszkał w synkretycznej świątyni Jahwe w Betel i rozpoczął nawracanie Samarytan, którzy jednak po przyjęciu prawdziwej wiary nie przestali "na boku" czcić swoich bożków (2 Krl 17,25-41).

    Po powrocie Żydów z niewoli babilońskiej (537 p.n.e. lub 536 p.n.e.) Samarytanie chcieli pomóc im w odbudowie Świątyni, lecz ich pomoc została kategorycznie odrzucona.

    Od tej pory Samarytanie robili wszystko, aby utrudnić Żydom odbudowę (Ezd 4,1-24; 5,2-18). Mimo tej zawziętości, część Samarytan z pogórza efraimskiego i okolic Betel w dalszym ciągu była zwolennikami odprawiania kultu w Jerozolimie (Ne 7,32).

    Kiedy Ezdrasz i Nehemiasz zakazali Żydom zawierania małżeństw mieszanych, uderzyło to także w Samarytan, ponieważ tym samym zostali uznani za pogan (Ezd 9-10; Ne 13; szczególnie Ne 13,28).

    Ostatecznie Samarytanie zostali uznani za wyłączonych ze wspólnoty judaizmu przez namiestnika Judy Nehemiasza w roku 440 p.n.e. (Ne 2,19.20).


    OdpowiedzUsuń
  3. Czyż to nie jest ironia? Powracający "niewolnicy" odrzucają wyciągniętą rękę, a potem wykluczają . Hmmmm :)W imię Boga ( na razie żydowskiego, na razie...)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mnie historia Samarytanki przy studni uczy:

    - że Bóg nie ma względu na osoby
    - że wystarczy uczciwość wobec prawdy o sobie
    - że błąd człowieka nie jest żadnym argumentem przeciwko Bogu, co najwyżej świadczy o niedoskonałości ludzkiej natury.

    Niesamowite w tym jest to, że tą prawdą o naszej naturze Bóg się nie brzydzi, lecz przyjmuje ją na siebie - wraz ze wszystkimi konsekwencjami, m.in. bierze na siebie niezasłużoną podejrzliwość, którą człowiek człowiekowi serwuje na każdym kroku.

    Ta PODEJRZLIWOŚĆ była już:

    - przy narodzinach Jezusa
    - w postawie Heroda, Faryzeuszy i wielu innych.
    - na placu u Piłata
    - ona wołała - "na krzyż z nim!!!" Wolimy Barabasza!!!

    Nie wiedzieć czemu, ale widzę ją również w pewnej ironii, którą wyczuwam w twoim komentarzu /jeżeli się mylę - to przepraszam/.

    Stale argumentem przeciwko Bogu jest dla Ciebie niedoskonałość człowieka. Ile razy mam powtarzać, że jestem jej świadoma, że nie wypieram jej ze swojej świadomości.

    Samarytanka również wiedziała, że jej życie nie jest doskonałe. Miała jednak w sobie pokorę przyznać się do prawdy o sobie, nie usprawiedliwiała swojego grzechu cudzym grzechem. I właśnie dzięki takiej postawie była zdolna przyjąć łaskę, która jej smutek zamieniła w radość.

    Wiele razy słyszę to tu, to tam, że człowiek wierzący takie świństwa popełnia, że aż strach ... Pewnie, że strach!!! -

    ALE JA NIE O ŚWIŃSTWACH CZŁOWIEKA, LECZ O MIŁOŚCI BOGA DO TEGO SŁABEGO CZŁOWIEKA CHCĘ ROZMAWIAĆ.

    Nadal Jaskółko nie odpowiedziałaś na moje pytanie:

    CZY KAŻDY CZŁOWIEK MA SZANSĘ OTWORZYĆ SIĘ NA ŁASKĘ BOGA BEZ WZGLĘDU NA ZEWNĘTRZNE OKOLICZNOŚCI?

    OdpowiedzUsuń
  5. polecam:


    http://www.youtube.com/watch?v=8nWCsVudn5U

    OdpowiedzUsuń
  6. "Niesamowite w tym jest to, że tą prawdą o naszej naturze Bóg się nie brzydzi, lecz przyjmuje ją na siebie - wraz ze wszystkimi konsekwencjami, m.in. bierze na siebie niezasłużoną podejrzliwość, którą człowiek człowiekowi serwuje na każdym kroku. " Ale to przecież Bóg stworzył człowieka, dał mu taką a nie inną naturę, to dlaczego teraz ma się brzydzić tą naturą?
    Ja nie występuję przeciw Bogu, ja nie potrafię zrozumieć tej szalonej niekonsekwencji, z którą spotykam się czytając Biblię, historię chrześcijaństwa, w postępowaniu wierzących.

    "CZY KAŻDY CZŁOWIEK MA SZANSĘ OTWORZYĆ SIĘ NA ŁASKĘ BOGA BEZ WZGLĘDU NA ZEWNĘTRZNE OKOLICZNOŚCI?"
    Odpowiem Ci- nie ma czegoś takiego- bez względu na okoliczności- Dobrze wiesz, że działaniu człowieka towarzyszą określone uwarunkowania. I te uwarunkowani decydują o jego wyborach.
    Mam wrażenie, że nie tylko ja, ale wielu Ci na to pytanie nie odpowie, lub powie tak samo jak ja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za ... wiele rzeczy bym tu mogła wymienić, ale dzisiaj szczególnie urzekłaś mnie swoją szczerością i prawdziwością :)

      Piszesz:

      Ja nie występuję przeciw Bogu, ja nie potrafię zrozumieć tej szalonej niekonsekwencji, z którą spotykam się czytając Biblię, historię chrześcijaństwa, w postępowaniu wierzących.

      Wiesz Jaskółko, ja też nie potrafię tego zrozumieć. Przyszedł jednak moment DOŚWIADCZENIA, w którym mój smutek zamienił się w radość i odkryłam rzecz niesamowitą dla mnie; mianowicie na zewnątrz mnie prawie nic się nie zmieniło na lepsze - ale wewnątrz poczułam się wolna od sądów wobec tych, którzy wcześniej mnie doprowadzali do szewskiej pasji. To było tak piękne uczucie, że chciałoby się, aby inni tego również doświadczyli w sobie.

      To doświadczenie nazwałam - "dotknięciem łaski". Nie jest ono stałe, wciąż muszę o nie prosić Miłującego Boga. Wiele razy mi się nie udaje "utrzymać kubek żywej wody" - ale PAMIĄTKA tamtego "mojego spotkania przy studni" pokazała mi za czym tak naprawdę tęskni moje serce i że to moje pragnienie jest bardzo realne i rzeczywiste.

      Piszesz dalej:

      Odpowiem Ci- nie ma czegoś takiego- bez względu na okoliczności- Dobrze wiesz, że działaniu człowieka towarzyszą określone uwarunkowania. I te uwarunkowani decydują o jego wyborach.

      No właśnie, że JEST i ja tego doświadczyłam w sobie. W wyżej opisanym doświadczeniu napisałam o tym, że zewnętrzne okoliczności się nie zmieniły, natomiast moje serce stało się wolne od wielu sądów, które mnie wcześniej niszczyły. Zmieniło się we mnie nastawienie do drugiego człowieka, któremu wcześniej stawiałam tylko warunki, warunki, warunki ... "jeżeli to, jeżeli tamto" ... to ja też ...

      Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to zgodne z logiką tego świata, ale my też nie rozmawiamy o tym świecie, tylko - TAMTYM, DO KTÓREGO ZBLIŻAMY SIĘ KAŻDEGO DNIA CORAZ BLIŻEJ.

      Usuń
  7. Alicjo, ja nie potrafię dyskutować z Tobą z pozycji emocjonalnej. Wiedza (jeszcze ciągle nikła) którą posiadam, dotycząca religii, wiary, Kościoła, Biblii, powoduje, że coraz więcej w tym wszystkim widzę nieścisłości, braku spójności i często brak logiki. To nawet nie jest kwestia wiary w to wszystko.
    Dzieci... dzieci przecież też pytają. Zadają pytania a w nich przecież dostrzegasz logikę, wydawało by się dziecięcą, taką naiwną, a one intuicyjnie czują, że" coś tu nie gra".
    Młodzież, wręcz prześmiewczo wytyka nieścisłości w Biblii i też zadaje pytania. A wtedy tłumaczycie im zgodnie z nauką Kościoła, ale niezgodnie z logiką.
    Nie odbieraj moich słów jako ironię. To jest pytanie o prawdziwość, o rzeczowość, właśnie o logikę tych wydarzeń, zapisów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocje jedynie są światłem dla umysłu.

      Wiara - to nie tylko ciepłe uczucie, na którym można się niebezpiecznie pośliznąć i upaść.

      Wiedza jest nam bardzo potrzebna do właściwego rozeznania woli Bożej.

      Dlatego tak cenię sobie rozmowę z tobą i ciekawią mnie twoje pytania.

      Usuń
  8. Piszesz:

    Dzieci... dzieci przecież też pytają. Zadają pytania a w nich przecież dostrzegasz logikę, wydawało by się dziecięcą, taką naiwną, a one intuicyjnie czują, że" coś tu nie gra".

    Masz rację, bardzo to czują, że "coś tu nie gra", ale tu nie chodzi o historię Narodu Wybranego /nie ujmując zasług tego Narodu/, lecz o WARTOŚCI, o których przez tę historię Bóg chce nam powiedzieć, a które cały czas - od początku ludzkości - człowiek depcze, niszczy i sponiewiera.

    WARTOŚCI DUCHOWE /pisałyśmy już o nich w poprzednich postach/ uwikłane są w różne sytuacje kulturowe, historyczne, społeczne ...

    My - ludzie XXI wieku myślimy i patrzymy na otaczającą nas rzeczywistość całkiem inaczej niż ludy Starego Testamentu. Przymierzanie swoich miarek do tak odległych czasów prowadzi do absurdu, o którym zresztą piszesz.

    Biblia jest wyjątkową Księgą. Pisana pod natchnieniem Ducha Świętego - zawiera w sobie Słowo Boga, którego nie odczytasz poprawnie BEZ JEGO ŁASKI.

    Ten "klucz" do Prawdy nikt, oprócz Boga nie jest Ci w stanie podarować. Tym "kluczem właściwego poznania" - jest WIARA darmo dana każdemu, kto o nią prosi szczerze.

    Niedawno pisałam o CUDZIE w klasie VI. Czas do niego wrócić, gdyż to doświadczenie obrazuje moją powyższą myśl.

    Nie będę komentować wypracowania Julki. Chcę tylko powiedzieć, że Bóg posłużył się iście niecenzurowanymi słowami, /którymi "porządni i poprawni" się bardzo mocno gorszą/, aby otworzyć uszy moim młodych wilczków na WARTOŚCI DUCHOWE, które przez wiele lat nie mogłam im zaszczepić, mimo wielkich moich starań :) NIESAMOWITA JEST TA PEDAGOGIKA CHRYSTUSA!!!, która potrafi pisać prosto na najbardziej krzywych liniach ludzkiego losu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Za dużo:)))))
    Do tego miejsca OK
    "Biblia jest wyjątkową Księgą. Pisana pod natchnieniem Ducha Świętego - zawiera w sobie Słowo Boga, którego nie odczytasz poprawnie BEZ JEGO ŁASKI. "
    A tu już nie jest OK. Nie możesz z całą pewnością stwierdzić, że ja źle odczytuję Biblię, bo nie doznałam łaski boskiej. A może to chrześcijanie nadinterpretują swoje odczytywanie Biblii łaska boską? Bo wszędzie ją "czują" i posiłkują się nią? Może właśnie wierzący a zwłaszcza KK mylnie odczytuje Biblię? Przecież wystarczy prześledzić, co wyprawiał św. Paweł i jak "płynął" w swoich tezach, zależnie do kogo mówił, a w zasadzie jaka wtedy była, i na jakie teorie, koniunktura. A Ojcowie Kościoła? A
    św. Augustyn i św. Tomasz?

    OdpowiedzUsuń
  10. "Ten "klucz" do Prawdy nikt, oprócz Boga nie jest Ci w stanie podarować. Tym "kluczem właściwego poznania" - jest WIARA darmo dana każdemu, kto o nią prosi szczerze."
    Alicjo- jakiej prawdy? prawdziwej interpretacji Biblii? A ileż to razy historycy udowadniali, ze Biblia została przez KK nieprawidłowo zinterpretowana? A jaka "prawdę" i w jaki sposób głosi KK o roli Żydów w skazaniu i ukrzyżowaniu Jezusa? Dlaczego nie mówi się wprost, że Jezus wystąpił przeciw kapłanom, a tym samym był wichrzycielem i za to został skazany?
    Nie podoba mi się zwrot "właściwego poznania", bo to już trąca nietolerancją i... wyższością. Kto jest w stanie określić co jest właściwe, a co niewłaściwe? Pewnie chodzi o to poznanie zgodne z Doktryną KK, ale czy ono jest właściwe? I kiedy jest właściwe?

    Wiara? Skąd wiesz, że ja nie chciałam wierzyć?
    A dlaczego od początku mi jej Bóg "nie dał". Co to znaczy "dana każdemu, kto o nią prosi"?
    To ja w takim razie proszę, zaraz poproszę ładnie Pana Boga, żeby mnie obdarzył wiarą. Przecież to moje poprzednie zdanie brzmi paskudnie- prawda? Bo nawet ja, niewierząca zdaję sobie sprawę, że wiary się nie dostaje ot tak- tylko poprosić i już.
    Dobrze wiemy, że wiara jest uzależnieniem się od tego, w co się wierzy. Nic za darmo. I znów powtórzę- to jest transakcja obopólna.
    Bóg Ci "daje" wiarę, Ty podporządkowujesz się Bogu i działasz według jego wizji.

    OdpowiedzUsuń
  11. Minęłyśmy się troszkę w tym, co chciałam napisać, a co zrozumiałaś; Nie wiem, czy wyjaśnienie pomoże, ale spróbuję :)

    "POPRAWNIE ODCZYTAĆ SŁOWO BOŻE POD WPŁYWEM ŁASKI BOŻEJ ..."

    Słowo Boże ma w sobie "dwie sfery" jednej PRAWDY.

    1. FIZYCZNA /HISTORYCZNA/LUDZKA/

    - nad którą ty się uczciwie pochylasz. Masz zacięcie odkrywcy: historii Narodu Wybranego, dziejów chrześcijan, historii KK, etyki. Ja nie mam tak rozbudzonej pasji poznawczej, ale nie ignoruję tego typu poznania. Mam natomiast świadomość istnienia "przewrotów kopernikańskich", które przewracają dawno przyjęte światopoglądy do góry nogami, aby odkryć jeszcze coś innego.

    2. DUCHOWA/NATCHNIONA/BOSKA/, KTÓRA BEZ ŁASKI BOŻEJ JEST NIE DO ODCZYTANIA.

    I właśnie o niej myślałam, gdy pisałam o wierze. Pisząc "o właściwym poznaniu" miałam na myśli rozpoczynający się ŻYWY DIALOG BOGA Z CZŁOWIEKIEM, który się w tej sferze odbywa.

    Dzięki łasce jesteśmy w stanie przyjąć, że ona naprawdę istnieje, chociaż trudno ją określić pojęciami, które określają inną rzeczywistość - fizyczną.

    Jezus mówi, że można ją rozpoznać "po owocach".

    OWOCE NAWRÓCENIA ...

    Dla mnie są to świadectwa ludzi, którzy przestają zabijać, kraść, kłamać, zazdrościć, oczerniać, sądzić ... i jasno mówią o tym, że swoją przemianę zawdzięczają spotkaniu z ŻYWYM, OSOBOWYM BOGIEM, który do niedawna był dla nich jedynie ideą religijną.

    PISZESZ:

    Wiara? Skąd wiesz, że ja nie chciałam wierzyć?
    A dlaczego od początku mi jej Bóg "nie dał". Co to znaczy "dana każdemu, kto o nią prosi"? To ja w takim razie proszę, zaraz poproszę ładnie Pana Boga, żeby mnie obdarzył wiarą.

    Wiesz co, muszę się do czegoś Tobie przyznać. Mam nadzieję, że się na mnie nie będziesz gniewała. Kiedyś, na stronie Kaji rozmawiałyśmy po raz pierwszy o łasce wiary. Od tamtej pory strzelam w niebo moją prośbę, aby Bóg Ci ją dał, tak po prostu, ZA DARMO ... Proszę również za siebie, abym Ciebie nie nawracała - dlatego wiele razy mówię o WOLNOŚCI.

    PISZESZ:

    Przecież to moje poprzednie zdanie brzmi paskudnie - prawda?

    - Nie prawda!!! :) Mnie się podoba.

    PISZESZ:

    Bo nawet ja, niewierząca zdaję sobie sprawę, że wiary się nie dostaje ot tak- tylko poprosić i już.

    Wiara w świecie DUCHOWYM nie podlega tym prawom, o których piszesz. Tu WSZYSTKO OTRZYMUJE SIĘ ZA DARMO - jedynym warunkiem jest słówko - TAK - NIECH SIĘ TAK STANIE.

    Wiem, że wielu prosi szczerze o wiarę i jej na dany moment nie doświadczają /co wcale nie oznacza, że jej nie mają. Przykładem jest Matka Teresa z Kalkuty, która żyła w ten sposób przez 40 lat - bez wewnętrznych pociech, a mimo tego każdy dzień zaczynała od 2 godzinnej adoracji Jezusa w Przenajświętszym Sakramencie - trzymając się jedynie nadziei Zmartwychwstania/

    Wydaje mi się, że jest w tym pewna Boża pedagogika wychowania do wiary, której do końca chyba żaden człowiek nie zrozumie. Z resztą ... wiara sama w sobie zawiera tajemnice... inaczej byłaby jedynie wiedzą.

    ***

    To przyzwolenie człowieka jest kluczem do drzwi Królestwa Bożego. Dopóki sama tam nie wejdziesz - wszystko, o czym teraz tutaj piszę jawić ci się będzie:

    - utopią
    - szaleństwem
    - głupotą
    - ignorancją do świata rzeczywistego
    - nierealną ideą
    - zacofaniem umysłu
    - niewolą
    - ...

    Wiem, co mówię. Przerabiałam to na sobie.

    PISZESZ:

    Dobrze wiemy, że wiara jest uzależnieniem się od tego, w co się wierzy. Nic za darmo.

    Nigdy wcześniej nie czułam się tak WOLNA od zdania innych ludzi, przyjaciół i wrogów jak w tej chwili. Nie oznacza to, że czuję się jak w niebie ... o nie !!!!!! Do pełnej WOLNOŚCI wiele mi brakuje, przede wszystkim muszę się nauczyć:

    - dawania bez oczekiwania brania
    - brania bez poczucia zobowiązania

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe zdanie przed chwila przeczytałam:

    "Pismo Święte miażdży Swoją mądrością. Uderza prosto w duszę tchnieniem ratującym człowieka."

    ... pozostawiam bez komentarza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie do tych słów. Do poprzednich trochę później, bo zalatana jestem, ale czytam i staram się przemyśleć.
      Czy cała Biblia? czy tylko Nowy Testament?

      Usuń
  13. Cała Biblia :)

    Stary i Nowy Testament są tak spójne ze sobą jak ZAPOWIEDŹ i SPEŁNIENIE tej samej OBIETNICY BOGA - DOBREJ NOWINY o Miłości Boga do człowieka słabego.

    Wiele o Miłości i Miłosierdziu Boga usłyszałam ze ST :)

    PIEŚŃ NAD PIEŚNIAMI - Tam to jest dopiero uczta miłosna.

    PSALMY - prawie do wszystkich napisałam własna melodię

    KSIĘGI MĄDROŚCIOWE, szczególnie SYRACHA kierowała mnie wielokrotnie przy ważnych wyborach, jakie musiałam dokonywać.

    KSIĘGA TOBIASZA uczy mnie relacji w małżeństwie, a jego modlitwa przed nocą poślubną stale nam towarzyszy.

    KSIĘGI PROROCKIE - tam to jest dopiero historia o człowieku, który przy całej swej słabości usłyszał głos Boga, zaczyna z Nim dialogować, lecz każdy dialog jest inny.

    Jeremiasz - żałuje, że w ogóle się narodził
    Izajasz - idzie jak burza za głosem Boga
    Ezechiel - pracuje obrazami i mają go za wariata
    Kohelet - mówi jasno, że trzeba mieć dystans do siebie
    Jonasz - słysząc głos Boga ucieka w przeciwną stronę

    Są też i dzielne kobiety, jak np Anna, żona Zachariasza, albo Estera, która nie szła na żadne kompromisy, albo wdowa z Sarepty, która jest mi szczególnie bliska.

    Idźmy dalej ... A może jednak na tym zakończę, bo o każdej Księdze mogłabym coś powiedzieć, co dało mi siłę powstać z kolan

    Choć staram się ograniczać moje komentarze do minimum - lecz ostatnio za bardzo mi to nie wychodzi, mam nadzieję, że mi to wybaczysz :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Wiesz co, muszę się do czegoś Tobie przyznać. Mam nadzieję, że się na mnie nie będziesz gniewała. Kiedyś, na stronie Kaji rozmawiałyśmy po raz pierwszy o łasce wiary. Od tamtej pory strzelam w niebo moją prośbę, aby Bóg Ci ją dał, tak po prostu, ZA DARMO ... Proszę również za siebie, abym Ciebie nie nawracała - dlatego wiele razy mówię o WOLNOŚCI. "
    Tak, szczerze Ci dziękuję za te modły. I nie mówię tego z ironią, pobłażaniem, przekąsem. Dziękuję, ale proszę, pomódl się za moje zdrowie, moje szczęście. Mój światopogląd jest tak mocno ugruntowany, że naprawdę już nie uwierzę w Boga chrześcijańskiego, ani w żadnego innego.
    Co więcej, dyskusja z Tobą utwierdza mnie coraz bardziej w tym, że to wszystko jest - nie obraź się- piękną rzeczą dla tych, którzy wierzą, a wielką merytoryczną i historyczną niekonsekwencją, baśnią, mitem dla niewierzących. Pomijam tu kwestie wartości, które i jednych, i drugich łączą. Jednak to nie przeczy temu, że i z baśni wyciągamy morały oraz wzorujemy swoje postępowanie na zachowaniach jej bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
  15. uczę się, ciągle zdobywam tę wiedzę, którą potrzebuję, żeby zrozumieć ludzi wierzących. Bardzo mi pomagasz w tym. Twoja interpretacja Biblii poszerza moje horyzonty, wzbogaca mój punkt wiedzenia na różne biblijne wątki. Dlatego tak bardzo cenię to, że mogę u Ciebie bywać i dzielić się moimi wątpliwościami, pewnie nierzadko bulwersującymi :)

    OdpowiedzUsuń
  16. PISZESZ:

    Tak, szczerze Ci dziękuję za te modły. I nie mówię tego z ironią, pobłażaniem, przekąsem. Dziękuję, ale proszę, pomódl się za moje zdrowie, moje szczęście.

    Pomodlę się o twoje zdrowie i szczęście; Czy o wiarę również ... no nie wiem. Przez jakiś czas myślałam, że jej poszukujesz; w przedostatnim poście miałam wrażenie, że jej pragniesz; dzisiaj piszesz o ugruntowanym światopoglądzie. Więc chyba spasuję, chyba, że dasz mi wolną rękę - to wtedy wspomnę Bogu o Tobie i w tej kwestii. :)

    PISZESZ:

    "Mój światopogląd jest tak mocno ugruntowany, że naprawdę już nie uwierzę w Boga chrześcijańskiego, ani w żadnego innego."

    To twój wybór. Jeżeli się czujesz z tym dobrze, to mnie nic do tego. Jednak zawsze będzie miło mi Ciebie gościć, słuchać twoich wątpliwości i pytań. Czy one są dla mnie bulwersujące??? Chyba nie, choć z pewnością są interesujące.

    Zastanawiam się jednak nad całkiem czymś innym.

    Co takiego może Ciebie niepokoić? Bo mnie niepokoi to, co do czego nie jestem pewna na 100%, ale ... chyba czepiam się słówek :)))

    PISZESZ:

    Co więcej, dyskusja z Tobą utwierdza mnie coraz bardziej w tym, że to wszystko jest - nie obraź się- piękną rzeczą dla tych, którzy wierzą, a wielką merytoryczną i historyczną niekonsekwencją, baśnią, mitem dla niewierzących.

    Wcale nie jestem zdziwiona, że tak to widzisz. Był taki okres w moim życiu, że widziałam identycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. "Co takiego może Ciebie niepokoić? Bo mnie niepokoi to, co do czego nie jestem pewna na 100%, ale ... chyba czepiam się słówek :)))"
    Nie czepiasz się słówek. Niepokój? Owszem, związany z brakiem wiedzy i.. dobrze wiesz, że nie ma dowodów na to, że jest i na to, że Go nie ma :) Ty wierzysz, że jest, ja twierdzę, że Go nie ma i całej dyskusji nie byłoby, gdyby był to w tę lub w tę stronę udowodnione:)
    Czy pragnę wiary? Już nie. Nie potrafiłabym już uwierzyć w Boga. Zawsze pozostałaby we mnie ta dwoistość, ten cień, to poszukiwanie i utwierdzanie się, że mimo, iż uwierzyłam, nadal jestem sceptyczna. Po co oszukiwać i siebie, i Jego?
    Poza tym, tyle w życiu dotykało mnie złego i wtedy potrzebowałam wsparcia.Wtedy prosiłam... nie dane mi było. A teraz jestem silna i wręcz wstydziłabym się "zawracać głowę" Bogu moimi sprawami. Zresztą zawsze mówiłam, że człowiek jest pyszny- wydaje mu się, że Bóg tylko nim powinien się zajmować, a On ma miliony na głowie:))) To co ja taka mała drobina mam mu się narzucać :)))
    A Ty mi teraz powiesz, że On się nad każdym pochyli :)))

    OdpowiedzUsuń
  18. Witaj Jaskółko ...

    Na razie tylko o DOWODACH ISTNIENIA i DZIAŁANIA OSOBOWEGO BOGA ... tym zagadnieniem rozpocznę następny post, ale muszę się rzeczowo bardziej przygotować, aby nie była to tylko rozmowa na powierzchni emocji.

    Piszesz:

    "dobrze wiesz, że nie ma dowodów na to, że jest i na to, że Go nie ma :) Ty wierzysz, że jest, ja twierdzę, że Go nie ma i całej dyskusji nie byłoby, gdyby był to w tę lub w tę stronę udowodnione:)"

    Ja mam w swoim życiu wiele dowodów na Miłość Boga względem mnie i moich przyjaciół.

    Czy Ty masz dowody na to, że Bóg Ciebie nie kocha?

    ... bo, że są ludzie, którzy Cię bardzo skrzywdzili - to wiem, skrzywdzili ... i to bardzo, gdyż odebrali Ci Nadzieję, że nie musi tak być, jak piszesz:

    - Nie potrafiłabym już uwierzyć w Boga.

    - Poza tym, tyle w życiu dotykało mnie złego i wtedy potrzebowałam wsparcia.Wtedy prosiłam... nie dane mi było.

    PS

    Jakoś bardzo mi się chce Ciebie teraz przytulić ... i nic więcej nie mówić ... tylko tulić, tulić tulić... tak jak dziecko, które płacze, jak młodą dziewczynę, której bardzo współczuję, chociaż nie znam jej smutnej historii...

    OdpowiedzUsuń