niedziela, 4 listopada 2012

DOWODY NA ISTNIENIE INNEGO WYMIARU


Temat, który rzucam do przemyślenia. Nawiązuje on do komentarzy z poprzedniego postu - GDZIE ONI SĄ? Jaskółka ma rację w tym, że trzeba być bardzo ostrożnym w opisywaniu zjawisk nadprzyrodzonych, gdyż łatwo jest je zinterpretować w sposób błędny. Są one nam jednak dane w jakiś konkretnym celu. Ludzie ich doświadczają, chociaż boją się o nich mówić, by nie zostać wyśmianym. Może spróbujmy wspólnie ten cel odnaleźć, nazwać, poszukać? Może ktoś będzie miał odwagę podzielić się swoim doświadczeniem spotkania z nim? Wiem, że to trudne, sama bowiem noszę w sobie strach przed utratą "twarzy". Jaskółka mi jednak dodała wiele odwagi, mówiąc, że wierzy w jego istnienie, chociaż jej wiara opiera się na innych argumentach. 




Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!


Nawet Jezus, który czynił cuda, wielokrotnie zakazywał o nich mówić innym, aby nie narażać ludzkie umysły na "przegrzanie"... a jednak nadal je czynił i przekazał tę moc tym, którzy czynią to nadal ... w XXI wieku również. Może warto więc o tym porozmawiać w szerszym gronie?

***

Wiara  - bez doświadczenia jej we własnym życiu będzie jedynie zbiorem idei, o które  będą się spierać ludzie.

11 komentarzy:

  1. Nieprawdopodobne rzeczy Pan Bóg czyni!!!!!!!!!!!! Opiszę je jednak w innym poście, bo na razie to mi jeszcze w głowie szumi... BÓG JEST WIERNY SWOJEMU SŁOWU ... i szkoda, że brakuje nam odwagi o tym pisać ... przez to sami się skazujemy na świat pełen idei, które same w sobie są dobre, ale nie dają życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiecham się, mówisz- Pan Bóg czyni :) Twoja wiara jest wielka i nie dopuszczasz do siebie myśli, że to, co obserwujesz, czego doświadczasz, może mieć zupełnie inną siłę sprawczą.Tak, Ty,ponieważ mocno wierzysz, twierdzisz, że to Pan Bóg. I niech tak zostanie. Imponuje mi Twoja wiara. Ja nadal szukam- co? kto? Nie jestem niecierpliwa, nie chcę już, natychmiast wiedzieć. Droga poszukiwania jest dla mnie częścią życia. Czy nie jest bardziej interesujące poszukiwać niż wiedzieć i osiągnąć w tym obszarze, w pewnym sensie, stagnację? Tak, powiesz mi, że Ty też ciągle poszukujesz, poznajesz- mimo wszystko masz już ograniczone horyzonty dociekań, bo już dużo wiesz.A najważniejsze (i chyba bardzo ograniczające)wiesz, kto tym wszystkim zwiaduje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jaskółko :)

      Mówiąc "Pan Bóg" - mam na myśli OSOBOWĄ SIŁĘ SPRAWCZĄ, której konkretnego działania nie da się w żaden sposób przewidzieć; nie ma dla Niej oczywistego określenia i łatwiej jest o niej napisać Kim nie jest, niż jest.

      PRAWDA o Bogu zawsze będzie wychodzić poza ograniczone horyzonty dociekań ludzkiego umysłu, dlatego do końca życia będzie ona TAJEMNICĄ WIARY i nie ma mowy o stanie stagnacji, czy ograniczeniu w szukaniu PRAWDY.

      Ludzie mogą się jedynie do niej zbliżać, lub od niej oddalać. Dlatego nie warto się z nikim kłócić o pojęcia, których rolą jest jedynie nazywanie rzeczywistości nadprzyrodzonej. Bardziej pożyteczne dla nas byłoby dzielenie się DOŚWIADCZENIEM JEJ W SWOIM ŻYCIU, bo tak naprawdę właśnie tego żywego doświadczenia szuka każdy z nas.

      Szczerze mówiąc, gdy tak o tej stagnacji napisałaś,to aż mi się westchnęło - "Boże mój, jak ja już za tą stagnacją tęsknię, jakby to było cudowne i piękne ..." Niestety, ta stagnacja przyjdzie dopiero w godzinie mojej śmierci ... i bardzo szybko zdałam sobie sprawę, że na spotkanie z nią nie jestem jeszcze gotowa, bo chociaż wiele wiem - to ta moja wiedza jest kroplą w ogromnym oceanie Prawdy. Jest mniejsza od "ziarnka gorczycy", o którym Jezus powiedział, że gdyby nasza wiara była tak mała jak ono - to na nasze słowo góry by nas słuchały.

      W moim życiu "góry" milczą, jedynie "malutkie kamyczki" od czasu do czasu leciutko się poruszają i w tedy przychodzi ta przeogromna radość, która zatyka i powoduje szum w głowie.

      Wiara jest darem darmo danym, który sprawia, że w obecności Boga czuję się całkowicie bezpieczna,kochana i szczęśliwa; powoduje, że mam nadzieję w sytuacjach beznadziejnych. Nie piszę o nich wiele, ale czasem włos mi staje dęba na samą myśl - jak bym to wszystko zniosła, gdyby nie Jego Miłość i przebaczenie?

      DOŚWIADCZENIE RZECZYWISTOŚCI NADPRZYRODZONEJ...

      To, co ostatnio doświadczam z moją klasą szóstą wymyka się ze sfery iście wewnętrznej. To już nie tylko - domniemania, pozytywne emocje itp. itd.

      Konkretne FAKTY zechcę zapisać na sposób kronikarski - z datą i godziną /czasami się tak da/. Dotykają one moich "młodych wilczków", którzy szukają z ogromną determinacją własnej tożsamości i robią to w sposób bardzo odważny, a nawet w niektórych momentach bardzo bolesny ... i dla nich i dla mnie. Wiele razy gubimy się w tym wszystkim ... taka jest siła parcia na PRAWDĘ.

      I gdy się wydaje, że już polegliśmy na placu boju przychodzi z zewnątrz sytuacja, konkretni ludzie i wydarzenia, o których nie śniło się nam w żadnym scenariuszu. /jaśniej będzie, gdy napiszę o konkretach/

      Wygląda to mniej więcej tak, jakby w nasz dialog włączyła się Osoba trzecia, która zna nas lepiej, niż my sami i daje konkretne sposoby rozwiązania problemu - zostawiając nam jednak całkowitą wolność i prawo wyboru.

      Ostatnio poprosiłam klasę o szczere refleksje na ten temat. Są szczerzy do bólu, więc się nie obawiam o to, że będą bić pianę. Dopiero ich zdanie będzie dla mnie wykładnią prawdziwości tego, o czym piszę. Dlatego milczę i powstrzymuję się przed napisaniem konkretów. Prawda potrzebuje WIARYGODNYCH ŚWIADKÓW ... moje młode wilczki będą jej testem ... nie ja. Jako katechetka muszę być bardzo ostrożna w ocenianiu takich wydarzeń, aby nie ulec subiektywizmowi, czy fałszywej egzaltacji.

      Z racji swojej funkcji w Kościele będę zawsze wkładana do szufladek o nazwie ... "ona tak musi mówić, bo inaczej jej nie wypada ...", a tak na prawdę - to ja nic nie muszę i lubię wychodzić poza szufladki ograniczonej swobody.

      Bardzo dziękuję, że nie boisz się ze mną rozmawiać. Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, że bardzo pomagasz mi kształtować łaskę wiary. Dlatego jestem Twoim dłużnikiem, jakże się więc mogę odpłacić?

      Usuń
    2. Alicjo- Ty również pomagasz mi w ogarnianiu rzeczywistości. Za co także dziękuję :)tak naprawdę, to nigdy nie miałam możliwości prowadzenia takich "dyskusji". Teraz mam czas na czytanie i przemyślenia. A co najważniejsze, mogę podyskutować z Tobą, katechetką, która- przepraszam za słowo- nie robi "przegięć". Wszystko traktujesz spokojnie, z rozmysłem i nie na siłę.Bardzo to sobie cenię. Dopiero, kiedy piszesz, dociera do mnie sens niektórych utartych schematów. Choćby ten o szufladkowaniu. Rzeczywiście, jest to nagminne i mnie również nierzadko takie myśli się zdarzają, ale nie w stosunku do Ciebie. No właśnie, nie przyszło mi nic podobnego do głowy, odkąd po raz pierwszy weszłam na twój blog. Nie, Ciebie nie sposób zaszufladkować. Czy zdajesz sobie sprawę, ze swoimi przemyśleniami odbiegasz daleko od Twych sióstr katechetek? Twoje przemyślenia na temat Boga, wiary są o wiele głębsze, dotykasz tematu szerzej. Nie boisz się mieć wątpliwości.
      No i powiem wręcz brutalnie- nie usiłujesz "nawracać" i narzucać swoich przekonań nachalnie. Rzadko to spotykam. Tylko jeszcze jedna osoba rozumie mój brak wiary i potrafi ze mną spokojnie dyskutować o Bogu, religii, wierze,wiedząc, że nie należy mnie nawracać, bo nie da to rezultatów. To jest pastor naszego zboru luterańskiego :)

      Usuń
    3. ... to może jeszcze dopowiem ...

      Niejako jesteś pośrednim "prowokatorem" doświadczenia, o którym tak niejasno na razie piszę.

      Rozmawiając z Tobą o Bogu - równocześnie uczę się rozmawiać z moimi uczniami, którzy nie są tak poukładani jak ty. Oni jednak bardzo często stawiają mi podobne pytania, na które odpowiadam tobie. Czasem wystarczy mi przypomnieć sobie tylko to, o czym pisałam do Ciebie. Dziwna to zależność, której doświadczam. Do tej pory nie zastanawiałam się nad nią głębiej - nie pytałam siebie - o co w tym wszystkim chodzi. Po ostatniej katechezie z klasą 6 - pewna myśl nie daje mi spokoju.

      Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że nie przypadkowe są twoje pytania i moje odpowiedzi ... nie umiem jednak sprecyzować tego dokładnie, więc nie kombinuję - wolę poczekać, aż samo się wyjaśni to dziwne zrządzenie losu :)

      A za pastora zboru warto podziękować Bogu, który wie lepiej od nas - kiedy posłać do czlowieka swego "anioła" z Dobrą Nowiną o zbawieniu.

      Usuń
  3. ŚWIADECTWO WIARY - 10 LISTOPAD 2012/ godzina 9:39

    Przed chwilą dostałam link, który bardzo wpisuje się w naszą rozmowę. Moi pielgrzymkowi przyjaciele odpowiadają na pytanie dotyczące ich doświadczenia wiary. Nikt, oprócz Boga nie wiedział, że ta rozmowa przyda się nam właśnie dzisiaj!!!

    Zbieg okoliczności??? Owszem - TAK!!! Lecz te okoliczności są podawane przez MIŁOŚĆ w odpowiedniej porze i godzinie.

    I właśnie w tym jest zawarta tajemnica wiary, która może podnieść z kolan niejednego człowieka, który nie ma siły patrzeć na siebie z Miłością.

    Wiara w cuda /m.in./ ma za zadanie odnaleźć na nowo prawdziwą GODNOŚĆ BYCIA CZŁOWIEKIEM.


    http://w41.wrzuta.pl/audio/3R2IURWW2AF/serwis_6_radio_fort

    OdpowiedzUsuń
  4. ... a tu są zdjęcia z tego spotkania:

    http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/369/fotorelacja-ze-zlotu-audio/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zobaczę, ale na razie muszę do swoich spraw :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Istnieje taka radość, którą może dać tylko Bóg, bo nie ma jej w niczym i nikim innym. Taka radość pojawia się w życiu bardzo rzadko. To jest olśnienie pełne szczęścia, które otrzymuje się na modlitwie albo gdy człowiek patrzy na dzieło stworzenia. Radość połączona jest wówczas z wewnętrznym szczęściem i światłem. Przynosi pewność, że jest Bóg."
    Gdy przeczytałam te słowa uwierzyłam, że dotyk miłości Boga, którego doświadczyłam nie jest złudzeniem, wytworem wyobraźni ale rzeczywistością.
    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że wielu z nas jest dotkniętych taką radością i olśnieniem pełnym szczęścia ...

      Problem w tym, że brak wiary powoduje, iż na siłę pragniemy sobie udowodnić, że to, co przeżywamy jest całkowicie czymś innym.

      A wystarczy przyłożyć do naszego doświadczenia - "klucz poznania" Bożych łask, o którym pisze święty Paweł /to moje wolne tłumaczenie fragmentu z listu do Galatów/

      Ga 5,22n

      "Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.

      Usuń
  7. Moja wiara wzięła się stąd, że Bóg przyciągnął mnie do siebie swoją miłością, dobrocią i delikatnością, nie zabierając mi wolności. Teraz jest ona nieustannym dialogiem z Jezusem i Jego Ojcem. Ona kształtuje we mnie postawę ufności dziecka i pomaga w życiu pełnym zmagań i cierpień. Nie wyobrażam sobie życia bez tego dialogu.

    Róża

    OdpowiedzUsuń