czwartek, 27 grudnia 2012

MISTERIUM NARODZENIA


W czarnej czeluści skalnej groty stoi żłób z Dziecięciem owiniętym w pieluszki. Żłób ma wygląd sarkofagu, natomiast owinięcie w pieluszki przypomina owinięcie w całun, nawiązując do Męki i Śmierci Jezusa Chrystusa. 

Ikona  „Boże Narodzenie”...

Św. Józef, Małżonek Maryi w zadumie opiera głowę na ręce. Przed starcem stoi niewielka postać pasterza Thyrsosa, odziana w zwierzęce skóry. Św. Józef ulega wątpliwościom (Mt 1, 18-19) w obliczu ujawniającej się Tajemnicy. Doznaje lęku, zdumienia i zawstydzenia. Obawia się oddalenia od siebie Maryi, ale zarazem wątpi w Jej dziewiczą czystość. Jego Małżonka rozumie zmartwienie św. Józefa, patrząc na niego ze współczuciem. Pasterz Thyrsos jest symbolem szatana, który usiłuje przekonać św. Józefa, że istnieje tylko świat widzialny, dlatego niemożliwe jest dziewicze poczęcie, kusząc go, by oddalił od siebie Maryję. 

*** 

Jestem wdzięczna naszym prawosławnym braciom w wierze za takie spojrzenie na Misterium Narodzenia naszego Zbawiciela. Ukazuje bowiem prawdziwy sens tego wydarzenia i nie zatrzymuje się nad chwytami marketingowymi z wystaw wielkich sklepów na arenie świata ... widzialnego świata ... który swymi błyskotkami chce rozświetlić czeluści Betlejemskiej szopki. Tego jednak się nie da zrobić!

Nie neguję naszego sposobu świętowania. Jest bardzo piękny, ale boję się iż zatrzymamy się nad tym co ZEWNĘTRZNE i nie wejdziemy W GŁĄB - do wnętrza TAJEMNICY  BOŻEGO NARODZENIA. 

*** 

Niejeden pasterz Thyrsos czeka u naszych drzwi, czy damy mu wiarę?

14 komentarzy:

  1. Dla jednych Thyrsos jest wcieleniem szatana, a dla innych jego racje są do przyjęcia. Logiczne jest, że kobieta nie zachodzi w ciąże "za pomocą" czegoś niematerialnego- tak przekonuje Thyrsos. Dla niewierzących, mężatka, która ma dzieci(a podobno Maria miała dzieci z Józefem)zachodząca w ciążę bez udziału męża, zachowuje się, mówiąc delikatnie, nieszczerze, wmawiając mężowi, że to cud. Cała otoka z niepokalanym poczęciem, współczesnym,posiadającym przeciętną wiedzę o fizjologii kobiety i o medycynie, wydaje się lekko zabawna.
    Czyż Thyrsos nie jest bardziej zwyczajny, ludzki ze swoimi twierdzeniami, niż wiara w niepokalane?
    Maria patrzy na Józefa ze współczuciem- no cóż....
    Nie gniewaj się za moje sceptyczne podejście- nie zmienia to postawy wierzących w całą historię narodzin Jezusa. Dla mnie jest to bajka- ładna bajka, chociaż dopatruję się w niej różnych, niekoniecznie pełnych miłości zachowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie gniewam się za sceptyczne podejście ... :)

      Potrzeba wewnętrznego dotknięcia Boga i otwartości człowieka na wyjście poza UTARTE SCHEMATY MYŚLENIA, aby tego doświadczyć sercem, a nie tylko umysłem. Świetnie to pokazuje kontemplacyjna duchowość prawosławnych mnichów.

      Szatan - ojciec kłamstwa potrafi wmanewrować człowieka na tory swojego myślenia. Jest mistrzem w manipulacji półprawdami, które z pozoru wydają się dobrem. Nie kupuję jego zwyczajności, która niszczy godność życia ludzkiego.

      Nie ma wiary bez wewnętrznego poruszenia, które pozwala się człowiekowi otworzyć na rzeczywistość duchową. WTEDY WSZYSTKO STAJE SIĘ JASNE. Owocem zaś tego zrozumienia nie jest IDEA, której stale poszukujesz, lecz NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA.

      Na nic się zda moje mówienie np. o Niepokalanym Poczęciu, czy też o tym, że Maria oprócz Jezusa nie miała dzieci. Poszukiwanie pełnych odpowiedzi wychodzi bowiem poza poznanie rozumowe, którego ty trzymasz się bardzo kurczowo.

      NARODZINY JEZUSA - to nie jest piękna bajka.

      Wiedział o tym Święty Szczepan, który zginął za tą 'rzekomą bajką' śmiercią męczeńską. Widzą to prawosławni bracia w wierze, którzy kontemplują Boże Narodzenie mając w tle Męczeńską Śmierć Jezusa na krzyżu.

      To Ty weszłaś w fałszywy obraz tej Tajemnicy, widzisz ją tak, jak wielu z nas ... tylko przez pryzmat 'lukrowanych aniołków' ... /teraz ja proszę o to, byś się nie gniewała za moje spojrzenie :)/

      Masz rację - w takim wydaniu BAJKA JEST NIE DO KUPIENIA!!!

      Usuń
    2. Tak, otoczka narodzin Jezusa jest tą piękną dla mnie bajką. Same narodziny- faktem. Jezus się narodził, był, istniał. Nikt mi nie wmówi, że z cudownego poczęcia- począł się normalnie, po ludzku. Chrześcijanie dorobili całą otoczkę. I ciągle nie rozumiem, dlaczego wciąż, w XXI wieku każe się ludziom w to wierzyć, a raczej wmawia się im taką historię. Tak, nie można byłoby stworzyć dogmatu o Trójcy Świętej, gdyby mówić, że ojcem Jezusa był Józef. Cały czas pytam- nie można prosto, po ludzku, normalnie , bez cudów i udziwnień przedstawić narodziny Jezusa, które notabene, nie maja pewnej dokładnej historycznej daty?
      Nie Alicjo- nie widzę przez pryzmat ludowych aniołków- mnie ten cały blichtr nie zamydli oczu. Ja to widzę ostrzej i dlatego pytam- dlaczego nie zwyczajnie, z sensem?
      Poza tym, Maria miała dzieci poza Jezusem, w którymś fragmencie Biblii (nie podam teraz, w którym, ale mi to utkwiło) jest napisane o siostrach i braciach Jego, w znaczeniu - rodzeństwo, a nie w znaczeniu - towarzysze.
      Czy moja idea, której poszukuję nie jest nową jakością życia? I czy uważasz, że jest to gorsza jakość? :) Może inna? Ale czy gorsza? :)))
      To nas różni, że Ty wiarą, a ja rozumem- chyba nie musi nas to skłócać. Ja w pełni przyjmuję twoje przemyślenia, a moje słowa pisane tutaj, są moimi. Ja to przyjmuje jako "neutralny" dialog, bez konieczności "nawracania' i nacisków tak z mojej, jak i Twojej strony.
      Mam tylko nadzieję, że nie odbierasz do siebie moich, często bluźnierczych, w świetle Twojej wiary, słów, a traktujesz je jako monolog , no cóż- "niedowiarka" :))))
      Zresztą każde słowa można dowolnie interpretować i szukać w nich nowych znaczeń, tak samo, jak wiedzę, jak słowa zawarte w Biblii.
      Ja naprawdę nie obrażam się- za stara jestem i ponoć ludzie inteligentni nie obrażają się:))))Czasem się nastroszę, czasem uśmiechnę, a często szukam kontrargumentów, jak to w dyskusji.

      Usuń
    3. Witaj Jaskółko :)

      Piszesz:

      Nie Alicjo- nie widzę przez pryzmat ludowych aniołków...

      Masz rację, twoje rozprawki dalekie są od ludowych aniołków :) Rozmawiając z Tobą odpowiadałam też innym, którzy nas czytają, lecz się nie ujawniają. Przypisałam Tobie rzeczy, o których nie pisałaś. Będę się pilnować :)

      Piszesz:

      Nikt mi nie wmówi, że z cudownego poczęcia- począł się normalnie, po ludzku.

      Mogłabym prosić o to, byś mi to udowodniła. Nie ma to jednak sensu. Argumentem dla Ciebie jest prawo rozumowego poznania, którego ja nie neguję. Uważam jednak, że są TAJEMNICE WIARY, które są ponad tym prawem. Nie da się ich wyjaśnić w żaden sposób.

      Dlaczego więc Bóg dopuszcza ich istnienie i wprowadza nas w niepewność i wątpliwości? Zapewne też zapytasz - to po co wierzysz, przecież to nie na miarę XXI wieku, dlaczego nie może być zwyczajnie, po ludzku?

      Wiele jest odpowiedzi. Jedną z nich jest WSZECHMOC Boga. On jest Panem Natury, która po grzechu pierworodnym wielokrotnie, zamiast nam służyć - często zabija. Gdybym nie miała tej wewnętrznej pewności, że tak jest, nigdy bym nie zawołała:

      - BOŻE RATUJ!
      - nigdy bym nie doświadczyła Jego DOTYKU, który jest taką emanacją POKOJU, że człowiek biegnie do jego Źródła bez zastanawiania się nad logicznością zdarzeń.

      Piszesz:

      Cały czas pytam - nie można prosto, po ludzku, normalnie, bez cudów i udziwnień ...

      Też tak pytam, a czasem nawet krzyczę bardzo głośno! Szczególnie w chwilach, gdy wiara moja słabnie.Pytał też Hiob, Abraham, Mojżesz; pytali Prorocy ... pytali święci, męczennicy ... Nawet Maryja zapytała Anioła - jakże to się stanie?

      Ona otrzymała odpowiedź - "że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych" i uwierzyła Słowu.

      Staram się iść jej tropem. Wychodzi jak wychodzi ... raz lepiej ... raz gorzej, ale nie mogę zaprzeczać temu, co doświadczam. I nie ważne jest to, jak inni na to patrzą. Ja po prostu wiem CO POZWOLIŁO MI SIĘ PODNIEŚĆ Z ZIEMI I SPOJRZEĆ W GÓRĘ.

      Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do czegoś, co tylko można przyjąć na wiarę. Jedynie mam potrzebę dzielenia się tym, co od Boga otrzymuję, by i inni mieli odwagę pójść do duchowego BETLEJEM, by sami mieli sposobność się przekonać o Miłości Boga do człowieka.

      Piszesz:

      Poza tym, Maria miała dzieci poza Jezusem, w którymś fragmencie Biblii (nie podam teraz, w którym, ale mi to utkwiło) jest napisane o siostrach i braciach Jego, w znaczeniu - rodzeństwo, a nie w znaczeniu - towarzysze.

      W żydowskim rozumieniu byli to także krewni, którzy niekoniecznie musieli być z pierwszej linii pokrewieństwa. Takie określenie dotyczyło też kuzynostwa.

      Piszesz:

      Czy moja idea, której poszukuję nie jest nową jakością życia? I czy uważasz, że jest to gorsza jakość? :) Może inna? Ale czy gorsza? :)))
      To nas różni, że Ty wiarą, a ja rozumem - chyba nie musi nas to skłócać.

      Ja też stale poszukuję prawdy o Bogu i ty mi bardzo w tym szukaniu pomagasz. Obie jesteśmy w podobnej sytuacji - jesteśmy 'niedowiarkami' szukającymi odpowiedzi - przynajmniej ja to tak widzę.

      Wiara i rozum są dla siebie 'siostrami', które powinny się wspierać w drodze na szczyt. Owszem, często się posprzeczają ze sobą, ale wynika to z ograniczenia ... i wiary ... i rozumu.

      To trochę tak wygląda, jakby ślepiec prowadził głuchego po niebezpiecznej grani.

      Znasz ten film? - niezła historia. Ma jednak dobre zakończenie. Wierzę, że i nam się uda bezpiecznie wygramolić na szczyty :)))

      Usuń
  2. "...Całe przychodzenie Boga na ziemię po ludzku patrząc jest nienormalne. Kobieta poczęła bez udziału mężczyzny,z Ducha św., porodziła człowieka, który ogłosił się Bogiem. Ludzie jak się na to spojrzy z boku to się to w głowie nie mieści. Żeby być chrześcijaninem dzisiaj, aby wogóle być chrześcijaninem to trzeba być trochę tacy "nienormalni". Tacy po ludzku "nienormalni".....Trzeba stanąć przed żłóbkiem i próbować się przebić przez gipsową figurkę....trzeba prosić Jezusa żeby się nam ukazał jako żywy Bóg i Człowiek, który chodzi po tej ziemi. Trzeba żebrać do Nieba aby ten żywy Jezus nam się objawił...."

    Ja pragnę być "nienormalna" :) i z całych sił odrzucam logiczne argumenty "zatroskanego" Thyrsosa.
    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... próbować się przebić przez gipsową figurkę...

      Tak!!! Właśnie o tym mówię :)))

      Usuń
  3. No... trzeba i starcie się bardzo :)))Nie odbieram wiary chrześcijańskiej i całej kontekstu narodzin Jezusa jako nienormalne.Odbieram jako coś w rodzaju fantastyki, baśni, legendy i zawsze pytam - dlaczego tak, ale tu odpowiedź jest prosta. W tamtych czasach i na przestrzeni wieków, trzeba było dostosować zasady, reguły, wiedzę do poziomu prostych ludzi, a ci często, niekształceni, prymitywni, łatwiej łapali takie przedstawianie zdarzeń niż bardziej racjonalne. Do pewnego momentu to się sprawdzało. Nadszedł XXI wiek i....
    W każdym razie to "nienormalni" jakoś mnie ukuło, nie pasuje mi tu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Jaskółko Ci nie pasuje? Nie wiem, co mogło Ciebie ukłuć?

      Przecież wiara chrześcijan wciąż jest postrzegana:

      - za coś nienormalnego w XXI wieku
      - za coś niezgodnego z prawami natury
      - za coś, co mija się z prawdą naukową

      Nienormalne jest:

      - kochać wroga miłością bezinteresowną
      - żyć z własnego wyboru w ubóstwie
      - żyć w celibacie
      - żyć w związku monogamicznym
      - być wiernym małżonkiem, wierną żoną
      - nie wspóżyć przed Sakramentem Małżeństwa
      - bronić życia poczętego od pierwszego dnia życia
      - bronić prawa do godnej śmierci
      - mówić o istnieniu Osobowego Boga
      - głosić Jego Zmartwychwstanie
      - być świadkiem cudów
      - wierzyć w obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie
      - ...

      Bardzo się starasz, aby w taki sposób nie nazywać tej rzeczywistości, o której tu rozprawiamy. Jako osoba bardzo taktowna omijasz to słowo wielkim kołem. Trzeba jednak nazwać rzecz PO IMIENIU, PROSTO, BEZ OWIJANIA W BAWEŁNĘ.

      Ta NIENORMALNOŚĆ jest faktem, który sprawia, że człowiek wciąż się waha pójść drogą wiary. Ona jest źródłem twoich wątpliwości i pytań. Moich z resztą też ... bo trzeba być naprawdę szalonym, by przeciwstawić się NORMOM USTALANYM PRZEZ TEN ŚWIAT, dla którego bardziej liczy się władza, pieniądz i uznanie w oczach innych niż drugi człowiek, który ma prawo się pogubić w tym chaosie wymyślonych przez siebie wartości.

      Usuń
    2. To powinna być norma w grupie ludzi wierzących chrześcijan- norma.

      " NIENORMALNOŚĆ jest faktem, który sprawia, że człowiek wciąż się waha pójść drogą wiary. Ona jest źródłem twoich wątpliwości i pytań. Moich z resztą też ... bo trzeba być naprawdę szalonym, by przeciwstawić się NORMOM USTALANYM PRZEZ TEN ŚWIAT, dla którego bardziej liczy się władza, pieniądz i uznanie w oczach innych niż drugi człowiek, który ma prawo się pogubić w tym chaosie wymyślonych przez siebie wartości."
      Sory- nie tak to postrzegam. Na drogę wiary nie wchodzi się z ochoty bycia nienormalnym.
      Normy ustalone przez ten świat???? A przepraszam, jaki? który świat????
      Czy coś złego w tym, że ludzie pragną władzy, pieniędzy, bycia kimś? Przecież wierzący chrześcijanie też do takich dóbr dążą.A jakimi środkami dążą do celu, to temat na osobną dyskusję. Problem w tym, że mocno wierzący chrześcijanie chcieliby żyć w świecie idealnym- ich świecie idealnym. A najlepiej, gdyby w tym świecie wszyscy byliby wierzącymi chrześcijanami. NO problemów... wszystko po myśli Bożej. Miłość, Bóg, honor... ojczyzna?
      Czy moje wartości (wymyślone???) są gorsze od chrześcijańskich? I gdzie, kiedy mówię o nich, gubicie się?- Przecież tak samo nie kradnę, nie zabijam, chcę i żyję miłością do bliźniego, jestem uczciwa, tolerancyjna, nie cudzołożę, czczę dzień święty- ja, niewierząca, stosuję się do uniwersalnych wartości, w których nikt nie może się pogubić. Znakomita większość niechrześcijan wyznaje te uniwersalne wartości, które są jasne, proste i czytelne.

      "Bardzo się starasz, aby w taki sposób nie nazywać tej rzeczywistości, o której tu rozprawiamy. Jako osoba bardzo taktowna omijasz to słowo wielkim kołem. Trzeba jednak nazwać rzecz PO IMIENIU, PROSTO, BEZ OWIJANIA W BAWEŁNĘ."
      Jak nisko mnie oceniasz, skoro nie wierzysz w moje słowa. Inaczej- z kim w swoich dyskusjach miałaś do czynienia, że kiedy prowadzę z Tobą dyskusję, w której szczerze mówię, co myślę, zarzucasz mi brak szczerości i fałszywy takt?

      Koniecznie chcecie się czymś wyróżniać. Teraz pojęciem "nienormalności". W ten sposób każda nacja, każda wiara, każda ideologia dla innych musiałaby być nienormalna. Zgodnie z pojęciem "nienormalny" każdy wierzący chrześcijanin powinien być z brakiem normy. W takim rozumieniu zupełnie nie można łączyć nienormalności z wiarą. Wszyscy w coś wierzący ( A nie ma człowieka zupełnie wierzącego w nic lub niewierzącego w coś) są nienormalni. Wniosek- wszyscy ludzie na świecie są nienormalni, zatem wierzący chrześcijanie jako podzbiór wszystkich ludzi na świecie nie odznaczają się brakiem normy- są w tym kontekście jak najbardziej normalni.
      Pojęcie "nienormalni" a pojęcie "inni" to ogromna różnica. Wy jesteście dla mnie inni i tylko tyle.

      Usuń
    3. Witaj Jaskółko :)

      • NORMA … powiadasz. Nie będę się sprzeczać o słowa. Niedawno słuchałam pana, który z norm chrześcijańskich zrobił sobie niezłą zabawę, po której poczułam się jak nienormalna i nie pasująca do jego świata; jego zdaniem chrześcijanie powinni się leczyć w psychiatryku.

      Piszesz: Sory - nie tak to postrzegam. Na drogę wiary nie wchodzi się z ochoty bycia nienormalnym.

      • Oczywiście, że nie! Ale człowiek zanim podejmie decyzję życia powinien zdawać sobie sprawę z tego, jak będzie postrzegany przez wielu.

      Piszesz: Normy ustalone przez ten świat???? A przepraszam, jaki? który świat????

      • Dla mnie istnieją dwa światy: ŚWIATŁA I CIEMNOŚCI - „Kto twierdzi, że żyje w światłości, a nienawidzi brata swego, dotąd jeszcze jest w ciemności. Kto miłuje swego brata, ten trwa w światłości i nie może się potknąć. Kto zaś swojego brata nienawidzi, żyje w ciemności i działa w ciemności, i nie wie, dokąd idzie, ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy „(1 J 2,9–11)

      Piszesz: Czy coś złego w tym, że ludzie pragną władzy, pieniędzy, bycia kimś?

      • Ile ludzi – tyle pojęć, co to BYCIE KIMŚ znaczy; droga - „po trupach” mnie nie interesuje.

      Piszesz: Problem w tym, że mocno wierzący chrześcijanie chcieliby żyć w świecie idealnym - ich świecie idealnym. A najlepiej, gdyby w tym świecie wszyscy byliby wierzącymi chrześcijanami. NO problemów... wszystko po myśli Bożej. Miłość, Bóg, honor... ojczyzna? Czy moje wartości (wymyślone???) są gorsze od chrześcijańskich?

      • Problem raczej w tym, że to ty tak postrzegasz chrześcijan. Ja inaczej to widzę. Świat idealny – to życie w MIŁOŚCI. Pragnienie jej każdy z nas nosi głęboko w sercu. Nie można tu stawiać żadnej granicy wierzący – niewierzący. Można wskazać bardzo wiele tekstów pochodzących z różnych tradycji religijnych, także pogańskich, w których znajdziemy piękne moralnie wezwania do życia braterskiego i ofiarności. Chrześcijaństwo nie ma monopolu na mądrość i moralną doskonałość! Chrześcijaństwo daje jednak odpowiedź na pytanie – JAK TO PRAGNIENIE WPROWADZIĆ KONKRETNIE W CZYN. Jasno też określa tę MIŁOŚĆ (1Kor 13.) Wiarygodność swą najbardziej pokazuje w relacji do tych, którzy ją odrzucają, wyśmiewają, wyszydzają, oczerniają. Dlatego Jezus tak bardzo często mówił o miłości do wrogów, o nadstawianiu drugiego policzka.

      NO problemów … wszystko po myśli Bożej … ?????????

      • Oj Jaskółko … Czyżbyś myślała, że życie chrześcijan nie nosi znamion cierpienia, bólu, niepewności, bezradności, pomyłek, upadków itp. ?! Wszak to droga krzyżowa Zmartwychwstałego!!! „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23)

      Piszesz: Jak nisko mnie oceniasz, skoro nie wierzysz w moje słowa. Inaczej- z kim w swoich dyskusjach miałaś do czynienia, że kiedy prowadzę z Tobą dyskusję, w której szczerze mówię, co myślę, zarzucasz mi brak szczerości i fałszywy takt?

      • RETY, JASKÓŁKO!!! Dlaczego nie przyjęłaś moich słów tak, jak je napisałam: że naprawdę widzę twoje staranie i uwagę na słowa, że doceniam twoją taktowność i szczerość. Jeżeli to zrozumiałaś inaczej,to jest mi po prostu przykro i głupio.

      • Pisząc - „o nie owijaniu w bawełnę” myślałam o tym, że często ludzie boją się użyć mocniejszych słów, by kogoś nie urazić. Chrześcijaństwo zaś jest taką rzeczywistością, której sprzeciwia się wielu i czy to się nam będzie podobać, czy też nie … dla nich będziemy osobami szalonymi, nienormalnymi i wariatami nadającymi się do wariatkowa.

      Piszesz: Koniecznie chcecie się czymś wyróżniać. Teraz pojęciem "nienormalności".

      • Ależ ja tego nie chcę, by tak mnie wyróżniano i cierpię z tego powodu, że tak jest!!!

      Usuń
  4. Pomijając wszelkie interpretacyjne rozterki- Ikona jest przepiękna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaskółko "nienormalni" to nie moje określenie, tylko Ks. Michała Olszewskiego. Podpisuję się pod nim bo chrześcijanin jest "nienormalny". Sama napisałaś "w tamtych czasach i na przestrzeni wieków, trzeba było dostosować zasady, reguły, wiedzę do poziomu prostych ludzi, a ci często, niekształceni, prymitywni, łatwiej łapali takie przedstawianie..." Czy jestem prosta?.....Nie wiem. Zależy co oznacza ta prostota. Czy jestem niewykształcona? Nie. Czy jestem prymitywna? Nie bardziej niż przeciętny człowiek:) Nadszedł XXI wiek... a ja wierzę. Sama widzisz, że Ks. Michał ma rację, jesteśmy "nienormalni" z ludzkiego punktu widzenia:)
    Kilka dni przed świętami rozmawiałam w pracy o tym jak ludzie podchodzą do Bożego Narodzenia. Powiedziałam, że prawie nikomu nie przechodzi przez gardło najważniejsze słowo "Jezus" a przecież to są Jego urodziny, urodziny PANA JEZUSA. Koleżanki trochę dziwnie popatrzyły na mnie, jak na "nienormalną". Przyznam szczerze, że nie martwię się tym co o mnie teraz myślą. Chyba jednak nie najgorzej bo nadal ze sobą rozmawiamy :)
    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jeszcze raz powtórzę- nigdy nie odbierałam ludzi wierzących w kategoriach "nienormalności". Inni- tak, intrygujący- tak, czasem irytujący- tak, czasem naiwni- tak, czasem wkurzający do bólu- tak, ale nigdy "nienormalni". I nadal nie rozumiem dlaczego ks. Olszewski tak nazywa wierzących. ten termin jest zarezerwowany dla zupełnie innych przypadków. Nienormalność nie równa się innej nienormalności i nie zawsze termin ten pasuje do czegoś innego, odstającego. Wiara nie jest brakiem normy. Głęboka wiara w cuda np. przedstawiane w religii chrześcijańskiej też nie jest brakiem normy. Tak jak brak wiary nie brakiem normy.
      Czy ktoś, kto wierzy w inny wymiar będzie osobą nienormalną? Nie. Owszem, można się popukać po głowie, ale na pewno nie powiemy o takim człowieku, że jest idiotą w sensie - bardzo niski poziom intelektualny- a to jest jedną z oczywistych braków normy.
      Jeżeli Ks. olszewski mówi w ten sposób o wierzących, to ja się zaczynam zastanawiać nad jego przesłankami do wyrażenia takiego określenia.
      To, że w XXI wieku wierzycie w niepokalane poczęcie to może wywołać zdziwienie, ale to jest wiara, a nie brak normy.
      Bardziej chodziło mi tu o sposób konfrontacji u wierzących wiedzy z XXI wieku z tezami o niepokalanym poczęciu. Czy nie macie jakiegoś dyskomfortu poznawczego.

      Usuń
    2. ... Czy nie macie jakiegoś dyskomfortu poznawczego...

      Mam i dlatego wciąż szukam odpowiedzi. Wiem też, że są pytania, na które usłyszę pełną odpowiedź dopiero po drugiej stronie nieba :)

      Usuń