niedziela, 16 grudnia 2012

JAK SIĘ TAM DOSTAĆ?


Dzisiaj przeczytałam ...



Pomysłowość różnej maści cwaniaków jest wprost proporcjonalna do naiwności ich ofiar. To powszechnie znana prawda. Jednak zdarzają się wypadki, kiedy ludzka łatwowierność przekracza wszelkie granice. Okazuje się bowiem, że niektórzy są w stanie uwierzyć we wszystko. Nawet w to, że kupią sobie miejsce w niebie!

Historia tutaj opisana wcale nie dotyczy średniowiecznego handlu odpustami. Rozegrała się ona bowiem znacznie później, a konkretnie w połowie lat 30. minionego stulecia w północno-wschodniej Rumunii. Pomysłodawcami oryginalnego „biznesu”, polegającego na sprzedaży „wejściówek” do raju, było kilku tamtejszych oszustów. O sprawie doniósł w Polsce poznański „Dziennik Poranny” w numerze z 12 maja 1936 r.

Niebo za równowartość 200 złotych

Rzecz miała swój początek w pierwszych miesiącach 1936 r., kiedy to przedsiębiorczy jegomoście założyli w pobliżu miasta Jassy biuro swojej sekty, stworzonej specjalnie w celu promowania całego „interesu”. Gdy już zgromadzili wokół siebie spore grono wyznawców, przystąpili do realizacji drugiego etapu szczwanego planu. Jak pisał poznański dziennik, po zapłaceniu równowartości około 200 złotych (w przybliżeniu dwóch tysięcy współczesnych złotych): kandydat do piekła lub czyśćca otrzymał drukowane imienne zaświadczenie, że nabył prawnie ten i ten numer miejsca w niebie. Dodatkowo każdy z „klientów” biura podróży niebieskich i sprzedaży miejsca w niebie na odwrocie swej przepustki do życia wiecznego mógł przeczytać, że legitymację tę należy zabrać do grobu i okazać u bram niebieskich celem uniknięcia nieporozumień i uzyskania właściwego miejsca.

Interes kręcił się bardzo dobrze, a naiwniaków gotowych zapłacić za specjalną legitymację nie brakowało. W ciągu zaledwie kilku miesięcy „bilet do nieba” kupiło około 280 osób chcących zapewnić sobie niebiański spokój. Zważywszy na to, że „wejściówka” nie była tania można przyjąć, że nabywali je ludzie zamożni, a nie jacyś tam ciemni chłopi. Może  znaleźli się wśród nich również przestępcy, bojący się piekielnych mąk czekających ich po śmierci?

Wycinek artykułu z "Dziennika Porannego". Św. Piotr coś podejrzliwie patrzy na przepustkę do życia wiecznego.

Koniec końców przedsiębiorczymi kanciarzami zainteresowała się jednak rumuńska policja, która pewnego pięknego poranka wkroczyła do biura podróży niebieskich i sprzedaży miejsca w niebie. Przy zatrzymaniu nie obyło się rzecz jasna bez próby przekupienia funkcjonariuszy. Złapani na gorącym uczynku winowajcy chcieli wręczyć im łapówkę w postaci… biletów do nieba. Najwidoczniej jednak policjanci byli nieprzekupni lub – co bardziej prawdopodobne – uznali, że „waluta” jest bezwartościowa i odstawili oszustów do aresztu.Niestety poznańska gazeta nie podała jaki wyrok otrzymali handlarze miejscami w niebie, informując jedynie swych czytelników, że trafili oni do więzienia. Jedno wydaje się pewne. Naiwni amatorzy płatnego zbawienia raczej nie odzyskali swoich pieniędzy. No ale przynajmniej przez chwilę byli pewni, że czeka na nich miejsce w niebie.

Źródło:

»Murowane« miejsce w niebie za 200 zł, „Dziennik Poranny”, 12 maja 1936, s. 4.

*** 

Chroń mnie Panie od takiego pojmowania Ciebie ...

3 komentarze:

  1. Może i na temat, a może nie... koniec świata powinien pewne rzeczy zweryfikować.Co mówisz dzieciom na lekcjach katechezy na temat rzekomego końca świata?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mówię, ze dla mnie najpewniejszym końcem świata będzie moja śmierć, którą mogę w przybliżeniu przewidzieć znając nauki biologiczne i zasady starzenia się człowieka, lecz nie jestem w stanie przewidzieć wszystkich innych okoliczności, które mogą ten czas znacznie skrócić prze chorobę, wypadek i nieznany przeze mnie przyszły los, na który mogę mieć nieco wpływ np. dzięki dbaniu o zdrowie i kondycję.

    Do końca jednak nikt nie jest w stanie określić daty, gdyż jest to Tajemnicą Bożej Opatrzności, o której mówił Jezus w rozmowie z Apostołami, którzy mu zadali to samo pytanie.

    I z tej właśnie racji staram się tak żyć i modlić, aby godzina mojej śmierci była dla mnie czasem błogosławionym, tzn. abym nie zostawiła po sobie spraw niedokończonych bez pojednania i przebaczenia.

    to pierwsza odpowiedź :)



    OdpowiedzUsuń
  3. Druga odpowiedź wynika z CREDO mojej wiary ...

    ...

    I powtórnie przyjdzie w chwale
    sądzić żywych i umarłych,
    a Królestwu Jego nie będzie końca.

    ...

    W naszym KK przezywamy teraz okres Adwentu, a więc przygotowywania się na powtórne przyjście Jezusa w chwale na końcu czasów.

    Jezus mówi wprawdzie o pewnych znakach na niebie i na ziemi, nad którymi przede wszystkim skupiają się niektórzy, ja zaś i bez Ewangelii wiem, że przy takiej rabunkowej egzystencji człowieka Matka Ziemia po prostu nie wytrzyma i kiedyś pęknie.

    Ale nie jest to moim bezpośrednim zmartwieniem - nie jestem ekologiem, lecz chrześcijanką :)

    Dzieciom zaś mówię, że serca napełnione Miłością Boga nie powinny się bać i je po prostu uspokajam.

    ***

    Wyznanie wiary - Credo

    Wierzę w jednego Boga, Ojca Wszechmogącego,
    Stworzyciela nieba i ziemi,
    wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
    I w jednego Pana Jezusa Chrystusa,
    Syna Bożego Jednorodzonego,
    który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami.
    Bóg z Boga, Światłość ze Światłości,
    Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
    Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu,
    a przez Niego wszystko się stało.
    On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba.
    I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy
    i stał się człowiekiem.
    Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem
    został umęczony i pogrzebany.
    I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo.
    I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca.
    I powtórnie przyjdzie w chwale
    sądzić żywych i umarłych,
    a Królestwu Jego nie będzie końca.
    Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela,
    który od Ojca i Syna pochodzi.
    Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę
    który mówił przez Proroków.
    Wierzę w jeden, Święty, powszechny i apostolski Kościół.
    Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów.
    I oczekuję wskrzeszenia umarłych.
    I życia wiecznego w przyszłym świecie.

    Amen

    OdpowiedzUsuń