niedziela, 9 grudnia 2012

PO CO, DLACZEGO, W JAKIM CELU?



W dniu urodzin dla nieba ...

Kochanym wnuczętom
Kamilkowi, Bartusiowi i trzeciemu Aniołkowi
od Babci „od Aniołków”



Napisałam pamiętnik, który dzisiaj wręczę mojej córce i zięciowi, gdy będziemy puszczać nasze trzy światełka do nieba. Pisałam go cały rok. Prawie od pierwszych chwil podwójnych narodzin moich wnuków - dla ziemi i dla nieba. Przyszła taka inspiracja ....  nie wiedziałam ... jak i co mam robić ... po co ... dlaczego ... w jakim celu? Poszłam w ciemno za natchnieniem. Dzisiaj postawiłam ostatnią kropkę . Liczy 77 stron. Czy się kiedyś odważę, by dać go Wam przeczytać? Nie wiem ... wszystko będzie zależało od tego, jaką rolę miałby on spełniać. Na dzień dzisiejszy nie znam jego przeznaczenia. Wiem tylko, że chciałam w nim zapisać te chwile DOTYKU BOGA, DOTYKU ANIOŁA, DOTYKU MOICH WNUKÓW w czasie, gdy człowiek musi się zmierzyć z tajemnicą śmierci i zmartwychwstania. Gdy wczoraj siadłam do redagowania 'na czysto' doszłam do wniosku, że pamięć ludzka jest tak zawodna, że nie ma co za bardzo jej ufać do końca. Tyle wspaniałych chwil się wydarzyło, o których już zapomniałam ... Wspaniałych??? - zapytacie.  Wspaniałych! - odpowiem krótko, bo w okresie żałoby Bóg jest naprawdę blisko człowieka - trzeba w to tylko uwierzyć, wszystko inne potoczy się samo.

Dobrze więc, że 6 stycznia 2012 roku Bóg dotknął mnie i popchał ... a ja poszłam całkowicie w ciemną drużkę ...   bez zastanawiania się    ... po co   ...   dlaczego   ...   i w jakim celu? 


4 komentarze:

  1. Kochana Alicjo. Dla mnie jesteś żywym dowodem zwycięstwa Wiary i miłości nad śmiercią i nędzą tego świata.
    Niejeden „Aniołek” w Niebie ogrzewa się dzisiaj Miłością płynącą z samej ziemi.

    t.

    OdpowiedzUsuń
  2. POST SCRIPTUM

    Nigdy nie myślałam, że można w ten sposób świętować URODZINY NASZYCH DZIECI. Była Radość, była Miłość, był Pokój, była Prawda, że są u Boga i czekają tam na nas. Nie trzeba już jej chować pod poduszkę, aby nie widziano naszego bólu. Jak była łza, to na pewno nie taka słona, jak w zeszłym roku o tej samej porze.

    Trudno opisać ten dzień, gdyż nie ma słów na jego określenie. Tak, jak nie ma określenia na rzeczywistość NIEBA, które się doświadcza wewnątrz siebie, lecz na zewnątrz mało kto zrozumie jego blask. Aby ogrzać się jego ciepłem trzeba wyruszyć w drogę, jak Abraham … w ciemność i niepewność, pokonując własne lęki, własne ograniczenia umysłu i rozumu, który nie jest w stanie ogarnąć Nieskończoności.

    Za dwa tygodnie Święta Bożego Narodzenia. Naszą gwiazdą Betlejemską są nasze Wnuki. One prowadzą nas ku Światłu. Na początku szukaliśmy jej w grobie. Bardzo trudno było podnieść głowę i poszukać jej wysoko na niebie.

    Ale ona JEST i ŚWIECI!!! I tą Radosną Nowiną pragnę się z wami podzielić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Alicjo-pięknie piszesz. Strata, żałoba, maleńkie dzieci, tragedia, ból i żal- I Dotyk BOGA. Jak dobrze, że masz tak ogromną wiarę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ogromną wiarę mają Ci, którzy idą za Jezusem z taką ufnością, że nie potrzebują stale znaków Jego obecności, aby iść do przodu - ku wyżynom nieba.

    Mnie niestety bliżej do niewiernego Tomasza. Stale mi mało zapewnień, że On się nami opiekuje i strzeże przed niepewnością jutra. Aż mi wstyd, że w obliczu tyle dobra, jakie mnie spotyka, nie mam tej RADOŚCI, jaką kiedyś miałam.

    RADOŚĆ ... schowana pod "kołderką zmęczenia" ... tęsknię za odpoczynkiem, za beztroską... może przyjdzie z wiosną? Wraz z pierwszymi promykami słońca, które zwiastuje budzenie się do nowego życia. Na nią trzeba jednak troszkę poczekać :)

    OdpowiedzUsuń