sobota, 12 stycznia 2013

IDEOLOGICZNA WIARA

Faryzeizmpostawa fałszywej pobożności, obłudy i hipokryzji, połączona z zadufaniem w sobie – takie rozumienie tego terminu wywodzi się od faryzeuszy, ugrupowania religijno - politycznego w starożytnej Judei, którego przedstawiciele byli krytykowani m.in. przez Jezusa i ewangelistów, za przesadne, formalistyczne i obłudne przestrzeganie rytualnych przepisów, idące w parze z zadufaniem w sobie i pogardą wobec innych ludzi. Faryzeizm można podzielić m.in. na: naiwny, lękliwy, rygorystyczny, biurokratyczny i minimalistyczny. 


Największym niebezpieczeństwem dla wiary jest jej przeżywanie jedynie w sferze emocji, rozumu i uczuć. Bez konkretnego przełożenia na życie staje się ona jedynie wiarą ideologiczną, która buduje fałszywy obraz człowieka, który zaczyna wierzyć, że jest równy Bogu. Właśnie taką wiarę Pan Jezus mocno krytykował u faryzeuszy. Ona nigdy nie poprowadzi do właściwego poznania Miłości Boga

***

Tak sobie myślę ...

Ile we mnie jest wiary ideologicznej, a ile tej, która daje właściwe poznanie Miłości Boga? 

Od mojej odpowiedzi na to pytanie zależy dalsze moje życie; czy udźwignę jej ciężar?

10 komentarzy:

  1. "...przeżywanie jedynie w sferze emocji, rozumu i uczuć. Bez konkretnego przełożenia na życie..."

    Alicjo, jeśli możesz wyjaśnij co to oznacza dla Ciebie. To co napisałaś daje do myślenia.

    t.

    OdpowiedzUsuń
  2. EMOCJE stawiają warunek - "Uwierzę, gdy z przedmiotem wiary będą związane JEDYNIE pozytywne emocje".

    Prawdziwa wiara TO DZIAŁANIE z MIŁOŚCI W IMIĘ BOŻE, które wymaga czynów wychodzących poza przyjemne doznania. Moja koleżanka to przerabia w swoim domu, gdy musi odmawiać choremu dziecku to, co by dała zdrowemu z prawdziwą przyjemnością. Z miłości do córki przyjmuje na siebie jej niezadowolenie. Nie oznacza to całkowite rezygnowanie z przeżywania emocjonalnego swojej wiary; przyjemność emocjonalna nie może jednak decydować o tym, czy chcę wierzyć, czy nie. Nie może być decydującym kryterium mojego wyboru.

    ROZUM stawia inny warunek - "Uwierzę, gdy przedmiot mojej wiary będzie dla mnie całkowicie zrozumiały"

    Wiara, oparta JEDYNIE na rozumie, doprowadzi człowieka tylko do poznania Absolutu. Rozum odrzuci wszystko to, czego nie będzie w stanie zrozumieć, np. że Bóg, w którego wierzymy jest OSOBĄ. Tę naturę Boga objawił nam Jezus Chrystus i stale potwierdza poprzez działanie Ducha Świętego. Tajemnicą zaś Boga osobowego jest to, że dialogując z człowiekiem często wychodzi poza granice jego logiczności. I w tedy rozum pęka i zaprzecza temu, co DOŚWIADCZA, ale nazwać nie potrafi.

    UCZUCIA ...

    Człowiek ze swej natury szuka ciepła i bezpieczeństwa. Idąc drogą wiary człowiek decyduje się na realizację wezwania Jezusa - PÓJDŹ ZA MNĄ. Gdy Apostołowie zapytali się Go, co by te słowa miały oznaczać usłyszeli słowo:

    "Lisy mają swoje nory, a ptaszęta gniazda. Jedynie Syn Człowieczy nie ma gdzie głowy skłonić ... "

    Całkowicie niekomfortowa to rzeczywistość dla człowieka szukającego "świętego spokoju".

    ***

    Tak to ja rozumiem, natomiast jestem ciekawa jaki inni patrzą na to zagadnienie :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Emocje:
    1.Ściśle „związane” z wiarą np. radość, wewnętrzny pokój, ciepło, które pojawiają się podczas modlitwy, Eucharystii, po spowiedzi św., itd. Dla jednych są warunkiem - jeśli ich nie ma to nie ma też i Boga. Inni wierzą, ale gdy pozytywne emocje nie przychodzą zaczynają wątpić w obecność Boga, ”prawdziwość” swojej wiary („coś ze mną jest nie tak”) albo Jego miłość.
    2.Emocje, których nie odnosimy bezpośrednio do wiary- „dnia codziennego”, np. złość, lęk, poczucie straty i opuszczenia, zazdrość, gniew itd. Często odmawiamy sobie prawo do ich przeżywania, czujemy się niegodni miłości Boga gdy nas dopadną, utożsamiamy je z grzechem. Chrześcijanin powinien zawsze tryskać radością i łagodnością niezależnie od okoliczności. Niedopuszczalne jest „zadawanie” cierpienia nawet gdy robię to z miłości i dla dobra drugiego człowieka. Takie chore przekonanie tkwi głęboko w podświadomości rzeszy osób.
    Uczucia:
    Człowiek szukający "świętego spokoju"- problemem jest brak zgody na cierpienie, które towarzyszy każdemu niezależnie od wyznawanej wiary lub jej braku, światopoglądu.

    Czy człowiek ze swej natury szuka tylko ciepła i bezpieczeństwa? Co z dążeniem do przyjemności i innymi, mniej „szlachetnymi” potrzebami np. władzy, zysku, zemsty?

    Pewien ksiądz skierował do mnie takie słowa:
    „Wiarą jest to, że odpowiadasz Bogu codziennie, mówisz do Niego bez względu na to, co czujesz.A przede wszystkim starasz się żyć Jego Duchem, Jego prawami, które daje w Ewangelii.”
    Dzięki nim zrozumiałam, że wiara to nie tylko emocje i uczucia.
    t.

    OdpowiedzUsuń
  4. wierzę, że odpowiedź nie jest łatwa, ale też ufam, że masz w sobie nadto siły, by zmierzyć się z tym ciężarem. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj Ivo :)

    Miło Cię znowu zobaczyć. Z tą siłą jest różnie ... grypa swoje ... poważna choroba taty swoje... i po drodze wiele innych ciężkich sytuacji, które zweryfikują moje pragnienia z rzeczywistością wiary.

    Wiem jedno - ŻYĆ MIŁOŚCIĄ to trudna sprawa, a poprzeczka, którą sobie obrałam jest powyżej moich ludzkich możliwości. Jeżeli "padnę na twarz" - to będzie dowód na to, że Boga nie ma. Zdecydowałam się bowiem na kolejny skok życia - prosto w ramiona Ojca w niebie - w totalną ciemność swoich słabości, których obecnie doświadczam.

    Jeżeli zaś będę nadal pragnęła tej MIŁOŚCI z całej siły mojej duszy, tak jak dzisiaj jej pragnę i żadna trudność nie będzie miała mocy oderwać mnie od Boga - to będzie dowód na to, że dla Boga nie ma przeszkód i żadna ciemność ludzkiej duszy Go nie przestraszy. Wewnątrz siebie mam właśnie takie przekonanie.

    PS.

    Bardzo się ucieszyłam z twoich odwiedzin :)))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawdziwa miłość trwa, mimo trudności losu. Trudno mi wyobrazić sobie Ciebie jako osobę, która tę miłość wystawi na próbę lub ją zawiedzie.
    Człowiek może o wiele więcej niż mu się zdaje, a odrobina dobrych myśli, które przesyłam Ci może stać się pomocna:)
    I ja się cieszę, że znów mogę Cię odwiedzać.
    A gdybyś miała chęć i czas mnie czytać to TUTAJ jest moje nowe miejsce

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za dobre myśli ... doszły, wzmocniły i pocieszyły :)

    Byłam u Ciebie na nowym miejscu. Są tam tematy, które trafiają do mego serca. Lubię rozmawiać o sensie życia i śmierci, która jest jego etapem.

    Śmierć mnie nie przeraża, chociaż nie oznacza to wcale, że się jej nie obawiam. Ta SIOSTRA ŻYCIA jest tak okryta tajemnicą, że trudno stać przed nią z hardo podniesioną głową.

    Nie mam jednak zamiaru patrzeć jedynie w dół, w zimną grobową płytę!!! Ona już dawno dla mnie popękała i przez jej szczeliny widzę ŚWIATŁO, które mnie prowadzi ku MIŁOŚCI. O tych promykach możemy pogawędzić ... i tutaj ... i u Ciebie.

    Rozmowa z pewnością będzie odbiegać od utartych schematów, a ja to bardzo lubię. Dobrze więc, że się znowu pojawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz u mnie wygląda to nieco mniej optymistycznie, bo, upraszczając, gdy znajdę się po drugiej stronie zimnej grobowej płyty tej dziś pięknie słońcem oświetlonej, znaczyło to będzie, że pozostanę już tylko w pamięci niektórych osób czas jakiś... Może dlatego tak bardzo chce żyć i nie poddaję się, a ponieważ sił mam całe pokłady, póki co udaje mi się:)

      Usuń
  8. ... i mnie się chce żyć z całych sił ... i tych ludzkich ... i tych boskich :))))

    OdpowiedzUsuń