wtorek, 29 stycznia 2013

MODA NA MIŁOŚĆ

Prawie wszyscy chcą mówić dzisiaj o miłości. Nawet w tedy, gdy pod tym słowem rozumieją całkiem coś przeciwnego. To takie modne i na czasie. Tym słowem można wielu kupić, oszukać i zamydlić oczy. W imię tego słowa można robić wiele przekrętów wmawiając innym, że to dla ich dobra się czyni ... z miłości do ich wolności i swobody działania.

Od początku mego blogowania ja również wiele o niej mówię. Prawie chcę ją rozebrać na czynniki pierwsze. I gdy przysłuchuję się niektórym rozmowom /nie powiem gdzie, aby nie zaczynać niepotrzebnej polemiki/ zaczynam się nieco martwić, aby moje słowa nie włożono do nieodpowiedniej szufladki, w której:

-  miłość oddziela się od godności człowieka
-  miłość miesza się z nieujarzmionym pożądaniem
-  miłość potrafi zabijać, niszczyć, eliminować, wyzywać
-  miłość godzi się na nazywanie zło - dobrem i odwrotnie

*** 

Zastanawiałam się dzisiaj nad tym, w jaki sposób odciąć się od tych, którzy na ustach mają słowo miłość, z którą absolutnie się nie utożsamiam. I chyba znalazłam na to sposób.  Może nim zaskoczę wielu. Jest nim wyznanie wiary w to, że wyrzekam się szatana, który chce zabić MIŁOŚĆ, w którą ja wierzę.

Demon w dzisiejszych czasach jest niemodny. Mało kto będzie więc o nim mówił głośno. A wydaje mi się, że czas zacząć mówić o jego demagogii, albo demonologii ... jak kto woli.


Nasze oczy nie widzą Bożej Miłości tak samo 

jak diabelskiej nienawiści 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz