niedziela, 3 lutego 2013

GDY ZŁO NAZWIEMY DOBREM.

Nasze codzienne doświadczenie podpowiada, że jesteśmy mistrzami tłumaczeń i potrafimy na własny użytek diagnozować siebie, że nie zrobiliśmy niczego złego. Oszukujemy siebie na wiele sposobów, aż dochodzimy do momentu, że zło nazwiemy dobrem.



Żaden nałogowy palacz nie powie, że palenie mu szkodzi, ani żaden alkoholik nie przyzna się, że coś tu nie gra. Chyba, że na sobie doświadczy swojej niemocy i zacznie myśleć.  Znam takich, którzy wyszli z nałogów i mówili, że najtrudniej było im wyjść z  nałogu samooszukiwania samego siebie. Powiesz ... ale mnie ten problem nie dotyczy, nie jestem ani nałogowym palaczem, ani tym bardziej nałogowym alkoholikiem. 

Nie mnie z tobą dyskutować. Podyskutuj tym razem sam ze sobą. Uważam bowiem, że niejeden alkoholik mniej siebie okłamuje niż .... ja ... albo .... ty

Czy w imię rozumianego przez Ciebie dobra:
  • nigdy nie zraniłeś drugiego człowieka?
  • nigdy nie dopuściłeś do tego, że inny człowiek stracił życie?
  • nigdy nie pielęgnowałeś w sobie nienawiść?
  • nigdy nie utwierdzałeś kogoś w jego złych wyborach?
  • nigdy nie chowałeś głowy w piasek?
  • nigdy nie traciłeś swojej ludzkiej godności?

Godność człowieka ... 

Na nasze szczęście nie zależy ona od naszego rozumienia dobra. Ona po prostu jest. Naszą biedą jest jednak to, że ciągle jest narażona na ból. Czasem biją nas inni ... Częściej jednak sami ją w sobie zabijamy ... i to w imię dobra.

*** 
A co na to Ewagriusz? 
Demaskuje demony, które chcą mieć wpływ na nasze myślenie. 



Demon łakomstwa nie namawia bynajmniej do tego, co rozumie się pod klasycznym pojęciem obżarstwa – jedzenia w nadmiarze. Stara się za to skłonić do jedzenia i picia rzeczy bardziej wyrafinowanych, o niezaprzeczalnych walorach smakowych, dających rozkosz naszemu podniebieniu. Zaczynamy jeść i pić w nadmiarze nie dlatego, iż nasz organizm tego potrzebuje, lecz dlatego że dostarcza nam to przyjemności. W ten sposób stopniowo osłabiamy nasze ciało, przyzwyczajając je do rozkoszy. W końcu ciało staje się tak rozleniwione, że nie może zbyt długo wytrzymać bez rozkoszy, domagając się dostarczania sobie cały czas nowych doznań. Tak osłabione ciało staje się łatwą pożywką dla demonów innych namiętności, które kusząc obiecują dostarczanie ciału wciąż nowych rodzajów przyjemności. Demony zdają się sugerować – „uczyń to i to, a twoje ciało przeżyje chwilę przyjemności”. Nic zatem dziwnego, iż będąc zniewoleni przez łakomstwo tak łatwo wpadamy w pułapkę innych grzesznych czynów. Jak pisze Ewagriusz: Wiele drewna roznieca wielki płomień, zaś mnóstwo pokarmów karmi pożądliwość. Płomień przygasa gdy zabraknie materii, a niedostatek pokarmów uśmierza pożądliwość („O ośmiu duchach zła”). Im bardziej umartwiamy nasze ciało, trzymając je z dala od rozkoszy, tym mniejsze szanse, iż oddamy się w niewolę grzechu. Stąd tak wielka waga postu. Ograniczając się w spożywaniu wyrafinowanych posiłków, możemy utrzymywać nasze ciało pod kontrolą. Zdając sobie sprawę z wielkiej skuteczności postu, demon łakomstwa stara się nam go za wszelką cenę wyperswadować, podsuwając różne, zdawałoby się racjonalne, argumenty. Przede wszystkim tłumaczy, że to przecież nic złego kupić sobie coś smacznego do jedzenia. Sugeruje również, iż przepisy postne są dla nas zbyt ciężkie, a samo poszczenie nic nam nie da. Straszy też chorobą wynikającą z osłabienia od zbyt długiego postu. 
    
***

RACJONALNE ARGUMENTY ...   kto ich dzisiaj nie wypowiada???

Dla nich niektórzy dali by się pozabijać, a ja się tylko ich pytam:
  • Czy badacie swoje myśli w oparciu o godność i dobro, które nie zawsze musi schlebiać namiętnościom i pożądaniom człowieka, który ma w sobie skłonność rozumienia wielu spraw 'na opak'?
cdn.

4 komentarze:

  1. Ciekawe:) Spróbuje odpowiedzieć za siebie.
    Czy w imię rozumianego przez Ciebie dobra:
    1)nigdy nie zraniłeś drugiego człowieka? Zraniłam i to nie raz, jakkolwiek w dobrej wierze.
    2)nigdy nie dopuściłaś do tego, że inny człowiek stracił życie?
    Nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
    3)nigdy nie pielęgnowałaś w sobie nienawiść?
    Z natury jestem daleka od nienawiści, ale na pewno nieraz kogoś nią darzyłam.
    4)nigdy nie utwierdzałaś kogoś w jego złych wyborach?
    Oczywiście, że tak - wiele razy, po to, by te wybory zmienił. I zmienił dla swojego dobra.
    5)nigdy nie chowałaś głowy w piasek?
    Staram się nie chować, ale na pewno nieraz to uczyniłam
    6)nigdy nie traciłaś swojej ludzkiej godności?
    W moim rozumieniu - nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Ivo :)

    Ciekawe to jest też takie zjawisko, że chociaż różne są nasze światopoglądy, to nasze odpowiedzi są takie same :)

    Myślę, że to jest "dobry trop" naszych dalszych poszukiwań odpowiedzi na pytanie - KIM JEST CZŁOWIEK i jak rozumieć jego GODNOŚĆ?

    Bo jeżeli by było tak, że odpowiedzi wszystkich ludzi byłyby prawie podobne - to:

    - skąd się wzięły waśnie i kłótnie między ludźmi?
    - dlaczego ludzie się mordują?
    - dlaczego zabijają małe dzieci i niedołężnych starców?
    - dlaczego tkwią w nienawiści?
    - dlaczego szukają tylko to, co dzieli?
    - dlaczego ...

    To tylko kilka pytań, które chciałabym zadać, oczywiście nie tylko tobie :)))

    Piszesz:

    6)nigdy nie traciłaś swojej ludzkiej godności?
    W moim rozumieniu - nigdy.

    I "w moim rozumieniu" jest w miarę ok. Chyba, że ...

    GODNOŚĆ LUDZKA LEŻY POZA SFERĄ MOJEGO i TWOJEGO ROZUMIENIA

    ... i cała batalia toczy się właśnie o to, byśmy na jej ścieżkę wspólnie weszły i wspólnie ją odkrywały?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiejsze rozważania Ojca Leona bardzo wpisują się w nasz temat, więc polecam przeczytać:

    4 lutego 2013 r. – Dzień powszedni:

    Fragment Ewangelii o wypędzeniu legionu złych duchów z chorego i wejściu ich w stado świń stał się mottem do powieści Fiodora Dostojewskiego Biesy. Powieść ta była swoistym proroctwem zapowiadającym tragedię rewolucji.

    Dostojewski w połowie XIX wieku widział proces przemiany myślenia w kierunku rewolucyjnym i widział jego pierwsze zbrodnicze owoce.

    Wydaje się, że ta scena jest znakomitym mottem do dzisiejszej sytuacji. Wystarczy jedynie spojrzeć na to, co pokazuje się w TV. Jakieś szaleństwo, hałas, wyuzdanie, sensacje, fascynacja złem… są wyraźnym przejawem opętania. Można zadać sobie pytanie, czy nie jesteśmy owym stadem świń pędzących po urwisku do jeziora?

    Coraz trudniej dzisiaj być człowiekiem autentycznej wiary. Jeżeli się nie uczestniczy w ogólnym szaleństwie, jest się wyśmianym przez innych. Można się bronić przez kurczowe trzymanie się tego, co było dawniej. Tworzenie środowisk kultywujących „wierność” tradycji widzianej w perspektywie ostatnich pokoleń. Wiara oznacza w tym przypadku kurczowe trzymanie się pewnych zasad i przekonań przy jednoczesnym odrzuceniu nowego.

    Nie jest to jednak prawdziwa odpowiedź wiary na dzisiejsze problemy.

    Niewątpliwie należy wyznawać prawdziwe wartości, ale nie oznacza to, że trzeba się trzymać ich dotychczasowego kształtu.

    Autentyczne podejmowanie problemów dzisiejszego czasu oznacza odnajdowanie starych wartości, ale w nowym ich kształcie, odpowiednim dla dzisiejszego czasu.

    Aby to zaszło, trzeba się przebić z jednej strony przez powłokę zła, która się wdziera w nasze życie, i na nowo doświadczyć prawdziwości wiary. Człowiek, który tego dokonuje, wpierw doświadczy zemsty samego zła, które sam przerasta, a potem jeszcze czeka go konfrontacja z tymi, którzy uparcie trzymają się tradycyjnego kształtu wiary.

    Czasem ta druga konfrontacja bywa o wiele trudniejsza i bardziej bolesna. Na to nakłada się niebezpieczeństwo pozornej wiary w nowoczesnym kształcie.

    Widać to czasem po odejściach niektórych „nowoczesnych” chrześcijan i kapłanów z Kościoła. Takie zdrady podrywają zaufanie do prób wprowadzania nowego kształtu wiary.

    Pozostaje jedynie autentyczność wystawiona jak w dawnych czasach na odrzucenie, ataki, wyśmianie, pogardę, prześladowanie. Ale to – paradoksalnie – jest nam potrzebne, aby się okazało, czy jesteśmy ludźmi prawdziwej wiary, czy jedynie deklarujemy się jako wierzący, a w istocie trzymamy się utartych form i formuł.

    OdpowiedzUsuń
  4. "nigdy nie traciłaś swojej ludzkiej godności?" Nie potrafię wyjaśnić słowami czym ona jest dla mnie. Wiem jednak jak bardzo boli jej utrata.

    t.

    OdpowiedzUsuń