sobota, 6 kwietnia 2013

SPOTKANIE w DRODZE




Od początku wejścia na moją 'pustynię' prowadzę dialog na temat wiary z pewną osobą. Zjawiła się zaraz po tym, jak zamknęłam blog - w Środę Popielcową. Dzięki niej jestem mobilizowana do układania "mojej układanki wiary" na nowo, aby postawiona na WŁAŚCIWYM FUNDAMENCIE nie rozsypała się jak domek na piasku.

Rozmowa wzbudza wiele emocji, czasem prowokuje do gniewu. No cóż ... nie jesteśmy święci. Jestem jednak pewna, że OBOJE SZUKAMY PRAWDY O JEZUSIE CHRYSTUSIE i to pozwala mi mieć nadzieję, że nie zbłądzimy, chociaż teraz w całkiem innych miejscach się znajdujemy.

PIELGRZYM  ... Gdy zechce, to się ujawni. Sama tego nie będę robić. Ma wiele dobrego do powiedzenia o Miłości Boga, któremu nie przeszkadza grzeszna przeszłość nikogo z nas, ani to, że Jego  Słowo "Pójdź za Mną" zabrzmi w więzieniu. Miejsce nie ma tu bowiem znaczenia. To, czego nam potrzeba, by usłyszeć ten głos jest w nas, w naszym sercu, w naszym pragnieniu Miłości, której nikt nie jest w stanie zabić, gdyż  trwa wiecznie.

*** 
/fragment naszej rozmowy dotyczącej czyśćca... /
  • BŁĄD W ZAŁOŻENIU TEZY!!!
  • JAKIE MIEJSCE???!!! 
  • TO STAN DUSZY, KTÓRA PRAKTYCZNIE JEST JUŻ W NIEBIE LECZ POTRZEBUJE CAŁKOWITEGO OCZYSZCZENIA ...


/.../ W samym założeniu udowadnianej przez Ciebie tezy jest kłamstwo o nauce Kościoła Katolickiego Każdy twój dowód oparty jest na tym kłamliwym założeniu. Rozmawiając z Tobą o Kościele opieram się na Katechizmie Kościoła Katolickiego, a nie argumentach wywodzących się z wiary ludowej, która w sposób często naiwny przedstawia to, czego zrozumieć nie potrafi. Czytaj Katechizm Kościoła Katolickiego - jak chcesz poznać naszą wiarę. Język polski też jest bardzo ubogi i  nie oddaje całej prawdy. Trzeba to też wziąć pod uwagę interpretując zapisy.


Czyściec to przejściowy stan, a nie miejsce, który trwa do chwili powszechnego zmartwychwstania. Dostępują go dusze osób umierających w łasce, ale które nie uporządkowały stosunku do rzeczy stworzonych. Boże miłosierdzie dopuszcza możliwość oczyszczenia miłości z egoistycznych przywiązań, do których doprowadziły popełnione grzechy. Ciężar kary czyśćcowej zależy od rodzaju oraz liczby popełnionych grzechów. Oczyszczenie dokonuje się przez "ogień", który nie jest fizycznej natury, lecz jest bólem duchowym wynikającym z uświadomienia sobie miłości Boga i własnych niedoskonałości. Innym oczyszczającym cierpieniem jest tęsknota za Bogiem. Katechizm Kościoła Katolickiego podkreśla, że cierpienia czyśćcowe są inne niż piekielne (KKK 1031). Po ukończeniu oczyszczenia dusze z czyśćca trafiają do nieba (nie ma możliwości przejścia z czyśćca do piekła).

/.../ Odniosłam się tylko do niektórych Twoich wypowiedzi na temat czyśćca /.../ Wybacz, że nie do wszystkich, bo tracę pomału cierpliwość. Jak katarynka powtarzasz zakłamane tezy o mojej wierze, stawiając je jak tarczę strzelniczą, do której strzelasz Słowem Bożym całkiem niepotrzebnie.  


Przemyśl je chociaż ... bo ja wierzę, że:

  1. Czyściec to nie miejsce, ale stan duszy po śmierci
  2. Jezus jest jedyną ofiarą przebłagalną i nie ma innej
  3. Żaden człowiek nie może sobie wysłużyć zbawienia przez dobre uczynki
  4. CZYŚCIEC jest darem Miłosiernego i  Sprawiedliwego Boga, a nie wymysłem człowieka; 
  5. Jezus umarł za moje grzechy i jego śmierć jest całkowicie wystarczająca do tego, by mnie dopuścić do wspólnoty ze Sobą
  6. Jezus szanuje moją wolność, dlatego mogę zawsze wybrać Jego propozycję zbawienia, albo własną drogę. 
  7. Z tej wolności wynika moja wiara w to, że Bóg do samego końca czeka na moje TAK - IDĘ ZA TOBĄ.
  8. TAK - powiedziane Bogu nie ma nic wspólnego z kupowaniem zbawienia, ale z wolnym jego przyjęciem. Czasem to TAK jest wypowiedziane w godzinie śmierci. 
  9. Człowiek przyjmuje zbawienie jedynie z ręki Boga, ale Boża sprawiedliwość domaga się oczyszczenia duszy z win. Dlatego ta dusza przeżywa stan głębokiego smutku, że tak długo była ślepa na Miłość Boga i doświadcza tęsknoty, która "pali jak ogień czyśćcowy" - lecz jej nie spala. Czasem taki stan duszy przeżywają osoby nawrócone jeszcze za życia i w tedy nie potrzebują czyśćca po śmierci. Idą prosto do nieba. 
  10. Tych ludzi nazywam świętymi (nasyconymi po brzegi łaską Bożą). Ich święte życie zostawiło widoczne ślady na ziemi, po których łatwiej znaleźć Jezusa. Nigdy Go jednak nie zastąpią!
  11. Cierpienie Jezusa jest całkowicie wystarczające do mojego zbawienia, ale wpierw musiałam  je świadomie przyjąć i uznać Jezusa za mojego Zbawiciela, co też uczyniłam dawno temu. I ani razu nie żałowałam mojej decyzji, chociaż różnie mi wychodziło życie wiarą.
  12. Świadoma swoich słabości w wierze korzystam z Dobra Kościoła tj. Słowa Bożego i Sakramentów, które są nośnikami łaski Pana. Jestem świadoma, że bez pomocy Ducha Bożego byłoby to całkiem niemożliwe.
  13. Przyjęcie dobrowolnej pokuty przez człowieka jest aktem przyjęcia z ręki Boga zbawienia oraz uznania Jezusa za swojego Pana i Zbawiciela.
  14. Pokuta człowieka nigdy nie otworzy nam bezpośrednio nieba. Jedynym, który jest to w stanie zrobić jest Jezus Chrystus.
  15. Dobry uczynek człowieka na tyle niesie ze sobą zbawienie, na ile jest zaszczepiony w Winny Krzew Bożego Miłosierdzia. Sam z siebie, choćby był najpiękniejszy moralnie brzmi jak "pusty cymbał", który wprawdzie gra, ale jego melodia nic nie znaczy w oczach Pana (1 Kor.13)
  16. Jezus, tak jak zapowiedział swoim uczniom, jest z nami aż do końca świata. Ta jego obecność jest określana w Nowym Testamencie słowem greckim KAIROS – określenie to oznacza czas, który jest napełniony tajemniczą obecnością Boga. W języku polskim nie ma odpowiednika tego słowa i stąd powstaje wiele błędnych tez na temat rzeczywistej obecności Jezusa podczas sprawowania mszy świętej, czy sakramentów. Jest to ta sama obecność Jezusa, którą Ty doświadczasz czytając Słowo Boże.
  17. Ofiara Jezusa gładzi wszystkie grzechy popełnione przed chrztem, grzech pierworodny. Gładzi również wszystkie grzechy po chrzcie popełnione, ale pod warunkiem, że człowiek o to Boga poprosi w sakramencie pokuty. 
  18. Sakrament pokuty (spowiedź) jest udzielany tylko osobom ochrzczonym i mającym świadomość grzechu, a więc tylko  tym, którzy dobrowolnie powiedzieli Bogu NIE! W sposób wolny odeszli i w sposób wolny mogą wrócić do źródła zbawienia, które tryska wyłącznie z ofiary śmierci krzyżowej Jezusa i z niczego więcej!


To tyle na ten temat. Nie pisałam epitetów, które rodziły się w mojej głowie ze wzburzenia, gdy czytałam - w co ja wierzę - według twojej interpretacji. Za te moje złe myśli i wzburzenie bardzo przepraszam.

Jestem świadoma tego, że wielu katolików nie ma bladego pojęcia o swojej wierze i gdy Ty na nich patrzysz masz prawo wyciągać takie tezy. Ale ...

Czy my mamy rozmawiać o wierze w Jezusa Chrystusa, czy o drodze do wiary słabego człowieka, który:

- ma prawo błądzić
- ma prawo się mylić
- ma prawo szukać odpowiedzi na pytania wątpliwe
- ma prawo wybierać, bo jest osobą wolną.

Ja chcę rozmawiać o wierze w Jezusa, którego spotkałam w Kościele Katolickim i dzięki łasce Boga słabość innych ludzi mnie nie zatrzymała w drodze Ku Niemu.

Pozdrawiam - alicja



2 komentarze:

  1. Pozwolę sobie troszkę nie na temat - ale siedzę własnie i głowię się co by tu napisać o święcie miłosierdzia na stronie. Przypomniało mi się jak wspominał Szpak, że Wy robiliście zloty w Łagiewnikach zanim jeszcze JP II ustanowił to święto. Zechciałabyś może coś więcej o tym napisać??? Często się nam zarzuca, że dawniej te zloty były bardziej hipisowskie niż katolickie i pielgrzymka także. Ale z tego co pamiętam i jak czytam zapiski Jasi to jest na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kaju

      Całkiem na temat, nawet pozwoliłam sobie w moim poście wykorzystać obrazek Jezusa Miłosiernego. I nie zrobiłam to przypadkiem, lecz całkowicie świadomie, gdyż praktycznie od NIEGO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO ...

      ... o tym jednak napiszę nieco później, teraz przyziemne obowiązki mam do spełnienia :)

      Usuń