wtorek, 2 kwietnia 2013

STRACH

Czasem się zastanawiam, czego tak naprawdę boją się ludzie ...





... utraty własnej tożsamości?
... utraty możliwości decydowania o sobie?
... utraty bezpieczeństwa?
... utraty dobrej opinii?
... utraty ...

Można się także bać wyrztów sumienia, które skutecznie zabijamy w sobie każdego dnia ... nie zabijemy ich jednak ... to głos Boga, który przechytrzył śmierć. Sumienie ucichnie jedynie w Miłosierdziu Bożym, ale trzeba Mu chociaż raz zawierzyć.


*** 

POCZUCIE STRATY ... ono zawsze będzie nam towarzyszyć. Na mojej pustyni zobaczyłam to bardzo dokładnie. Iluzją jest myślenie, że bez tego doświadczenia da się przejść przez życie. 

Ważne jest jednak, aby sobie odpowiedzieć na pytania:

  • Czy boję się tworów własnej wyobraźni, czy realnych sytuacji? 
  • Jakiego typu strach mnie paraliżuje, by pójść za Jezusem?

***

Przypomina mi się mój strach, gdy po raz pierwszy w sercu usłyszałam wołanie Jezusa - "Pójdź za Mną". To było takie paraliżujące, że nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Wzięłam więc rower i wyruszyłam w długą, przed siebie. Chciałam zmęczeniem zabić w sobie ten głos. 

Miałam swoje ulubione miejsce samotności ... w lesie ... na małej polance ... przy grocie, w której zniszczona figurka Maryi patrzyła na takie zlęknione osoby jak ja.

Wykrzyczałam wszystko ...

- żaden klasztor, o nie!!!!!
- żadne długie modlitwy!!!
- żadna samotność wśród ludzi smutnych, choć bogobojnych!!!
- żadne bezwolne słuchanie przełożonych!!!
- żadne ślęczenie w świątyni wśród starych babek różańcowych!!!
- żadne, żadne, żadne .... !!!!
                                                
JA CHCĘ BYĆ BOŻE SZCZĘŚLIWA!!! I JUŻ!!! TEGO CHCĘ!!!

No i z tego napięcia łzy mi poleciały jak grochy ... a potem cisza ... błoga cisza ... niesamowita cisza ... piękna cisza ... tylko ptaki cichutko kwiliły w gniazdach.


*** 

Od tamtego dnia minęło ponad trzydzieści lat. I wiecie co ... jestem szczęśliwa!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz