sobota, 25 maja 2013

DYLEMAT KATECHETKI

Po pytaniu Karolinki z poprzedniego postu o szczęśliwą śmierć zrodziło się we mnie nowe pytanie dotyczącego tym razem śmierci nieszczęśliwej ... 

  • ... jaka ona jest? 



Bolesne wspomnienia ... 

Nie zostawiły pokoju w sercu, co śmierć Babci, o której pisałam w komentarzu w poście - PYTANIE KAROLINKI. Nadal odczuwam smutek i przygnębienie, gdy wspomnę samobójczą śmierć Małgosi, Zygmunta i wielu innych znanych mi osób. Tragiczna śmierć wynikająca z przeogromnej samotności, przez którą nie dało się przebić mimo wielu starań ... 

Małe przydrożne krzyże ...

Ile w nich bólu? Ile zatrzymanych w biegu marzeń i planów na przyszłość? Ile pytań - dlaczego Ty?

Zakłamanie. Ile starań, by śmierć nie nazwać śmiercią, lecz wyzwoleniem ... 

Muszę się podzielić smutną refleksją, która zrodziła się we mnie po przeczytaniu postu na jednym z blogów. Świadomie wybiorę tylko niektóre fragmenty. Nie chcę wojny światopoglądowej, która jedynie zaciemnia obraz tragicznej śmierci najbardziej niewinnych istot na ziemi ... dzieci, którym zabrano prawo do życia.

/fragmenty postu/

W radiu dzisiaj usłyszałem, że w jakimś gimnazjum, bez zgody rodziców katechetka lub katecheta puścił dzieciom film „Niemy krzyk”. To zmanipulowane „dzieło”, które ma zniechęcić młodych ludzi do seksu, przynajmniej ja tak czuję i tak to odbieram o czym później, a rzecz dotyczy pokazanej aborcji z krwawymi szczegółami. Przypominam, gimnazjum to dzieci w wieku 13-16 lat. Są różne sposoby rozmawiania z nimi na tematy seksualności, ale ten film jest chory i tylko chora osoba może go puścić tak młodym ludziom.  /.../ Kiedyś na studiach z zaskoczenia poszedłem na ten „Niemy krzyk”, młody wówczas docent, który teraz jest habilitowanym i na sztandarach niesie wartości chrześcijańskie, w postępowaniu codziennym już niekoniecznie, namówił mój rok, gdzie większość to dziewczyny i mnie na oglądnięcie. /…/  Byłem już dorosły, ale do dzisiaj na wspomnienie tego, co widziałem, robi mi się niedobrze. Sądzę, że wśród moich koleżanek były i takie, co miały aborcję za sobą /…/ Dlatego jak usłyszałem, że iluś klechów dalej to czyni, ale na młodszej grupie wiekowej, to się we mnie zagotowało. /.../ Czasami mam wrażenie, że takie osoby to jacyś zakamuflowani sadyści, że instytucja, pod jaką wypowiadają swoje chore poglądy- to tylko przykrywka. Jak ich się krytykuje- to sprytnie mówią, że krytykuje się kościół. 

Nie uciekniemy od okrutnej prawdy!!!

Nie jestem za tym, by katecheci pokazywali komukolwiek aborcję z krwawymi szczegółami. Kiedyś próbowałam zobaczyć ten film. Wyłączyłam po paru sekundach, a i tak śnił mi się po nocach. Obrazu cierpiących maleńkich istot zabijanych w tak okrutny sposób nie da się zapomnieć. Od razu się robi niedobrze, tak jak autorowi cytowanych fragmentów. 
  • Co jednak zrobić, gdy ucieka się w fałszywe tezy o tym, że mówienie o aborcji jest sprzeczne z mówieniem o seksualności młodzieży, która chce seksu bez odpowiedzialności za cudze życie?


Kto jest tutaj chory, kto tu jest sadystą??? 

  • Czy ci, którzy próbują się jakoś przebić z prawdą o sadystycznym podejściu do ciała nienarodzonych?
  • Czy ci, którzy walczą o nieuporządkowaną swobodę seksualną młodzieży, którą należy wychowywać w duchu szacunku do KAŻDEGO LUDZKIEGO ISTNIENIA?

Dylemat katechety ...

Jestem katechetką w szkole podstawowej i często rozmawiam na tematy seksualności z moim uczniami.  Oni tego bardzo potrzebują, gdyż faszerowani są różnymi sprzecznymi ze sobą światopoglądami na temat życia i śmierci. Nigdy nie posunęłam się do ostatecznego argumentu, jakim jest film "Niemy krzyk", który na moją wrażliwość jest zabójczy, a co dopiero na kształtującą się wrażliwość młodego pokolenia. Często zadaję sobie pytanie:

  • Jak mówić o śmierci nieszczęśliwej, by wyciągnięto wreszcie WŁAŚCIWE WNIOSKI DOTYCZĄCE ŻYCIA LUDZKIEGO?

Z chęcią posłucham waszych rad na ten temat, gdyż pytań nie tylko o aborcję, ale również o przyczyny samobójstw dzieci i młodzieży mam coraz więcej. I od tej trudnej katechezy nie da się uciec w świat iluzji, że życie jest zawsze lekkie i przyjemne.


***

Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie ....

12 komentarzy:

  1. Proszę, przeczytajcie ten list:

    http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/512/taka-jedna-list/

    To kolejny dylemat katechetki, która chce mówić o MIŁOŚCI BOGA dzieciom, którym odmówiono miłości tu, na ziemi. Dobrze, że jest TAKA JEDNA ...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam serdecznie
    I wiem i wierzę,że będziesz wiedziała co i jak przekazać dzieciaczkom i tym mniejszym i tym starszym

    http://youtu.be/_rE01GNjpZs

    Piękna na pewno Ci znana piosenka
    i wiem ,że nie masz z tym problemu ale wklejam ją tu może ktoś inny odsłucha.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie moje dzieciaki śpiewają ją z równie wielką mocą :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. fajny jest taki kontakt z dziećmi, moja mama była nauczycielką, zawsze byłam otoczona tą atmosferą nauki, zabaw, pomagania, wspierania, śpiewania, przytulania, rozmów ,robienia pomocy dydaktycznych itp.
      Nieraz chodziłam ,jak tylko się dało z mamą i jej" dziećmi" na spacery , wycieczki, występy...
      Powodzenia w pracy zyczę

      Usuń
  3. Nikt z nas nie ma monopolu na prawdę i nie jest nieomylny ale wydaje mi się że takie filmy to droga na skróty. Jestem za tym by ukazywać piękno macierzyństwa,pomagać młodym matką, stwarzać warunki mamom do godnego wychowywania dzieci. Promować rodziny wielodzietne, nie robić z ciąży nastolatki tragedii. Podobno był ostatnio na MTV cykl programów - (nie oglądałam, wiem ze słyszenia) o nastolatkach w Stanach wychowujących dzieci. Miał edukować i przestrzegać przed niechcianymi, wczesnymi ciążami - pokazując jak "trudne" jest życie z dzieckiem - coś w rodzaju reality show - czyli dokumentowanie kamerą codziennego życia nastolatków wychowujących dzieci. Nieoczekiwanie po programie nastąpił wysyp dzieci z młodocianych ciąż. Konkluzje mogą być dwie: albo Film stał się zachętą do posiadania dzieci w młodym wieku albo - co moim zdaniem jest bardziej prawdopodobne pokazał nastolatkom, że urodzenie dziecka w ich wieku to nie koniec świata, koniec życia hekatomba. Że da się normalnie żyć. Naturą nie da się sterować, nie da się jej oszukać, a tak naprawdę dzisiejsza cywilizacja to robi i stawia za normę. Każe oszukiwać naturę. Można pewnie by długo na ten temat mi się nasunął jeden malutki wycinek tego problemu. Myślę, że takie filmy puszcza się nie z sadyzmu ale raczej z lenistwa myślowego, duchowego i ograniczenia. Na szczęście nikt mnie tym nie karmił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Kaju :)

    Cieszę się, że się odezwałaś. Mój tok myślenia jest bardzo podobny do twojego. Młode pokolenie powinno przede wszystkim uwierzyć w miłość, której nie da się budować na krzywdzie kogokolwiek.

    A co do filmu ...

    Lenistwo myślowe, duchowe i ograniczenia ... masz rację, to nie tędy droga do świadomego macierzyństwa, które jest piękne. Trzeba jednak tę prawdę odkryć i zobaczyć na nowo.

    Potrzeba nam rodzin, które przyjmują z miłością każde nowe życie i potrafią się nim szczerze cieszyć. Ja mam to szczęście przebywania wśród nich. Dlatego jest mi łatwiej.

    Mam jednak uczniów, którzy nie mają dobrych wzorców w rodzinie. Ostatnio, gdy mówiłam o miłującym Bogu Ojcu jedno dziecko aż się skrzywiło; gdy je potem zapytałam o co chodzi usłyszałam, że jeżeli Bóg jest jak ojciec - to ono nie chce mieć z nim nic wspólnego. Takich smutnych rozmów mam coraz więcej. Miłość w rodzinach umiera, a z nią wiele wartości, które potrzebują dobrego fundamentu, by wzrastać.

    OdpowiedzUsuń
  5. chciałam tylko dopowiedzieć że w tej drugiej konkluzji chodziło mi o to, że być może ten "wysyp" nastoletnich ciąż - to nie był "wysyp" - tylko po prostu jeśli dzieciaki obejrzały film na MTV, że da się żyć gdy się ma dziecko w szkole i przestały w aborcji widzieć jedyne możliwe rozwiązanie i tym sposobem film który miał przeciwdziałać "wpadkom" zaczął przeciwdziałać aborcji.Ale to moje domysły tylko. "Nowoczesna" edukacja seksualna zakłada, że pigułka, prezerwatywa to rozwiązanie problemu ale przecież i po pigułce można zajść w ciążę. Ostatnio moja znajoma miała to szczęście ;). Przepraszam, że tak motam ale właśnie robię pismo do Urzędu w spr. pielgrzymki.wstrętna robota. musze odszukać wszystkie nazwy ulic na trasie. Na szczęscie mamy google map ;) pozdrowienia dla Was wszystkich

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację Kaju. Wystarczy wmówić zlęknionemu człowiekowi, że coś nie można zrobić, a ten nie ruszy palcem, nawet nie spróbuje szukać nowych rozwiązań ... dużo lepszych i nie krzywdzących nikogo

    PS

    Pielgrzymka ... jestem ciekawa, co dla mnie Jezus przygotował??? On zna moje pragnienia ... Niech Bóg was w tych poczynaniach prowadzi. Myślę o tym dziele Miłosierdzia przed Panem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Samobójcza śmierć, aborcja, eutanazja, nieszczęśliwy wypadek…Mam cichą nadzieję, że w takich chwilach Bóg jest szczególnie blisko i śmierć tylko nam wydaje się nieszczęśliwa.
    Przecież Bóg nie odrzuca tych, których inni nie chcą, tych którzy nie czują nic oprócz bólu i samotności.
    t.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg z pewnością nie odrzuca odrzuconych; natomiast z pewnością ma Boży dylemat z tymi,którzy odrzucają innych, nie patrząc na ich ból i osamotnienie. Szczerze mówiąc nie potrafię tego ogarnąć swoim umysłem ...

      MIŁOSIERDZIE, SPRAWIEDLIWOŚĆ ... one w porządku ludzkim się jakoś kłócą ze sobą ... dobrze, że Bóg jest inny od nas ...

      Usuń
    2. Tego nie da się ogarnąć ludzkim umysłem. Czasami zastanawiam się tylko ile świadomości mają osoby, które niszczą drugiego człowieka. Czy wiedzą, że to co robią jest złe? Łatwiej wybaczyć nieświadomy błąd. Chciałabym wierzyć, że to co miało miejsce 30 lat temu było właśnie takim błędem. Na razie nie udaje mi się. Pewnie nie ma we mnie miłosierdzia. Ale Bóg chyba rozdaje je niezależnie od naszego poczucia krzywdy. Mam taką nadzieję.
      t.

      Usuń
  8. "...gdy mówiłam o miłującym Bogu Ojcu jedno dziecko aż się skrzywiło; gdy je potem zapytałam o co chodzi usłyszałam, że jeżeli Bóg jest jak ojciec - to ono nie chce mieć z nim nic wspólnego..." Bóg chwilami zaskakuje. Na mojej drodze postawił "Ojca" dzięki któremu przestałam się krzywić :)
    t.

    OdpowiedzUsuń