sobota, 4 maja 2013

NA PERONIE

W oczekiwaniu na pociąg, który ... dzięki Bogu ... się spóźnia.


Z megafonu poszła już zapowiedź. Staliśmy w pełnej gotowości, pełni napięcia czy zdążymy ze wszystkim. Z daleka widać było już światło zielone. Ostatnie rozmowy, uściski ... to takie naturalne gesty dla podróżnych stojących na peronie. Zaczynamy czuć napięcie związane z oczekiwaniem. Ono chyba najbardziej męczy naszą wyobraźnię, która wiruje między jednym, a drugim świszczącym oddechem.

DOŚĆ!!! STOP!!! Zaczynamy od nowa!!!

Dopóki pociąg jedzie nie ma potrzeby dalej sięgać myślą. Wystarczy obecna chwila, która zaczyna się pomału na nowo budzić do życia. Ma to związek z SAKRAMENTEM NAMASZCZENIEM CHORYCH, który Tato przyjął w sobotę ledwo żywy. Słyszałam o tym, jaką jest on łaską dla ludzi chorych. Teraz widzę tę łaskę na własne oczy, która wzmocniona modlitwą przyjaciół uobecnia swoją moc w naszym domu. 

Lekcja o świadomości umierania. 

Trudna, ale zarazem bardzo potrzebna. Ona pokazuje, co w życiu człowieka jest najważniejsze. Takie konkretne podsumowanie życia jest potrzebne każdemu. I tak naprawdę, to wcale nie chodzi o to, by ten remanent zostawić sobie na koniec podróży. Lepiej zadbać już dzisiaj o właściwy porządek w swoich bagażach, aby na tej przedostatniej stacji nie szukać nerwowo tej małej, a jakże drogocennej perły, której na imię MIŁOŚĆ. Trzymając ją w ręce człowiek przestaje się bać końcowej stacji. Niecierpliwe oczekiwanie zamienia na radosne wspomnienia i żarty ... To jest naprawdę możliwe!!!





4 komentarze:

  1. Kiedyś poprosiłam o sakrament namaszczenia chorych dla bliskiej osoby. Nie miałam innego wyjścia, "postawiłam wzystko" na ten sakrament. I wiecie co? Zobaczyłam cud na własne oczy. Szkoda, że taka wiara nie jest nam dana na zawsze.

    Oczekiwanie pełne pokoju i radości.....jeśli to jest możliwe niech będzie darem Boga dla Was.

    t.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest możliwe, gdyż Dawca Pokoju i Radości ŻYJE!!!

    ... umarł ... trzeciego dnia zmartwychwstał, abyśmy nie musieli trwać w wiecznym smutku... i my jesteśmy świadkami Jego łaski w naszych domach ... Bogu niech będą dzięki!!!

    kto chce - niechaj słucha
    kto nie chce - niech nadal zatyka swoje uszy

    Czy jednak warto przyjmować postawę głuchego i czy warto pielęgnować ślepotę??? Jak w tedy bezpiecznie wysiąść z pociągu???

    Bo przecież każdy z nas w nim siedzi od jakiegoś czasu...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sakramenty to cuda na wyciagniecie reki...
    Dziekuje Alicjo!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie TAK ... NA WYCIĄGNIĘCIU RĘKI!!!

    Znam wiele podobnych historii, o których niestety często się zapomina w "tłustych latach" naszego życia. Dopiero te "chude" mają w sobie przedziwną tajemnicę otwierania człowieka na rzeczywistość nieoczywistą.


    OdpowiedzUsuń