czwartek, 23 maja 2013

PYTANIE KAROLINKI

Dzisiaj Karolinka z V klasy ni stąd, ni zowąd zadała mi pytanie:

  • Proszę Pani, a co to znaczy szczęśliwa śmierć?




Przyznam się, że nieco mnie zamurowało. Nie mogła przecież wiedzieć, że od kilku tygodni zadaję sobie to samo  pytanie  i szukam odpowiedzi  na milion sposobów.   W szkole staram się nie okazywać smutku w myśl obranej ostatnio taktyki, że trzeba się radować dopóki jeszcze można. Na smutek  przyjdzie jeszcze czas.

Pytanie jednak padło ... 

Podziałało na mnie jak rachunek sumienia wobec życia. Podzieliłam się z uczniami moim doświadczeniem bycia przy ciężko chorym Tacie. Najcenniejszą puentą naszej rozmowy było wypowiedziane zdziwienie Paulinki:

  • ... to Tato panią jeszcze pociesza??? 
  • Tak, pociesza ... - odpowiedziałam po chwili namysłu 

*** 

dzisiaj przeczytałam ...

MODLITWA DO MATKI BOŻEJ O SZCZĘŚLIWĄ ŚMIERĆ

O Maryjo, słodka ucieczko grzeszników i moja najukochańsza Matko, przez boleść jaką doznałaś patrząc na śmierć Syna Swego na krzyżu, otocz mnie Swą nieustającą pomocą i miłosierdziem, gdy dusza moja opuszczać będzie ten świat.

Oddal ode mnie nieprzyjaciół piekielnych i przyjdź zabrać duszę moją, aby ją przedstawić wiecznemu Sędziemu, a Synowi Twojemu. Królowo moja, Matko moja, nie opuszczaj mnie przy przejściu mej duszy do wieczności. Ty po Jezusie będziesz moją jedyną pomocą w tej strasznej dla mnie chwili.

Proś Syna Twego, żeby w Swej dobroci pozwolił mi umrzeć u stóp Twoich i oddać duszę moją w Jego święte rany ze słowami: Jezu i Maryjo, Wam oddaję serce, ciało i duszę moją.

Amen.

2 komentarze:

  1. Chyba wiem co dla mnie oznacza szczęśliwa śmierć. To wewnętrzna pewność, że idę do domu kochającego Ojca, który na mnie czeka. Bez lęku, tęsknoty za tym co opuszczam i troski o tych których kocham.
    Wiem, że ta pewność nie jest i nie będzie mi na stałe towarzyszyć w ziemskim życiu. Ale chciałabym żeby moja śmierć była szczęśliwa.
    Moim małym, wielkim pragnieniem jest to, aby ktoś po mnie przyszedł. Nie chcę przerażona błądzić, szukać...
    Trudno jest mi myśleć o śmierci. Nie boję się jej tylko wtedy gdy mam wewnętrzną pewność, że jest Bóg, który mnie bardzo kocha. Takich chwil jest mało.

    Będąc kilkuletnim dzieckiem widziałam zmarłego Wujka. Jego martwe ciało nie przestraszyło mnie. Stałam i po prostu patrzyłam. Gdy trzy lata temu zmarła moja niespokrewniona Babcia, nie podeszłam do trumny tylko czekałam w kościele. Chciałam Ją zapamiętać żywą. Chwilami bardzo trudno jest mi wierzyć, że człowiek to nie tylko ciało. I pewnie dlatego z lękiem myślę o tym co nieuniknione. . Nie wiem jak radzą sobie ludzie, którzy nie wierzą w życie po śmierci. Ostatnio usłyszałam od koleżanki „ja nie wierzę, że po śmierci coś jest”.
    t.

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam przy umierającej Babci; mówili, że ze śmiercią czekała na mnie. Prawie do ostatniej chwili rozmawiałyśmy cichutko w jej pokoju ... ona wiedziała dokąd idzie ... szła bez lęku, choć z troską o mój los. Zapewniała jednak, że kiedykolwiek będę potrzebowała pomocy mam ją wołać; miała ufność dziecka, że będzie mogła prosić Boga o łaskę dla mnie.

    Minęło wiele lat, ale tę rozmowę pamiętam jakby odbyła się wczoraj ... jej śmierć była szczęśliwa ... i dla niej ... i dla mnie. Nauczyła mnie bowiem patrzeć na życie z perspektywy wieczności.

    OdpowiedzUsuń