czwartek, 20 czerwca 2013

LIST DO PRZYJACIÓŁ

22 czerwca 2013 roku ... to data planowanego spotkania, na które czekałam 30 lat i na które pojechać nie mogę. Jak różnie ten los człowieczy się toczy ...


Mała niespodzianka dla Was ... może się odnajdziecie?
















+ Witajcie w Panu                                                                                                                   19.06.2013


JEZUS ŻYJE!!!                                                                                         

            Bożenka wpadła na genialny pomysł, by napisać list. Mam ufność, że Duch Boży pomoże nam na nowo odnowić relacje, które zapoczątkował 30 lat temu w Bielsku, a potem rozwijał  w Bystrej.  Wciąż pamiętam spotkania w Krościenku, Łagiewnikach, Kalwarii i w wielu innych miejscach, w których Jezus czynił wiele znaków. Nie jest możliwe pisać o wszystkim. Wybaczcie mi więc skróty i to, że poprzekręcam niektóre imiona, chronologię; wszak wyjeżdżając z Bielska byłam nastolatką. Dzisiaj zaś jestem Babcią trzech Aniołków w niebie … oj, jak ten czas szybko mija :)

            Nie umiem wyrazić smutku z powodu, że nie ma mnie z Wami i nie mogę dotrzymać obietnicy danej Małgosi M., że co 5 lat będę gotowa na spotkanie, by zaświadczyć, że Jezus wciąż żyje. Jestem teraz przy bardzo chorym Tacie, którego nie sposób zostawić. Duchowo jednak się dzisiaj z Wami wszystkimi jednoczę, bez względu na to, czy mnie ktoś pamięta. W Bielsku zaczęła się moja przygoda z Jezusem i to już jest wystarczający powód do dania świadectwa o Jego Miłości do mnie.
           

            Tak więc … Często wracam do chwil, w których adorowaliśmy Jezusa stojąc wokół ołtarza. Pamiętam drogi krzyżowe w plenerze i malowanie salki w Bystrej za kościołem; wieszanie krzyży w szkole,  krucjatę Nienarodzonych i Wyzwolenia człowieka. W Krościenku, u Księdza Blachnickiego po raz pierwszy usłyszałam świadectwa o uzdrawiającej mocy Boga. Pamiętam nasze wyjścia do Sanatorium w Lasku Cygańskim, by w czasie mszy świętej dla chorych zająć się oprawą muzyczną. Nie było wówczas kaplicy; do tych celów służyła stołówka. Mszę odprawiał kochany, trochę wstydliwy - ksiądz  Edward. Kapłan, który serce miał na dłoni.

            A teraz kilka imion …

·         Bożenka -  na stancję przynosiła mi pierogi przygotowane przez jej kochaną Mamę. Szalona kobieta, która porwała mnie swoim entuzjazmem i umiłowaniem Jezusa. Jestem świadkiem Bierzmowania Justynki (córki), co poczytuję sobie za wielki zaszczyt. Ponadto razem z Józiem i dziećmi odwiedzała moją rodzinę i pilnowała, żeby Boża więź się nie urwała.


·         Małgosia M – do jej domu zaprosił nas jej Tatuś, którego poznaliśmy w sanatorium w Lasku Cygańskim. Pamiętam ten entuzjazm, jaki nas tam wszystkich ogarnął i słowa Małgosi – na razie jesteście młodzi … Jestem ciekawa, czy za 5 lat znowu będziecie tacy radośni i tacy zakochani w Jezusie? No i w tedy wypaliłam – no to się umówmy i sprawdźmy. Od tamtej pory odbyło się kilka spotkań, podczas których rozmawialiśmy o żywej obecności Jezusa w naszym życiu. Bardzo cierpię z tego powodu, że na 30 lecie nie mogę przyjechać do Bielska i osobiście powiedzieć, że JEZUS NADAL ŻYJE!!! No cóż – tak Bóg chciał, On wie najlepiej, czego nam potrzeba.


·         Asia, Agatka i dziewczęta z Bystrej – Imiona trochę mi się zatarły w pamięci. Pamiętam jednak nasze  rozmowy o Jezusie i Jego Miłości. Szczególnie ta, która odbyła się w Asi rodzinnym domu nadal żyje w mojej pamięci. Może kiedyś do niej powrócimy?

·         Krzysztof, Wiesław i inni chłopcy - zawsze na swoim miejscu. Jak trzeba było malować salkę byli pierwsi, gdy potrzebne były wystrugane krzyże na drogę krzyżową – oni je przygotowywali. Tacy pomocnicy Świętego Józefa - do tańca i różańca.

·         Mały Boguś – wówczas najmłodszy z nas, ale zawsze uśmiechnięty od ucha do ucha. Prawdopodobnie został kapłanem i pięknie śpiewa. Chętnie bym go posłuchała.

   + ś.p Stasiu – szczególnie wyrył mi się pewien fakt z jego życia. Było to zaraz po przyjeździe z Krościenka, na którym usłyszeliśmy, że w ludziach uzależnionych i poranionych ukrywa się cierpiący Jezus. Wracaliśmy po spotkaniu, gdy naprzeciwko nas szła kobieta odurzona alkoholem. Pomogliśmy jej dojść do domu. Po paru miesiącach okazało się, że Stasiu regularnie ją odwiedzał i pomagał opiekować się jej chorą matką, robił zakupy, sprzątał dom.

·         Łukasz i Boguś – animatorzy z Bielska. Dzięki waszej pomocy nauczyłam się grać na gitarze i gram na niej do tej pory. Któryś z Was podarował mi pierwszy śpiewnik piosenek oazowych. Mam go do tej pory.

·         Elwira - do dzisiaj wspominam jej świadectwo. Po przyjeździe z Krościenka pod domem spotkały pijanego mężczyznę. Wraz z koleżanką wzięły go do domu pomimo strachu, że gdy się ocuci będzie na nie bardzo zły. Piękna historia, która zakończyła się łzami wzruszonego mężczyzny.

·         Księża moderatorzy, którzy dbali o naszą duchową formację - bardzo Wam dziękuję za Wasze Kapłaństwo, za Sakramenty, którymi nas  tak hojnie obdarzaliście.


            Czas kończyć, gdyż przydługawe listy mogą znużyć. Wiele mam jeszcze do opowiedzenia, może więc innym razem – z okazji kolejnego Jubileuszu.


Trzymajcie się łaski Pana – alicja 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz