poniedziałek, 17 czerwca 2013

NOWA EWANGELIZACJA

Nareszcie ... chciałoby się rzec wobec tej rzeczywistości, która już od dawna była zapowiedziana. Kto chciał słyszeć - to usłyszał już dawno o żywej obecności Jezusa, o Jego cudach i zmartwychwstaniu; o łasce Ducha Świętego dla tych, którzy pragną iść drogą Ewangelii, a nie tylko ścieżką martwych doktryn, które bez namaszczenia Ducha Bożego są jedynie zbiorem kar i nakazów.


Nareszcie widzę na własne oczy to, o czym słyszałam ponad 30 lat temu.

W małej izdebce... W wielu miejscach Polski, m.in. w Lublinie tworzyły się pierwsze grupy charyzmatyczne. Spotykaliśmy się w małym domku jednorodzinnym. Na piętrze była kaplica, która zmieściła około 20 osób. Była wystarczająco duża na przeprowadzenie Seminarium w Duchu Świętym /formacja duchowa oparta na wierze w żywą obecność Jezusa/. Już w tedy dokonywały się uzdrowienia duszy i ciała, z którymi nie za bardzo mogli sobie poradzić lekarze, którzy w papierach mieli zapisane co innego, a co innego zobaczyli u pacjenta, który z radością krzyczał - JEZUS MNIE UZDROWIŁ!!! Wiele takich świadectw widziałam i usłyszałam; sama też doświadczyłam uzdrowienia kręgosłupa szyjnego ... takie małe chrup ... które się dokonało pod rękami modlących się osób nade mną ... w jednej chwili minął ból, który nie pozwalał mi cieszyć się z wielkich i małych rzeczy.

Nareszcie dokonuje się to, o czym w tedy prorokowano ... 

Wiele słów w tedy padało, m.in. takie, że przyjdzie czas, że wylanie Ducha Bożego będzie tak wielkie, że małe izdebki nie będą w stanie pomieścić Ludu Bożego wielbiącego Boga. Gdy dzisiaj patrzę na zapowiedzi spotkania z Jezusem na stadionie przypominają mi się spotkania sprzed lat, małe i duże uzdrowienia, głębokie nawrócenia ... nareszcie nie muszę wysilać się, by wierzyć w to, co się rzeczywiście dzieje.

A dzieje się wiele ...

W jakimś z programów w naszej TVP przysłuchiwałam się pewnej rozmowie. Była prowadzona dyskusja między księdzem wierzącym w działanie żywego Boga, a księdzem, który odszedł od swego kapłaństwa. I nadziwić się nie mogłam, jak głuche było ucho tego, który za nic nie chciał przyjąć prostego oświadczenia ...

- to nie ks. John jest głównym gościem i gospodarzem spotkania lecz Jezus, który działa przez ludzi wierzących ...

Dzisiaj stadion, za jakiś czas parafia, nawet ta najmniejsza z najmniejszych ... wierzę w to, czy jednak zobaczę na własne oczy, czy zdążę nacieszyć się tą rzeczywistością przed własną śmiercią??? Mam nadzieję, że TAK ... wszak się to już dzieje ... to tu, to tam ...


(cd. nastąpi)

2 komentarze:

  1. dzięki za to, co napisłaś, dlatego właśnie organizujemy stadion, Duch Święty chce sie wylewać na nas, chwała Panu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bóg jest źródłem naszych pragnień trwania w Miłości. Ufam, że ci, którzy Go szukają - odnajdą Go w znakach ludzkiej życzliwości.

      Są przeszkody znane jedynie Bogu, które zasłaniają Bożą Obietnicę wielu ludziom. Jest jednak czas łaski i warto z niej korzystać nie bacząc na wszelkie przeciwności.

      Bóg jest żywy!!! A Jego obecność doświadczamy we wzajemnych relacjach opartych na Ewangelii :)

      Usuń