poniedziałek, 29 lipca 2013

NA SCENIE ŻYCIA - WYBORY


ŻYCIA SIĘ NIE WYBIERA 

  • Człowiek ma zawsze wybór. Jedynie życia nie wybiera. Ono jest zadane, by godnie je przeżyć w każdej sytuacji.



Panie, pomóż mi właściwie wybierać ...

WYBORY SĄ RÓŻNE

  • Nie tylko między dobrem, a złem. To by było zbyt łatwe. Częściej są one trudniejsze; szczególnie, gdy stoimy między złem, a złem, albo między dobrem, a dobrem. Wtedy o wiele szybciej można się pogubić. 


JAK ŻYĆ, BY NIE PRZEGRAĆ ŻYCIA? 

W dzisiejszym rozważaniu O. Leona przeczytałam: 
/29 lipca 2013 r. – Wspomnienie św. Marty, Marii i Łazarza, przyjaciół Pana/

  • Na czym polegał straszny grzech „złotego cielca”? Aaron i Izrael wcale nie chcieli tworzyć sobie bożka. Złoty cielec był posągiem, który miał przypominać o Bogu Jahwe. Pod postacią cielca Izraelici mieli oddawać cześć swojemu Bogu. Dlaczego zatem Bóg i Mojżesz tak bardzo się oburzyli? 


A ja jedynie dodam ... 


  • Dlaczego oburzają się Ci, którzy zarzucają katolikom modlitwy do obrazów, albo krzyży, dla których oni dali by się zabić na serio i w przenośni? 
  • Dlaczego oburza się i o tym samym pisze do mnie przyjaciel z poprzedniego postu?
  • Dlaczego słusznie oburzają się ateiści, gdy widzą fałszywy kult bożka w miejscach świętych?

O. Leon pisze: 

  • Widzimy, jak bardzo istotny jest sposób oddawania czci Bogu. Nie wystarczy uznawać Go za Boga, nazywać Go tak, jak określa Go Biblia; dopiero właściwy kult powoduje, że Pan Bóg jest rzeczywiście naszym Bogiem.


SPOSÓB ODDAWANIA CZCI BOGU

  • Kiedy wybieramy sposób właściwy? 
  • Kiedy zarzuty wobec osób wierzących będą bezpodstawne? 
  • Kiedy będziemy JEDNEGO DUCHA?

*** 

Może warto poszukać odpowiedzi we własnym sercu?




piątek, 26 lipca 2013

NA SCENIE ŻYCIA - ROZMOWY O WIERZE

Od czasu do czasu dostaję bardzo długiego maila od przyjaciela, który będąc poza Kościołem rzymsko - katolickim dzieli się ze mną swoją troską o moje zbawienie. Bardzo cenię sobie tę znajomość, która mobilizuje mnie do rzetelnego przyjrzenia się ... 
  • w co wierzę? 
  • Komu wierzę? 
  • dlaczego wierzę? 
  • jak wierzę? 
Kiedyś podobne pytania zadawała mi Jaskółka i Iva. Przestały mnie jednak odwiedzać, a ja szanując wolność nie naruszam ich przestrzeni. Nie oznacza to jednak wcale, że nie tęsknię za rozmową z nimi i chciałabym, aby o tym wiedziały. 




KOGO SZUKACIE?

JEZUS W OGRÓJCU

To powiedziawszy Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz, otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: 

«Kogo szukacie?» 


Odpowiedzieli Mu: «Jezusa z Nazaretu». Rzekł do nich Jezus: «Ja jestem». Również i Judasz, który Go wydał, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: «Ja jestem», cofnęli się i upadli na ziemię. Powtórnie ich zapytał: 

«Kogo szukacie?» 

Oni zaś powiedzieli: «Jezusa z Nazaretu». Jezus odrzekł: «Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść!» Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: «Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś» Wówczas Szymon Piotr, mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?» 

*** 

Czy na pewno szukamy Jezusa z Nazaretu?


*** 
/ list do Przyjaciela/


+ Witaj w Panu


Cieszę się, że się odezwałeś. Myślę, że Bóg krzyżuje nasze drogi, byśmy dzielili się swoim doświadczeniem wiary. I za ten czas Panu Bogu bardzo dziękuję. Proszę Ducha Bożego, by otworzył nie tylko nasze umysły, ale również nasze serca. Jesteśmy w drodze ku Bogu, który przez całe nasze życie przygotowuje nas na spotkanie ze Sobą. Dobrą rzeczą jest poddawać rozeznaniu nasze doświadczenia religijne. Pamiętać przy tym trzeba, że Bóg przemawia do nas w różny sposób – przez Słowo i wydarzenia. Zadałeś pytanie, na które pragnę odpowiedzieć szczerze. Przedstawię swój punkt widzenia na sprawy, które Ciebie niepokoją. Mam inne spojrzenie na objawienie Fatimskie od Ciebie. „Inne” - nie znaczy wcale lepsze, czy gorsze; biblijne, czy nie biblijne, prawdziwe, czy fałszywe. Tego jeszcze na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie poznać do końca. Przechodzimy jedynie kolejny etap naszego pielgrzymowania. Nie czas więc na spory o to, kto ma rację. Meta końcowa jest jeszcze przed nami. Tam jest źródło prawdy. Wierzę, że kiedyś będziemy razem z niego pili i w tedy wszelkie wątpliwości znikną.
  • Pytanie: Czy objawienia Marii, takie jak Pani Fatimska, są prawdziwymi przesłaniami od Boga?
W mojej ocenie – TAK. Nie opieram się jedynie na własnym wewnętrznym przekonaniu, lecz na oświadczeniu Magisterium Kościoła, które wiele lat badało to nadprzyrodzone zjawisko, przyglądało się owocom nawrócenia i cudom, które Bóg dał na potwierdzenie prawdziwości tych wydarzeń. Poza tym objawienia Fatimskie skierowały mój umysł i serce w kierunku żywego Boga, dały impuls do słuchania Jego Słów i przyczyniły się do podjęcia wezwania – PÓJDŹ ZA MNĄ. Poszłam i nie żałuję mojej decyzji. I właściwie mogłabym na tym zakończyć odpowiedź. Myślę jednak, że nie o to Ci chodziło w liście, dlatego poruszę niżej nieco więcej kwestii, co do których mamy różne zdania.
  • Piszesz, że objawienia tego typu należy badać zgodnie z Pismem, gdyż mogą się okazać dziełem szatana. 
Masz rację – należy je badać, gdyż szatan często małpuje działanie swego Stwórcy, by Go ośmieszyć. Stąd Kościół katolicki roztropnie czeka wpierw na owoce Ducha Bożego, o których napisano w Biblii. Bada je, stara się je ocenić w świetle nauki Jezusa i odgradza się od wszelkich ochów i achów, które zawsze towarzyszą nadprzyrodzonym zjawiskom. Czasem wiele lat potrzeba, aby zostały Boże objawienia oczyszczone od ludzkiej pseudo mądrości. Przykładem może być np. Medziugorie, w którym od 1981 roku Maryja przekazuje orędzie Jezusa. Mija już 32 lata od pierwszych objawień i sprawa oceny tego zjawiska jest nadal otwarta.
  • Nie jest prawdą, że od wiary w objawienia prywatne zależy nasze zbawienie. 
Pełne Objawienie Boże zostało dokonane w Jezusie Chrystusie. Każde inne jest jedynie próbą przybliżenia tej prawdy. Orędzie Fatimskie otworzyło mi oczy na wiele spraw napisanych na kartach Ewangelii. Nie ma jednak grzechu ten, który nie czerpie z niego żadnej korzyści duchowej.
  • Bóg przemawia przez naturę i niekoniecznie cud słońca z Fatimy musi być dziełem demona. 
Cuda związane ze zjawiskami natury dokonywały się już w Starym Testamencie, np. zatrzymanie słońca. W Nowym Testamencie Jezus potwierdza ich sens np. uciszając burzę na jeziorze. Ich celem jest pokazanie wszechmocy Boga. „Cud słońca” z Fatimy, Medziugorie i wielu innych miejsc jest jedynie potwierdzeniem prawdy, że Bóg żyje i nadal troszczy się o nas. Celem cudów jest zatrzymanie człowieka, by stanął i zaczął słuchać głosu Boga. Szukanie innego sensu przeszkadza orędziu i czyni go niejasnym. Szatan chce wzbudzać sensacje i wszystko czyni, by na tych zjawiskach się przesadnie zatrzymywać. Nie dajmy się ogłupić. Gdyby człowiek miał od razu otwarte uszy i oczy nie byłyby potrzebne takie widowiska. Wiemy jednak, że tak nie jest, więc Bóg dopuszcza takie „budziki”, które dla jednych mają piękne brzmienie, dla innych częstotliwość dzwonka jest nie do zniesienia. W gruncie rzeczy jednak owe budziki i tak spełniają swoją rolę – ponieważ budzą nas, czego przykładem jest choćby nasza rozmowa na tematy Boże. 
  • Ocena merytoryczna czy nauczanie jest biblijne, nie biblijne, czy anty biblijne nigdy nie będzie do końca wiarygodna. Trzeba jeszcze pytać własnego serca, czy dane doświadczenie pochodzi od Niego i tam też szukać właściwej odpowiedzi. 
Boga doświadczamy nie tylko umysłem, który szuka jasnych określeń rzeczywistości i często wierzy we własną nieomylność. Z Bogiem można nawiązać także żywy dialog, który wychodzi poza możliwości umysłu. Dotknięta miłością Boga dusza patrzy wtedy nieco inaczej na tę samą rzeczywistość i inaczej ją ocenia. Pięknie o tym napisano na kartach Ewangelii wskazując na postawę Marii Magdaleny, która podczas uczty namaszczała nogi Jezusa olejkami i własnymi włosami je wycierała. Inaczej tę sytuację oceniali zgorszeni faryzeusze, a inaczej postrzegał tę kobietę Jezus. Albo kolejna historia Marii, która klęczała u stóp Jezusa wsłuchując się w jego Słowa, podczas gdy zniecierpliwiona Marta krzątała się po kuchni obrażona na swoją siostrę, która w ocenie Jezusa lepszą cząstkę obrała. Był też wśród faryzeuszy Nikodem, który otwarł swoje serce i dopiero wtedy zaczął pojmować Słowa napisane w Biblii według Ducha Bożego, a nie tylko według ciała. I to co wcześniej nazywał nie biblijne stało się dla niego Dobrą Nowiną o Jezusie Chrystusie.
  • Ogólne Przesłanie z Fatimy nie jest skomplikowane… 

Zgadzam się z Tobą, nie jest skomplikowane. Jest to wezwanie do: modlitwy, pokuty i zadośćuczynienie Bogu za popełnione grzechy. Każdy to może czynić na właściwy sobie sposób. Maryja wskazała jedynie na niektóre z nich. Poza godnym przyjęciem Komunii świętej, modlitwy na różańcu, nabożeństwem do Niepokalanego Serca Naszej Niepokalanej Pani, ofiarami i postami, brązowym Szkaplerzem jest milion innych sposobów na oddanie czci Bogu. Podane wyżej nie jesteś w stanie zrozumieć, to nic nie szkodzi – znajdź swój sposób na modlitwę. Piszesz jednak, że te sposoby nie są zgodne z Biblią i to sprawia, że jesteś niespokojny. Szukaj więc odpowiedzi. Ze swej strony mogę jedynie nadmienić, że twoje argumenty mnie nie przekonują, tym bardziej, że u podstaw twoich wywodów leży zła interpretacja niektórych gestów wyrażających religijność katolików. Nad niektórymi zechcę się dłużej zatrzymać byś zapoznał się z moim punktem widzenia.

MODLITWA RÓŻAŃCOWA …odmawiana sercem jest pieśnią Miłości do Boga, który pochylił się nad nędzą człowieka. Jest kontemplacją Objawienia Bożego od momentu Wcielenia, aż po wypełnienie Słowa w dziele zmartwychwstania Jezusa i narodzeniu Kościoła w Duchu Świętym w dzień Pięćdziesiątnicy. Ci, którzy nie wgłębiają się w tę modlitwę liczą jedynie zdrowaśki i czekają jej końca


MODLITWA jest moim dialogiem z żywym Bogiem i z tymi, którzy Go w niebie otaczają. Kierując ją w kierunku Boga zmienia się jedynie treść dialogu, gdyż jedynemu Bogu należna jest wyjątkowa cześć i uwielbienie. Nie milknę jednak w obliczu mieszkańców nieba, nie nabieram wody w usta, lecz staram się razem z nimi śpiewać wieczne Alleluja. Najpiękniej śpiewa Matka Boga i lubię jej słuchać i cieszę się, gdy zaprasza mnie do wspólnego śpiewania. Dlaczego nie miałabym tego czynić? Wszak już tu na ziemi Święta Elżbieta włączyła się w jej Magnificat.

ŚWIĘTYCH OBCOWANIE – problem tkwi w tym, że dla mnie świeci nadal żyją, a dla Ciebie są martwi. Zakładając ich śmierć nie możesz prosić ich o wstawiennictwo i dlatego masz problem z tą tajemnicą wiary. Lecz Jezus zmartwychwstał i wszyscy zmarli już w tej tajemnicy po części uczestniczą czekając jedynie na zmartwychwstanie ciał na końcu czasów.

ZADOŚĆUCZYNIENIE ZA GRZECHY – nie jest równoznaczne z rekompensatą, lub zapłaceniem długów. Ten dług został już dawno zapłacony przez Jezusa na krzyżu. W moim rozumieniu zadośćuczynienie za grzechy jest zewnętrznym gestem człowieka grzesznego, którym pragnie Bogu powiedzieć z głębokości serca – przepraszam, że cierpiałeś z mojego powodu, bardzo mi przykro, chcę się poprawić i uczynić coś dobrego. Zadośćuczynienie jest przyjęciem ofiary Jezusa całym swoim jestestwem.

MARYJA JEST PEŁNA ŁASKI, NAPEŁNIONA MOCĄ DUCHA BOŻEGO, PEŁNA JEGO NATCHNIEŃ – dlatego może powiedzieć – znam Boga i jego zamiary. Ta wiedza nie pochodzi od Niej, ale od Boga, który Ją tym poznaniem napełnia. Dlatego nigdzie w Biblii nie przeczytasz, że Maryja jest wszechwiedząca. Przeczytasz natomiast, że jest napełniona Duchem Bożym.

ODDAWANIE CZCI BOGU PRZEZ WIZERUNKI I OBRAZY. Nigdy nie kłaniałam się obrazowi, a jak musnęłam pocałunkiem wizerunek Maryi, czy objęłam ramionami krzyż Jezusa zawsze miałam na uwadze Boga żywego i Jego Matkę, będącą w niebie. Smuci mnie twoja płytka interpretacja gestów, przez które pragnę wyrazić swoją miłość do Boga. Jest ona tak zakorzeniona w niektórych kręgach, że tłumaczenie sensu jest równoznaczne z walką z wiatrakami. Mam nadzieję, że kiedyś to dostrzeżesz.

Modlitwa przez wstawiennictwo Maryi nie jest jednoznaczne z modlitwą do Maryi. Patrz na wstawiennictwo Maryi w Kanie Galilejskiej. Ono jest odpowiedzią na twoje wątpliwości. Ponadto wierzę, że Maryja jest w niebie żywa i nie ma przeszkód, by z nią również dialogować. Ona zna swoje miejsce w szeregu świętych, ja również go znam, więc nie ma obaw, że postawię ją na miejscu Boga. Tak samo idea czczenia Niepokalanego Serca Maryi nie jest równoznaczna z czczeniem Najświętszego Serca Jezusa. Nie śmiałabym stawiać na jednym poziomie tych dwóch rzeczy.

W JEDNYM MOGĘ SIĘ Z TOBĄ ZGODZIĆ. Wielu katolików nie zna swojej wiary i dają oni złe świadectwo życia. Często, szczególnie w Polsce, kult Maryi jest przejaskrawiony i źle interpretowany. Nie dziwię się więc temu, że inni wyciągają złe wnioski na poruszany przez nas temat. Nie są oni dla mnie autorytetami w wierze i na ich religijności nie opieram swojej wiary. Mam szczęście mieć dobrych nauczycieli, którzy żyją Słowem i swoim życiem potwierdzają jego moc.
Z Bogiem – alicja
PS

To, o czym mówisz – to jedynie obraz w bardzo krzywym zwierciadle, które ty uważasz za przejrzyste. Słuchasz wywodów osób, które podobnie myślą jak Ty i utwierdzasz się we własnym przekonaniu o religijności katolika. Mam nadzieję, że posłuchasz też mnie i wyciągniesz wnioski. W wielu przypadkach u samego początku przedstawionych przez Ciebie tez leży fałsz, na którym budujesz swoje poznanie. I potem dochodzisz do absurdów.

poniedziałek, 22 lipca 2013

NA SCENIE ŻYCIA - ŻYĆ SŁOWEM

Jak to jest z tą religijnością na co dzień?

Rzekł starzec: 

  • „Pewien brat posiadł tylko księgę Ewangelii, a sprzedał ją i rozdał ubogim na pożywienie, wypowiadając te godne pamięci słowa: „Sprzedałem – rzecze – to właśnie, co mi mówiło: Sprzedaj, co masz, i daj ubogim”. 


Trudno kochać według jasno określonych zasad...


Przyjaciel, który nas odwiedził miesiąc temu dzielił się swoją trudną relacją z synem, który przyprowadził przyjaciółkę i chciał żyć z nią pod jego dachem jak mąż i żona. Z troską wypowiedział zdanie:

  • Z bólem musiałem im odmówić tej "przyjemności", która dla mnie jest grzechem nieczystości. Nie mogę przyzwalać na coś, z czym się nie zgadzam pod moim dachem ... to przecież terytorium zbawienia naszej rodziny. Cierpię z tego powodu, gdyż syn przestał nas odwiedzać, a żona obwinia mnie za ten stan rzeczy usprawiedliwiając zaistniałą sytuację tym, że młodzi inaczej patrzą na te sprawy i swoim zachowaniem utwierdzam ich w przekonaniu, że Bóg jest jedynie twardym przeciwnikiem ich miłości ... 
Znajomy ma jasno określone zasady goszczenia u siebie gości. 
  • Jedna sypialnia jedynie dla małżonków! Ci którzy nimi nie są proszeni są o udanie się do oddzielnych pokoi.  Gdy ktoś oponuje odpowiada krótko - znasz zasady tego domu. Zdecydowałeś się przyjechać, to znaczy że zdecydowałeś się na moje warunki ...

Niedawno w rozmowie z przyjaciółką padło pytanie:  
  • Ala co byś zrobiła jako matka? Jak rozmawiałabyś z dorosłą córką? Bez oporów siadałabyś przy jednym stole z córką i jej "kochankiem"? 

Odpowiadam jak umiem najlepiej, ale nadal mam przysłowiowy mętlik w głowie.

  • Siadłabym z oporami przy jednym stole. Opór związany jest ze świadomością krzywdy, jaką sobie robią młodzi ludzie żyjący w grzechu nieczystości. Miłość uczy mnie przyjmować tę sytuację z ufnością, że Bóg na to patrzy i słyszy moją modlitwę o ich szczęście. Nie kryję swoich poglądów na ten określony temat i jasno precyzuję zasady, ale wiem, że zewnętrzna litera prawa jeszcze nikogo nie nawróciła.  Płaczę więc nad tą sytuacją i modlę się o obudzenie serc naszych, gdyż po części każdy z nas śpi i przez to nie jest w stanie uchwycić pełnego sensu sakramentu małżeństwa.

    Myślę, że 
    dopóki nie obudzi się nasze serce dopóty prawo miłości będzie postrzegane jedynie w kategorii surowych zakazów.  Na to przebudzenie mamy podarowane całe nasze życie. Różnie ten sen i to przebudzenie przebiega.

    Jedno wiem na pewno ... Nie obędzie się bez łez ... 


A wy jaką macie odpowiedź?



piątek, 19 lipca 2013

NA SCENIE ŻYCIA

Kiedyś na abba Arseniusza napadli w jego celi szatani i dręczyli go. A kiedy przyszli ci, którzy mu usługiwali, i zatrzymali się pod drzwiami celi, usłyszeli go, jak wołał do Boga:
  •  „Boże, nie opuszczaj mnie: niczego dobrego w Twoich oczach nie zrobiłem, ale w Twej łaskawości pozwól mi zacząć”.



Więc zaczęłam malować obrazki ... 



W dobie tylu tragedii, o których wciąż słychać naokoło chciałabym zacząć pisać o pięknych relacjach jakie mogą zachodzić między ludźmi. Mam szczęście mieć przyjaciół, z którymi dzielę swoje smutki i radości. Od nich się uczę miłości ... 
  • nie tej ze szklanych ekranów
  • nie tej z komunikatów policji
  • nie tej ze smutnych statystyk

Dzisiaj pierwszy kadr ze sceny życia...

Nasze życie nie zawsze musi być tragedią. W objęciach Dobrego Boga każdy krzyż staje się jakby lżejszy i po czasie potrafi przynieść wiele dobrych owoców. Wiem coś na ten temat ... Z wdzięczności pragnę jedynie spłacać dług zaciągnięty wobec MIŁOŚCI.


Prawdziwe relacje rodzą się w bólu ...

Wczoraj dostałam maila o następującej treści:

  • "Alu Kochana, po wczorajszym szczerym wyznaniu na temat córki - tym razem szczera prośba -  APEL - dosłownie błaganie - o modlitwę w intencji naszego dorastającego syna. Chłopak myli inteligencje z cwaniactwem, zbytnio polega na sobie, dogadza swoim zachciankom i efekt jest taki, ze diabeł nie śpi. Nie czas teraz na psychoanalizę  dlaczego i kto zawinił - teraz jedno jest pewne, bez Bożej pomocy nie damy rady. Kochana - dzieci są błogosławieństwem, ale także ciężkim krzyżem. Broń Boże - nie chce go odstawiać, czy zrzucać  ale proszę - pomóż nam go nieść. Wiem, że masz zaufanych ludzi, ludzi, którzy mają szczególną laskę modlitwy. Proszę wiec, błagam - wspierajcie nas, aby uratować naszego nastolatka."
odpowiadam szybko 
  •  "OK, podaję dalej ... i wierzę, że nie zostaniemy same w tym wołaniu"


piątek, 12 lipca 2013

WIARYGODNOŚĆ BOGA

To, o czym mi mówiono 30 lat w małej wspólnocie w Lublinie - to się już dzieje masowo. Bogu dzięki za to doświadczenie prawdy, które daje mi pewność, że Jezus żyje naprawdę. 



Film przedstawiający posługę charyzmatycznych kapłanów.Brazylijscy misjonarze w Warszawie o. Antonello Cadeddu i o. Enrique Porcu ze Wspólnoty Przymierza Miłosierdzia z Sao Paolo


Różne media - różnie komentują spotkanie z Jezusem na stadionie narodowym w Warszawie. Warto więc mieć właściwe rozeznanie. Dzisiaj mam fakty i swoją pamięć, która na szczęście mnie nie zawodzi. Dzięki za te świadectwa wiary. Tak na marginesie - to działanie Ducha Bożego jest bardzo zauważalne na pielgrzymkach szpakowskich, warto więc dalej iść tą drogą coraz bardziej ją poszerzając o nowe doświadczenia wiary.

niedziela, 7 lipca 2013

JEZUS ŻYJE!

(Łk 10,1-12.17-20)

Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże. Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu. Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają. Wtedy rzekł do nich: Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie.



W Ewangelii Pan Jezus zwraca na to uwagę swoim uczniom: 

"nie z tego się cieszcie, że duchy się wam pod­dają, lecz cieszcie się, że wasze imiona za­pi­sa­ne są w nie­bie "(Łk 10,20). 

*** 

Przejawy mocy, jaką Pan Jezus obdarzył swoich uczniów, nie mogą im zasłonić ostatecznego celu. Rozmaite dary, jakie otrzymujemy, mają znaczenie tutaj, na ziemi. Ich celem jest służba w budowaniu królestwa Bożego. Kiedy przyjdzie samo królestwo, przestaną one być potrzebne, bo nie będzie trzeba już wypędzać złych duchów. Nie można się zatem na tym zatrzymywać i koncentrować. Jest to, niestety, czasem pułapka dla wielu ludzi, którzy szukają przejawów nadzwyczajnego działania.

***  

  • Widziałam wczoraj przejaw mocy Bożej na stadionie dzięki transmisji w internecie na żywo i u mnie w parafii podczas modlitwy uwielbienia
  • Słyszałam i zapewne nie raz usłyszę świadectwa uzdrowionych, uwolnionych i modlę się, żeby ich było jak najwięcej
  • Proszę Boga, bym na tych świadectwach się nie zatrzymała, ale bym poszła dalej, tam gdzie niepotrzebne będą już uzdrowienia i uwolnienia, gdzie ludzie będą dzielić się między sobą jedynie MIŁOŚCIĄ

*** 

Słyszę częste komentarze o uzdrowicielach, które mnie niepokoją, gdyż zatrzymują się one na przejawach nadzwyczajnego działania człowieka, a nie na Bogu, który obdarza swój Kościół charyzmatami Ducha Świętego. Komentatorzy niektórych stacji TV, opisując wydarzenie "Jezus na stadionie" posługiwali się takim stwierdzeniem - "Uzdrowiciel Boshabora", co we mnie budziło wielki sprzeciw, a serce krzyczało - NIE! NIE! NIE! Jakie wielkie nieporozumienie, jakie pomieszanie pojęć!!! Czyż nie przed takim rozumieniem posługiwania w mocy Ducha Świętego Jezus nas ostrzegał? W moim pojęciu lepsze by było określenie - "Kapłan Boshabora, kapłan charyzmatyk, kapłan ŻYWEGO JEZUSA CHRYSTUSA -UZDROWICIELA"

*** 

Boże, podaruj nam dar dobrego rozeznania się w rzeczywistości, której byliśmy świadkami i nie pozwól nam na złe interpretacje

poniedziałek, 1 lipca 2013

ŻYWA WIARA

Życie nie jest jedynie do przeżycia lepszego lub gorszego, bardziej lub mniej wygodnego. Ono jest etapem przed czymś o wiele poważniejszym...


NADZIEJA ...

Ostatnio odkryłam, że jest bardzo często mylona z WIARĄ, która ma w sobie moc uzdrowienia. I ta pomyłka sprawia, że chociaż modlimy się o żywe doświadczenie wiary - nie doświadczamy jej w swoim życiu.

Przykład ...

"Panie Boże, proszę Cię o uzdrowienie moich relacji z ... mam nadzieję, że kiedyś dokonasz tego cudu we mnie ... Proszę o żywą wiarę, mam nadzieję, że ją otrzymam ..."


Dlaczego kiedyś, a nie ...  już i teraz?


WIARA ...

Jeżeli jest żywa, to musi dotyczyć rzeczywistości Boga, dla którego nie istnieje określenie -"kiedyś".  Pojęcie to należy do rzeczywistości człowieka, który ma swój początek i ... z przyzwyczajenia chciałoby się powiedzieć ...  koniec

KONIEC ... Jaki on jest?

  • czarną dziurą, która pochłania wszystko?
  • tajemniczą enigmą, której nie da się rozszyfrować?
  • przejściem w rzeczywistość Boga, którą dzięki wierze można już teraz doświadczać?
Odpowiedzi trzeba szukać w sobie i we własnych pragnieniach. 


  • Nadzieja jest cnotą, która pozwala wyruszyć w tę drogę poznania sensu istnienia.
  • Wiara pozwala doświadczyć realności własnych pragnień tu i teraz


Czasem potrzeba jednak więcej czasu, by tę rzeczywistość zobaczyć w sobie. Światło jej bowiem jest tak wielkie, że na początku zamiast oświetlać - oślepia swym blaskiem. Doświadczył tego na sobie Święty Paweł z Tarsu, który w drodze do Damaszku przeżył podobne doświadczenie.

*** 

Przygotowuję swoje serce na spotkanie z Jezusem.  W prawdzie nie mogę być na stadionie, ale mogę być w mojej parafii. Tu jest ten sam Bóg ... ze swoją mocą i siłą, ze wszystkimi darami, którymi obdarza swoich wierzących. Ksiądz Proboszcz zaprosił wszystkich chętnych, którzy przed Najświętszym Sakramentem chcą prosić o: wybaczenie, uzdrowienie, radość i doświadczenie ŻYWEJ OBECNOŚCI BOGA. Biorę gitarę i będziemy śpiewać na chwałę Bożą. 

*** 

Proszę Cię Panie bym mogła PRZEKROCZYĆ PRÓG NADZIEI ...