piątek, 26 lipca 2013

NA SCENIE ŻYCIA - ROZMOWY O WIERZE

Od czasu do czasu dostaję bardzo długiego maila od przyjaciela, który będąc poza Kościołem rzymsko - katolickim dzieli się ze mną swoją troską o moje zbawienie. Bardzo cenię sobie tę znajomość, która mobilizuje mnie do rzetelnego przyjrzenia się ... 
  • w co wierzę? 
  • Komu wierzę? 
  • dlaczego wierzę? 
  • jak wierzę? 
Kiedyś podobne pytania zadawała mi Jaskółka i Iva. Przestały mnie jednak odwiedzać, a ja szanując wolność nie naruszam ich przestrzeni. Nie oznacza to jednak wcale, że nie tęsknię za rozmową z nimi i chciałabym, aby o tym wiedziały. 




KOGO SZUKACIE?

JEZUS W OGRÓJCU

To powiedziawszy Jezus wyszedł z uczniami swymi za potok Cedron. Był tam ogród, do którego wszedł On i Jego uczniowie. Także i Judasz, który Go wydał, znał to miejsce, bo Jezus i uczniowie Jego często się tam gromadzili. Judasz, otrzymawszy kohortę oraz strażników od arcykapłanów i faryzeuszów, przybył tam z latarniami, pochodniami i bronią. A Jezus wiedząc o wszystkim, co miało na Niego przyjść, wyszedł naprzeciw i rzekł do nich: 

«Kogo szukacie?» 


Odpowiedzieli Mu: «Jezusa z Nazaretu». Rzekł do nich Jezus: «Ja jestem». Również i Judasz, który Go wydał, stał między nimi. Skoro więc rzekł do nich: «Ja jestem», cofnęli się i upadli na ziemię. Powtórnie ich zapytał: 

«Kogo szukacie?» 

Oni zaś powiedzieli: «Jezusa z Nazaretu». Jezus odrzekł: «Powiedziałem wam, że Ja jestem. Jeżeli więc Mnie szukacie, pozwólcie tym odejść!» Stało się tak, aby się wypełniło słowo, które wypowiedział: «Nie utraciłem żadnego z tych, których Mi dałeś» Wówczas Szymon Piotr, mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho. A słudze było na imię Malchos. Na to rzekł Jezus do Piotra: «Schowaj miecz do pochwy. Czyż nie mam pić kielicha, który Mi podał Ojciec?» 

*** 

Czy na pewno szukamy Jezusa z Nazaretu?


*** 
/ list do Przyjaciela/


+ Witaj w Panu


Cieszę się, że się odezwałeś. Myślę, że Bóg krzyżuje nasze drogi, byśmy dzielili się swoim doświadczeniem wiary. I za ten czas Panu Bogu bardzo dziękuję. Proszę Ducha Bożego, by otworzył nie tylko nasze umysły, ale również nasze serca. Jesteśmy w drodze ku Bogu, który przez całe nasze życie przygotowuje nas na spotkanie ze Sobą. Dobrą rzeczą jest poddawać rozeznaniu nasze doświadczenia religijne. Pamiętać przy tym trzeba, że Bóg przemawia do nas w różny sposób – przez Słowo i wydarzenia. Zadałeś pytanie, na które pragnę odpowiedzieć szczerze. Przedstawię swój punkt widzenia na sprawy, które Ciebie niepokoją. Mam inne spojrzenie na objawienie Fatimskie od Ciebie. „Inne” - nie znaczy wcale lepsze, czy gorsze; biblijne, czy nie biblijne, prawdziwe, czy fałszywe. Tego jeszcze na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie poznać do końca. Przechodzimy jedynie kolejny etap naszego pielgrzymowania. Nie czas więc na spory o to, kto ma rację. Meta końcowa jest jeszcze przed nami. Tam jest źródło prawdy. Wierzę, że kiedyś będziemy razem z niego pili i w tedy wszelkie wątpliwości znikną.
  • Pytanie: Czy objawienia Marii, takie jak Pani Fatimska, są prawdziwymi przesłaniami od Boga?
W mojej ocenie – TAK. Nie opieram się jedynie na własnym wewnętrznym przekonaniu, lecz na oświadczeniu Magisterium Kościoła, które wiele lat badało to nadprzyrodzone zjawisko, przyglądało się owocom nawrócenia i cudom, które Bóg dał na potwierdzenie prawdziwości tych wydarzeń. Poza tym objawienia Fatimskie skierowały mój umysł i serce w kierunku żywego Boga, dały impuls do słuchania Jego Słów i przyczyniły się do podjęcia wezwania – PÓJDŹ ZA MNĄ. Poszłam i nie żałuję mojej decyzji. I właściwie mogłabym na tym zakończyć odpowiedź. Myślę jednak, że nie o to Ci chodziło w liście, dlatego poruszę niżej nieco więcej kwestii, co do których mamy różne zdania.
  • Piszesz, że objawienia tego typu należy badać zgodnie z Pismem, gdyż mogą się okazać dziełem szatana. 
Masz rację – należy je badać, gdyż szatan często małpuje działanie swego Stwórcy, by Go ośmieszyć. Stąd Kościół katolicki roztropnie czeka wpierw na owoce Ducha Bożego, o których napisano w Biblii. Bada je, stara się je ocenić w świetle nauki Jezusa i odgradza się od wszelkich ochów i achów, które zawsze towarzyszą nadprzyrodzonym zjawiskom. Czasem wiele lat potrzeba, aby zostały Boże objawienia oczyszczone od ludzkiej pseudo mądrości. Przykładem może być np. Medziugorie, w którym od 1981 roku Maryja przekazuje orędzie Jezusa. Mija już 32 lata od pierwszych objawień i sprawa oceny tego zjawiska jest nadal otwarta.
  • Nie jest prawdą, że od wiary w objawienia prywatne zależy nasze zbawienie. 
Pełne Objawienie Boże zostało dokonane w Jezusie Chrystusie. Każde inne jest jedynie próbą przybliżenia tej prawdy. Orędzie Fatimskie otworzyło mi oczy na wiele spraw napisanych na kartach Ewangelii. Nie ma jednak grzechu ten, który nie czerpie z niego żadnej korzyści duchowej.
  • Bóg przemawia przez naturę i niekoniecznie cud słońca z Fatimy musi być dziełem demona. 
Cuda związane ze zjawiskami natury dokonywały się już w Starym Testamencie, np. zatrzymanie słońca. W Nowym Testamencie Jezus potwierdza ich sens np. uciszając burzę na jeziorze. Ich celem jest pokazanie wszechmocy Boga. „Cud słońca” z Fatimy, Medziugorie i wielu innych miejsc jest jedynie potwierdzeniem prawdy, że Bóg żyje i nadal troszczy się o nas. Celem cudów jest zatrzymanie człowieka, by stanął i zaczął słuchać głosu Boga. Szukanie innego sensu przeszkadza orędziu i czyni go niejasnym. Szatan chce wzbudzać sensacje i wszystko czyni, by na tych zjawiskach się przesadnie zatrzymywać. Nie dajmy się ogłupić. Gdyby człowiek miał od razu otwarte uszy i oczy nie byłyby potrzebne takie widowiska. Wiemy jednak, że tak nie jest, więc Bóg dopuszcza takie „budziki”, które dla jednych mają piękne brzmienie, dla innych częstotliwość dzwonka jest nie do zniesienia. W gruncie rzeczy jednak owe budziki i tak spełniają swoją rolę – ponieważ budzą nas, czego przykładem jest choćby nasza rozmowa na tematy Boże. 
  • Ocena merytoryczna czy nauczanie jest biblijne, nie biblijne, czy anty biblijne nigdy nie będzie do końca wiarygodna. Trzeba jeszcze pytać własnego serca, czy dane doświadczenie pochodzi od Niego i tam też szukać właściwej odpowiedzi. 
Boga doświadczamy nie tylko umysłem, który szuka jasnych określeń rzeczywistości i często wierzy we własną nieomylność. Z Bogiem można nawiązać także żywy dialog, który wychodzi poza możliwości umysłu. Dotknięta miłością Boga dusza patrzy wtedy nieco inaczej na tę samą rzeczywistość i inaczej ją ocenia. Pięknie o tym napisano na kartach Ewangelii wskazując na postawę Marii Magdaleny, która podczas uczty namaszczała nogi Jezusa olejkami i własnymi włosami je wycierała. Inaczej tę sytuację oceniali zgorszeni faryzeusze, a inaczej postrzegał tę kobietę Jezus. Albo kolejna historia Marii, która klęczała u stóp Jezusa wsłuchując się w jego Słowa, podczas gdy zniecierpliwiona Marta krzątała się po kuchni obrażona na swoją siostrę, która w ocenie Jezusa lepszą cząstkę obrała. Był też wśród faryzeuszy Nikodem, który otwarł swoje serce i dopiero wtedy zaczął pojmować Słowa napisane w Biblii według Ducha Bożego, a nie tylko według ciała. I to co wcześniej nazywał nie biblijne stało się dla niego Dobrą Nowiną o Jezusie Chrystusie.
  • Ogólne Przesłanie z Fatimy nie jest skomplikowane… 

Zgadzam się z Tobą, nie jest skomplikowane. Jest to wezwanie do: modlitwy, pokuty i zadośćuczynienie Bogu za popełnione grzechy. Każdy to może czynić na właściwy sobie sposób. Maryja wskazała jedynie na niektóre z nich. Poza godnym przyjęciem Komunii świętej, modlitwy na różańcu, nabożeństwem do Niepokalanego Serca Naszej Niepokalanej Pani, ofiarami i postami, brązowym Szkaplerzem jest milion innych sposobów na oddanie czci Bogu. Podane wyżej nie jesteś w stanie zrozumieć, to nic nie szkodzi – znajdź swój sposób na modlitwę. Piszesz jednak, że te sposoby nie są zgodne z Biblią i to sprawia, że jesteś niespokojny. Szukaj więc odpowiedzi. Ze swej strony mogę jedynie nadmienić, że twoje argumenty mnie nie przekonują, tym bardziej, że u podstaw twoich wywodów leży zła interpretacja niektórych gestów wyrażających religijność katolików. Nad niektórymi zechcę się dłużej zatrzymać byś zapoznał się z moim punktem widzenia.

MODLITWA RÓŻAŃCOWA …odmawiana sercem jest pieśnią Miłości do Boga, który pochylił się nad nędzą człowieka. Jest kontemplacją Objawienia Bożego od momentu Wcielenia, aż po wypełnienie Słowa w dziele zmartwychwstania Jezusa i narodzeniu Kościoła w Duchu Świętym w dzień Pięćdziesiątnicy. Ci, którzy nie wgłębiają się w tę modlitwę liczą jedynie zdrowaśki i czekają jej końca


MODLITWA jest moim dialogiem z żywym Bogiem i z tymi, którzy Go w niebie otaczają. Kierując ją w kierunku Boga zmienia się jedynie treść dialogu, gdyż jedynemu Bogu należna jest wyjątkowa cześć i uwielbienie. Nie milknę jednak w obliczu mieszkańców nieba, nie nabieram wody w usta, lecz staram się razem z nimi śpiewać wieczne Alleluja. Najpiękniej śpiewa Matka Boga i lubię jej słuchać i cieszę się, gdy zaprasza mnie do wspólnego śpiewania. Dlaczego nie miałabym tego czynić? Wszak już tu na ziemi Święta Elżbieta włączyła się w jej Magnificat.

ŚWIĘTYCH OBCOWANIE – problem tkwi w tym, że dla mnie świeci nadal żyją, a dla Ciebie są martwi. Zakładając ich śmierć nie możesz prosić ich o wstawiennictwo i dlatego masz problem z tą tajemnicą wiary. Lecz Jezus zmartwychwstał i wszyscy zmarli już w tej tajemnicy po części uczestniczą czekając jedynie na zmartwychwstanie ciał na końcu czasów.

ZADOŚĆUCZYNIENIE ZA GRZECHY – nie jest równoznaczne z rekompensatą, lub zapłaceniem długów. Ten dług został już dawno zapłacony przez Jezusa na krzyżu. W moim rozumieniu zadośćuczynienie za grzechy jest zewnętrznym gestem człowieka grzesznego, którym pragnie Bogu powiedzieć z głębokości serca – przepraszam, że cierpiałeś z mojego powodu, bardzo mi przykro, chcę się poprawić i uczynić coś dobrego. Zadośćuczynienie jest przyjęciem ofiary Jezusa całym swoim jestestwem.

MARYJA JEST PEŁNA ŁASKI, NAPEŁNIONA MOCĄ DUCHA BOŻEGO, PEŁNA JEGO NATCHNIEŃ – dlatego może powiedzieć – znam Boga i jego zamiary. Ta wiedza nie pochodzi od Niej, ale od Boga, który Ją tym poznaniem napełnia. Dlatego nigdzie w Biblii nie przeczytasz, że Maryja jest wszechwiedząca. Przeczytasz natomiast, że jest napełniona Duchem Bożym.

ODDAWANIE CZCI BOGU PRZEZ WIZERUNKI I OBRAZY. Nigdy nie kłaniałam się obrazowi, a jak musnęłam pocałunkiem wizerunek Maryi, czy objęłam ramionami krzyż Jezusa zawsze miałam na uwadze Boga żywego i Jego Matkę, będącą w niebie. Smuci mnie twoja płytka interpretacja gestów, przez które pragnę wyrazić swoją miłość do Boga. Jest ona tak zakorzeniona w niektórych kręgach, że tłumaczenie sensu jest równoznaczne z walką z wiatrakami. Mam nadzieję, że kiedyś to dostrzeżesz.

Modlitwa przez wstawiennictwo Maryi nie jest jednoznaczne z modlitwą do Maryi. Patrz na wstawiennictwo Maryi w Kanie Galilejskiej. Ono jest odpowiedzią na twoje wątpliwości. Ponadto wierzę, że Maryja jest w niebie żywa i nie ma przeszkód, by z nią również dialogować. Ona zna swoje miejsce w szeregu świętych, ja również go znam, więc nie ma obaw, że postawię ją na miejscu Boga. Tak samo idea czczenia Niepokalanego Serca Maryi nie jest równoznaczna z czczeniem Najświętszego Serca Jezusa. Nie śmiałabym stawiać na jednym poziomie tych dwóch rzeczy.

W JEDNYM MOGĘ SIĘ Z TOBĄ ZGODZIĆ. Wielu katolików nie zna swojej wiary i dają oni złe świadectwo życia. Często, szczególnie w Polsce, kult Maryi jest przejaskrawiony i źle interpretowany. Nie dziwię się więc temu, że inni wyciągają złe wnioski na poruszany przez nas temat. Nie są oni dla mnie autorytetami w wierze i na ich religijności nie opieram swojej wiary. Mam szczęście mieć dobrych nauczycieli, którzy żyją Słowem i swoim życiem potwierdzają jego moc.
Z Bogiem – alicja
PS

To, o czym mówisz – to jedynie obraz w bardzo krzywym zwierciadle, które ty uważasz za przejrzyste. Słuchasz wywodów osób, które podobnie myślą jak Ty i utwierdzasz się we własnym przekonaniu o religijności katolika. Mam nadzieję, że posłuchasz też mnie i wyciągniesz wnioski. W wielu przypadkach u samego początku przedstawionych przez Ciebie tez leży fałsz, na którym budujesz swoje poznanie. I potem dochodzisz do absurdów.

1 komentarz:

  1. Muszę pierwsza napisać komentarz do tego, co napisałam WCZORAJ, a właściwie zacytować fragment DZISIEJSZEGO rozważania Ojca Leona.

    "Starając się czynić dobro, a unikać zła, musimy jednak pełną ocenę pozostawić Bogu, czyli poczekać do sądu. Wtedy dopiero się okaże prawdziwa wartość naszych czynów. Wtedy bowiem będą znane ostateczne owoce i ocena będzie jednoznaczna.

    Nie możemy nigdzie poza Bogiem szukać pewności. On natomiast prawdę odsłania nam stopniowo.

    Najważniejsza dla nas obecnie jest żywa więź z Nim. Na niej oparta jest cała nasza wiara."

    ...

    BŁOGOSŁAWIĘ CIE PANIE ZA TWOJE PROWADZENIE

    OdpowiedzUsuń