piątek, 30 sierpnia 2013

SAMOTNOŚĆ

Każdy człowiek jej doświadcza, w rodzinie również. 
Tego uczucia nikt nie zniweluje, żaden człowiek, JEDYNIE BÓG. 
Jestem tego pewna. 





Zapewne się zdziwisz, że tak piszę i zapytasz o to, dlaczego tak myślę. Odpowiem krótko:


  • wspólnota zakonna, rodzina, przyjaciele singli ...
    są  po to, by tą samotnością się wzajemnie dzielić, by się wzajemnie pocieszać i razem smucić; by brzemię samotności było nieco lżejsze. 

  • Patrząc na moje życie w rodzinie - widzę, że jest to  możliwe!
  • patrząc na życie przyjacieli singli - widzę, że jest to możliwe!
  • patrząc na życie przyjaciół księży - widzę, że jest to możliwe!
  • patrząc na każdy stan w Kościele - widzę, że jest to możliwe!



*** 

GDZIE JEST TWOJE MIEJSCE W TEJ WSPÓLNOCIE 
LUDZI SAMOTNYCH? 


*** 


"Niespokojne jest serce człowieka, 
dopóki nie spocznie w Bogu" 

(św. Augustyn)





środa, 28 sierpnia 2013

POZORY

Z reguły nie cytuję wypowiedzi innych. Dzisiaj jednak posłużę się słowami Ojca Leona, który w dzisiejszych rozważaniach na temat Słowa Bożego napisał:

  • "Pan Jezus wyraźnie wskazuje (...) na duchowość serca. W nim rozstrzyga się to, co w naszym życiu najważniejsze, z niego wypływa wszystko, co człowiek czyni. Jeżeli nawet stara się być bardzo poprawny w zachowywaniu zasad życia religijnego, a nie ma w sercu sprawiedliwości, miłosierdzia i wiary, czyli zawierzenia Bogu, jego cały wysiłek w istocie jest dbałością o zewnętrzne pozory."



No właśnie ... te pozory ... za które częściej oddajemy swoje życie, niż za MIŁOŚĆ.

Temat warty do przemyślenia. Szczególnie w kontekście złośliwych komentarzy, złego słowa od pseudo przyjaciół, uwag złośliwej żony, wykrętów leniwego męża, pyskówek niegrzecznych dzieci, mobbingu i wyzyskiwania ciebie przez kolegów w pracy. Lista tych, z którymi się wciąż porównujemy i stwarzamy pozory dobrych relacji jest bardzo długa. Przyszedł chyba czas, by ją nieco zweryfikować.

*** 

Czy nasz gniew wypływa ze zranionego serca,
czy z naszej dbałości o pozory?

*** 
                                        
Nawrócone serce choć będzie krwawiło
to i tak nie będzie szukać odwetu
nawet wtedy,  gdy z pozoru 
wszystko będzie wołało
o sprawiedliwość
 ludzkim okiem
widzianą
gdzieś
gdzie jej nie ma
chyba, że się mylę
a prawda gdzieś indziej 
ukrywa się przed ludzkim okiem
w świecie pozorów i pragnień nijakich
gdzie świat wartości pomieszał się z iluzją


(alicja)

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

NIE DO PRZYJĘCIA ...

Ostatnio przeczytałam:

  • ... na pewno wszyscy przeczytaliśmy niejedną religijną książkę...dużo wiemy, ale może piszmy o własnych doświadczeniach i wynikających z nich przemyśleniach... 
  • ja nic nie mam do alicji! Jej wpisy są jednak dla mnie nie do przyjęcia... Łatwo się wpada w pułapkę grafomanii... !




NIE DO PRZYJĘCIA ... 

Nad tym się zatrzymałam i przyznałam tej osobie rację. Sama się bowiem łapię na tym, że pisząc o niektórych przygodach w wierze analizuję prawdziwość swoich słów pod katem wiarygodności wydarzeń, które zaistniały, choć według logiki umysłu ludziego, wydarzyć się nie miały prawa. 

I gdyby nie to, że są świadkowie tych wydarzeń, zdjęcia i żywe wspomnienia przyznałabym mu rację w tym, że ... pisanie o spotkaniu z żywym Bogiem we własnym życiu to jedynie grafomania. 


*** 


Grafomania (z greckiego: "gráphein" – rysować, pisać i "mania" – szaleństwo), patologiczny przymus pisania utworów literackich. Określenie o wydźwięku pejoratywnym. W większości wypadków pojęcie to dotyczy natręctwa pisarskiego występującego u osób, o których sądzi się, że nie mają odpowiedniego talentu. 

Jednak grafomania nie musi wiązać się z brakiem predyspozycji pisarskich, może wynikać z rozmijania się z percepcją sztuki i literatury właściwej dla danej epoki. Grafomania jest bardziej zauważalna u autorów, którzy łączą przymus pisania z dążeniem do upowszechniania swoich utworów, mimo negatywnej oceny ich poziomu artystycznego.

*** 
A tak na marginesie ... 
  • Czyż nie jest szaleństwem pójście za Jezusem, gdy umysł upomina się o poprawność myślenia i postrzegania rzeczywistości?

środa, 14 sierpnia 2013

RELACJE

To w tej przestrzeni życia należy szukać szczęścia. 





WARTO ROZMAWIAĆ Z DZIEĆMI O WARTOŚCIACH ...

Dzięki relacjom można doświadczyć szczęścia, lub nieszczęścia. Na ten trop naprowadziła mnie przyjaciółka, która o szczęściu rozmawiała ze swoim siostrzeńcem. Oto małe fragmenty tej rozmowy:


  • Czym jest szczęście? Człowiek szczęśliwy, kto to jest według Ciebie?
  • hm……….
  • Zastanawiałeś się kiedyś nad tym? 
  • Nie.
  • A Ty jesteś szczęśliwy?
  • Tak.
  • A dlaczego jesteś szczęśliwy?
  • Bo jadę z Mamą.
  • Po czym można poznać, że ktoś jest szczęśliwy?
  • Jak się uśmiecha.
  • Co jest potrzebne człowiekowi, aby był szczęśliwy?
  • Dom.
  • Tylko dom?
  • I pieniądze.
  • Znasz kogoś kto nie ma pieniędzy? 
  • Taka Pani. Taką Panią widziałem. Nie wiesz? Tam gdzie jest  ten  BGŻ.  
  • Myślisz, że ta pani jest nieszczęśliwa?
  • Nie jest.
  • Koniecznie trzeba mieć pieniądze, aby być szczęśliwym?
  • Nie.
  • Powiedziałeś, że jesteś szczęśliwy. Co Ci sprawia szczęście?
  • Że mam mamę, rodzinę.
  • Czułeś się kiedyś nieszczęśliwy?
  • Nie.
  • Nigdy?
  • Nigdy.
  • A ludzie chorzy mogą być szczęśliwi?
  • Nie.
  • Wszyscy chorzy są nieszczęśliwi?
  • Niektórzy szczęśliwi, niektórzy nie.
  • Od czego to zależy? Mogą być dwie osoby, chore na tą samą chorobę i jedna z nich jest szczęśliwa a druga nieszczęśliwa?
  • Tak.
  • A dlaczego. 
  • Bo nikt jej nie odwiedza.
  • Koniecznie trzeba być uśmiechniętym od ucha do ucha żeby powiedzieć, ze jest się szczęśliwym?
  • Nie
  • Można płakać i być szczęśliwym?
  • Tak.


MARNOŚĆ NAD MARNOŚCIAMI ... 


Długo nie mogłam pojąć, co Kohelet chciał powiedzieć i myślałam, że większego pesymisty być nie może; no bo jak się nie cieszyć światem tak, jak cieszył się nim święty Franciszek? Dzisiaj czytam te słowa i rozumiem je całkiem inaczej. One bezpośrednio wskazują na źródło szczęścia.

W DARZE ZOBACZYĆ DAWCĘ ...

Nie zatrzymać się na tym, co zewnętrzne, ale pójść dalej i głębiej ... do samego źródła szczęścia, które sprawia iż woda z każdego naczynia smakuje wyśmienicie. Z każdego bez wyjątku!!!


  • To dlatego Kohelet napisał o rzeczach stworzonych, żeby się nad nimi nie zatrzymywać, ale by pójść dalej - ku Miłości i szczęściu, które są wieczne.

  • To dlatego przyjaciółmi dla Świętego Franciszka były przeciwności tego świata: ogień - woda, życie - śmierć, księżyc - słońce, wilczek z Gubbio i wróbelki.


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

JAK ŻYĆ, BY NIE STRACIĆ RADOŚCI?

Nie znam do końca odpowiedzi. Być może do końca życia będę jej szukać odkrywając co jakiś czas nowe rozumienie. Bo przecież nie o wieczny chichot tu chodzi, ani przyklejony uśmiech na twarzy od samego rana do późnego wieczora.  



Radosnego dawcę miłuje Bóg (2 Kor 9,7)

 Heroizmem jest samo dawanie...

W latach 80 - tych, w okresie strajku Solidarności był taki moment, w którym przywożono dary z zachodu dla studentów. Był to czas wielkiego krachu materialnego, gdy na półkach sklepowych stał jedynie ocet, a papier toaletowy można było kupić jedynie spod lady. Gdy po raz pierwszy zaproszono nas na główny hol byliśmy zaskoczeni wielością pudeł z produktami spożywczymi, chemicznymi, których zapach pamiętam do dnia dzisiejszego. Szczególnie pięknie pachniały proszki do prania, które przebijały o niebo nasze ixi. No i te worki z pięknymi ubraniami, które nie traciły kształtów, ani kolorów po pierwszym praniu.

Dlaczego o tym piszę?

Może dlatego, że w obliczu kryzysu materialnego można było zaobserwować wiele wspaniałych osób, które miały w sobie RADOŚĆ, wypływającą z umiejętności obdarowywania innych. Nie było w nich tej pazerności, która niestety przyszła później, gdy pierwsze zachłyśnięcie altruizmem się skończyło i na plan pierwszy wyszła nienasycona pożądliwość ludzka.

Piękny to był czas wzajemnego dzielenia się RADOŚCIĄ. Sprawy materialne były jedynie okazją. Ktoś może powiedzieć, że żadna to okazja, gdy dostaje się za darmo i nic nie kosztuje dawanie. Jakże w tej ocenie można się pomylić.

Przywiązanie do rzeczy dawanych ...

  • Ile razy kupując komuś prezent, kupiłeś sobie rzecz podobną? 
  • Ile razy twoja radość nieco zbladła, gdy dawałeś rzecz, z którą byłeś związany emocjonalnie?
  • Ile razy poczułeś, że darowana rzecz jeszcze ciebie więzi?
Może nigdy nie zadawałeś sobie tych pytań, przyjmując za dobrą monetę to, że już potrafisz się dzielić swoim dobrem z innymi. 


Wewnętrzna wolność dawania ...


Cały czas krążę wokół tematu szczęścia. Dzisiaj odkrywam jego nową twarz. Zaczynam głębiej rozumieć przypowieść Jezusa o ubogiej wdowie i jej groszu rzuconym do skarbony. Ona była wolna od pazerności i cudzego spojrzenia. Jej gest pokazał, że przedmioty są tyle warte - ile służą MIŁOŚCI.

Relacja między darczyńcą, a obdarowywanym ...

Patrzę na dzieci znajomych, którzy zarzucają je bardzo drogimi prezentami po długiej nieobecności w domu. I to, co zauważyłam zdziwiło mnie. Zamiast biegnąć do tych cudnie zapakowanych pudełek wieszają się im na szyję obdarowując całusami. Mały chłopczyk, przytulony do mamy ze łzami w oczach pyta - gdzie byłaś tak długo Mamusiu, bardzo tęskniłem za tobą... Nie będę rozwijać tego wątku. Nie mam nic do drogich prezentów i cieszę się, gdy sama takowy dostanę. Czasem jednak rodzi się refleksja i pytanie, co w danej chwili wolałabym dostać ... bycie z kimś ... czy posiadanie czegoś ... 


Dawca jest cenniejszy niż udzielony dar – On jest „Skarbem”, a jest w Nim serce Jego Syna; dar jest udzielany „jako dodatek” (KKK 2604)

Czasem mamy dylemat, co podarować Bogu za Jego wielką Miłość do nas. Wszystko, co posiadamy okazuje się za małe, za biedne, za mało godne. Chyba czas przyjrzeć się ewangelicznej wdowie, której grosz był bezcenny.


sobota, 10 sierpnia 2013

JAK ŻYĆ, BY DOŚWIADCZYĆ SZCZĘŚCIA?

Od jakiegoś czasu zadaję sobie to pytanie:

  • Gdzie znaleźć źródło szczęścia, z którego można zaczerpnąć chociażby mały łyczek, po którym się powie... to jest właśnie to, o ten smak mi chodziło .... 




ŹRÓDŁO ...


Nie od razu można go zauważyć. Czasem bywa tak, że szukając go rozglądamy się po wielkich rozlewiskach wód, które już dawno zatarły jego pierwotny wygląd, który mógłby mnie zachwycić.

SKAŁA ... 

Twarde tworzywo, które potrzebuje wielu kropel, by skruszeć i pęknąć. Nie ma innego sposobu na uwolnienie spragnionego wędrowca od morderczego pragnienia. 

KROPLA ŁZY ... 

Kto nie zna jej smaku? Są one do siebie bardzo podobne. Różnią się czasem stężeniem soli ... no cóż ... każdy ma inne doświadczenie cierpienia, które ją wytwarza. Jedyne pocieszenie to takie, że owa sól ma właściwości żrące, więc jest nadzieja dla tych najbardziej doświadczonych w życiu, że ich źródło szczęścia przebije się najszybciej.

CZAS ...

Mówi się, że czas leczy rany. Prawdę tę doświadczam na sobie, gdy stojąc nad grobem wnuków już tak mocno nie ściska mi w gardle. Zmarnowane by były jednak łzy wypłakane, gdyby z tego doświadczenia nie zrodziło się źródło wody życia ... nowego życia ... szczęśliwego życia ...Wiem, że moje ostatnie zdanie może nie być zrozumiane. Nawet tego nie oczekuję, gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że na przeogromnej pustyni wytrysło owo źródło. Nie będę się więc tłumaczyć, wystarczy, że powiem ... DOŚWIADCZAM SZCZĘŚCIA.

DOPOWIEDZENIE ...

Łzy są jak krople wody drążące drogę szczęściu w naszym kamiennym sercu. Pozwólmy im płynąć i nie wstydźmy się ich  ... one też są potrzebne.

wtorek, 6 sierpnia 2013

BĄDŹ WOLA TWOJA ...


PLANOWANIE ŻYCIA


            Trudno tej przypadłości się pozbyć i żyć dniem dzisiejszym. Wciąż określamy nasze oczekiwania i nadzieje, które niekoniecznie muszą być później naszą historią i wtedy przychodzi rozczarowanie, ból, cierpienie… 






EMOCJE WYCISKAJĄCE ŁZY Z OCZU


Jakie by było życie bez tych emocji? Czy na pewno byłoby szczęśliwe? Obawiam się, że nie. Przecież tyle dobrych myśli rodzi się w największym cierpieniu, a najpiękniejsze wiersze pisze się w samotności.

Myślę, że warto otworzyć się na ból planowania, który nie ma nic wspólnego z masochizmem duszy. Te dwie skrajności koniecznie trzeba od siebie rozdzielić, by nie narazić siebie i innych na śmierć bez zmartwychwstania. 


BĄDŹ WOLA TWOJA


Dochodzę do odkrycia kolejnego sensu tego modlitewnego zwrotu. Co za odkrycie!!! Człowiek może planować w taki sposób, aby marzenie go nie zabijało, ale przynosiło radość w codzienności. 

Jedyną przeszkodą w nawiązaniu żywego dialogu z Bogiem są nasze projekcje odpowiedzi, które podszyte lękiem i strachem powodują, iż słowa te grzęzną nam w gardle jak rybia ość, która sprawia, że zaczynamy się dusić.


*** 

Ostatnio napisałam do bliskiej mojemu sercu osoby:

  •  TA MODLITWA CHRONI PRZED NIESZCZĘŚCIEM ZŁYCH WYBORÓW i dopóki jej świadomie nie powiesz będziesz rozdarta między jedną i drugą niepewnością.  Szkoda się tak dłużej męczyć :) 

czwartek, 1 sierpnia 2013

JAK ŻYĆ, BY ŻYĆ SZCZĘŚLIWIE?

"JAK ŻYĆ, BY ŻYĆ SZCZĘŚLIWIE?  – uczymy się szczęśliwego życia"



Przygotowuję projekt edukacyjny z takim  tytułem roboczym. Wychodzę z założenia, że:

  • Człowiek jest istotą wolną i dlatego ma zawsze wybór między szczęściem i nieszczęściem. Jedyną rzeczywistością, której nie może wybrać to jest jego życie, które dostaje w prezencie od rodziców. Nie ma więc wpływu na to, w jakiej rodzinie się urodził, ani też w jakim środowisku dojrzewa.  
  • Działania, które będą realizowane w ramach tego projektu mają nauczyć dziecko dokonywania takich wyborów życiowych, w których poczucie szczęścia nie będzie uzależnione od warunków zewnętrznych (np. statusu materialnego, społecznego), lecz od wartości wewnętrznej tego dziecka.

*** 

Co byście zaproponowali? 

Jakie działania są potrzebne, by z filozofii MIEĆ, przejść w filozofię BYĆ?