poniedziałek, 12 sierpnia 2013

JAK ŻYĆ, BY NIE STRACIĆ RADOŚCI?

Nie znam do końca odpowiedzi. Być może do końca życia będę jej szukać odkrywając co jakiś czas nowe rozumienie. Bo przecież nie o wieczny chichot tu chodzi, ani przyklejony uśmiech na twarzy od samego rana do późnego wieczora.  



Radosnego dawcę miłuje Bóg (2 Kor 9,7)

 Heroizmem jest samo dawanie...

W latach 80 - tych, w okresie strajku Solidarności był taki moment, w którym przywożono dary z zachodu dla studentów. Był to czas wielkiego krachu materialnego, gdy na półkach sklepowych stał jedynie ocet, a papier toaletowy można było kupić jedynie spod lady. Gdy po raz pierwszy zaproszono nas na główny hol byliśmy zaskoczeni wielością pudeł z produktami spożywczymi, chemicznymi, których zapach pamiętam do dnia dzisiejszego. Szczególnie pięknie pachniały proszki do prania, które przebijały o niebo nasze ixi. No i te worki z pięknymi ubraniami, które nie traciły kształtów, ani kolorów po pierwszym praniu.

Dlaczego o tym piszę?

Może dlatego, że w obliczu kryzysu materialnego można było zaobserwować wiele wspaniałych osób, które miały w sobie RADOŚĆ, wypływającą z umiejętności obdarowywania innych. Nie było w nich tej pazerności, która niestety przyszła później, gdy pierwsze zachłyśnięcie altruizmem się skończyło i na plan pierwszy wyszła nienasycona pożądliwość ludzka.

Piękny to był czas wzajemnego dzielenia się RADOŚCIĄ. Sprawy materialne były jedynie okazją. Ktoś może powiedzieć, że żadna to okazja, gdy dostaje się za darmo i nic nie kosztuje dawanie. Jakże w tej ocenie można się pomylić.

Przywiązanie do rzeczy dawanych ...

  • Ile razy kupując komuś prezent, kupiłeś sobie rzecz podobną? 
  • Ile razy twoja radość nieco zbladła, gdy dawałeś rzecz, z którą byłeś związany emocjonalnie?
  • Ile razy poczułeś, że darowana rzecz jeszcze ciebie więzi?
Może nigdy nie zadawałeś sobie tych pytań, przyjmując za dobrą monetę to, że już potrafisz się dzielić swoim dobrem z innymi. 


Wewnętrzna wolność dawania ...


Cały czas krążę wokół tematu szczęścia. Dzisiaj odkrywam jego nową twarz. Zaczynam głębiej rozumieć przypowieść Jezusa o ubogiej wdowie i jej groszu rzuconym do skarbony. Ona była wolna od pazerności i cudzego spojrzenia. Jej gest pokazał, że przedmioty są tyle warte - ile służą MIŁOŚCI.

Relacja między darczyńcą, a obdarowywanym ...

Patrzę na dzieci znajomych, którzy zarzucają je bardzo drogimi prezentami po długiej nieobecności w domu. I to, co zauważyłam zdziwiło mnie. Zamiast biegnąć do tych cudnie zapakowanych pudełek wieszają się im na szyję obdarowując całusami. Mały chłopczyk, przytulony do mamy ze łzami w oczach pyta - gdzie byłaś tak długo Mamusiu, bardzo tęskniłem za tobą... Nie będę rozwijać tego wątku. Nie mam nic do drogich prezentów i cieszę się, gdy sama takowy dostanę. Czasem jednak rodzi się refleksja i pytanie, co w danej chwili wolałabym dostać ... bycie z kimś ... czy posiadanie czegoś ... 


Dawca jest cenniejszy niż udzielony dar – On jest „Skarbem”, a jest w Nim serce Jego Syna; dar jest udzielany „jako dodatek” (KKK 2604)

Czasem mamy dylemat, co podarować Bogu za Jego wielką Miłość do nas. Wszystko, co posiadamy okazuje się za małe, za biedne, za mało godne. Chyba czas przyjrzeć się ewangelicznej wdowie, której grosz był bezcenny.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz