poniedziałek, 2 września 2013

PEWIEN RODZAJ SAMOTNOŚCI

... Racja, racja z tą samotnością, ale są i wesołe momenty...



I po tej refleksji mojej przyjaciółki nad samotnością (z poprzedniego postu) zdałam sobie sprawę, że różne są samotności, jak i różne są miłości.  Wszystko zależy od tego ... za kim i za czym tęsknimy?. I nad tym pytaniem chyba trzeba się nieco dłużej zatrzymać, gdyż w zależności od odpowiedzi samotność będzie niosła życie, albo śmierć. Więc sprawa jest poważna.


Odpisałam przyjaciółce ...

  • Wesołych momentów w życiu musi być naprawdę sporo, by nasza samotność nie wgnotła nas w ziemię. Dzięki kochanej rodzince mam takich chwil dużo, a ostatnio jest ich coraz więcej. I mimo tego doświadczenia radości przychodzi czasem taki moment, który nazywam samotnością. Nie zawsze jest on związany z uczuciem smutku i łzami. To raczej rodzaj tęsknoty, którą odnajduje się w ciszy podczas adoracji w drewnianym kościółku, albo oglądając zdjęcia pielgrzymki, na której by się chciało bardzo być, ale realia życia na to nie pozwalają.

SAMOTNOŚĆ TO RODZAJ TĘSKNOTY ... 

(cdn.)







4 komentarze:

  1. "Dzięki kochanej rodzince mam takich chwil dużo, a ostatnio jest ich coraz więcej" Bardzo się cieszę Ala :)

    t.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację Alicjo, samotność to rodzaj tęsknoty, która bardzo boli...ja jednak doświadczam, że nie ma nikogo przy mnie z kim mogłabym porozmawiać jak przyjaciel z przyjacielem, choć żyję pomiędzy wieloma ludźmi i z tak wielu się spotykam...
    czasem tak bardzo chciałbym opowiedzieć komuś o moim cierpieniu w pełnym zaufaniu i by nikt tego nie wykorzystał, lecz po prostu przyjął...zaryzykowałam i 1,5 powierzyłam mój ból ufając pewnej osobie, a potem kochając ją...lecz w zamian otrzymałam wykorzystanie, wzgardę i opuszczenie gdy zaczęłam szczerze mówić co czuję i jak przeżywam naszą relację...trudno mi teraz zaufać...zastaje wiec bolesna samotność i ciemność ...bo potrzebuję pomocy ...lecz boję się zaryzykować kolejną ranę...

    róża

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Różo

      Mam ucho do słuchania, jeżeli więc chcesz - pisz na prywatnego maila: niedbalskaalicja@gmail.com

      Jak wielu pośród nas jest podobnie zranionych jak ty:( Gdyby tak podnieśli nieco zapłakane oczy w górę zobaczyliby, że nie są sami w tej ciemności bez światła.

      Są chwile, w których nie da rady żyć bez drugiego człowieka, ale jak na nowo zaufać, gdy to zaufanie zostało tak boleśnie podeptane?

      Może odezwą się osoby, które podobne przeszły doświadczenie, może podzielą się swoim zwycięstwem wychodzenia z dołka?

      Wszak Jezus powiedział, że nie zostawi nas sierotami i bysmy nawzajem swoje brzemiona nieśli. Tak łatwiej będzie przejść drogę samotności

      Moje dołki też są głębokie i bolesne, ale się jakoś gramolę w górę. Raz mi to wychodzi lepiej, raz gorzej - teraz mam dobrą fazę, więc możesz się wesprzeć na moim ramieniu :)

      Usuń
  3. Różo.

    Wydaje mi się, ze w pewnym stopniu wiem co czujesz. W bezsilności i poczuciu bezsensu zaryzykowałam i "obnażyłam" się totalnie przed obcą osobą. Od tamtej pory minęło sporo czasu i nie żałuję. Zyskałam przyjaciółkę i nauczyłam się ufać.Twoja rana się zagoi, pojawi się światełko. Ale nie zamykaj się na drugiego człowieka.
    jesli mogę Ci pomóc napisz: gladiolus1@wp.pl
    t.

    OdpowiedzUsuń