czwartek, 12 września 2013

SAMOTNOŚĆ NIE JEST WIECZNA

W komentarzach do poprzedniego postu - BEZRADNOŚĆ SAMOTNOŚCI - Szuwarek m.in. napisał:

  • Kiedy byłem mały bardzo lubiałem samotność. I wciąż mam związane z tym pewne nawyki. Nie lubię np. mieć otwartych drzwi od pokoju...




Człowiek ma wybór ...

  • "zamknąć drzwi swojej samotni"  i skazać się tym samym na metafizyczną samotność, która nie zawsze musi boleć i za którą /tak myślę/ każdy z nas tęskni 
  • "otworzyć drzwi swojej samotni" i skazać się tym razem na rzeczywiste cierpienie, które nie zawsze musi być pozbawione sensu

Znam oba te stany...

  • Raz chowam się głęboko w sobie i wtedy boleśnie tęsknię za innymi
  • Innym razem wychodzę ze skorupy własnych zabezpieczeń i dostaje się mojej wrażliwości od tych, którzy mnie nie rozumieją

Wydawać by się mogło, że jest to sytuacja patowa... 

Na moje szczęście spotkałam na swojej drodze Tego, który mi nie oddał ... ba ... nawet wziął moje razy na swoje plecy. Niesamowite to doświadczenie, które pozwoliło mi uwierzyć, że SAMOTNOŚĆ nie jest wieczna

*** 

Szuwarku, dziękuję za Twoją samotność, która mojej nieco szerzej otworzyła oczy. Szczególnie Twoje słowa z ostatniego komentarza bardzo mocno zadźwięczały w moim sercu. Zacytuję je raz jeszcze, aby każdy mógł się w nich nieco przejrzeć:

  • Ja przede wszystkim upatruję zagrożenie we wrogości otoczenia do wszystkiego co jest inne, do dzielenia ludzi na ‘swoich’ i obcych kiedy wszyscy są naprawdę takimi samymi ludźmi z bardzo podobnymi potrzebami, niezależnymi od kultury w której się wychowali czy stopnia wiedzy / ignorancji. 

2 komentarze:

  1. Samotnosc jest bardzo potrzebna...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, powiem nawet więcej i zaryzykuję tezę, że bez niej się nie da żyć.

      Pozdrawiam :)

      Usuń