sobota, 5 października 2013

II Dzień Dziecka Utraconego oraz modlitwa o uzdrowienie duszy i ciała

15 październik to „Światowy Dzień Dziecka Utraconego”. W Polsce został on rozpowszechniony dzięki Organizacji Rodziców po Stracie oraz Rodziców Dzieci Chorych – „Dlaczego”.  Nasza parafia w Moszczance (woj. opolskie) obchodzi go w tym roku po raz drugi 18 października. Dołączyliśmy do niego modlitwę o uzdrowienie duszy i ciała. Uważamy bowiem, że każdy człowiek nosi w sobie brzemię śmierci, które nie pozwala mu w pełni cieszyć się darem życia. 

PROGRAM  DNIA:
  • 17.30Różaniec w intencji dzieci, które odeszły przedwcześnie w wyniku poronienia, w okresie okołoporodowym, w wyniku choroby lub wypadku.  Modlitwą otoczymy również wszystkie osoby przeżywające utratę kogoś tak bliskiego jak swoje dziecko oraz te, które z powodu innych doświadczeń potrzebują uzdrowienia duszy i ciała. W czasie różańca będzie okazja do spowiedzi.
  • 18.00Msza święta. Kazanie wygłosi O. Faustyn Zatoka OFM z Prudnika Lasu
  • „Tylko Bóg może mnie obudzić” -  spektakl słowno – muzyczny
    Modlitwa o uzdrowienie przed Najświętszym Sakramentem 
  • Światełko do nieba - wypuścimy specjalny płomyk do nieba - lampion, na którym napiszemy imiona naszych dzieci oraz  słowa skierowane do nich 
  • Spotkanie w sali parafialnej (dla chętnych)

Uczestnicy są proszeni o przyniesienie zniczy ponieważ po Mszy świętej nastąpi zapalenie światełek pamięci przy krzyżu misyjnym.


*** 
Fragmenty z pamiętnika… 

Podzielę się refleksją z zeszłego roku. Może dzięki niej ktoś poczuje się zaproszonym gościem.

24.09.2012
Dziś zapytam Boga o  niezrozumiałą dla mnie śmierć dziecka? Może odpowie mi na głęboko skrywane pytania?

06.10.2012
Plakaty wydrukowane. „Są pełne nadziei” - to zdanie niektórych osób. Dzięki niej można przekroczyć granicę rozpaczy.

08.10.2012
Przygotowujemy oprawę muzyczną. Organista, słucha propozycji aniołkowej mamy. Słucham z przyjemnością jej wskazówek. Zaskakują nas słowa - „bardziej radośnie proszę, to nie cmentarz, lecz miejsce na budowanie wiary i nadziei; ludzie mają się wzmocnić, a nie pogrążać w smutku i w żałobie”. Grupa teatralna przygotowuje spektakl „Po drugiej stronie nieba”.

09.10.2012
Umieściłam zaproszenie w Internecie. Są już odpowiedzi. Jedną szczególnie zapamiętałam, gdyż napisała ją osoba deklarująca swoją niewiarę w Boga: „To bardzo przykre (banalnie zabrzmiało), kiedy śmierć dotyka dziecka, nastolatka. Modlić się nie będę, ale myślę ciepło o tych, którzy stracili swoje skarby...”. Przychodzą kolejne maile. „Dzisiejszy dzień mija spokojnie, zwyczajnie. Wszyscy obok mnie tak mocno "trzymają" się tego co ziemskie. Chwilami trudno w pojedynkę "szukać" śladów nieba. Dzisiaj poczułam, że niebo istnieje i "jest dla wszystkich". „Po 20 latach poczułam wreszcie pokój serca, dziękuję. Mogę powiedzieć, że moja żałoba się dopiero teraz skończyła. Moj aniołek nie umarł rok temu, ale 20 lat temu. Byłby na pewno studentem lub pracował. Łączę się z innymi rodzicami [*] mama Davida.”„Gdy przeczytałam zaproszenie przypomniało mi się Dzieciątko mojej siostry, które zmarło na początku swojej drogi życia i nie było chcianym, oczekiwanym maleństwem swoich rodziców. Życie i śmierć tego Dziecka, które nie otrzymało nawet imienia było i jest tematem tabu. Przed chwilą dotarło do mnie, że to Dziecko żyje i patrzy teraz na swojego starszego brata, który jest wspaniałym i mądrym chłopcem. Ufam, że kiedyś spotkają się po drugiej stronie...”. „Ja również utraciłem córkę - miała 41 lat. Osierociła dwoje dzieci w wieku 17 i 9 lat. Córka zmarła na raka piersi z przerzutami…” „Cóż za piękne święto! Nigdy o nim nie słyszałam. Jestem z Wrocławia. 9 grudnia 2011 roku zginął mój syn Przemek, miał 19 lat. Potem poroniłam w trzecim miesiącu ciąży. Gdyby nie Pan Bóg to nie wiem... Proszę zapalcie znicz i napiszcie:  Przemek i rodzeństwo - kochamy Was!!! Mama, Tata i Weronika”.

10.10.2012
Przygotowuję karteczki z intencjami. Jezus też płakał nad grobem Łazarza…  to takie ludzkie ... ale potem uczynił to, czego nikt się nie spodziewał.

13.10.2012
Pytam znajomego, czy przyjedzie i słyszę: „No wiesz, nie wiem ... to taka trauma, że nie chcę wchodzić "z butami" w środowisko tak poranione i doświadczone cierpieniem. Co ja mam do powiedzenia ... moja obecność będzie dodatkowym cierniem ... poza tym ...”. Zatrzymał się w połowie zdania, gdy zobaczył moją minę. Stałam jak wryta, z oczami wlepionymi w niego tak, że musiał zamilknąć. Potem wydusiłam z siebie: „Wiesz, przepraszam Cię bardzo, ale gdy tak mówiłeś poczułam się jak trędowata, wyobcowana ze wspólnoty ludzkiej, dla której śmierć nie powinna być tematem tabu. Ona przecież nikogo nie ominie, jedynie przychodzi według nieznanego nam grafiku”. Po tej rozmowie zdałam sobie sprawę z tego, jak wielkie zadanie ma do spełnienia ten Dzień, który leczy naszą świadomość śmierci.

15.10.2012
Niektórzy po latach uświadamiają sobie istnienie brata, siostry, córki, syna, wnuka, wnuczki. Opowiada mi przyjaciółka, iż po raz pierwszy zapaliła znicz swojej siostrze, o której prawie nic nie wiedziała. Dopiero w przeddzień Dnia usłyszała pełną opowieść od swojej mamy.

Co usłyszała przyjaciółka od swojej mamy?

Otóż – 45 lat temu odeszło do nieba, w pierwszych miesiącach ciąży, maleńkie dzieciątko. Trudno było określić w tedy jego płeć, nikt też w szpitalu nie przejmował się losem kobiety po stracie dziecka. Musiała sobie radzić sama z żałobą i niezrozumieniem społecznym. Jedynie mogła liczyć na wsparcie rodziny, szczególnie ojca. Dwa lata temu mama przyjaciółki miała dziwny sen, o którym nikomu nie mówiła, gdyż obawiała się wyśmiania. Opowiedziała go po raz pierwszy, gdy się dowiedziała o organizowanym Dniu Utraconego Dziecka. Otóż we śnie przyszedł do niej zmarły Tato z małą, jasnowłosą dziewczynką i przedstawił ją, że jest ona jej córeczką, którą się on teraz, tam w niebie, opiekuje. Więc niech się już nie martwi. I w tym momencie poczuła w sercu pokój, którego nigdy wcześniej nie doświadczyła. Nie muszę chyba pisać o emocjach mojej przyjaciółki, która tę historię usłyszała po raz pierwszy w życiu. Do mnie jedynie powiedziała ze łzami w oczach: „wiesz, ja mam siostrę, o której wprawdzie wiedziałam, ale nie było jej w mojej świadomości tyle lat. Po raz pierwszy zapalam dla niej światełko pamięci … nadałam jej też imię - Ania - po mojej mamie; tak jak radził na kazaniu Ojciec Faustyn …”

16.10.2012
„Po drugiej stronie nieba”. Przedstawienie pełne nadziei. Były łzy i ukradkiem wyciągane chusteczki. Nawiązał się swoisty dialog między niebem, a ziemią; między tym, co ludzkie, a tym, co wymyka się spod kontroli umysłu, szukającego odpowiedzi na każde pytanie.

17.10.2012
Zapaliliśmy światełka pamięci. Myślimy też o dzieciach abortowanych. Im też chcemy powiedzieć - Kochamy Was! Niebo jest przecież dla wszystkich niewinnych istnień.

19.10.2012

 Dzień Utraconego Dziecka wzbudził na nowo pamięć o zmarłych dzieciach, która okazała się lecząca dla niejednego zbolałego serca. To doświadczenie pokazało, że warto go powtórzyć. Bo przyznam szczerze, że przed jego organizacją przyszły zwątpienia i myśli czy "rozdrapywanie" tak bolesnych ran ma jakiś głębszy sens. Tyle razy mówiono, że lepszą rzeczą jest wymazać śmierć z pamięci.

DOPOWIEDZENIE…

Każdy szuka sensu wydarzenia, którego nie może pojąć. Ja również go szukałam stojąc nad grobem Kamilka i Bartusia, którzy żyli jedynie 11 godzin. Pragnę dzisiaj powiedzieć tym, którym jeszcze łza w oku nie wyschła – Odwagi!!! Zegar już zaczął wybijać godziny świadomego oczekiwania na ponowne spotkanie z tymi, którzy nas ubiegli w drodze do domu Ojca. Jego głos będzie można usłyszeć w Moszczance - 18 października 2013 roku.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz