sobota, 12 października 2013

W OBRONIE ŻYCIA

Długo czekałam na takie świadectwo... 


"Kiedy byłam młoda usunęłam 2 razy ciążę (zabiłam dwoje dzieci). Później jeszcze raz usunęłam ciążę (zabiłam dziecko). W tym czasie nie miałam świadomości jak bardzo będę tego żałować. Przy ogólnym przyzwoleniu, a także pod bierną presją męża. Mimo, że urodziłam i wychowałam czwórkę dzieci nie przestałam myśleć o tamtych, którym nie dałam żadnej szansy. Codziennie odmawiam wieczne odpoczywanie za moich zmarłych rodziców i za trójkę dzieci moich nienarodzonych. Ufam Bogu, że kiedyś mi przebaczy. Czasu nie cofnę, a żyć z tym nie potrafię. Błagam o modlitwę za mnie i wiele kobiet, które są w podobnej sytuacji. Mówcie i krzyczcie głośno, że to nieprawda że kobieta pozbywając się ciąży pozbywa się problemu. Tak naprawdę wtedy go sobie przysparza. Boże wybacz mi, bo tak naprawdę nie wiedziałam wtedy co czynię."

*** 

Poprosiłam o zgodę umieszczenia go na swoim blogu i dostałam odpowiedź:


  • "Kocham Jezusa całym sercem. Możesz umieścić ten wpis na swoim blogu. Może uda się przemówić choć do jednej kobiety i uratować jedno istnienie. Moje serce wyje z bólu, ale kiedy wiem, że Jezus mnie kocha jestem szczęśliwa. Bóg z wami."

*** 

Janino, razem z Tobą będę wołała ... prosiła ... błagała ... płakała ... Dzięki Tobie mogę otworzyć na swoim blogu nowy temat, który nie będzie przepychanką słowną odmiennych światopoglądów. Nie będzie potępieniem, lecz zrozumieniem pułapki, w ktorą wpada tyle kobiet. 

Kobiety, wystraszone pojawieniem się w nich nowego życia,  stoją na rozdrożu i pytają siebie - co zrobić? Decyzję muszą podjąć same. Nikt tego nie uczyni za nie. Nikt im nie zakaże, nikt na siłę je nie powstrzyma. Dobrze jednak, by miały pełną świadomość i rozeznanie czynu, który chcą dokonać. Jest wiele kobiet po aborcji, które do tej pory nie mogą sobie wewnętrznie z tym faktem poradzić.

Dla tych kobiet Ty jesteś wiarygodnym świadkiem!!!

Dziękuję Bogu, że stanęłaś na mojej drodze. Ufam, że dzięki Tobie otworzą się oczy wielu, którzy bardziej lub mniej świadomie poszli drogą śmierci. Patrząc na Ciebie na nowo wzrosła we mnie nadzieja, że nie wszystko stracone. Pokazałaś drogę powrotu do pokoju serca ... dziękuję. 




1 komentarz:

  1. wklejam refleksję przyjaciółki:

    "Trudny temat i świadectwo...ale mogę się podzielić pewną refleksją...
    Usunięte dziecko jest nadal w systemie rodziny. Usunięcie czyli wykluczenie kogoś z systemu prowadzi do zaburzenia całego systemu rodzinnego. Kolejne dziecko, które się pojawia, ma problem z określeniem swojej roli w rodzinie, bo myśli, że jest pierwsze i że przysługują mu prawa pierwszego dziecka, a tak nie jest. Inne role spełnia pierwsze dziecko, a inne kolejne. Hierarchia w rodzinie musi być zachowana. Do takich wniosków dochodzą terapeuci na ustawieniach hellingerowskich, których byłam świadkiem.

    Dopiero "przyjęcie na nowo" do świadomości i do rodziny tego wykluczonego dziecka może dać rodzinie "spokój" i przywrócić właściwą hierarchię... Może to być zrealizowane poprzez wspólną modlitwę za usunięte dziecko lub symboliczny dodatkowy talerzyk na stole Wigilijnym..."

    OdpowiedzUsuń