wtorek, 31 grudnia 2013

ŻYCZENIA NOWOROCZNE

Obyśmy zawsze potrafili odnaleźć właściwą odpowiedź ... 




Dzisiaj trochę nietypowo ...

Zdrowych i szczęśliwych, radosnych i z workiem pieniędzy ... itp. itd. Nie gniewam się, gdy takie życzenia otrzymuję, bo zdrowia mi ostatnio brakuje, a i radości by się też więcej zdało. O worku pieniędzy nawet nie wspomnę, bo nawet kilka bym przyjęła.

Dzisiaj jednak mam w głowie pytanie Maćka, które zadał na okoliczność Święta Młodzianków. Sprowokowało mnie ono do szukania odpowiedzi. Pragnę, aby Nowy Rok 2014 przyniósł każdemu z nas ukojenie w prawdzie o miłości Boga.

Dlaczego Bóg nie posłał anioła do matek małych Męczenników i nie ostrzegł je przed Herodem?

Nigdy do końca nie odpowiem na to pytanie. Mogę jedynie gdybać i tym gdybaniem dzielić się z innymi.
  • Czy będę blisko prawdy?
  • Czy odpowiedź przyniesie pokój serca?

Mam nadzieję, że TAK. Tak samo, jak przyszedł w momencie śmierci Taty, Mamy, wnuków, członków rodziny i przyjaciół. Nie zawsze był taki sam. Zależał od wielu rzeczy. Jedną z nich była pewność, że po „tej stronie życia” wszystko było zamknięte po Bożemu … i pojednanie … i pożegnanie … i złączenie swojego cierpienia z bólem i śmiercią Jezusa.

Przypomina mi się przyjaciel narkoman, którego znaleźli na strychu opuszczonego domu. Nie żył już dwa tygodnie. Obok niego porzucone strzykawki i zabrudzone igły. Wszystkich zaskoczył widok bardzo zniszczonego obrazka Jezusa Miłosiernego, który stał obok wypalonej świeczki. Na pogrzebie Dzidka jedynie ten fakt przynosił ukojenie i pewność, że nasz przyjaciel nie był sam w chwili konania. Był z Nim Jezus, który potrafił przebić się przez jego mur, którym tak szczelnie się otoczył tu, na ziemi.

Próba odpowiedzi…

  • Nie przyjęcie prawdy o swoim ograniczeniu zawsze zabija …
  • Niewinność dziecka jest najjaśniejszym kontrastem ciemnych zakamarków duszy …
  • Irracjonalny lęk pobudza wyobraźnię do niecnych czynów …


Dlaczego?

  • Pytanie, które powraca jak bumerang. Bo jak tu pogodzić Miłość Boga z rozpaczą matek?

Śmierć jest konsekwencją złego wyboru. Nikt się jej nie wywinie. Tajemnicą jest jedynie czas jej nadejścia. Przyzwyczailiśmy się, że z natury przychodzi później i dziwimy się, gdy przychodzi wcześniej. Zawsze prowokuje pytanie – dlaczego? Gdy dotyka niewinnych dzieci pytanie jest głośniejsze i wyrazistsze. I może właśnie o to chodziło. Czy da się oszukać śmierć? Moim zdaniem – nie, chociaż często targujemy się z Bogiem o jej czas nadejścia.


  • Dlaczego Herod posunął się do takiej zbrodni?


Herod był wolnym człowiekiem. Czy możemy go osądzać jak zbrodniarza? Owszem. Przyda się jednak odrobina autorefleksji.


W jaki sposób współczesny  człowiek korzysta z daru wolności?

Chyba do końca życia nie odpowiemy sobie w sposób  wyczerpujący na to pytanie. Można jednak zacząć szukać właściwej odpowiedzi w Nowym Roku 2014.

Życzę powodzenia :)


1 komentarz:

  1. Wiem, że to nieładnie tak cytować i cytować...ale niech usprawiedliwieniem będzie dla mnie to, że mój mały brzdąc odkrył właśnie jak fajnie jest biegać, wchodzić na fotele, krzesła i łózka, a u pospacerować po dworze trzeba. Na szczęście zawsze znajdzie się ktoś kto powie coś za mnie...Tym razem cytat nietypowy, bo inspiracją była moja opowieść:

    ITINERARIUM
    Sobota 28 grudnia 2013

    Tuż przed pierwszą komunią córki Małgosia postanowiła jej coś przeczytać. To był artykuł z „Przewodnika Katolickiego”, sprzed ponad trzydziestu lat. Gazeta mocno podniszczona, niedługi, niespełna stronicowy tekst opowiadał o historii dziewczynki, której matka pomimo nalegań lekarza nie zdecydowała się na aborcję.



    - Alicja, chciałam, żebyś to przeczytała i żebyś wiedziała… – mówiła Małgosia przez łzy – dziewczynka z tego artykułu, to ja, a jej matka, to twoja babcia.



    Małgosia, na miesiąc przed swoją pierwszą komunią znalazła ten artykuł w szpargałach na półce w domu rodzinnym. Autorem był jej wujek Andrzej, jezuita, brat mamy. Z pewnych szczegółów zrodziło się w niej podejrzenie.



    - Mamo, czy wujek napisał to o nas? – zapytała matkę, pokazując gazetę.

    Matka przytuliła ją i rozpłakała się. Opowiedziała o zagrożonej ciąży, miała już dwóch synów. Lekarz ostrzegał, że przypłaci poród ciężkim kalectwem albo śmiercią.



    - Podjęłam decyzję, że pomimo to cię urodzę.



    Małgosia uciekła na kilka minut do swojego pokoiku, potem wróciła, objęła matkę i powiedziała:



    - Dziękuję, mamo!



    Wybrała moment komunii swojej córki na wspomnienie jej własnego odkrycia.



    - Chciałam, żebyś wiedziała, że ja i ty, obydwie żyjemy dzięki odwadze twojej babci. Podziękuj jej za to, dobrze?



    - Dobrze, mamo – cicho odrzekła Alicja.



    Znam wszystkie trzy panie, szczęśliwe, każda trochę inaczej. Szczęśliwe z powodu jednego ryzyka.



    W zasadzie to historię Alicji, Małgosi i Stanisławy opowiadam zamiast kazania na Święto Młodzianków. Ewangelia na dzień dzisiejszy poniżej.



    (Mt 2,13-18)
    Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał /oprawców/ do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.

    OdpowiedzUsuń