środa, 31 grudnia 2014

ROZMOWA z ... ?

PYTANIE DO NIEZNAJOMEJ:
  • Co rozumiesz przez słowo "misjonarstwo"?

PRÓBA ODPOWIEDZI NA POPRZEDNIE PYTANIE ...
  • Zapytałaś: - Dlaczego uważasz, ze musisz się dzielić swoimi doświadczeniami z innymi? To nic innego, jak nawracanie na siłę. Zostaw innych ludzi w spokoju i zrozum, że każdy ma wlasną drogę do przejścia.

Nie muszę dzielić się swoim doświadczeniem wiary ...

- jak nie muszę uśmiechać się do każdego człowieka 
- jak nie muszę każdemu płaczącemu dziecku podać chusteczki do nosa
- jak nie muszę zmieniać pampersów osobom starszym, które tego potrzebują
- jak nie muszę pochylić się nad staruszką, która na lodzie się pośliznęła
- jak nie muszę rozmawiać z więźniami, którzy za swe przewinienia siedzą w więzieniu
- jak nie muszę współczuć tym, którzy mnie nienawidzą
- jak nie muszę przebaczyć tym, którzy mnie obrażają
- jak nie muszę narażać się tym, którzy nie rozumieją moich intencji
- jak nie muszę życzyć moim wrogom pomyślności
- jak nie muszę zgadzać się na to, co godzi w moje widzenie świata

Drogi Anonimie, jestem osobą wolną, choć słabą w miłowaniu każdego człowieka. Wiem jednak czego pragnę!!! Nie zadawala mnie kochanie jedynie tych, którzy mi dobrze życzą. Chcę czegoś więcej ... OD SIEBIE ... a nie od Ciebie!!! 

Masz rację ... każdy ma własną drogę do przejścia ... Są jednak takie chwile, że drogi człowieka się krzyżują i w tedy mam potrzebę dzielić się z nimi swoją radością, przemyśleniami, a gdy tego wymaga sytuacja ... to konkretną pomocą. I nie ważne dla mnie jest to, jaki ta osoba ma światopogląd. Każdy bowiem człowiek MA PRAWO DO WYPOWIADANIA SIEBIE. Ja, Ty, moja znajoma ...

PS.

Przedstawiam obszerny fragment rozmowy z innego blogu. Zainspirowała mnie ona do wielu przemysleń, zaprosiłam więc tę osobę na swoj blog, aby nie ciągnąć tego dialogu na blogu, który wymaga teraz ciszy i modlitwy. Jeżeli zaproszona przeze mnie osoba się odezwie będziemy dalej szukać PRAWDY o DOBRYM i KOCHAJĄCYM BOGU.

***

Anonimowy - 29 grudnia 2014 11:12

To brak logicznego myślenia i błagalne modły do jedynego, katolickiego, "prawdziwego" Boga, ktore sa oznaką zadufania i braku tolerancji sprowokowaly mnie do tej dyskusji.

alicja - 29 grudnia 2014 15:26

Przypomina mi się blogowa rozmowa ze znajomą, która nie potrafiła przyjąć mojego odmiennego widzenia świata. Ceniłam ją za kulturę słowa, w końcu jednak nie wytrzymała ... każde moje słowo o wierze, cierpieniu, śmierci filtrowała przez swój światopogląd i w każdym moim słowie widziała atak na jej osobę. W końcu zablokowała mnie, a ja wycofałam się z rozmowy i jedynie się za nią modlę.

Ona również jest chora na raka. Kiedyś powiedziała, że chciałaby porozmawiać z osobą umierającą o jej przeżywaniu śmierci w wierze. Nie zdziwiłabym się, gdyby pod anonimowym nickiem kryłaby się właśnie ona lub ktoś z grona jej przyjaciół. Te same argumenty, ta sama podejrzliwość o hipokryzję ...

I tak sobie myślę, że bez osobistego dotknięcia Boga na nic się zdadzą słowa o Dobrym i Miłosiernym Bogu. Nawet żywe świadectwo wiary naszej kochanej Siostry Judytki nie pomoże. Trzeba raczej wzmocnić naszą modlitwę za tych, którym trudno uwierzyć ... bo to wcale nie jest takie proste zobaczyć PRAWDZIWĄ RADOŚĆ, PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ i PRAWDZIWĄ DOBROĆ BOGA w naszym trudnym codziennym życiu.

Bardzo mi zależy na tej znajomej, o której tu piszę i bardzo mi smutno, że w taki sposób odbiera moje słowa. Mam jednak nadzieję, że w ostatniej minucie życia Bóg pochyli się nad nią i ściągnie z niej ten ogromny ciężar niewiary; bo to on jest źródłem goryczy, a nie ludzie wierzący.

Anonimowy - 29 grudnia 2014 19:33

Alicjo - i świetnie, że Cię zablokowała. Pewnie też uznała, że jesteś żałosna i nie ma o czym z Tobą rozmawiać. Jeśli dzielisz ludzi na tych którzy wierzą- są : "cacy" i tych, którzy nie wierzą- są "be", to o czym gadać. Ty nie rozmawiałaś tylko prowadziłaś indoktrynację. Od takich znajomych należy się trzymać z daleka. Ktoś niewierzący jest od razu rozgoryczony? Ludzie dzielą się na dobrych i złych- niezależnie od tego w kogo czy w co wierzą. Jeszcze tego nie zauważyłaś? Podobno za dobre uczynki zostaniemy nagrodzeni, a za złe ukarani, tak? Zrób coś dobrego dla innych. Tak fizycznie, namacalnie. Modlitwa to za mało, nie kosztuje żadnego wysiłku, a Ty czujesz się przez to lepszym człowiekiem? A może ktoś, kto- choć nie wierzy ale jest codziennie przy chorym, opiekuje się nim, zmienia pampersy, podaje leki jest w oczach Boga lepszy od Ciebie? Strasznie dużo w Tobie pychy, a to grzech, prawda?


alicja - 29 grudnia 2014 21:51

Witaj Anonimowa Osobo :) 

Widać, że dobrze znasz moje wpisy jeżeli tak szybko wydajesz sąd o indoktrynacji. Twoja złość, próba obrażenia mnie, chęć izolowania mnie od twojego środowiska ... świadczy o tym, że jesteś pełna goryczy, lęku o swoją wolność osobistą i nie masz wewnętrznego pokoju w sobie. Poza tym próbujesz włożyć w moje usta słowa, których nigdy nie wypowiedziałam. Słuchasz mnie z jasno określonym nastawieniem ... i to jest po prostu smutne, a nie żałosne. 

Nie dzielę też ludzi na dobrych, czy złych... 

Według mnie są jedynie ludzie bliżej, lub dalej MIŁOŚCI. Na ziemi nigdy w 100% jej nie osiągniemy. Dopiero w niebie zanurzą się w niej "po uszy" ludzie oczyszczeni z owoców niewiary. 

We mnie jest ich jeszcze pełno!!! I wiele muszę w sobie zmienić, by nie pójść drogą odwetu, złośliwości, braku miłosierdzia... I do tego potrzebuję wiary w Boga, bo sama jestem za słaba, by zatrzymać dzisiaj złe myśli, które mimo woli pojawiają się przeciwko Tobie. Nie chcę ich!!! ... ani w myślach, ani na ustach, ani w czynach ... czy jesteś to w stanie przyjąć do swej świadomości??? Czy też nadal pragniesz wyładowywać na mnie złość, która dla mnie jest całkowicie niezrozumiała? 

Bo przecież ...

- nie życzę źle osobom niewierzącym
- nie dzielę ludzi na tych "be" i na tych "cacy"
- nie zmuszam nikogo do wiary w Boga, lecz dzielę się jedynie tą wiarą z innymi

Piszesz dalej - "Zrób coś dobrego dla innych. Tak fizycznie, namacalnie". A uwierzysz mi w to, co napiszę? Skąd u Ciebie pewność, że nie zmieniałam pampersów chorym i nie stałam przy wielu umierających pocieszając zarówno dorosłych jak i dzieci. Miałam dwójkę uczniów, których przygotowywałam ... nie do życia, lecz do godnego umierania w wieku 16 lat. Od nich uczyłam się wiary, tak jak teraz uczę się jej od S. J.

LEKCJA ZAUFANIA BOGU ...

Patrzysz na doświadczenie S. J. Czy Ty z tej lekcji wyniesiesz coś dobrego zależy jedynie od Ciebie. Nikt za Ciebie nie odrobi "zadania" dotyczącego sensu ludzkiego cierpienia i godnego umierania. 

ŚMIERĆ ...

Chciałabym, aby ta chwila była dla każdego człowieka mistycznym doświadczeniem pozbawionym lęku, pomimo ogromu cierpienia jakie jest wpisane w ten ostatni etap życia na ziemi. Wiem, że jest to możliwe!!! Widziałam bowiem to w oczach moich umierających rodziców, dziadków, uczniów, przyjaciół ... Pragnę też, aby ta moja znajoma też tego doświadczyła ... czy to jest złe pragnienie?

Piszesz dalej: "Modlitwa to za mało, nie kosztuje żadnego wysiłku"...

Zacznij się modlić sercem, a wtedy zrozumiesz, że modlitwa jest najtrudniejszym aktem woli człowieka, który ma milion argumentów, by nie wejść w żywy dialog z Bogiem. 

Droga Aninomowa Osobo ... 

Nie czuję się lepszym człowiekiem od Ciebie. Masz rację, dużo we mnie pychy i jest to grzech. Nasze drogi jednak się ze sobą skrzyżowały dzięki chorobie Siostry Judyty. Nie jest to dla mnie zwykły przypadek losu. Upatruję w tym spotkaniu zrządzenie Opatrzności Bożej. Może właśnie dzięki Tobie stanę się ciut lepsza dla innych?

Pozdrawiam Ciebie naprawdę serdecznie, alicja :)

Anonimowy - 31 grudnia 2014 01:41

/.../ Alicjo, jestes slaba i potrzebujesz tego religijnego rusztowania. Ale sprobuj sobie wyobrazic, ze istnieja rowniez ludzie, ktorych poziom samoswiadomosci jest na tyle rozwiniety, ze nie potrzebuja "Pana" w niebie, z ktorym konsultuja kazda decyzje, ktory ma ich prowadzic przez zycie za reke jak male dzieci we mgle. Nawet jesli robia bledy, bo bladzenie rzecza ludzka, to z kazdego bledu mozna sie czegos nauczyc i dalej doskonalic.  Poza tym, rozumiem Twoja znajoma, ze miala dosyc Twojego misjonarstwa. Dlaczego uważasz, ze musisz się dzielić swoimi doswiadczeniami z innymi? To nic innego, jak nawracanie na sile. Zostaw innych ludzi w spokoju, i zrozum, ze kazdy ma wlasna droge do przejscia.

wtorek, 23 grudnia 2014

Tuż przed Wigilią...

Abyśmy nie zgubili tego, co najważniejsze w naszym życiu, czyli dobrych relacji między nami opartych na Miłości Boga ku nam.



Na nic spory, przepychanki, gonitwa za swoją racją ... Czas pochylić głowy przed Bogiem, który dla naszego zbawienia zrezygnował z tego, za czym my tak usilnie biegamy nie bacząc na nic.


Błogosławionych Świąt!

PS.

A tak na marginsie ... 

Złóbek podobny do małej trumienki, lub katafalku ... zastanawiająca jest myśl zawarta w ikonach ... 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

O RADOŚCI ... GDZIE JESTEŚ?

W trzecią niedzielę adwentu poprosiłam, by podzielono się ze mną  radościami. Myślałam, że nie jest to trudne zadanie ... ale chyba się pomyliłam. 


Nie znaczy to, że nie było ich wcale. Były ... i to jakże piękne. Zdjęcie z pierścionkiem zaręczynowym na dłoni mojej przyjaciółki było naprawdę wyjątkowe. Radość z dobrych relacji  w pracy też podniosła mnie bardzo na duchu. Radosne chwile w domu też były, szczególnie gdy Natalka uśmiechała się od ucha do ucha, a Wojtuś już prawie "na wylocie"/w połowie stycznia ma planowane narodzimy/. Patrząc na wnusię naszła mnie refleksja, że mamy w domu świętą osobę, która już samą swoją obecnością oświetla szczęściem nasze życie. A nie jest ono ani łatwe, ani beztroskie. Ale na tym koniec ... 

PODZIELMY SIĘ SWOIMI RADOŚCIAMI ...

Tak rozpoczęłam katechezę u dzieci 5 - 6 letnich. Bardzo lubię z nimi dialogować. Na dwadzieścia pięcioro dzieci tylko troje nie umiało odpowiedzieć ...

- jak tata bierze mnie na barana ...
- pojadę do babci i dziadka na święta ...
- braciszek się ze mną bawi ...
- jak mamusia się uśmiecha...
- jak dziadzio bierze mnie na kolana ...
- itd.

O prezentach mikołajkowych było w drugiej rundce. 

BYĆ nad MIEĆ

No właśnie ... dzieci instynktownie potrafią zobaczyć ŹRÓDŁO PRAWDZIWEJ RADOŚCI. A co z nami dorosłymi się dzieje w tej materii? Za przysłowiową "szklankę wody" dalibyśmy sie zabić. Bo duma nie pozwala schylić głowy przed osobami, którymi z różnych powodów gardzimy. Jest ich tyle, że szkoda czasu wymieniać. Wszystkie zaś oscylują wokół STATUSU POSIADANIA ... wiedzy, majątku, komfortu, zdrowia, ilorazu inteligencji, uznania ... a nawet wolności rozumianej bardzo szeroko.

POKORA ...

Czas stanąć w prawdzie, jak Św. Franciszek z Asyżu, a wówczas Jezus się nad nami pochyli i pozwoli zaczerpnąć RADOŚCI z naczynia łaski. Dobrze, że Adwent jeszcze trwa ... mamy trochę czasu ...


sobota, 13 grudnia 2014

III NIEDZIELA ADWENTU

Mam taką propozycję.


Przed nami trzecia - radosna niedziela Adwentu. ..

Św. Paweł zachęca nas do radości, więc może podzielmy się naszymi radościami, zwycięstwami, nadziejami ... na samą myśl, że o nich poczytam serce mi się raduje :)

niedziela, 30 listopada 2014

ADWENT 2014

Dobro w człowieku...


Jestem pewna, że pochodzi od Boga i na tyle człowiek jest dobry, na ile Boża łaska przepływa przez jego serce, umysł, czyny itp.

Wierzę, że każdy człowiek ma serce ulepione z Miłości Boga. Nawet ten przysłowiowy menel, którym tak wielu gardzi i się brzydzi, albo wróg, któremu tak trudno wybaczyć.

Wiem, że nie byłoby we mnie takiego ukierunkowania myśli, gdyby nie Jezus, który pokazał mi jak radzić sobie z brakiem miłości wobec drugiego, a szczególnie do tego, który źle mi życzy.

Jezusa posłał Bóg Ojciec, ten, w którego wierzą muzułmanie, islamiści oraz wyznawcy innych  religii monoteistycznych. To ta sama Osoba Boska, ten sam Bóg ... Abrahama, Izaaka, Jakuba i Mojżesza ... Stąd nie mam wątpliwości, że wśród wyznawców tych religii są też i tacy, którzy w swoim życiu odpowiedzieli na wezwanie Boga zawarte już w księdze Rodzaju, a wyryte na sercu człowieka.

Dlatego wierzę, że ten człowiek, który za tą miłością tęskni i ją wypatruje znajdzie ją nawet poza Kościołem katolickim. 

Uważam jednak, że najwięcej odpowiedzi na temat natury tej Miłości znajdę we wspólnocie Ludu Bożego zgromadzonego wokół Jezusa w Kościele. Tam też zdobędę najpełniejszą, choć nigdy nie pełną, wiedzę na temat Miłości Boga. Poza tym w  Kościele sam Jezus wspiera mnie łaską sakramentalną, aby moja ludzka miłość się przemieniała. Proces ten trwa aż do śmierci. Kto chce, skorzysta z tej propozycji Boga, kto nie chce pójdzie inną drogą - to jego sprawa. 

Wpierw jednak niech spyta się samego siebie,.. czy jest na tyle silny, by swoimi siłami wyzbyć się pogardy, którą nosi w sobie wobec bliźnich, czy potrafi sam z siebie wybaczyć tym, którzy go gnoją? 

Ja tego nie potrafię, dlatego poszłam za Jezusem i nie zrażam się tym, że drzwi świątyni są zamknięte, gdy potrzebuję, by były otwarte. Osłabia to moją wiarę, to prawda lecz po chwili przychodzi refleksja, że ten, który zamknął te drzwi świątyni też jest na drodze nawrócenia, że nie jest święty, że dla niego też rozpoczął się czas adwentu ...  czyli nawracania się ku miłości Boga. 

niedziela, 23 listopada 2014

SALOMONOWY WYROK ...

W Biblii opisana jest historia związana z wyrokowaniem króla: nierządnice miały po jednym niemowlęciu, jedno z nich umarło, każda twierdziła, że jej dziecko żyje. Salomon stwierdza, że należy dziecko rozciąć na dwie połowy, aby każda kobieta otrzymała po połowie. Wtedy przeciwko wyrokowi protestuje prawdziwa matka, która woli oddać je rywalce, niż pozwolić, by poniosło śmierć; Salomon poznaje po tym, że to ona jest matką dziecka i oddaje je jej. 

(1 Krl 3, 16-28)



Obrazek z dzieciństwa ... 

Pamiętam katechezę w salkach przy kościele. Na ścianach wisiały obrazki. Przedstawiały one sceny biblijne. Moją uwagę przykuwał szczególnie jeden, na którym król Salomon sądził dwie kobiety. Patrzyłam z zaciekawieniem na tę scenę, aż w końcu zapytałam mojego księdza o co tu tak naprawdę chodzi. Jego odpowiedź pamiętam do dziś, chociaż wtedy miałam dopiero 9 lat.

Uroczystość Chrystusa Króla ... 

Dzisiaj ponownie stanął mi ten obraz przed oczyma. Mądry Król ... sąd ... sprawiedliwy wyrok, zwycięstwo miłości nad nienawiścią. I zdałam sobie sprawę, że dopiero tam, poza granicami ziemskiego życia, prawda obnaży kłamstwo ze wszystkich masek, a nienawiść nie będzie mogła już ubierać się w piękny strój miłości, aby zwieść tych, którzy mają ogłosić wyrok w sprawie niewinnego dziecka.

Walka dwóch światów ... 

Mam wrażenie, że jestem na wielkiej arenie cyrkowej. Błazen, ubrany w szaty królewskie, siedzi na tronie i decyduje o losie świata.  I śmieje się w oczy wszystkim tym, którzy nadal nie chcą z nim walczyć na noże w imię miłości do Króla, którego tronem jest dzisiaj krzyż, a koroną - ciernie. 

Jestem świadkiem absurdów!!!

Zapytałam znajomego, który stara się w sądzie o opiekę nad dzieckiem, co postanawia dalej zrobić? Kobieta, z którą ma dziecko pała do niego nienawiścią i wielokrotnie dała odczuć, że wszystko zrobi, aby go zniszczyć. /Nigdy nie był z nią w związku ... i tu przestroga dla tych, którzy za nic mają wstrzemięźliwość przedmałżeńską/. Badania psychlogów sądowych potwierdziły nastawienie matki, która potrafi posłużyć się dzieckiem, by "dokopać" ojcu. Sprawa jednak ciągnie się już dwa lata, a ojciec dziecka jest u kresu wytrzymałości. Na nic opinie biegłych, że przy takim nastawieniu matki zagrożenie konfliktem lojalności, czyli syndromem PAS u dziecka jest na wyciągnięcie ręki /o synromie PAS i konflikcie lojalności pisałam w poprzednim poście/.

No i ... stało się ... 

Dziecko nie wytrzymało napięcia dwóch światów. Musiało wybrać ten, w którym poczuło się bardziej bezpieczne. Nie będę opisywać szczegółów, wystarczy, że w poprzednim poście wymieniłam mechanizmy syndromu PAS. 

Dla dobra dziecka ... 

Sprawa się jeszcze toczy. Znajomi radzą ojcu walczyć na noże, ale on pasuje. Jednym z argumentów jest dobro dziecka, które straszone przez matkę zemstą ojca zaczęło się go bać. Na nic dobre wspomnienia zarejestrowane na filmikach, zdjęciach; na nic rysunki dla kochanego tatusia ... Manipulacja matki wyczyściła tę pamięć, a w zamian dała obraz znęcającego się tatusia nad nią i jej skarbem. Zrobiła jeszcze więcej paskudnych rzeczy, ale nie chcę o nich pisać ... przynajmiej nie teraz, gdy nie umiem jeszcze pohamować złości i żalu.  W każdym bądź razie zapytałam ojca ... no i co dalej? I otrzymałam odpowiedź ... ze względu na dobro mojego dziecka i mojej obecnej rodziny kończę z tą sprawą. To nic, że matka będzie triumfowała zwycięstwo, a znajomi posądzą o tchórzostwo. Nie mam innego wyjścia, by zamknąć usta nienawiści. 

***

PS.

Byłam pod wielkim wrażeniem usłyszanych słów. Zaraz po nich przypomniał mi się obrazek z dzieciństwa ... szkoda, że mądry król Salomon już dawno nie żyje ... 



środa, 19 listopada 2014

Syndrom PAS, czyli konflikt lojalności

Ile ludzi wie o syndromie PAS, który niszczy psychikę dzieci żyjących między młotem, a kowadłem, między mamą i tatą, którzy nie są już razem?


W wielu szkolach bagatelizują ten problem ... i nie tylko w szkołach ... Są instytucje, które powinny mieć rzetelną wiedzę na ten temat. Niestety, rzeczywistość pokazuje, że litera PRAWA jest martwa i nie ma nic z życia. A statystyka samobójstw małych dzieci wciąż wzrasta; uczennica klasy drugiej szkoły podstawowej ma za sobą ucieczkę z domu i pierwszą próbę samobojczą, a ci, ktorzy już dawno powinni się zorientować w sytuacji dziecka dalej debatują i przeciągają strunę ... nie wystarcza wiedza, opinie biegłych, ani dobra wola tych, którzy widzą co się dzieje. 


Aż kiedyś ta struna pęknie ... a nad grobem małego dziecka znowu zaczną debatować i szukać winnego ... i to w IMIĘ PRAWA ... krzywdząc tych, którzy nie podejli walki na noże, bo wierzą jeszcze PRAWDZIE, która zwycięża kłamstwo. No i jeszcze mają odrobinę nadziei, że ci, którzy na swoich sztandarach mają wypisane DOBRO DZIECKA przypomną sobie o niektórych zasadach i wartościach.
Nie umiem tego paradoksu zrozumieć!!!


*** 

SYNDROM PAS / syndrom Gardnera/ - syndrom odrzucenia rodzica.

¾    Mamy z tym do czynienia wtedy, gdy jeden z rodziców, chcąc zatrzymać dziecko przy sobie, stosuje przeróżne chwyty, by dziecko bało się drugiego opiekuna, bądź go po prostu znienawidziło.

METODY MANIPULOWANIA DZIECKIEM, CZYLI TZW. „PRANIE MÓZGU”

*      Celem destrukcyjnych działań jednego z rodziców jest zniszczenie więzi dziecka z drugim rodzicem. Stosuje się wówczas różne techniki prania mózgu, jak indoktrynacja, szantaż emocjonalny czy manipulacja.

¾    Mama robi przy dziecku awantury ojcu, że kupił mu czekoladę lub inny drobny prezent
¾    Mama, rozmawiając z dzieckiem o ojcu, używa stale tych samych kluczowych słów (tata bił mamę, tata jest zły, tata nas krzywdził) nawet jeśli nie ma w tym ani krzty prawdy.
¾    Dziecko poddawane jest stale tej samej indoktrynacji, narasta w nim uczucie lęku wobec ojca (czasem Bogu ducha winnego). Dziecko boi się podejść do ojca w trakcie spotkania, mimo że nigdy nie doświadczyło od niego żadnej krzywdy ani też nigdy nie było świadkiem jakiejkolwiek agresji ojca wobec mamy
¾    Mama stosuje szantaż emocjonalny i/lub materialny. Widząc jakieś pozytywne przejawy kontaktów dziecka z ojcem, okazuje maluchowi swój smutek i rozczarowanie, pozbawia go czułości, uśmiechu bądź np. nie kupuje mu czegoś, co mu obiecała. W wyniku tego maluch nie chce rozmawiać z tatą, by nie stracić miłości mamy. Innymi słowy,
¾    Dziecko jest karane za okazywanie pozytywnych emocji wobec drugiego opiekuna.

ALIENACJA DRUGIEGO RODZICA 
JEST PRZEMOCĄ EMOCJONALNĄ WOBEC DZIECKA:

¾    szantaż emocjonalny, okazywanie w obecności dziecka niechęci wobec drugiego rodzica,
¾    niedopuszczanie do kontaktu , inne manipulacje.
¾    winienie przy dziecku drugiego rodzica za posiadanie kolejnego partnera,
¾    utrudnianie drugiemu rodzicowi kontaktów z dzieckiem
¾    odmawianie współpracy z nim i stwarzanie barier w dostępie do dokumentacji lekarskiej, wyników szkolnych czy pozalekcyjnych osiągnięć dziecka, nieelastyczność dotycząca terminów wizyt
¾    aranżowanie pokus dziecku, odciągających go od spotkań z drugim
¾    wywoływanie nieufności i pozorowanie ratowania dziecka przed drugim rodzicem
¾    manipulowanie smutkiem i tęsknotą
¾    w przypadku wyrażania przez dziecko zadowolenia z kontaktu z drugim rodzicem, uwypuklanie negatywnych cech drugiego rodzica
¾    wmawianie dziecku, że drugi rodzic nigdy go nie kochał, porzucił etc.
¾    sugerowanie dziecku zmiany nazwiska czy zaadoptowania przez nowego rodzica
¾    wykorzystywanie dziecka do zbierania w tajemnicy informacji o drugim rodzicu
¾    odmawianie dziecku przenoszenia jego przedmiotów pomiędzy mieszkaniami rodziców,
¾    przysłuchiwanie się rozmowie telefonicznej dziecka z drugim rodzicem
¾    pozorne pozwalanie dziecku na dokonywanie wyboru, czy chce odwiedzin drugiego rodzica wraz z utwierdzaniem go w przekonaniu, że to jego wybór.

Oczywiście alienujące są także takie działania jak:

¾    manipulowanie strachem i lękami dziecka poprzez robienie drugoplanowemu opiekunowi awantur i okazywanie mu agresji, pod pozorem niewłaściwej postawy, w obecności dziecka czy trzaskanie drzwiami w momencie rozstawania się dziecka po spotkaniu z drugim rodzicem.


W JAKI SPOSÓB SYNDROM PAS MOŻE RZUTOWAĆ NA CAŁE ŻYCIE DZIECKA?

  „Odrywanie siłą dziecka od jednego z rodziców powoduje spustoszenia w jego psychice. Prowadzi do sytuacji, w której dziecko nie dowierza swoim własnym uczuciom i spostrzeżeniom. Towarzyszy temu negatywna samoocena i brak poczucia własnej wartości. Dziecko przeżywa głębokie rozdarcie wewnętrzne, ponieważ nie wie, wobec którego z rodziców powinno być lojalne. W obawie przed utratą rodzica sprawującego opiekę, zaczyna się identyfikować z nim i z jego poglądami.”    Oczerniany i odrzucany przez dziecko rodzic zazwyczaj nie przejawia zachowań, jakie mu się niesłusznie zarzuca. Nie jest sprawcą przemocy fizycznej, psychicznej wobec dziecka.

*      Relacje z odrzuconym rodzicem często ulegają nieodwracalnej destrukcji

¾      Miłość na linii rodzic-dziecko zostaje niejednokrotnie zniszczona, zastąpiona przez pogardę, 
¾   Dziecko boi się stracić jednego z rodziców, dlatego zaczyna tworzyć np. z mamą koalicję przeciwko tacie. W ten sposób zabezpiecza się przed stratą przynajmniej jednego opiekuna.
¾ Dziecko podporządkowuje swoje zachowanie rodzicowi, z którym mieszka na co dzień, deprecjonując rodzica, z którym nie ma codziennego kontaktu. Niesłusznie oskarża rodzica, z którym nie mieszka, zarzuca mu wymyślone, czasem wręcz absurdalne czyny.
¾  Złość dziecka jest irracjonalna i rozprzestrzenia się stopniowo na osoby związane ze znienawidzonym rodzicem, np. na dalszą rodzinę, krewnych itp. Dziecko podlega fenomenowi niezależnego myśliciela, to znaczy obstaje, że samodzielnie podjęło decyzję o zerwaniu kontaktów z drugim rodzicem i nie przeżywa poczucia winy, odrzucając miłość drugiego rodzica. Odruchowo i mimowolnie wspiera rodzica, z którym mieszka na stałe i w języku odzwierciedla sposób myślenia, charakterystyczny dla oskarżającego rodzica.

    Syndrom PAS manifestuje się też pod postacią różnych dolegliwości somatycznych, np. bólów brzucha, zawrotów głowyastmyzaburzeń snu czy problemów z przemianą materii. Czasem zdarza się tak, że dzieci w życiu dorosłym zrywają kontakty również z rodzicem, z którym mieszkały – prowokatorem i sprawcą PAS. Syndrom PAS może doprowadzić też do trudności w nawiązywaniu bliskich relacji i związków intymnych. Mogą pojawić się zaburzenia tożsamościdepresja, stany lękowe, zaburzenia seksualne, fobie, podatność na wchodzenie w różne nałogi, zaburzenia osobowości, np. typu borderline, a także trudności w rozwoju autonomii.

OPIS NIEKTÓRYCH MOŻLIWYCH ZABURZEŃ

Histeria jest poważnym zaburzeniem nerwicowym najczęściej o podłożu psychiczno-emocjonalnym. Charakteryzuje się stanem skrajnej nadpobudliwości emocjonalnej człowieka: nadmiernej ekstrawersji, wzmożonej emocjonalności i płaczliwości, a także demonstrowaniem zachowań, które są powodowane nieuzasadnionym lękiem o własne funkcjonowanie.

Depresja u dzieci manifestuje się zazwyczaj najróżniejszymi niespecyficznymi symptomami np.: lękami, problemami w szkole, objawami psychosomatycznymi (bóle brzucha, głowy, duszności), zachowaniami odbiegającymi od normy, niechęcią do zabawy, brakiem komunikowania własnych życzeń czy też nagłego „nieuzasadnionego” przechodzenia od długiego płaczu do całkowitego spokoju. Depresja kojarzy nam się zazwyczaj z zupełnym poddaniem się, czasem jednak dzieci potrafią tak zachowywać się (zwłaszcza przy rówieśnikach), że nikt, by ich o to nie podejrzewał. Typowym dla dzieci objawem (jak zostało wyżej napisane) są dolegliwości somatyczne. /bardzo silne, napadowe bóle brzucha/

Borderline to bardzo poważne zaburzenie psychiczne. Histeryczka, egoista – tak zwykle myślimy o osobach, które się śmieją, a już po chwili, zupełnie bez powodu, wpadają w złość lub apatię. Tymczasem ci niesprawiedliwie osądzani ludzie są po prostu chorzy i często sami nie zdają sobie z tego sprawy. Ich życie to ciągła huśtawka nastrojów, chodzenie po cienkiej linii, z której czasami spadają i swój koszmar kończą samobójstwem. Nawet negowanie uczuć dziecka może mieć wpływ na rozwój zaburzenia.

REAKCJA DZIECKA Z SYNDROMEM PAS:

w wieku przedszkolnym

·      przygnębienie, strach
·      postawa roszczeniowa
·      przylgnięcie do rodziców
·      lęki nocne i separacyjne
·      protest przeciw pozostaniu w przedszkolu
·      agresja wobec rodzeństwa i innych dzieci

w wieku szkolnym

·      nadal żal i smutek, ale coraz wyraźniejszy gniew
·      silna tęsknota za nieobecnym ojcem, 
     idealizacja

we wczesnej adolescencji

·      cierpienie i poczucie krzywdy w mniejszym stopniu okazywane
·      niechęć do mówienia o swoich uczuciach
·      gniew ukryty pod widocznym odsunięciem się od rodzica
·      poszukiwanie zastępczych form aktywności (zabawa)
·      możliwe silne przymierze z jednym z rodziców

w adolescencji

·       niekiedy wyraźna depresja
·       odsunięcie się od życia rodzinnego, wchodzenie w związki poza domem (grupa rówieśnicza, przyjaźń)
·       obawy o własne związki, życie seksualne i małżeństwo



RADY DLA RODZICÓW BĘDĄCYCH CELEM MANIPULACJI

W swojej publikacji "The Parental Alienation Direktory", dr Douglas Darnall radzi rodzicom, będącym celem w manipulacji dzieckiem, aby:

¾    wnioskowali do sądu o nakazanie terapii rodzinnej lub odprogramowania,
¾    nie rezygnowali z dziecka ani kontaktów z nim,
¾    trzymali pod kontrolą swoją złość i zranienia,
¾    unikali odwzajemniania się,
¾    wywiązywali się z obietnic złożonych dziecku,
¾    nie poddawali się presji fałszywych oskarżeń,
¾    kontynuowali swoją dotychczasową aktywność,
¾    koncentrowali się na pozytywnych relacjach z dzieckiem,
¾    unikali bombardowania go informacjami o swoim wyalienowaniu,
¾    nie czekali z pomocą na pojawienie się problemów
¾    monitorowali swoją postawę w zakresie zachowań alienacyjnych, aby ich unikać,
¾    w razie potrzeby otwarcie rozmawiali o swoich obserwacjach i uczuciach,
¾    przestrzegali postanowień sądowych i prawa cywilnego,
¾    nie stosowali gróźb ani siły fizycznej w celu zobaczenia się z dzieckiem.


PROCES ALIENACJI RODZICIELSKIEJ MOŻE BYĆ POGŁĘBIANY NA SKUTEK:

Bierności wobec tej formy przemocy emocjonalnej, w sądownictwie, edukacji oraz wśród biegłych sądowych i kuratorów, polegających na zaprzeczaniu lub nie zauważaniu występowania problemu. Pomimo, że specjaliści zajmujący się problemem zalecają terapię z udziałem dziecka lub odprogramowanie, sytuacja zaczyna się komplikować, gdy problem lekceważony jest przez sąd rodzinny, kuratora lub system edukacyjny, a biegli sądowi z przyczyn subiektywnych i pozamerytorycznych wskazują na wyalienowanego rodzica jako sprawcę zaburzeń u dziecka, jednocześnie bagatelizując sam proces alienacji.




wtorek, 11 listopada 2014

DUCHOWE UKIERUNKOWANIE

Ostatnio usłyszałam takie słowa:

  • ... mówić bez narażania się na poważne konsekwencje potrafi każdy, prawda?


PRAWDA ... 

Tylko, że narażać się można w różny sposób. Ważne też jest - komu się narażamy? Jedni bowiem narażają się tylko ludziom, inni zaś ludziom i Bogu. Są też i tacy, którzy nie chcąc narazić się Bogu mówią wbrew oczekiwaniom tych, którym dobrze życzą. 

I z tą ostatnią opcją jest najtrudniej żyć. Bo jak wytłumaczyć dziecku, że wymagając od niego pragnie się jego dobra? Tym bardziej, że "świat" za nic ma wartości Boże i jak się da próbuje z nimi walczyć. 

Albo ... 

Jak wytłumaczyć dorosłemu, że nie chcę z nim walczyć, a słowa które wypowiadam są wynikiem niedoskonałego jeszcze zrozumienia pedagogiki Boga. Dzielę się jednak moim zrozumieniem, aby ubogacić się zrozumieniem innych, równie niedoskonałym.

DUCHOWE UKIERUNKOWANIE ...

Dzisiaj przeczytałam rozważanie O. Leona. Pisze on m.in.:
  • Jednak wiara nie jest jedynie wynikiem ludzkiego zdecydowania. Ona jest łaską i jedynie przyjęta jako łaska, może stać się siłą duchową. Warunkiem jej przyjęcia jest właściwe duchowe ukierunkowanie. W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus wymienia dwa takie warunki: moralną uczciwość w życiu, które nie powoduje zgorszenia innych oraz duch przebaczenia, jeżeli ktoś przeciw nam zawini. Jeżeli nie mamy w sobie takiego ducha, to także nie mamy prawdziwej wiary, która jest świadoma Bożego przebaczenia i posłuszna Jego słowu. Wiara prawdziwa daje nam udział w życiu samego Boga.

MORALNA UCZCIWOŚĆ, DUCH PRZEBACZENIA ...

Chyba to najtrudniejsze wezwanie w naszym życiu ... a więc ... chyba nie jest tak łatwo mówić nawet o prostych sprawach dotyczących Ewangelii ... bo to inne jest mówienie ...





czwartek, 6 listopada 2014

ŚWIADECTWO MIŁOŚCI

Kiedyś usłyszałam Słowo:

"JEŻELI LUDZIE ZAMILKNĄ, KAMIENIE ZACZNĄ KRZYCZEĆ" ...



http://mateuszgruzla.salon24.pl/519130,przestroga-przed-legalizacja-aborcji,3



Przestroga przed legalizacją aborcji ... 

Taki jest tytuł artykułu, który wczoraj przeczytałam. Nikt nikomu tu nie wypomina, nikt nikogo tu nie obraża. Świadectwo tryskające MIŁOŚCIĄ do dziecka jest tak silne, jak cierpienie związane z jego przedwczesnym odejściem. I ta miłość rozlewa się szerokim kołem na innych, często szokuje i wybija niejednego z orbity złego myślenia.

Bóg mówi do człowieka również przez wydarzenia ... 

Dzisiaj przemówił do mnie przez Waltera tak mocno, jak nigdy dotąd. Poruszył struny mego serca, o których wcześniej nawet nie wiedziałam, że są we mnie. Zawsze broniłam życia, KAŻDEGO życia!!! Dzisiaj jestem jeszcze bardziej umocniona  w tym, że idę w dobrym kierunku. Dzięki poznanej historii pogłębiła się jeszcze bardziej moja świadomość dotycząca życia człowieka.

ŻYCIE ....

Ono, u początku swej drogi, jest po prostu ŚWIĘTE i całkowicie NIEWINNE!!! Jest po to, by go kochać bezwarunkowo ... bez stawiania jakich kolwiek warunków. Stawianie barier dla życia świadczy jedynie o tym, jak mało zdolne są nasze serca do ofiarowania miłości drugiemu człowiekowi; jak bardzo zapatrzone w siebie. Bariery te są także świadectwem bezradności wobec cierpienia przeżywanego w samotności. O tym też musimy wiedzieć, zanim kogoś osądzimy za jego zły wybór. Wobec tej prawdy można jedynie pokornie skłonić głowę.