czwartek, 13 lutego 2014

SYROFENICJANKA

Niezwykłe jest to, że czasem najbliżej Królestwa są ci, którzy w mniemaniu innych są od Jezusa najdalej…




Wczoraj moja uczennica zapytała mnie - dlaczego jestem taka smutna? Jedynie ona zauważyła mój żal, który zrodził się w moim sercu. Inni byli zajęci bronieniem się przed jedynką, którą miałam postawić za brak zadania. Wysuwali milion argumentów, że nie mam prawa, bo żelazna zasada trzech kropek jest najważniejsza. Dla niewtajemniczonych ... trzy kropki, a potem dopiero pała za lenistwo. Żadne słowo przeproszenia nie padło na początku katechezy. Liczyły się ZASADY. Nie ważne, że w tym półroczu było to dopiero drugie zadanie domowe, które miało dać podstawę do kolejnych rozmów na temat wiary. 

Było w tej dziewczynce współczucie i otwarcie na moją osobę ... a tak niedawno to ja ją pytałam o to samo. Od roku była bowiem chodzącą łzą, zamkniętą na świat zewnętrzny. Skulona, drobniutka, z zaciśniętymi dłońmi i z wielkim strachem w oczach. 

Mała Syrofenicjanka w zespole klasowym widziała o wiele więcej niż ci, którym się wydawało, że prawo jest najważniejsze.Ona jedyna  na ostatniej katechezie wyznała, że ma kłopoty w wierze ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz